Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
GMObiektywnie - Blog Wojciecha Zalewskiego GMObiektywnie - Blog Wojciecha Zalewskiego GMObiektywnie - Blog Wojciecha Zalewskiego

23.08.2013
piątek

Ostatni nie będą pierwszymi

23 sierpnia 2013, piątek,

Zakończyło się ostatnie doświadczenie polowe genetycznie modyfikowanych organizmów jakie było prowadzone we Francji. Jest to symboliczna porażka nie tylko francuskich naukowców, ale Nauki samej w sobie. Zwycięzcami są w tym wypadku członkowie grup walczących z najnowocześniejszymi osiągnięciami biotechnologii oraz populistyczni politycy. Ostatnie doświadczenia polowe GMO dotyczyły eksperymentalnych odmian topoli. Badania prowadzili naukowcy z renomowanego Narodowego Instytutu Badań Rolniczych (INRA). Finansowane były z publicznych środków. Projekt trwa (a raczej trwał) wiele lat. Pierwsze eksperymenty rozpoczęto już w 1995 roku. Jego celem było opracowanie ulepszonych odmian topoli, których biomasa miałaby służyć przemysłowej produkcji biopaliw.

Doświadczenia nie zostały zakończone z powodu niezadowalających wyników. Nie była to decyzja naukowców, a polityków. Badacze złożyli wniosek o wydłużenie pozwolenia na prowadzenie testów polowych. Decyzja ministra środowiska i rolnictwa była odmowna. Oczywiście mówiono coś o bliżej nieokreślonych zagrożeniach dla środowiska (nie miało to jednak żadnego odzwierciedlenia w rzeczywistości). Naukowcy nie mieli innego wyjścia jak zakończyć trwające 14 lat doświadczenia, a rośliny zniszczyć (takie są procedury). Lata starań oraz najprawdopodobniej miliony euro publicznych środków zostało zmarnowanych.

Zakończone testy to ostatnie badania GMO w środowisku jakie trwały we Francji. Przedostatnie doświadczenia polowe na winoroślach GMO zostały „zakończone” przez aktywistów w 2010 roku, którzy je po prostu zniszczyli (również były finansowane ze środków publicznych). Ostatnie komercyjne testy polowe zakończono we Francji w roku 2008.

Głównym celem tego typu eksperymentów jest ocena jak nowa roślina radzi sobie w warunkach polowych, ale również (a może przede wszystkim) służy ocenie wpływu uprawy takiej odmiany na otaczające środowisko. Ironią jest fakt, że organizacje zwalczające GMO właśnie tego typu badań się domagają, powtarzając jak mantrę, że jest ich niewystarczająca ilość lub, że w ogóle nie są przeprowadzane (co jest zwykłą nieprawdą). Tylko jak mamy badać oddziaływanie GMO na środowisko, skoro tego typu badania są przez nich niszczone?

Aktywiści często (zawsze?) używają argumentu, że poprzez walkę z GMO walczą z korporacyjnym wyzyskiem. Dlaczego w takim razie niszczą badania finansowane ze źródeł publicznych, które mogłyby przyczynić się właśnie do zmniejszenia roli korporacji w komercjalizacji odmian GMO? Jeśli rzeczywiście zależałoby im na ograniczeniu pozycji zagranicznych firm to wręcz tego typu projektom powinni kibicować, a naukowców wspierać? Te pytania stale powracają i nie znajduję na nie żadnej racjonalnej odpowiedzi. Chyba nie o racjonalne myślenie tutaj chodzi.

Francja jest krajem z wieloma ważnymi ośrodkami naukowymi skupiającymi się na biotechnologii roślin. Nikomu kto choć otarł się o nauki rolnicze nie trzeba wyjaśniać czym są INRA, CNRS czy IRD. Są to jedne z najprężniej działających ośrodków naukowych nie tylko w Europie, ale i na świecie. Tym bardziej smuci, iż ten potencjał nie jest w zasadzie wykorzystywany. Owszem badania będą prowadzone, ale ich efektu nie będziemy mogli oglądać np. na polach czy w przemyśle. Będą to raczej projekty o charakterze badań podstawowych lub ich efekty będą na lata trafiać do szuflad.

Ktoś może stwierdzić, że znów Zalewski bredzi. Prawda jest jednak taka, że to co dzieje się w Europie wokół GMO prowadzi do spadku ilości badań, a to w efekcie będzie miało (już ma) wymierne skutki dla przyszłości całego sektora agrobiotechnologii na kontynencie. Nie damy rady konkurować z takimi gigantami jak Monsanto, w sytuacji gdy w imię ideologicznej walki z korporacjami niszczymy badania finansowane z publicznych środków. W ten sposób tylko umacniamy monopole. To nie może i nie skończy się dla Europy dobrze. Aby nie być gołosłownym zachęcam do zapoznania się z wykresem ilości prowadzonych doświadczeń polowych we Francji (Rys. 1).

 

 

Rysunek 1. Liczba wniosków o uwolnienie eksperymentalnych odmian GMO do środowiska we Francji (za Gomez-Galera et al. 2012).

 

 

Jak widać, jeszcze do niedawna kraj ten prowadził liczne badania. Zakończone testy topoli GMO był ostatnie. Nie są składane nowe aplikacje o zezwolenie na prowadzenie tego typu badań. Sytuacja jest dramatyczna. A wszystko to skutek ideologicznych kampanii anty-GMO oraz decyzji polityków ulegającymi wpływom aktywistów. Polska, w której minister rolnictwa ustala politykę rolną w konsultacjach z Greenpeace Polska jest tego dobitnym dowodem.

Na koniec jeszcze jeden wykres. Liczba składanych wniosków o zamierzone uwolnienie GMO do środowiska (Rys. 2). Porównanie Europy z USA. Chyba nie wymaga dodatkowego komentarza.

 

 

Rysunek 2. Liczba wniosków o zamierzone uwolnienie GMO. Europa vs. USA (za Gomez-Galera et al. 2012)

 

 

GMO: Last open-field test halted

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 29

Dodaj komentarz »
  1. No, to Polska okazuje się naukowym Eldorado w porównaniu z Francją 😛

    Ale na serio: smutne. Szkoda, że nikt nie rozliczy polityków za lekkomyślne niszczenie zasobów ich kraju (bo wielu utalentowanych naukowców i prowadzone przez nich projekty to dobro takie samo jak np kopalnie węgla i fabryki).

  2. Może jestem nudny, to fundalizm religijny XXI wieku, nie ma innego wytłumaczenia.
    Trzeba się mu sprzeciwiać na równi z fundamentalizmem katolickim, wpływającym na nasze decyzje w sprawie in vitro czy aborcji. Ten sam problem mamy z fundamentalistami islamskimi w innych krajach. Trzeba nazwać rzecz po imieniu żeby móc z tym walczyć.
    Próba racjonalnej rozmowy jest skazana na porażkę, tak jakby starać się wytłumaczyć racjonalnie świecki światopogląd ludziom religijnym, nie ma szansy. Ale można rozdzielić religię od państwa, Francja ma w tej mierze tradycje, powinna być pierwsza.
    Piszę zupełnie serio, pora uznać Greenpeace za organizację religijną i tak ją traktować.

  3. @Gronkowiec

    Nikt nie rozliczy polityków. Podobno społeczeństwo nie chce GMO, więc wypełniają jego wolę.

    @parker

    „Piszę zupełnie serio, pora uznać Greenpeace za organizację religijną i tak ją traktować.”

    Przyznam, że im dłużej słucham, czytam i obserwuję poczynania tej organizacji, to rzeczywiście można znaleźć wiele podobieństw pomiędzy aktywistami, a członkami wspólnot religijnych.
    W niedawnym wywiadzie p. Katarzyna Jagiełło (Greenpeace Polska) zarzucała zwolennikom GMO, że starają się kierować racjonalnymi argumentami w dyskusji o GMO. Tylko jeśli odrzucić racjonalizm, to co nam pozostaje? Irracjonalizm (pogląd filozoficzny głoszący, że rzeczywistości nie da się poznać w racjonalny sposób, przypisujący najwyższą wartość pozarozumowym środkom poznawczym)?
    Cytat z wywiadu:
    „Z mojego punktu widzenia dyskurs zdominowała grupa, którą nazywam „wyznawcami racjonalizmu”. To bardzo specyficzna formacja umysłowa. (…) Jestem bardzo zaniepokojona narastającą falą dezinformacji, za którą stoją uznane nazwiska nauki.”

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. @WZ

    Na łamach polityki czytałem, że rolnicy (= wyborcy, spora grupa) marzą o GMO na swoich polach, więc chyba ma kto polityków rozliczać? Jak to w końcu jest z tymi masami rolników tęsknie wyglądających GMO?

    A „wyznawanie racjonalizmu” to jednak coś innego niż po prostu bycie racjonalnym. Są grupy (i są komentatorzy na tym blogu), którzy z „nauki” i „racjonalizmu” robią religię, fetysz. Jakieś takie dziwne nowe wyznanie, którego wyznawcy nazywają się „racjonalistami” i „sceptykami”. Do tego są zwykle wyjątkowo negatywnie nastawieni do wszystkich innych religii i zamknięci na dialog (coś w stylu pana Dawkinsa). Więc nie dziwię się, że ludziom nie podoba się zawłaszczanie dyskursu przez taką ideologię!

  6. Acha – można prosić o jakiegoś linka do wywiadu p. Jagiełło? Bo wygląda na to, że wyjaśniła co ma na myśli przez „wyznawców racjonalizmu”, tylko tego kawałka Pan nie zacytował.

  7. A „wyznawanie racjonalizmu” to jednak coś innego niż po prostu bycie racjonalnym.

    Tak, a czym się różni?

  8. Gronkowiec wpadł na pomysł, że ci racjonalni to też religia, bo wierzą w naukę.
    Co za nonsens.
    Racjonalni nie wierzą w naukę tylko wierzą nauce, to się tym różni od wiary w Boga, w Naturę jako coś transcendentnego, że racjonalizm wymaga dowodów, nic na wiarę nie przyjmuje, posługuje się rozumem.
    Wiara pojawia się wtedy, kiedy nie rozumiemy, jak nie rozumiemy, musimy wierzyć.
    Religia Greenpeace polega na wierze w Naturę, że Natura jest dobra i jest dobrem najwyższym, że wkraczanie przez człowieka w obszary które reguluje jest złe i musi się źle skończyć jako nienaturalne.
    Nawet byłbym w stanie się z tym zgodzić, ale rozum mi nie pozwala. Co to znaczy złe, dla kogo, Natury? Pojęcie dobra i zła nie jest naturalne, jest ludzkie, natura nie zna tego pojęcia, upadek meteoru i zagłada życia na Ziemi jest naturalne, czy dobre?
    A co człowiek robi na Ziemi?
    Czyż nie jest wytworem Natury, ewolucji?
    Czy istnienie człowieka który naturę zmienia, dewastuje co zastanie, zawraca rzeki, karczuje lasy zmusza faunę i florę by ewoluowały zgodnie z jego potrzebami nie świadczy, że Natura może się mylić? Jeżeli Natura się myli, to brak jej boskiego atrybutu jakim jest nieomylność.
    A może się nie myli?
    Skoro Natura pozwala powstać GMO, znaczy naturalne jest. Że używa do tego człowieka, no cóż, używa narzędzi jakie posiada, samo się GMO nie zrobi. Choć jak ustaliliśmy czysto teoretycznie, może powstać roślina GMO przypadkowo, o genotypie identycznym z GMO. A jeżeli może, a czas jest nieograniczony to powstać musi, kwestia czasu.
    Czym zatem jest ta Natura?
    Dla osoby „wyznającej racjonalizm” ten wasz Bóg to przypadek.
    Wierzycie w przypadek po prostu, dlatego nie protestujecie przeciw mutagenezie, bo mechanizm tworzenia nowych organizmów tą metodą jest przypadkowy, co prawda człowiek najpierw musi…
    ale nie może nic zaplanować, zdaje się na Naturę-przypadek.
    Z GMO inaczej, doszliśmy do tego, że możemy wyeliminować przypadek przy powoływaniu nowego życia, a to wbrew Naturze w której zmiany zachodzą przypadkowo.
    I to jest sedno, ten sam problem mają katolicy z in vitro.

  9. Ładnie macie nawalone pod deklem.
    Przecież to oczywiste, że ten pajac zaleski broni własnych interesów. To jego robota więc musi bronić.

    Ja powiem tak: jak moje zbiory zostaną skażone gównem monsanto czy innej korporacji, to panie zalewski ja się najpierw zgłoszę do pana. Zapamiętam sobie skrupulatnie nazwisko bękarta, który pieprzy 3 po 3.

    @parker

    „…Z GMO inaczej, doszliśmy do tego, że możemy wyeliminować przypadek przy powoływaniu nowego życia, a to wbrew Naturze w której zmiany zachodzą przypadkowo….”

    Ale brednie 🙂 wyeliminowaliście? Wy gówno wiecie o DNA i całej reszcie. Stąpacie jak ślepcy.. pomarudziliście w laboratoriach przez dziesiąt lat i wydaje się wam, że coś wiecie..

  10. Myślę, że warto polecić przeglądającym ten blog cały wywiad z p. Jagiełło, w którym jest wiele trafnych obserwacji na temat samych biotechnologów, jak i stanu dyskursu publicznego na temat GMO w Polsce:

    http://kulturaliberalna.pl/2013/08/06/jagiello-srodowisko-naturalne-to-nie-laboratorium-komentarz-do-tematu-tygodnia-gmo-warzywa-i-polityka/

    Autorka między innymi tłumaczy w nim jasno co jest nie tak z tymi (rzekomo „racjonalnymi”, choć nie bardzo), którzy za wszelką cenę chcą wprowadzić GMO na pola, bez względu na bezpieczeństwo czy bilans zysków i strat:

    „Dla nich argumentem przemawiającym za GMO jest już to, że sama możliwość jej wytwarzania jest świadectwem potęgi i wielkości ludzkiego rozumu. Tradycyjna uprawa jest natomiast czymś prymitywnym, zacofanym i – z tego względu – zasługującym na pogardę”

    Nic dodać, nic ująć.

  11. @Gronkowiec
    Nie ma to jak stworzyć sobie przeciwnika (do dyskusji), przypisać mu poglądy, a później z nimi się „rozprawić”: „Tradycyjna uprawa jest natomiast czymś prymitywnym, zacofanym i – z tego względu – zasługującym na pogardę”. Szkoda czasu, bo to właściwie zamyka możliwość jakiejś sensownej rozmowy.
    Ciekaw też jestem, jak p. Kasia Jagiełło wyobraża sobie ocenę wpływu na środowisko np. kukurydzy Bt innymi narzędziami niż racjonalne i naukowe… Tarot, fusy, szamańskie wizje?

  12. @Gronkowiec

    Ciekaw jestem czym pan jako naukowiec kieruje się w swej pracy – wiarą, przesądami? Chodzi pan do wróżki? A może trzeźwo analizuje pan dane doświadczalne i stara się wyciągać obiektywne wnioski. Niezrozumiałe jest dla mnie zarzucanie naukowcom, iż starają się kierować w swej pracy racjonalizmem i sceptycyzmem. Przecież to esencja i podstawa nauki.

    „którzy za wszelką cenę chcą wprowadzić GMO na pola, bez względu na bezpieczeństwo czy bilans zysków i strat”

    Przepraszam, ale to jest jakiś wyssany z palca nonsens. Kto i kiedy twierdził, że chce wprowadzać GMO na pola bez badań, bez analizy zysków i strat, nie zważając na bezpieczeństwo?

    Jak słusznie zauważył MR, pani Jagiełlo ale również i pan, macie manierę przypisywania zwolennikom GMO (choć w zasadzie bezpodstawnie zarzucacie to wszystkim biotechnologom) jakichś poglądów, których w moim odczuciu nie wyrażają.

    „Na łamach polityki czytałem, że rolnicy (= wyborcy, spora grupa) marzą o GMO na swoich polach, więc chyba ma kto polityków rozliczać? „

    A Ci rolnicy to jaki % społeczeństwa stanowią? W Polsce pewnie kilkanaście procent, a we Francji co najwyżej kilka procent. Można sobie pozwolić na ignorowanie tej grupy ludzi.

  13. A może podyskutujemy o sensownych argumentach przeciwko Monsanto i innym korporacją, a nie koncentrujmy się na łatwych do pokonania oszołomach? Polecam książkę: http://publica.pl/teksty/tylko-panstwo-zapewni-innowacje

  14. „Korporacjom”, autokorekta była wyrywna

  15. @MR

    No to jest nas dwóch, bo Pan też z lubością dyskutuje z wymyślonymi nierealnymi „Otchłaniowcami”.

    @WZ

    Chciałbym, żebyśmy się dobrze zrozumieli. Niczego nie zarzucam ani nie przypisuję biotechnologom – wręcz przeciwnie, myśląc o znajomych biotechnologach nie widzę wśród nich tego kultu „racjonalizmu”, tak samo jak nie widzę wśród nich jednomyślności odnośnie GMO.

    W mojej pracy kieruję się wynikami i ich możliwie „obiektywną” interpretacją (bo naprawdę obiektywna interpretacja nie istnieje), ale nie lekceważę intuicji i przeczucia. Tyle że ja przecież nie o pracy naukowej pisałem, tylko o tym kulcie „racjonalizmu” – wśród którego wyznawców jest chyba o wiele więcej nie-naukowców niż naukowców. I który nie ma nic wspólnego ze słownikowo rozumianym racjonalizmem. Wśród niepokojących symptomów tego „kultu” widzę wspomniane w wywiadzie zachłystywanie się nowinkami (= bardzo irracjonalne przekonanie, że co nowe to lepsze) i niechęć do tego co „stare” i „tradycyjne”, przekonanie o wszechmocy nauki oraz rozumu i nieakceptowanie ich ograniczeń, wreszcie niechęć do nie-materialistycznych ideologii i religii (to symptomatyczne, że w Polsce stowarzyszenie z „racjonalizmem” w nazwie zajmuje się przede wszystkim walką z religią, a „racjonalista” staje sie synonimem „ateisty”), no i w końcu przekonanie, że reprezentuje się „Naukę” i „Wiedzę” (nie jestem pewien czym by ta „Nauka” miała być, ale zgaduję, że jako naukowiec jestem jej częścią, a żadnych racjonalistów do reprezentowania siebie nie upoważniałem).

  16. Ale brednie wyeliminowaliście? Wy gówno wiecie o DNA i całej reszcie. Stąpacie jak ślepcy.. pomarudziliście w laboratoriach przez dziesiąt lat i wydaje się wam, że coś wiecie..

    W laboratorium nie jest źle, a ty gdzie takiej mądrości nabrałeś?

  17. Szanowny Gronkowcu,
    no i po co było wkurzać MR? Od razu – „Tarot, fusy, szamańskie wizje?”.
    Gospodarz grzecznie pyta – „Chodzi pan do wróżki?”.
    Jakoś BaKoRo mi zabrakło, może na wywczasach?
    Dziękuję za link do wywiadu z p. Jagiełło, przeczytałem z zainteresowaniem.
    Pozdrawiam, Nemer

    Szanowny Gospodarzu,
    Na Pańskim miejscu nie lekceważyłbym sobie kilkunastu procent wyborców, bo jak się wkurzą, to pójdą do wyborów i będą stanowić połowę wybierających, których jest coś koło 30% uprawnionych.

    Odnośnie Francji, to może można ignorować wyborców-rolników, nie wiem, to nie będę spekulował, tylko w takim razie dlaczego politycy francuscy tak „nieracjonalnie” zachowują się wobec GMO?
    Czy to tylko chodzi tylko o lobby eco-oszołomskie?
    Wydaje mi się, że nie, że problem jest inny.

    Tym wszystkim „racjonalnym” się nie ufa. Dlaczego?
    Czy ci „racjonalni” są w ogóle godni zaufania? Przecież to ludzie nauki, to powinni być – nieprawdaz?
    Dlaczego traktuje się tych „racjonalnych” jak nieodpowiedzialnych głupców, kłamców, łapowników, lobbystów i moralnych zgniłków?

    Czy próbował Pan sobie odpowiedzieć na to pytanie „racjonalnie” a nie za pomocą przywoływania „otchłani”, wróżek, tarota, atawistycznych strachów i tym podobnych wyssiewanych z palca bzdetów zamazujących jedynie „racjonalne” wnioski?

    Ciekawe co Panu wyszło.

    Pozdrawiam, Nemer

  18. @Nemer

    Blog o GMO to nie miejsce na spory ideowe, więc właściwie słusznie mi się dostało, po co zaczynałem.

    Ale z rolnikami zabawna sprawa. W Polsce przecież rząd się ich boi i robi co rolnicy chcą (KRUS!). Może sek w tym, że rolnicy wcale masowo nie chcą GMO? Bo czy po ostatnich zakazach były jakieś rolnicze demonstracje? Czy jedynie oficjalne pisma kilku organizacji skupiających rolników wielkoobszarowych?

    Ale mniejsza o to, co myślą rolnicy. Prawda jest taka, że nieważne jakie zakazy wymyśli rząd, to i tak trzeba je będzie w końcu uchylić, bo prawo międzynarodowe i takie tam. I wtedy Monstanto wejdzie nieskrępowane do Polski. Pora czym prędzej się na to przygotowywać i szykować jakąś alternatywę dla Monsanto :/

  19. Szanowny Gronkowcu,
    przecież Monsanto w Polsce jest i już ma 80% rynku nasiennego i nigdy stąd już nie wyjdzie! Cargill to Monsanto przecież. Rynek pasz też opanowany w znacznym stopniu. Z Monsanto, to jak z „Ruskimi” w 1981 – wejdą nie wejdą?- bzdury takie. Po co wchodzić tam gdzie się już jest.
    W zasadzie, to moje zainteresowanie tym blogiem zaczęło się od tego, że miałem wątpliwości, czy polskiemu, rozdrobnionemu rolnictwu GMO są potrzebne a jeśli tak, to które? Twierdzę, że poza 600 ha Balazsem czy 400 ha kasynowiczem Piskorskim i im podobnym, to GMO polskim rolnikom jest potrzebne jak rybie rower. Przekonanie Europy, że polskie rolnictwo jest prymitywne, „organiczne” i jakie tam jeszcze, jest atutem dla „jewropejców” zwolenników nie-GMO. Trzeba korzystać jak długo się da – moim zdaniem.
    Ale wyszedłem na atawistycznego strachajłę, nieracjonalnego głupola – trolla i już.
    Przynajmniej dowiedziałem się kim jestem. Zawsze to jakaś korzyść.
    Mnie też się tu „dostaje”.
    A w ogóle to na jakie spory jest miejsce na tym blogu, skoro ktoś taki jak MR mojej „naukowej wymiany zdań” nie zatrybia, do czego sam się przyznał, to o czym mamy gadać żeby było na temat? – spory naukowe, nie, spory ideowe nie, to jakie są właściwe dla tego bloga?
    Pozdrawiam, Nemer

  20. @Nemer

    „przecież Monsanto w Polsce jest i już ma 80% rynku nasiennego”

    Jakieś dane potwierdzające te rewelacje?

    @Gronkowiec

    „Pora czym prędzej się na to przygotowywać i szykować jakąś alternatywę dla Monsanto :/”

    Niech pan to wytłumaczy rodzimym aktywistom.

  21. Ale przecież w udzielonym wywiadzie pani K. Jagiełło jasno ujawnia, że walka grenpeacowców z GMO ma charakter wyłącznie ideowy. Bo tylko GMO na polu jest złe (jest gwałtem na Naturze) a już w labie, w zamknietej produkcji jest dobre i bezpieczne. Już nie matrwi czy rzeczywiście jest bezpieczne dla środowiska, czy produkty z takiego GMO są bezpieczne dla człowieka (przeciez nie muszą automatycznie takie być). Tu w kazdym razie narzędzia nauki: logiczne myślenie, metodologia, eksperyment, testy bezpieczeństwa są adekwatne, prawidłowe, miarodajne, wiarygodne a naukowcy obiektywni, niezależni i kompetentni. Ale gdy tylko trafi to na pole to kala Nature (jak wiadomo Natura to zycie i zdrowie, piekno, wieczna młodość, regeneracja itp – cechy bóstwa) i wtedy koniec: nie ma dobrych testow, nie ma ucziwych badań, nie ma niezaleznych naukowców, nie ma obiektynych narzędzi, nic niewiadomo bo rozum i tak nieogarnia, zagrożenie czyha zewsząd, za wszystkim stoi kasa, a Monstanto to 666.

    A próba sprowadzenie osób racjonalnie myślących do ślepych „wyznawców racjonalizmu” to zwykła i ordynarna próba sprowadzenia rozsądku do jednej z możliwych opcji na targu ideii do kokurencyjnej ideologii czyli utrącenia do poziomu czegoś z czym mogliby walczyć na równych prawach.
    Jak w przypadku ideologii bywa (a protest anty-GMO jest ideologiczny) fakty takie jak liczne wyniki badań, brak negatywnych skutków istniejących upraw itd. nie maja rzadnego znaczenia. Jeśli fakty podważaja słuszność obowiazującej ideologii to tym gorzej dla faktów i tych którzy je preparują. Czy to sie nie kojarzy z XX-wiecznymi ideologiami poityczno-społecznymi? Cel uświęca środki itp? te same mechanizmy.

    @ Nemer
    A Ty sie nie wybierasz do ciepłych krajów, albo do jakiegoś sanatorium? 🙂

  22. Byłem już, widać nie pomogło.

  23. @Nemer

    Jeśli Monsanto faktycznie ma takie wpływy w PL, to… ech….. Nie lubię międzynarodowych koncernów, ale nawet w porównaniu z innymi gigantami jak Coca-Cola, Monsanto wydaje się szczególnie złowieszcze… Możesz coś więcej napisać na ten temat, bo faktycznie to trochę trudne do uwierzenia?

    I nie mogę się z Tobą zgodzić w kwestii wniosków do których doszedłeś czytając bloga:

    – po pierwsze, co za granicą myślą o naszym rolnictwie to kwestia dobrych Public Relations i mydlenia oczu 🙂 Strefa „promocji i budowy marki” nijak się zwykle ma do rzeczywistości 🙂

    – a pytanie „czy Polski rolnik potrzebuje GMO i jakiego?” wydaje mi się proste. Czy potrzebujemy metod upraw i hodowli, które ograniczyłyby zniszczenie środowiska, zwiększyły wydajność, poprawiły bezpieczeństwo, obniżyły koszty produkcji…? Tak, myślę że każdy rolnik tego potrzebuje – i całe społeczeństwo na tym zyska. Czy więc potrzebujemy GMO? Jeśli faktycznie odpowiadałoby na te potrzeby z listy, to zdecydowanie tak! Bo gdzie jest powiedziane, że nie może istnieć GMO przystosowane do potrzeb drobnych rolników?

    – no i mało się o tym mówi, ale GMO jest w Poslce potrzebne, i to bardzo, naukowcom, przedsiębiorcom i inwestorom. Ale nie Monsanto, tylko polskie GMO – z którego zyski czerpałby polski podatnik, polski przedsiębiorca i naukowiec. Ale na to się nie zanosi, bo generalnie Polska woli importować cudze technologie i być tanią siłą roboczą Europy, niż sama wytwarzać nowe technologie i zacząć wreszcie zarabiać…

  24. @BaKoRo

    Zdawało mi się, że dużo łatwiej badać i zrozumieć to, co się dzieje w probówce lub w systemie zamkniętym, a gdy przychodzi do wprowadzania nowych gatunków do ekosystemu, to z dziedziny „wiemy” coraz bardziej przenosimy się do dziedziny „zgadujemy i się domyślamy”. Nic więc dziwnego, że zagrożenia stwarzane przez GMO w laboratorium są mniejsze, niż te stwarzane przez GMO wypuszczone do środowiska. Ale najwyraźniej takie zdroworozsądkowe twierdzenia to herezja dla „racjonalistów”, bo zdrowy rozsądek z ich kultem postępu ma widać nie po drodze…

  25. Szanowny Gronkowcu,
    na apel Gospodarza podałem 6 linków do stron, gdzie twierdzą to co napisałem o Cargill’u ale wpis „czeka na moderację”, tak jest chyba na wszystkich blogach Polityki, że jak się da więcej niż 2 linki, to występuje opóźnienie „moderacjonistyczne”. Pewnie mają ku temu jakieś powody więc nie „pyszczę” i cierpliwie czekam, czy się ukażą. Jeśli nie, to będę cykał po jednym.
    Generalnie, to się w zasadzie zgadzamy. Z zadowoleniem widziałbym biznes „opatrunkowy” bazujący na polskim lnie GMO, może też jakieś uprawy GMO, które zdecydowanie ograniczałyby stosowanie insektycydów na przykład ale tak jak mówisz, polskie wynalazki a nie będące własnością gangstera budującego sobie polityczno-prawną podstawę do recketeeringu np. tylko dlatego, że opatentował sobie świńskie geny, z których tworzeniem nie miał nic wspólnego a haraczu się domaga nawet za to, że hodowca świnek zleci badania DNA w jakimś lab’ie.
    Pozdrawiam, Nemer

  26. @Gronkowiec

    „Jeśli Monsanto faktycznie ma takie wpływy w PL, to… ech…..

    Nie ma. Pan Nemer nie potrafi podać żadnych wiarygodnych źródeł na poparcie wyssanych z palca danych. Cóż, typowe.

    „Możesz coś więcej napisać na ten temat, bo faktycznie to trochę trudne do uwierzenia?”

    Niech pan nie robi sobie żartów. 🙂

  27. @ Gronkowiec

    „Nic więc dziwnego, że zagrożenia stwarzane przez GMO w laboratorium są mniejsze, niż te stwarzane przez GMO wypuszczone do środowiska.”

    Ale jak to wiadomo? Tak z automatu? Nie trzeba badać?

    „Zdrowy rozsądek”?
    Ze niby wóz bez konia sam pojedzie?

    Z historii mikrobiologii powinienies wiedziec, że własnie powołując sie na „zdrowy rozsadek” przeczono istnieniu bakterii – „nie widac to nie ma”.

  28. Tytuł bloga sugeruje OBIEKTYWIZM.
    Nie widzę obiektywizmu w przekonywanie „ciemnego ludu” że GMO to zbawienie dla ludzkości.
    Ciekaw jestem czy autor tej stronki pobiera jakieś opłaty od firm produkujących takie rośliny.
    Wstyd mi za ludzi , którzy chcą pracować na rzecz takich firm.
    Nauka ma z tym niewiele wspólnego.
    Żadnych pieniędzy publicznych przeznaczonych na walkę z GMO nie można uznać za zmarnowane. Amerykański styl życia niech sobie zostanie w Ameryce! Ja nie chcę brać udziału w tym eksperymencie !

  29. Przy okazji, bo więcej na tę „OBIEKTYWNĄ” stronę już raczej nie wejdę,
    Co do wpływów Monsanto i Syngenty , wystarczy wygooglać- praca na 15 minut- żeby zobaczyć kto zasiada w zarządach POLSKICH firm i gdzie ci zacni panowie i zacne panie prosto z Ameryki pracowali wcześniej.
    Są wszędzie tam gdzie istnieje przetwórstwo nasion .
    Przykre ale prawdziwe.
    Od roku kupuję żywność : mąkę, nasiona i OLEJE ! za granicą
    – w Polsce niemal wszystko jest już skażone GMO.
    Możesz pan sobie jeść GMO jesli taka Twoja wola ale JA CHCE MIEĆ WYBÓR a polskie ustawodawstwo takiego wyboru mnie pozbawia.
    Dlatego byłem, jestem i będę przeciwny takim firmom jak Monsanto czy Syngenta i takim „obiektywnym” stronom internetowym.
    Nie chcę być szczurem doświadczalnym, tylko po to by jakaś firma mogła na mnie zarobić.
    W wolnej chwili polecam film „Scientists under attack”- tak wygląda wolność według nowego porządku … Pańska wolność !

css.php