Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
GMObiektywnie - Blog Wojciecha Zalewskiego GMObiektywnie - Blog Wojciecha Zalewskiego GMObiektywnie - Blog Wojciecha Zalewskiego

25.03.2014
wtorek

Norman

25 marca 2014, wtorek,

Gdyby żył obchodziłby dziś 100 urodziny. „To osoba, która ocaliła miliard istnień ludzkich. Większość z nich należała do różnych ras ludzkich, narodowości i wyznania. Za to co robił nie żądał poklasku, sławy czy czci. Jego działania nie były kierowane żądzą pieniądza. Jedyną motywacją tego człowieka było współczucie i chęć pomocy innym. Zapewne większość z państwa nigdy o nim nie słyszała.”
Taki tekst można przeczytać na jednej z grafik z podobizną tego wyjątkowego człowieka krążących w internecie.

Norman Borlaug – agronom i hodowca, „Ojciec” zielonej rewolucji, laureat Pokojowej Nagrody Nobla. Magazyn TIME umieścił go na liście 100 najbardziej wpływowych ludzi XX wieku. W moim odczuciu powinien znajdować się w czołówce najwybitniejszych postaci nie tylko XX wieku, ale całej historii ludzkości. Wpis na blogu to zdecydowanie zbyt skromny sposób na opis dokonań i zasług Normana Borlauga. Postaram się jednak choć w niewielkim skrócie nieco przybliżyć osiągnięcia tego wybitnego człowieka, oddając szacunek nie tylko jego pracy ale także roli postępu hodowlanego i naukowego w walce z głodem.

Norman Borlaug był synem imigrantów norweskich. Wychował się na farmie swego dziadka, na której nauczył się ciężkiej pracy i miłości do rolnictwa. Wnikliwie obserwował rosnące na polach rośliny, zastanawiając się dlaczego niektóre tak bardzo między sobą się różnią. W czasach studiów na Uniwersytecie w Minnesocie, Minneapolis dotknięte było klęskami nieurodzaju i brakami żywności. Okres ten skłonił go do refleksji nad problemami dostępności żywności i bezpieczeństwa żywnościowego, które w późniejszym życiu wyznaczały cel jego działań. Jak wielu z nas, Borlaugowi pomógł przypadek. Studiował leśnictwo i o mały włos nie zostałby gajowym. Jednak Borlaug nie otrzymał obiecanego etatu w Służbie Leśnej USA. Skłoniło go to do przedłużenia pobytu na kampusie uniwersyteckim. W tym czasie zobaczył zaproszenie na wykład dr Elvin Stakmana – fitopatologa. Tytuł wykładu brzmiał: „Przebiegli, mali wrogowie, którzy niszczą naszą żywność i rośliny uprawne” i poświęcony był rdzy, groźnej chorobie grzybowej zbóż. Dr Stakman uwiódł młodego studenta swym zaangażowaniem i zamiłowaniem dla badań naukowych. Norman Borlaug został doktorantem zespołu dr Stakmana.

Drugim wydarzeniem mającym duże znaczenie w życiu Baorlauga był jego wyjazd do Meksyku w ramach projektu finansowanego przez Rockefeller Foundation. Przekonany przez swego mentora – dr Stakmana, porzucił posadę w firmie DuPont i ruszył na południe. Podczas wizyty w Meksyku Borlaug naocznie przekonał się o problemach, z którymi borykają się rolnicy krajów rozwijających się. Borlaug poświęcił 13 lat swego życia na badania nad odmianami pszenicy odpornej na rdzę, która pustoszyła pola rolników. Udało się, jednak to nie rozwiązało problemu. Nowe odmiany były odporne na rdzę, jednak ich łodygi były zbyt wiotkie by utrzymać ciężkie kłosy. Rośliny łamały się pod wpływem wiatru i deszczu. Borlaug włączył do prac hodowlanych karłowate odmiany pszenicy z Japonii i skrzyżował je z odmianami z Meksyku. Udało mu się skrócić okres wegetacji oraz przystosować odmiany do różnych warunków klimatycznych, co pozwoliło na wykonywanie żniw dwa razy w roku. Rezultaty intensywnych prac hodowlanych przerosły oczekiwania. Dzięki nowym odmianom Meksyk uzyskał samowystarczalność żywieniową w roku 1956. Lata poświęceń opłaciły się.

Dokonania Borlauga zostały dostrzeżone i docenione. ONZ wraz z Rockefeller Foundation poprosiło Normana Borlauga, by zainteresował się problemami rolników państw Azji Południowej. Lata powojenne były bardzo trudne dla tych regionów, ktore permanentnie doświadczane były przez klęski głodu (Indie, Pakistan, Bangladesz). Tym razem Borlaug pojawił się już z grupą wyszkolonych przez siebie młodych hodowców. Początki były trudne i napotykały na opór rolników i miejscowych hodowców, którzy nieufnie podchodzili do osób z innych państw. Niechęć udało się przełamać. Efekty prac Borlauga i jego uczniów były znaczące. w Indiach i Pakistanie plony zbóż wzrosły czterokrotnie. Wzrost produkcji był tak duży, a zarazem nieoczekiwany, że na cele magazynowania ziarna przeznaczano nawet budynki szkół. Dzięki ulepszonym odmianom Indie i Pakistan w krótkim okresie czasu stały się samowystarczalne żywnościowo, co pozwoliło uniknąć śmierci milionów ludzi. Borlaug i jego uczniowie kontynuowali swe prace w innych rejonach świata – Środkowy Wschód, Afryka Północna, Ameryka Południowa. Doświadczenia Borlauga wykorzystano w takich krajach jak: Chiny, Filipiny, Brazylia, Peru, Chile, Egipt, Tunezja, Syria, Iran, Libia, Jordan, Liban, Turcja, Irak, Afganistan, Algieria i Arabia Saudyjska. Prace Borlauga na dekady odmieniły hodowlę roślin. Jego sukcesy w pracy nad ulepszaniem pszenicy zaczęto przenosić na inne gatunki o dużym znaczeniu gospodarczym, np. ryż.

Prace Normana Borlauga nad ulepszonymi odmianami były podstawą i początkiem zielonej rewolucji. Uważa się, że bezpośrednio przyczyniły się do uratowania życia miliardowi istnień ludzkich. Za swe zasługi dla ludzkości Norman Borlaug został wyróżniony w 1970 roku Pokojową Nagrodą Nobla. Gdy przedstawiciele komitetu Noblowskiego starali się przekazać laureatowi informację o przyznanym wyróżnieniu, ten znajdował się akurat w Meksyku. Telefon odebrała jego żona – Margaret i poinformowała, że mąż obecnie pracuje w terenie. Pani Borlaug wsiadła w auto i po godzinnej podróży dotarła do męża. Poinformowała go o wiadomości Komitetu. Poprosiła by wrócił do domu bo Komitet stara się z nim skontaktować i by udzielił pierwszych komentarzy. Borlaug wyraził zdziwienie prośbą małżonki – oświadczył, że jest zajęty pracą z asystentami i poszedł do swego biurka gdzie gromadził dane z doświadczeń. Dwie godziny później na tym samym polu znaleźli go dziennikarze.

Norman Borlaug zmarł w roku 2009, w wieku 95 lat. Niemal przez całe życie pozostawał aktywny. Pozostawił po sobie wielkie dziedzictwo i spuściznę w postaci setek milionów istnień ludzkich, które zostały ocalone. Do tego dodać należy liczne projekty, które zapoczątkował i które są nadal kontynuowane. Największą spuścizną są jednak jego wychowankowie, którzy na całym globie kontynuują jego pracę i dzieło (także w Polsce). Norman Borlaug poświęcił swe życie pracy na rzecz całej ludzkości.

Norman Borlaug jak nikt inny w świecie zdawał sobie sprawę z roli postępu hodowlanego/naukowego w zapewnieniu bezpieczeństwa żywnościowego najbardziej potrzebującym regionom świata. W tym kontekście bardzo wspierał rozwój odmian z wykorzystaniem inżynierii genetycznej (czyli GMO), w której upatrywał ogromną szansę dla ludzkości. Uważał, że biotechnologia przyczyni się do ochrony zasobów naturalnych, umożliwiając jednocześnie zwiększenie ilości i jakości żywności dla stale zwiększającej się populacji ludzkiej. Do końca życia nie mógł pogodzić się z faktem, iż tak wiele organizacji zwalcza wykorzystanie roślin GM w rolnictwie. W 2004 roku ostrzegał, że potencjalne zwycięstwo kampanii anty-GMO byłoby katastrofą dla ludzkości. Tak pisał w przedmowie do książki pt.: „Mit żywności Frankensteina”: „Jeśli przeciwnikom uda się zatrzymać rozwój biotechnologii rolniczej, wtedy rzeczywiście mogą popchnąć ludzkość w kierunku klęsk głodu i dewastacji środowiska naturalnego, które wieszczą od niemal 40 lat.”

Normanie – dziękujemy.

Życie i działalność Normana Borlauga

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 20

Dodaj komentarz »
  1. Przepraszam, teraz będzie offtop, ale nie mam z kim się podzielić wątpliwością:

    nie sądzicie, że obecne wydarzenia na Ukrainie przyspieszą wprowadzenie upraw GMO w Unii Europejskiej? Coś w stylu „teraz naprawdę musimy współpracować z USA… i potrzebujemy ich gazu i ropy, więc podpiszemy tą umowę o wspólnocie handlowej.. a żeby podpisać umowę, dopuścimy hurtem GMO na europejskie pola”

    ?

  2. Miejmy nadzieję, że przyspieszą, w negocjacjach trzeba się zmierzyć z faktami nie mitami, mity są nie do obrony w racjonalnej dyskusji.

  3. @Gronkowiec

    Sam nad tym się zastanawiałem.
    Rzeczywiście sytuacja na Ukrainie chyba obudzi nieco Europejczyków. Może w końcu zaczniemy do niektórych problemów podchodzić racjonalnie, a nie emocjonalnie. Jeśli zaś mówimy o samej umowie handlowej, to uważam, że USA pójdą na jakieś ustępstwa w kwestii roślin GM, tak samo jak UE. Wątpię jednak by doszło do całkowitego uwolnienia rynku produkcji GM. Bardziej liczę na jakiś ruch od wewnątrz. Szczególnie działania krajów odgrywających istotną rolę w UE. Wielka Brytania głośno domaga się zmiany zasad zezwalanie na uprawy GM (dające więcej swobody poszczególnym członkom UE). Niemcy zaczynają również przychylać się do tej propozycji. A to z czasem wymusi zmianę polityki w pozostałych państwach, bo sami rolnicy będą tego się domagać.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. USA może zależeć jedynie na szybszej autoryzacji odmian, które są dopuszczane do upraw w USA. Nie wiem, czy kwestia tego, czy my otworzymy się na uprawy GMO nie jest w rzeczywistości drugorzędna, a nawet jej przeciąganie może być na rękę USA (i innym krajom-producentom GMO). Przecież to idealna sytuacja, kiedy produkujemy jakiś towar i eksportujemy w dużych ilościach do kraju X, a ten kraj (w tym wypadku nawet 28 państw) zabrania swoim przedsiębiorcom (w tym wypadku rolnikom) ów towar produkować. Przykładem jest Rumunia, która korzystała z soi HR przed wejściem do UE, ale po akcesji musiała zaprzestać wysiewania tak zmodyfikowanych odmian. I dziś kraj ten importuje soję z Ameryki Płd. oraz USA…

  6. Mam wrażenie, że w chwili obecnej to Europie bardziej będzie zależało na stworzeniu strefy wolnego handlu z USA, więc może zaczniemy iść na niekorzystne dla nas kompromisy, np. w kwestii ochrony danych osobowych albo GMO.

    Dużo lepiej by było najpierw zbudować europejska biotechnologię rolniczą i dopiero wtedy uwolnić uprawy GMO, tak żeby na europejskich polach pojawiły się europejskie nasiona, a nie produkty firm z USA :/

    Choć, jak pisze MR, absurdalna jest sytuacja gdy importujemy produkty GMO zamiast je sami produkować. Tyle że obecne moratorium w EU to chyba nasza najlepsza szansa na rozwinięcie europejskiego sektora zielonej biotechnologii.. Chyba jak już wszystkie pola obsiane zostaną przez Monsanto, to ciężko będzie się w ten rynek nowym firmom wcisnąć…?

  7. A to zależy, czy ich oferta będzie konkurencyjna. Niewolnicze kontrakty uzależniające rolników od straszliwego Monsanto to mit.

  8. „Tyle że obecne moratorium w EU to chyba nasza najlepsza szansa na rozwinięcie europejskiego sektora zielonej biotechnologii..”

    Tak, prohibicja w USA wpłynęła na rozwój, bimbrownictwa.
    Kto przy zdrowych zmysłach zainwestuje w rozwój technologi na które obowiązuje moratorium?
    Szaleniec, ci nie maja pieniędzy.
    Że też takie nonsensy internet przyjmuje i się nie psuje, odporny.

  9. @Gronkowiec
    Uregulowania obowiązujące w UE dotyczące GMO chyba nawet bardziej uderzają w europejską biotechnologię niż amerykańską. Uzyskanie autoryzacji upraw jakiegokolwiek GMO (nie chodzi mi oczywiście o poletka doświadczalne) jest praktycznie niemożliwe. Bo decyzja będzie negatywna i podejmowana przez polityków, a nie ekspertów (co wielokrotnie na tym blogu opisywał Gospodarz). Dlatego tworzenie odmian GMO w UE to sztuka dla sztuki.

  10. @Gronkowiec

    „obecne moratorium w EU to chyba nasza najlepsza szansa na rozwinięcie europejskiego sektora zielonej biotechnologii..”

    Niestety rzeczywistość temu całkowicie przeczy i pokazuje, że jest na odwrót. Warto pamiętać, że największe firmy europejskie, które mają potencjał do tego by stać się realną konkurencją dla Monsanto, opuściły Europę lub zapowiedziały, że przestają inwestować w rozwój roślin GM dla Europy (Syngenta, BASF, Bayer). Co więcej, uderza to nie tylko w firmy ale także w jednostki publiczne. Pisałem o tym, że politycy nie zezwolili na przedłużenie ostatnich badań eksperymentalnych prowadzonych we Francji. We Włoszech jest tak samo. Zniszczono jedne z najdłużej trwających doświadczeń drzewek GM – znów wola polityczna wygrała. W Polsce od lat niektórzy członkowie Komisji ds. GMO starają się jak tylko mogą by utrudnić prowadzenie doświadczeń polowych (len prof. Szopy, topole prof. Karpińskiego, itd.). Ze już nie wspomnę o aktywistach, którzy dokładają swoją „cegiełkę” niszcząc doświadczenia roślin GM (niestety najczęściej ofiarą padają projekty finansowane ze środków publicznych).

  11. Pisałem już chyba że oburzyła mnie decyzja o nieprzedłużeniu badań we Francji. I na ekonomii się nie znam, więc proszę mnie poprawić, ale rozumuje tak:

    Jeśli mamy globalny rynek, to nie ma przeszkód żeby europejskie firmy opracowywały nowe GMO i sprzedawały je poza EU. Jeśli np. IHAR-PIB ma zboża o podwyższonej wydajności, to czemu by tego nie sprzedać do Indii czy gdziekolwiek chcą zboża i nie wybrzydzają na GMO? Albo sprzedawać licencję na len prof. Szopy? Przykład Islandzkiego ORF Genetics, które opisywał Gospodarz (i które lubię bo po pierwsze mają śliczne zdjęcia na stronie, a po drugie znajomi znajomych tam pracują) pokazuje ze da się coś stworzyć w Europie. Może jest miejsce na rynku i dla naszego, europejskiego lub polskiego producenta bezpiecznych i przyjaznych środowisku, europejskich GMO? Zwłaszcza, że jak już zostaną „uwolnione GMO w Europie” , to chyba byłaby polityczna presja żeby siać nasiona od naszych, europejskich firm? Tylko trzeba by już mieć coś gotowe w zanadrzu w momencie deregulacji.

    A co do umowy z USA: to niepokoi mnie np. możliwość, że produkty dopuszczone na pola po jednej stornie Atlantyku automatycznie dopuszczane byłyby po drugiej. A że w USA dopuszczanie idzie wyraźnie lepiej niż w EU, to boję się ze to by faworyzowało producentów Amerykańskich i zupełnie podcięło skrzydła Europejskim firmom które by chciały czegoś spróbować (no.. chyba że by od razu zaczynały od prób rejestracji w USA…). Nie mówiąc o tym, że wymagane badania bezpieczeństwa w USA są chyba mniej restrykcyjne niż w EU, więc będziemy wpuszczać na pola produkty nie do końca przebadane…

  12. Proszę mnie poprawić, moim zdaniem Mały Kazio rozumuje tak.
    Świat jest globalny, w zakresie potrzeb Małego Kazia, czasem jest lokalny jak do teorii potrzeba. Bo teorię względności MK rozumie jak mało kto.
    W tym globalnym świecie są firmy biotech. I muszą coś robić. Jak im się zamknie rynek w Europie, będą robić na eksport. MK na ekonomii się nie zna ale że eksport dobry jest dla ekonomii to MK wie i chwilowo tego nie kwestionuje. Oczywiście, jakby się nad tym głębiej zastanowić, to to eksportowanie, ale nie zbaczajmy, tym MK się zajmie jak będzie potrzebował żeby eksport wcale dobry nie był. Tak więc zakaz upraw GMO niewątpliwie przyczyni się do rozwoju firm, do rozwoju nauki w tej dziedzinie, bo wiadomo, zakazany owoc smakuje bardziej, to MK przeczytał w Biblii i przekonał się empirycznie podkradając cukierki z kredensu. W dodatku to produkcja w 100% eksportowa.
    MK to kosmopolita i patriota w jednym. Już Europejczyk, jeszcze nie obywatel świata.
    Nie przepada za wolnością, nad nią przekłada bezpieczeństwo. GMO tak, w Ameryce, u tych barbarzyńców, a my im jak Eskobar, to gówno dostarczajmy.

  13. „Dzięki nowym odmianom Meksyk uzyskał samowystarczalność żywieniową w roku 1956” – i dlatego Zalewski obecnie nawołuje byśmy otworzyli nasz rynek dla korporacji takich jak Monsanto które mogą nam niemal całkowicie odebrać samowystarczalność a to z powodu planowanego i zorganizowanego organizowania systemu uzależniającego rolników od dostępu do technologii korporacji.

    A przy okazji panie Zalewski – pan nawołuje do samowystarczalności żywnościowej w XXI wieku? Przecież to by znaczyło że stawiamy na cos co całkowicie przeczy 20 latom naszego rozwoju gospodarczego – które przecież sa latami niebywałego wzrostu. Biorą sie one z kooperacji i handlu, partnerstwa gospodarczego – z krajami całego świat ai Europy. Pan che zaprzeczyć temu? Chce Pan powiedzmy zaprzestać importu tych odmian żywności których nie da sie hodować w Polsce? Samowystarczalność żywieniowa i gospodarcza była złotym Graalem komuny, która chciała w kraju budować i hodować wszystko – a niewdzięczna ludność chciała bananów, cytryn i pomarańczy. Przecież samowystarczalność, choć jako populistyczne hasło polityczne, albo jako próba manipulacji czytelnikiem prze cwaniackiego propagandzistę – może i brzmi atrakcyjnie – to przecież nie jest we współczesnym świecie, a już zwłaszcza w UE – możliwa i sensowna.
    Na przykład z danych które wielokrotnie Pan podawał w dyskusjach na tym blogu ( albo robił to ten drugi – Rotkiewicz?) wynika że Polska sprowadza 2/3 kukurydzy na pasze, a tylko 1/3 jest produkowana w kraju. Czy nie byłoby zatem znacznie bardziej sensowne – by przestać uprawiać tą 1/3 bo po co? niech robią to w Meksyku – bo im to świetnie wychodzi – a nam niech sprzedają. I niech oni to robią GMO – dlaczego nie skoro im sie to opłaci? Niech wszyscy w koło robią GMO! A my nie róbmy. I produkujmy jako JEDYNI na świecie jabłuszka z nalepką – „nie zawierają genów” Nieważne że to nieprawda. Ważne ze będą kosztowały 3 razy tyle co te z genami, że będą nasze i że będą szły jak woda.

  14. Kakaz, to rób te jabłka bez genów i sprzedawaj trzy razy drożej, brakuje odmian bez genów? W Polsce praktycznie nie uprawia się GMO, to czemu piszesz w czasie przyszłym? Jest tak jak chcesz żeby było, czemu zatem nie jest jak chcesz?

    „systemu uzależniającego rolników od dostępu do technologii korporacji. ”

    I żeby tak się nie stało proponujesz zakaz dostępu. Nie będzie wolno, nie uzależnią się To jak polityka antynarkotykowa, na niej najwięcej kożysta mafia jak wiadomo, gorący przeciwnik legalizacji narkotyków, wspierający pieniędzmi i korumpujący polityków twardo stojących za wojną z urzywkami. MK też tak myśli. Pisałem o tym.

  15. Jeżeli wiedza pana Parkera jest równie wybitna jak jego ortografia, strach się bać, tym bardziej, że pan Parker wyznacza standardy umysłowe tego bloga.
    Czcigodny naukowiec, którego postać pan Autor bardzo słusznie przypomniał, spełnia wszelkie cechy geniusza. Jedną z nich jest to, iż nie należy bezkrytycznie wierzyć we wszystkie głoszone przezeń opinie i poglądy (dotyczy to bez wyjątku wszelkich pomnikowych osób), o czym świadczy najlepiej wyjątkowo tendencyjny i intelektualnie pusty cytat z wyżej wymienionego, jakim pan Autor zwieńczył felieton.
    A o szkodliwości zbóż i tragedii uzależnienia cywilizacji od gospodarki żywieniowej opartej na kilku gatunkach traw pogadamy kiedy indziej.

  16. Witam:-)
    Przeczytałem życiorys Normana Borlaug’a. To fakt wzbudził moje uznanie. Niestety, nie wiem, czy końcówka jest prawdą, ale jeżeli tak to trochę stracił w moich oczach.
    Widzę, że to forum zwolenników GMO, więc dobre miejsce, aby zapytać konkretnie o ile wzrosły plony roślin GMO np. kukurydzy, rzepaku, soi w stosunku do tych upr. konwencjonalnych?
    I drugie pytanie:
    jak to jest, że np. Monsanto okłamało cały świat w kwestii np. długości czasu rozkładu Roundup’u, a zwolennicy ślepo wierzą ich innym badaniom? (Żeby nie było, o kłamstwach Monsanto odnośnie tej kwestii przekonałem się sam doświadczalnie jakieś 2-3 lata wcześniej, niż to podano oficjalnie.)
    I trzecie pyt.:
    Jak to jest (patrz powyżej 2 pyt. i tu), że osoby z tytułem prof. jeżeli wypowiadają się przeciw GMO to są kłamcami, manipulantami, zupełnie nie znają się na rzeczy (patrz. np. bohater „Nasion kłamstwa”, i inni), podają fałszywe wyniki, dane itp., a prof. zwolennicy GMO są wybitnymi specjalistami i nie ma mowy o pomyłkach?
    W tej chwili trudno mi przekonać się do jednej lub drugiej opcji, ale takie sytuacje zupełnie obiektywnie obserwuję w tych dyskusjach nt. GMO.
    Mam też inną obserwację, a raczej przemyślenie i to mnie też zastanawia, otóż sprawa przeforsowania GMO to ogromne pieniądze dla koncernów biotechn. i dla ich „wyznawców”, a kto stoi za przeciwnikami GMO, czy oni też mają z tego ogromne sumy pieniędzy za przeforsowanie swego zdania?
    Dziękuję za przeczytanie i proszę o rzetelną odpowiedź za którą też dziękuję z góry:-)

  17. @Damian

    ” o ile wzrosły plony roślin GMO np. kukurydzy, rzepaku, soi w stosunku do tych upr. konwencjonalnych?”

    W latach 1996-2012 wyprodukowano dodatkowe 112 mln ton soi, w przypadku kukurydzy – 230 mln ton.
    Jeśli chcielibyśmy zapewnić obecny poziom produkcji bez GMO to należałoby wykarczować ok. 123 mln ha lasów.

    „Monsanto okłamało cały świat w kwestii np. długości czasu rozkładu Roundup’u”

    Jakieś potwierdzenie tych słów?

    „Jak to jest (patrz powyżej 2 pyt. i tu), że osoby z tytułem prof. jeżeli wypowiadają się przeciw GMO to są kłamcami, manipulantami, zupełnie nie znają się na rzeczy (patrz. np. bohater „Nasion kłamstwa”, i inni)”

    W świece naukowym panuje zgodny konsensus naukowy, iż rośliny GM nie stanowią dodatkowego zagrożenia dla zdrowia i środowiska. Zawsze pojawiają się jednak nieliczne grupy twierdzące coś przeciwnego. Rzecz normalna i nie dotyczy to tylko kwestii GMO. Są naukowcy twierdzący, że doszło w Smoleńsku do zamachu. Inni twierdzą, że globalne ocieplenie to kłamstwo. Jeszcze inni twierdzą, że szczepionki powodują autyzm. Można bez końca wymieniać. Są też tacy, co twierdzą, że GMO jest szkodliwe. Swych tez nie podpierają jednak żadnymi faktami (przynajmniej ja o takowych nie słyszałem).

    PS. O jakim bohaterze mówimy, gdy chodzi o „Nasiona kłamstwa”? Jeśli o pana Jeffreya M. Smith, to człowiek ten nie jest naukowcem. Nie ma jakiegokolwiek wykształcenia przyrodniczego. Jego doświadczenie zawodowe (zanim został „ekspertem” od GMO) ogranicza się do tego, iż był joginem i instruktorem tańca.

  18. Naukowcy nie twierdza, ze globalne ocieplenie to klamstwo. To naduzycie. Twierdza ze klimat zawsze ewoluowal a obwinianie o te zmiany dzialanosc czlowieka jest nieprawdziwe i nie udowodnione. Opieranie twierdzen o szkodliwym wplywie czlowieka na zmiany klimatyczne w oparciu o komputerowe symulacje jest nienaukowe o czym Pan doskonale wie. Jesli czlowiek jest odpowiedzialny za zmieniajacy sie klimat to jak Pan wytlumaczy zmiany klimatu w ciagu ostatniego powiedzmy miliarda lat. I moze poda Pan jaka wlasciwie jest ta idealna temperatura srednia naszego globu i na jakiej podstawie Pan ja okreslil? Konsensus tez nie jest najlepszym argumentem bo w historii takich konsensusow bylo wiele jak chocby plaskosc ziemi czy istnienie poludniowego ladu dla przeciwwagi ladow na polnocny naszego globu. Wystarczyl jeden glos przeciwny i prawdziwy.
    Nie jestem przeciwnikiem GMO, wrecz przeciwnie jest za ich stosowaniem i pracami naukowymi nad ich ulepszaniem, jestem natomiast przeciwny biciu na alram o rzekomym zagrozeniu ociepleniem klimatu i marnowaniu trylionow euro, ktore mogly by uratowac miliony ludzi teraz. Szkalowaniu i napadaniu na tych ktorzy maja odmienne zdanie i pozbawianiu ich grantow i funduszy.
    Zycze milego dnia.

  19. @MS

    Nie będę nawet próbować wdawać się w dyskusję o zmianach klimatu, ponieważ jestem kompletnym laikiem. Raczej wsłuchuję się w głos tych, którzy są w tej dziedzinie ekspertami:
    Opinia naukowa o zmianie klimatu

  20. Gdyby zalewscy, parkery, eMeRy jeszcze powiedzieli ile tych dodatkowych ton ziarna wyrzucono na śmietnik, byłbym usatysfakcjonowany. Ale takich linków tu się nie wkleja.

  21. @MS

    Off topic, ale sie wypowiem 🙂
    Myślę że dyskusja o tym czy przyczyny zmian klimatu są naturalne czy antropogeniczne jest na gruncie naukowym póki co nierozstrzygalna (na popracie obu tez mozna znaleźć całkiem niezłe argumenty), a praktycznie trochę jałowa i ma drugorzędne znaczenie. Bo niezaleznie od przyczyn faktem jest że klimat sie ociepla i będzie (już ma) to określone skutki dla przyrody, lokalnych ekostystemów, społeczeństw i gospodarki. I z tymi skutkami przyjdzie sie nam zmierzyć i to będa konkretne koszty i konieczne do wprowadzenia zmiany. A stosowanie upraw GMO może być jednym ze sposoób ograniczania strat w rolnictwie, kiedy tradycyjne lokalne odmiany czy nawet uprawy zawiodą ze względu na niedostosowanie do zmienionych warunków klimatycznych na danym terenie. Oczywiście na huragan czy gradobicie GMO nic nie pomoże, ale na suszę czy zasolenie gleby mogą pomóc odmiany GMO odporne na te warunki.

css.php