Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
GMObiektywnie - Blog Wojciecha Zalewskiego GMObiektywnie - Blog Wojciecha Zalewskiego GMObiektywnie - Blog Wojciecha Zalewskiego

10.02.2015
wtorek

Olej Plenish z soi GMO zdrowszy od oliwy z oliwek

10 lutego 2015, wtorek,

Tłuszcze trans są uważane za jeden z najbardziej szkodliwych rodzajów kwasów tłuszczowych. Przypisuje się im niekorzystny wpływ na zdrowie człowieka. Spożywane w nadmiarze mogą przyczyniać się do powstawania chorób układu sercowo naczyniowego czy cukrzycy. Amerykańska firma agrobiotechnologiczna DuPont wprowadziła na rynek olej sojowy, który nie zawiera kwasów tłuszczowych trans [1]. Olej jest uzyskiwany z ziaren genetycznie modyfikowanej soi o nazwie Plenish.

Jednym z najczęściej stosowanych olejów roślinnych w USA jest olej sojowy (ok. 60 proc. spożycia) – jest spożywany jako olej jadalny oraz do smażenia. Obecność wielonienasyconych kwasów tłuszczowych (kwas linolenowy i linolowy) znacznie ogranicza jego stabilność. W celu stabilizacji olejów roślinnych są one poddawane reakcji utwardzania (uwodornienia). Dzięki temu oleje są trwalsze i można je znacznie dłużej przechowywać – niestety kosztem naszego zdrowia, ponieważ w wyniku utwardzania powstają tłuszcze trans.

Olej sojowy zawiera 5 rodzajów kwasów tłuszczowych: oleinowy, palmitynowy, stearynowy, linolowy i linolenowy. Zwiększanie zawartości kwasu oleinowego polepsza stabilność nie tylko podczas przechowywania, ale również obróbki cieplnej. Kwasowi oleinowemu przypisuje się także prozdrowotne właściwości (korzystne właściwości oliwy z oliwek wynikają głównie z dużej zawartości wspomnianego kwasu). Hodowcy od dawna próbują uzyskać wysokooleinowe odmiany roślin oleistych. Dotychczas nie otrzymano na tyle satysfakcjonujących rezultatów, by uznać je za sukces.

Czego nie udało się wykonać za pomocą tradycyjnej hodowli, to udało się zrealizować, wykorzystując techniki inżynierii genetycznej (co kolejny raz pokazuje, jak przydatne jest to narzędzie). Wykorzystując biotechnologię, możemy precyzyjnie wpływać na poziom stężenia kwasów tłuszczowych w roślinie, bez negatywnego oddziaływania na inne cechy. Usiłując uzyskać odmianę o pożądanych cechach za pomocą konwencjonalnej hodowli, w niezamierzony sposób często tracimy inne cenne cechy – stąd m.in. sławny brak smaku we współczesnych odmianach roślin użytkowych. Konwencjonalna hodowla roślin jest po prostu techniką dużo mniej precyzyjną i przewidywalną.

Wspomniana na początku soja Plenish, opracowana przez naukowców firmy DuPont, została uzyskana przez wykorzystanie najnowocześniejszych technik biologii molekularnej – w tym przypadku bardzo popularnego w ostatnim czasie zjawiska interferencji RNA (wyciszania genów). Do genomu soi Plensih wprowadzono dodatkowe kopie genu desaturazy omega-6. Enzym uczestniczy w syntezie wielonienasyconych kwasów tłuszczowych – przekształca kwas oleinowy w kwas linolowy. Za pomocą RNAi „wyłączono” gen syntezy kwasów wielonienasyconych. Zaletą tej metody jest to, że do genomu nie wprowadza się genów z innych gatunków, więc aktywiści nie mogą za bardzo straszyć nas mitycznymi „genami skorpiona” w soi. Dodatkowo zastosowano tkankowo-specyficzne promotory („włączniki” genów) kasety wyciszającej, dzięki czemu zmiany w składzie kwasów tłuszczowych obecne są tylko w nasionach soi.

Skład oleju sojowego otrzymywanego z odmian Plenish znacząco różni się od oleju pozyskiwanego z konwencjonalnych roślin (Rysunek 1). Zawartość korzystnego kwasu oleinowego stanowi aż 75 proc. O 20 proc. zmniejszono zawartość nasyconych kwasów tłuszczowych (kwas palmitynowy). Dramatycznie zredukowano zawartość kwasów wielonienasyconych. Zawartość kwasu linolowego spadła poniżej 3 proc., co ma korzystny wpływ na stabilność oleju. Dzięki korzystnemu składowi oleju nie trzeba poddawać utwardzaniu, w związku z czym nie zawiera kwasów typu trans. Właściwie skład oleju sojowego z soi GM jest bardzo zbliżony do oliwy z oliwek – podobna zawartość prozdrowotnego kwasu oleinowego oraz niewielka ilość kwasu linolowego. Olej Plenish ma zaś korzystniejszy od oliwy z oliwek stosunek kwasów Omega-6 do Omega-3 (3:1 vs. 9:1). Idealna z punktu widzenia potrzeb żywieniowych jest proporcja 2:1.

Rysunek 1. Porównanie składu kwasów tłuszczowych - soja Plenish (GMO) vs konwencjonalna.

Rysunek 1. Porównanie składu kwasów tłuszczowych – soja Plenish (GMO) vs konwencjonalna.

W roku 2010 soja Plenish uzyskała pozwolenie na uprawę. W roku 2012 pojawiły się w sprzedaży nasiona. Nie jest ona jedyną dostępną odmianą GM o zmienionym składzie kwasów tłuszczowych. W roku 2011 swoją odmianę o podobnych cechach wprowadzała firma Monsanto (odmiana Visitive Gold) [2]. Odmiany wysokooleinowe zaczynają cieszyć się coraz większą popularnością wśród rolników, którzy uzyskują dodatkowe zyski ze sprzedaży. W roku 2014 areał upraw odmian GM wysokooleinowych wyniósł ok. 200 tys. ha (rok wcześniej 40 tys. ha) [3]. Szacuje się, ze do roku 2023 areał upraw tego typu odmian wzrośnie do ponad 7 mln ha. Natomiast olej Plenish nie jest w chwili obecnej dostępny w szerokiej sprzedaży detalicznej. Korzystają z niego głównie restauracje, hotele, firmy zajmujące się przetwarzaniem żywności oraz firmy produkujące biopaliwa (skład wysokooleinowej soi jest bardzo korzystny dla tego typu zastosowań).

PS1 W sprawie bezpieczeństwa soi Plenish wypowiedzieli się eksperci Europejskiego Urzędu ds. Bezpieczeństwa Żywności, którzy po przeprowadzeniu analizy naukowej stwierdzili, że soja Plenish jest tak samo bezpieczna jak jej konwencjonalne odpowiedniki i nie stanowi zagrożenia dla zdrowia ludzi i zwierząt [4].

PS2 Nie będzie zapewne zaskoczeniem, że organizacje anty-GMO są przeciwne uprawie soi Plenish i produkcji oleju Plensih o korzystniejszych właściwościach dla naszego zdrowia. Argumenty? Te same i niezmienne od 30 lat. Powoli zaczynam przestawać rozumieć „argumenty” tych aktywistów. Latami wytykali oni brak odmian GM, które by posiadały cechy korzystne z punktu widzenia konsumenta. Gdy takie produkty w końcu się pojawiają (soja Plenish czy ziemniak Innate), robią wszystko, by utrudnić ich wejście na rynek.

1 – DuPont develops new cooking oil from genetically-modified soybeans
2 – Vistive® Gold Soybeans
3 – High oleic soybean planting under way
4 – Scientific Opinion on application EFSA-GMO-NL-2007-45 for the placing on the market of herbicide-tolerant, high-oleic acid, genetically modified soybean 305423 for food and feed uses, import and processing under Regulation (EC) No 1829/2003 from Pioneer

Plenish® High Oleic Soybeans

W cyklu „Po co to gieemo” ukazały się następujące wpisy:
Syntetyczne mleko przyszłości
Przemysł motoryzacyjny skorzysta z GMO?
Śliwa Honey Sweet – spełnione obietnice
Kukurydza z β-glukanazą
Przełom w walce z dengą?
Moda genetycznie modyfikowana
Pszenica odstraszająca mszyce
Ryż C4
GMO na suszę
GMO z pomocą zagrożonym gatunkom drzew,
ORF Genetics

Na biegunkę – koza
Hipoalergiczne jabłko
WEMA
Kontrowersyjny łosoś AquAdvantage
Transgeniczne pomidory z genem Bs2
Ziemniak odporny na zarazę
Historia buraka HT
Szczepionka w glonach przeciw malarii
Pszenica i skrobia oporna
Drzewka cytrusowe odporne na HLB
Ekoświnie – Game Over?
Wydajne odmiany zbóż odporne na suszę i nie tylko
Paliwo w tytoniu
Arktyczne jabłka
Zdrowsze (trochę) frytki i chipsy dzięki GMO
Pierwsze owady GMO w Europie
Rośliny przyszłości
Tęczowa papaja

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 6

Dodaj komentarz »
  1. Daj już sobie Pan spokój z tym zachwalaniem GMO. Pana elaborat pojawił się 10.02, a ja jestem pierwszym zabierającym głos 12.02 g. 21.08.. Jestem uczulony na soję. Stwierdzenie tego faktu zabrało mi trzy lata. Mojemu lekarzowi tyleż samo. Z 15 lat temu na pewno jadłem potrawy, wyroby itp. z soją i nic się nie działo. Prawdopodobnie nie było wtedy w Polsce jej odmiany genetycznie modyfikowanej.PRECZ Z GMO!!!.

  2. Szanowny Panie bukraba, mniemam iż Pan ma świadomość faktu, że uczulenie może pojawić się w każdym wieku, nawet na tę samą substancję, na którą wcześniej nie było uczulenia – to że np. nie był Pan 15 lat temu uczulony na pyłki nie znaczy, że tej wiosny nie zacznie Pan kichać i brzydko mówiąc – smarkać, mimo, że pyłki nic się nie zmieniły ba, a na pewno nie będą one GMO. Zatem nie widzę żadnych podstaw aby sądził Pan, ze to akurat ta konkretna soja GMO wywołała u Pana uczulenie.

  3. Dużo ludzi czyta artykuły na temat GMO, sà logiczne I poparte badaniami. Nie ma co komentować, chyba że się strzeli takà ściemę jak pan bukraba.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. @bukraba
    Ja ponad 10 lat temu, w wieku 33 lat, uczuliłem się na roztocza (nie GMO), pyłki forsycji (raczej nie GMO) i na bazie (wierzba – o ile wiem – też nie GMO).
    Z większością problemów sobie poradziłem dzięki wiedzy (medycznej, niekoniecznie mojej), a nie zaklęciom.
    Radzę poszukać dobrego tekstu pt. „Anegdoty pacjentów nie są dowodami”, do znalezienia na portalu Racjonalista. Polecam.

  6. Ciekawe jak wychodzi porównanie do oleju lnianego?
    Dlaczego mamy modyfikować jedne rośliny skoro inne nam dają podobny efekt bez modyfikacji?
    Czy jest coś więcej niż interesy.

    Jeśli można to proszę linków jak np. W przypadku „mitycznych genów skorpiona” artykuł będzie bardziej wiarygodny. Póki co widzę to samo u zwolenników co u przeciwników. Słowo przeciwko słowu. Pozdrawiam.

  7. A nie przyszło Szanownym Panom do głowy, że alergie nie są naturalne? Nie biorą się tak same z siebie – czy człowiek może nagle rozwinąć alergię na coś naturalnego!? Środki chemiczne, przetworzone produkty i całe świństwo wytworzone przez człowieka – to są powody alergii. Człowiek opryskuje i nawozi stworzonymi przez siebie środkami chemicznymi drzewa, kwiaty i trawę od lat. A rośliny to kumulują i oddają na zewnątrz. Orzeszki ziemne i krewetki to 2 najczęstrze produkty spożywcze wywołujące alergię w Ameryce Północnej. I w badaniach (do których linku wskazać niestety nie potrafię) udowodniono, że krewetki powodują alergie, gdyż jedzą drobinki śmieci, chemikalia i inne zanieczyszczenia, które od lat wrzucamy do oceanu. Orzeszki ziemne natomiast są bardzo popularne w Stanach i Kanadzie (a masło orzechowe je prawie każde dziecko), więc w przemysłowej uprawie używa się mnóstwa sztucznych nawozów i pestycydów. A te odpowiedzialne są za alergi. Ale lepiej wyśmiewać ludzi, którzy mówią o nowo rozwiniętych u nich alergiach, niż poszukać pomyśleć i dowiedzieć się jak jest naprawdę…

css.php