Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
GMObiektywnie - Blog Wojciecha Zalewskiego GMObiektywnie - Blog Wojciecha Zalewskiego GMObiektywnie - Blog Wojciecha Zalewskiego

14.02.2014
piątek

Kolejny rok kolejny rekord

14 lutego 2014, piątek,

Jak co roku organizacja ISAAA (International Service for the Acquisition of Agri-Biotech Applications) opublikowała raport przedstawiający globalne dane o uprawach roślin GM w roku 2013. To był już 18 rok upraw roślin genetycznie modyfikowanych. Ponad 18 mln rolników uprawiało odmiany GMO na łącznej powierzchni 175 mln ha. Dla porównania – powierzchnia Polski to 31 mln hektarów.

Ile?

Areał upraw roślin GM wzrósł w stosunku do 2012 r o 3% (z 170 do 175,2 mln ha). Uprawy GM stanowią 11,7 % światowej powierzchni gruntów ornych. W pierwszym roku upraw (1996) GMO uprawiano na powierzchni 1,7 mln ha. W zaledwie 18 lat powierzchnia wzrosła ponad 100-krotnie. W historii rolnictwa nigdy nie było tak szybko akceptowanej przez rolników technologii. Wprowadzenie roślin GM na pola okazało się dużym sukcesem, przynosząc wymierne korzyści rolnikom.
Światowym liderem upraw GMO są Stany Zjednoczone z 70,1 mln ha (40% globalnego areału). W USA 93% soi, 90% kukurydzy i 90% bawełny to odmiany genetycznie modyfikowane. Dalsze miejsca zajmuje Brazylia (40 mln ha), Argentyna (24,4), Indie (11,1) i Kanada (10,8 mln ha).

Kto?

W roku 2013 już 18 mln rolników uprawiało rośliny GM. Odnotowano znaczny wzrost w stosunku do roku 2012 (17,3 mln). Małym zaskoczeniem może być fakt, iż ponad 90% rolników uprawiających GMO to drobni rolnicy pochodzący z krajów rozwijających się. Jest to dowód na to, że GMO to nie tylko technologia dla właścicieli ogromnych i bogatych farm. W Chinach 7,5 mln rolników uprawiało rośliny GM (bawełnę Bt) na powierzchni 4,3 mln ha. W Indiach odpowiednio 7,3 mln rolników, powierzchnia 11,1 mln ha. Ci rolnicy nie uprawiali GMO gdyby nie widzieli w tym sensu ekonomicznego. Osiągnięto to głównie dzięki znacznej redukcji zużycia insektycydów (ok. 50 %) i wzroście plonów.

Co?

Uprawy GM to w dużej większości 4 gatunki: soja (84,5 mln ha), kukurydza (57,4), bawełna (23,9) i rzepak (8,2). Aż 79% globalnej powierzchni upraw soi to odmiany genetycznie modyfikowane, bawełny 70%, kukurydzy 32%, rzepaku 24%. To są liczby, których nie da się już ignorować. Wartym odnotowania faktem jest znaczny areał upraw odmian typu „stack” – 47 mln ha (27% całkowitej powierzchni upraw GM). Odmiany typu „stack” to rośliny z więcej niż jedną modyfikacją, np. odporne na szkodniki + odporne na herbicyd. Tego typu odmiany są coraz chętniej kupowane przez rolników na całym świecie.

A Europa?

Na terenie Unii Europejskiej można uprawiać tylko jeden rodzaj GMO – kukurydzę MON810. W stosunku do roku 2012 powierzchnia upraw GMO wzrosła o 15 % (148 000 ha). Pięć krajów uprawia kukurydzę MON 810: Hiszpania, Portugalia, Rumunia, Czechy i Słowacja. Areał upraw GMO w Hiszpanii to 137 000 ha, co stanowi aż 94% całkowitej powierzchni upraw GM w Europie. Głównym powodem tak niewielkich ilości GMO w Europe jest panujący klimat polityczny oraz bardzo restrykcyjne prawo, które skutecznie uniemożliwia (wprowadzane moratoria) lub zniechęca (skomplikowane procedury) rolników do uprawy roślin GM.

Czy to źle czy dobrze?

Wydaje się, że powyższe liczby świadczą o tym, iż GMO w rolnictwie okazały się sporym sukcesem. Gdyby rolnicy na tym nie zyskiwali, zapewne tak chętnie nie uprawiali by odmian GM. Firmy biotechnologiczne również mogą być usatysfakcjonowane. A co z konsumentami i przede wszystkim środowiskiem? Myślę, że w skali globalnej wszyscy na tym korzystamy. Uprawa roślin GM przyczyniła się wzrostu produkcji roślinnej, to z kolei ma niebagatelny wpływ na zahamowanie czy spowolnienie wzrostu cen żywności.

Dzięki większej wydajności rolnictwa opartego na GMO zmniejsza się negatywny wpływ rolnictwa na środowisko i bioróżnorodność. Jak się szacuje dzięki uprawom roślin genetycznie modyfikowanych zredukowano zużycie pestycydów o prawie 500 mln kg. W samym roku 2012 zmniejszyła się emisja gazów cieplarnianych o 26,7 mld kg CO2. To tak jakby zdjąć z ulic 11,8 mln samochodów na rok. Dzięki uprawom GMO nie trzeba było karczować 123 mln ha lasów, by zapewnić obecny poziom produkcji roślinnej.

Uprawy GMO w roku 2013

Uprawy GMO w roku 2013

Global Status of Commercialized Biotech/GM Crops: 2013

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 5

Dodaj komentarz »
  1. To teraz dane statystyczne o ginięciu pszczół, o wzroście zachorowań na choroby cywilizacyjne i z ekonomicznego punktu widzenia dla małego rolnika- konieczność zakupu nasion na kolejny zasiew- bo przecież to zebrał sie nie da wysiać.

  2. Taaak, a w Chinach mają tylko jedno dziecko.
    GMO to mniej pszczół, ale i komarów, trzeba dodac. Ponoć dziura ozonowa o której coś ostatnio zapomniano też zawdzięczamy GMO. Ostatnie spoźnienia pociągów w naszym pięknym kraju wbrew temu co twierdziła Pani Minister były spowodowane uprawianą w Texasie kukurydzą GMO. Nie należy też zapomniać, że wszystko to spowodowane zostało lotem Monarchy. Walną skrzydełkami i stało się światło.

  3. Ja tam się cieszę, że nam jeszcze daleko do tej ekspansji GMO. Jak się będziemy nastawiać tylko na areał upraw, to za chwilę będziemy jeść samą chemię

  4. JSG Wymieranie pszczół nie ma nic wspólnego z GMO tylko z środkami chemicznymi powszechnie stosowanymi do ochrony roślin przed szkodnikami. Niedawno UE wprowadziła czasowy zakaz ich używania.
    Jakie choroby cywilizacyjne ma powowodwać stosowanie GMO? Może jakieś publikacje naukowe na ten temat?
    Co do ekonomicznego punktu widzenia to autor już nie raz podawał tutaj linki do opracowań opisujących jak zmieniła się sytuacja rolników stosujących rośliny GMO. Proszę poszukać we wcześniejszych wpisach ale podpowiem że nie zmieniała się na gorsze (jak używa się mniej środkó pomocniczych to ponosi się niższe koszty więc i zysk jest większy).
    Większość rolnikó i tak kupuje nasiona za każdym razem. Ponadto sam argument jest śmieszny gdyż idąc tym tokiem rozumowania pozbawia się firmę handlującą nasionami możliości zarobku. Rolnik kupuje towar i go używa a płaci za nasiona które ma użyć do uprawy.
    Wojciech Zalewski
    Ciekawe byłoby porównanie wielkości plonów GMO i „tradycyjnych” biorąc pod uwagę areał upraw.

  5. @JSG
    Argument z koniecznością zakupowania nasion za każdym razem jest wyjątkowo nietrafiony. Tylko rośliny z nasion od producenta mają zagwarantowane cechy geno- oraz fenotypowe. Dzieje się to, jak to zresztą opisał pan Marcin M, także w przypadku upraw roślin konwencjonalnych.

css.php