Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
GMObiektywnie - Blog Wojciecha Zalewskiego GMObiektywnie - Blog Wojciecha Zalewskiego GMObiektywnie - Blog Wojciecha Zalewskiego

29.05.2014
czwartek

Nadchodzą duże zmiany

29 maja 2014, czwartek,

Wczoraj odbyły się w Brukseli nieformalne rozmowy przywódców państw członkowskich ws. zmiany zasad wprowadzania zakazów upraw roślin GM na terenie UE [1]. Zawarto porozumie, które zostanie oficjalnie przyjęte podczas czerwcowego spotkania ministrów środowiska. Z pozoru zmiany wydają się „kosmetyczne”, jednak w mojej opinii proponowane rozwiązania mogą stać się początkiem małej rewolucji.

W dużym skrócie: nowe propozycje dają większą swobodę wprowadzania moratoriów/zakazów upraw konkretnej odmiany GM dla poszczególnych państw członkowskich. W chwili obecnej jedyną możliwością wprowadzenia moratorium na uprawę jest wykazanie, że dane GMO stanowi zagrożenie dla zdrowia lub środowiska. Nowa propozycja umożliwi wprowadzanie zakazów także z powodu innych przesłanek. Dlaczego w ogóle pojawiają się takie propozycje? Przecież obecnie państwa członkowskie, całkowicie ignorując prawo obowiązujące w UE, wprowadzają moratoria. Mogłoby się wydawać, że sytuacja może tylko ulec pogorszeniu. Paradoksalnie nowe regulacje mogą okazać się szansą dla rozwoju biotechnologii rolniczej w UE (a przynajmniej w niektórych państwach).

Proces autoryzacji nowej odmiany na terenie UE powinien opierać się głównie na uwzględnianiu opinii ekspertów (z kluczową rolą Europejskiego Urzędu ds. Bezpieczeństwa Żywności). Tak to przynajmniej wygląda w teorii. W przypadku gdy konkretne GMO uzyskało pozytywną opinię naukową z EFSA, Komisja Europejska poddaje wniosek o dopuszczenie do uprawy danego GMO pod głosowanie Rady złożonej z przedstawicieli państw członkowskich. Przy braku kompromisu decyzję podejmuje Komisja. Okres zatwierdzania nowego GMO po uzyskaniu opinii EFSA nie powinien przekraczać 5 miesięcy. W praktyce procedura jest stale wydłużana z powodów politycznych. Największe kontrowersje wzbudzają rośliny GM, które mają być dopuszczone do uprawy. W ich przypadku przedstawiciele państw członkowskich (jak i sama KE) potrafią latami przeciągać proces autoryzacji (obecnie opóźnienia wynoszą łącznie ponad 50 lat [2]). Jest to sprawdzony już sposób na niedopuszczenie lub znaczne opóźnienie wprowadzenia na rynek nowej rośliny GM. Trzeba przyznać, że całkiem efektywny.

Problem jednak w tym, iż wielu państwom członkowskim nie podoba się, że proces autoryzacji nowych GMO jest tak nieefektywny. Istnieje grupa krajów, które chciałyby wprowadzenia do uprawy większej liczby roślin GM (obecnie to tylko jedna roślina – kukurydza MON810 odporna na szkodniki). Nie bez znaczenia jest tutaj rola Wielkiej Brytanii, która mocno krytykuje Komisję Europejską i coraz głośniej domaga się zmian procedur [3]. Politycy brytyjscy walczą o zmianę prawa, ponieważ w ich jednostkach naukowych trwają zaawansowane prace nad roślinami GM i bez zmian legislacyjnych ich proces autoryzacji utknąłby zapewne na szczeblu Wspólnoty.

Propozycja zmiany zasad wprowadzania zakazów upraw GMO w UE została zaproponowana przez Komisjeę Europejską w roku 2010 [4]. KE chce rozwiązać problem niemal sparaliżowanego procesu autoryzacji na terenie UE nowych odmian GMO. Komisja proponuje państwom sprzeciwiającym się GMO możliwość zakazania uprawy danego GMO, powołując się na inne argumenty niż tylko bezpieczeństwo roślin GM. Po zmianie prawa urzędnicy nie będą już musieli preparować różnego rodzaju „pseudonaukowych” analiz, dowodzących rzekomej szkodliwości danego GMO. W zamian Komisja Europejska liczy na to, że skończy się blokowanie procesu autoryzacji z powodów politycznych na poziomie Wspólnoty.

Propozycja wydaje się rozsądna. Usprawnienie procedury zadowoliłoby takie państwa jak Wielka Brytania czy Hiszpania (popierające wykorzystanie GMO w rolnictwie). Pozostałe kraje (np. Polska) miałyby swobodę wprowadzenia zakazu uprawy danej rośliny GM na swoim terenie, również z powodów politycznych. I wilk syty, i owca cała. Niektóre państwa sprzeciwiają się propozycji KE. Wspierają je organizacje anty-GMO [5, 6]. Nowe propozycje nie podobają się także przedstawicielom firm agrobiotechnologicznych.

W mojej ocenie propozycja Komisji może stanowić przełom w upowszechnianiu się upraw roślin GM w Unii Europejskiej. Dlaczego? Nic tak nie wzburza rolników jak nierówność i niesprawiedliwość. Co prawda od lat domagają się wprowadzenia do upraw roślin GM, ale nie robią z tego powodu wielkiego kłopotu dla rządzących, ponieważ ich sąsiedzi mają ten sam problem. Załóżmy jednak, że nowe regulacje sprawdzą się i proces autoryzacji na szczeblu Wspólnoty ulegnie znacznemu usprawnieniu. W krótkim czasie liczba odmian dopuszczonych do uprawy na terenie UE może znacznie wzrosnąć. Niektóre państwa postanowią być „wolne od GMO” i nie dopuszczą do uprawy żadnego nowego GMO, ale już sąsiedzi „za miedzą” będą mogli uprawiać każdą odmianę GM dopuszczoną do uprawy na terenie UE. Zaczną się pytania do rządzących w stylu: „kolega z Niemiec uprawia, a ja nie mogę?”. To może spowodować duże protesty wśród organizacji rolniczych oraz powstanie nowego podziału na „Europę dwóch prędkości”, tym razem na polu jakże ważnej polityki rolnej. W związku z tym nie dziwi opór niektórych państw i organizacji nastawionych anty-GMO. Czyżby dostrzegły to „zagrożenie”?

Czerwcowe spotkanie ministrów środowiska w Luksemburgu powinno być tylko formalnością. Zdecydowana większość państw członkowskich popiera propozycję Komisji Europejskiej. Co ważne, w tym gronie są także Niemcy, które jeszcze do niedawna sprzeciwiały się nowym rozwiązaniom [7]. Być może jesteśmy świadkami początku małej rewolucji w rolnictwie europejskim.

PS Lektura dodatkowa: The Cultivation of Genetically Modified Organisms in the European Union: A Necessary Trade-Off

1 – EU member states set to back compromise to allow GM crops-diplomats
2 – Opóźnienia w zatwierdzaniu GMO
3 – Wielka Brytania zmieni Europę?
4 – Proposal for a Regulation of the European Parliament and of the;Council amending Directive 2001/18/EC as regards the possibility for the Member States to restrict or prohibit the cultivation of GMOs in their territory
5 – Worrying reports on deal between EU countries on new law on genetically modified crops
6 – Proposed UE law creates uproar
7 – Germany considers compromise on GM crops.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 5

Dodaj komentarz »
  1. Czyli w imię interesu firm agrobiotechnologicznych należy skłócić rolników w UE? Bo tak to można odczytać.

  2. @mall

    1. Firmy agrobiotechnologiczne nie popierają nowych zmian. Wolą by KE lepiej przestrzegała obecnego prawa. Dla nich nowe regulację oznaczają tylko tyle, że teraz stroną w sporach o GMO będzie dla nich nie jeden partner (KE) ale 28. KE dosyć sprytnie stara się zrzucić problem na barki poszczególnych państw i koncernów.
    2. Nikt o skłóceniu rolników nie mówi/pisze, raczej o spadku konkurencyjności niektórych z nich (jeśli powstaną jakieś konflikty to raczej na linii rolnicy-władze). To jest tylko moja prywatna teoria, na to, że proponowane regulacje mogą odnieść skutek w postaci większego rozpowszechnienia upraw GM w niektórych krajach. Jeśli nawet ten scenariusz zrealizuje się, to w długim horyzoncie czasowym (co też nie jest na rękę koncernom).
    3. W realizacji zakładanego scenariusza ważne będzie to czy postanowienia zawarte między państwami członkowskimi będą dotrzymane i realizowane (=proces autoryzacji nowych GMO nie będzie blokowany z przyczyn politycznych). Nikt nie przewidzi, czy za kilka lat (np. po kolejnych wyborach) niektóre kraje się nie wyłamią i znów nie będą blokować procesu autoryzacji na poziomie UE. Niestety, ale to polityka odgrywa tutaj największą rolę.

  3. Poszedłbym dalej w decentralizowaniu decyzji o uprawie GMO. Województwa powinny decydować, potem zdecentralizował bym to do gmin aż w końcu może doszlibyśmy do normalnej sytuacji, kiedy o tym co uprawiać decydowałby rolnik. Tysiące lat decydował i było dobrze aż tu nagle władza zabrała się za jego wolność wyboru, to nienormalne.
    Czy jest możliwe zatajenie sposobu uzyskania nowej odmiany?
    Ja na miejscu firm tworzących GMO ukrywałbym technologię, jako tajemnicę handlową, niech mi ktoś udowodni, że nowa roślina jest GMO a nie powstała metodą inną:)

  4. @parker

    Ano ja Ci udowodnię chociażby w labie na uczelni 🙂 (prawnie jednak jedynie moc mają wyniki laboratoriów referencyjnych zajmujących się walidacją GMO w produktach – w Polsce chyba ze dwa są) – wystarczy odrobina tkanki i literatury. Oczywiście sprawa się komplikuje w przypadku Chin, bo skurczybyki lubią niestandardowe metody, ale US i EU dostępne GMO będzie miało powszechne elementy, które łatwo wykryć, niezależnie od modyfikowanego, czy klonowanego genu – studentowi potrzebna jest tylko sekwencja promotorowa DNA klonowanego genu, termocykler do PCR i żel agarozowy 🙂

  5. @Kowal
    A ja w zaparte, że tak się przypadkowo stało idę:)
    Że szaman się pochylił i zaczarował, albo że od wybuchów na słońcu, bo nasiona na słońcu suszone, mocą natury. Skoro przeciwnicy mogą nienaukowych argumentów używać, i ja potrafię, podejmuje pojedynek na broń którą wybrał przeciwnik:)
    Niech mi udowodnią, że przypadkowo nie mogło się tak stać, tyle mi udowodnią co ja, że w przyszłości kukurydza GMO nie pożre małego dziecka jak się uwolni do środowiska z niewoli u rolnika.

css.php