Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
GMObiektywnie - Blog Wojciecha Zalewskiego GMObiektywnie - Blog Wojciecha Zalewskiego GMObiektywnie - Blog Wojciecha Zalewskiego

21.05.2013
wtorek

GMO z pomocą zagrożonym gatunkom drzew

21 maja 2013, wtorek,

Genetycznie modyfikowane rośliny to nie tylko zboża uprawiane przez rolników. Możliwości tej technologii są olbrzymie. Możemy udoskonalać rośliny nie tylko w celach poprawy wartości agronomicznych. Rośliny mogą służyć oczyszczaniu środowiska poprzez fitoremediację. Mogą stanowić ekologiczne „fabryki” produkujące liczne substancje – tanio, wydajnie i przy minimalnych nakładach energii (tą czerpią od Słońca). Modyfikacje genetyczne mogą również pomóc w ratowaniu zagrożonych wyginięciem gatunków. Brzmi niewiarygodnie? Przecież GMO to zagłada Natury oraz ludzkości. Kolejny raz udowodnię, że niekoniecznie jest to prawdą.

Kasztany, jeszcze dwa wieki temu licznie występujący gatunek drzew w Ameryce Północnej. W przeszłości liczebność tego gatunku sięgała niemal 4 miliardów sztuk. Niestety, obecnie to tylko wspomnienie. Główną winę za dramatyczny spadek ilości kasztanów w Am. Pn. ponoszą nie piły i siekiery ale gatunek niepozornego grzyba Cryphonectria parasitica. Patogen ten jest odpowiedzialny za występowanie choroby – zarazy kasztanów. Gatunek grzyba został zawleczony do Ameryki Północnej z Azji na początku XX wieku. W krótkim okresie czasu spowodował masowe zachorowania kasztanów, w efekcie doprowadzając do wyniszczenia prawie całej populacji tych drzew.

Pojawiła się jednak nadzieja na uratowanie, a być może nawet odtworzenie populacji kasztanów w USA. Z pomocą przyszli naukowcy oraz inżynieria genetyczna. W tym miesiącu, w stanach Nowy Jork, Georgia i Virginia, ruszyły trzy pierwsze eksperymentalne testy genetycznie modyfikowanych kasztanowców. Do genomu kasztanowca wprowadzono geny, które mają zapewnić im ochronę przed grzybem wywołującym zarazę kasztana.

Pomysłodawcami ratowania kasztana jest organizacja Forest Health Initiative (FHI), która za cel powzięła sobie wykorzystanie inżynierii genetycznej do przywracania środowisku naturalnemu gatunków drzew, których istnienie zagrożone jest z powodu chorób czy działania szkodników. Organizacja finansuje projekty badawcze realizowane na kilku uniwersytetach. Projekt ratowania kasztana wszedł w fazę testów polowych. Jeśli „zadziała”, organizacja wystąpi do agencji rządowych o umożliwienie wprowadzenia transgenicznych kasztanów do środowiska naturalnego. Organizacja ma w planach ratowanie kolejnego gatunku drzewa – wiązów, których istnienie zagrożone jest z powodu występowania choroby grzybicznej – holenderskiej choroby wiązów.

Badania nad transgenicznymi kasztanami rozpoczęły się w roku 1990. Naukowcy (pod kierownictwem dr Powella) ustalili, iż symptomy choroby obserwowane u drzew spowodowane były przez kwas szczawiowy syntetyzowany przez grzyby C. parasitica. Kasztany nie posiadają jednak enzymów, które rozkładałyby ten związek. Enzym taki (oksydaza kwasu szczawiowego) występuje w pszenicy. Tylko, że kasztan i pszenica … jakby to powiedzieć, nic z tego by nie wyszło. Wykorzystano więc inżynierię genetyczną. Skopiowano gen z pszenicy i umieszczono go w kasztanach. Pierwsze testy potwierdziły, że drzewa produkujące oksydazę z pszenicy wykazują zwiększoną odporność na C. parasitica.

Naukowcy wykorzystali również doświadczenia Fundacji Amerykański Kasztan, która miała ten sam cel – uratować kasztany. Patogen (grzyb) pochodził z Azji. Kasztany z tego kontynentu wykształciły mechanizmy odporności na C. parasitica. Próbowano więc krzyżować odmiany amerykańskie z chińskimi. Dr Powell poddał analizie odmiany chińskie i zidentyfikował 27 genów, które potencjalnie mogłyby uczestniczyć w mechanizmach odporności i które również poddali testom. Wysadzili łącznie 800 drzew, które zawierają różne kombinacje sześciu genów chińskiego kasztanowca oraz gen oksydazy kwasu szczawiowego z pszenicy.

Testy transgenicznych drzew potrwają trzy lata. W tym czasie analizie poddana będzie nie tylko podatność drzew na grzyba, ale również to jak genetycznie modyfikowane drzewa „radzą sobie” w lokalnym ekosystemie. Jeśli testy zakończą się sukcesem, decyzja o uwolnieniu drzew do środowiska leżeć będzie w gestii trzech amerykańskich agencji: USDA (Department of Agriculture), EPA (Environmental Protection Agency) i FDA (Food and Drug Administration).

Trzymamy kciuki za powodzenie projektu, nieprawdaż?

Into the wildwood

Plant science: The chestnut resurrection

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 22

Dodaj komentarz »
  1. „Trzymamy kciuki za powodzenie projektu, nieprawdaż?”

    Za kasztanowce – na pewno. Ale czy za tę akcję, nie jestem pewien. Troszkę przypomina to zwalczanie gatunku inwazyjnego poprzez sprowadzenie z obcego ekosystemu jego tamtejszego naturalnego wroga, z nadzieją, że i w nowych warunkach ograniczy liczebność intruza. Niestety wiadomo, że w praktyce nierzadko było to lekarstwo gorsze od choroby.

    To jest takie dłubanie w zegarze, który się częściowo rozmontowało i teraz nie wiadomo, jak go złożyć z powrotem, żeby działał jak przedtem. Widać, że chodzi gorzej i że gdyby wyjąć to, tam, kółeczko zębate i przesunąć trybik, to ma szanse mniej się zacinać, ale wcale nie jest jasne, czy dalsze gmeranie w mechanizmie, którego działania w pełni się nie kontroluje, na dłuższą metę poprawi, czy pogorszy sytuację.

  2. @Gall Anonim
    Coś chyba przefajnowałeś z tym twoim komentarzem, przeczytaj uważnie tekst jeszcze raz, gdzie Ty masz tu sprowadzanie wroga szkodnika? Mowa jest tylko o kopiowaniu genów, więc trochę chyba przesadziłeś. ( no chyba że miałeś na myśli ten specjalny gatunek drzew spotykany tylko w Polsce, który ma brzydki zwyczaj wbiegania kierowcom na drogę przed ich rozpędzone samochody;-))
    ————————————
    http://bigosogroch.blogspot.com/

  3. „Za kasztanowce – na pewno. Ale czy za tę akcję, nie jestem pewien. ”

    Czyli jesteśmy za kasztanowcami, przeciw grzybom.
    Dziś mamy sytuacje taką, że kasztanowce giną i nie widać nadziei.
    To będąc za kasztanowcami co proponujesz, walkę z grzybem? Opryskami?
    Stworzenie gatunku odpornego na grzyby inną metodą? To będzie nowy gatunek. Chciałbyś zastąpić odwieczne gatunki w Ameryce nowymi? A wiesz jakie to skutki dla ekosystemu może mieć?
    Stworzono nowy, na pierwszy rzut oka taki sam, liście taki sam kolor mają, kwiaty i kasztany. I różni się od oryginału najmniej jak może, jednym genem.
    Co uważasz za groźniejsze dla ekosystemu, introdukcje różniącego się jednym genem gatunku, czy jakiejś krzyżówki?

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. @Gall Anonim
    podpisuję się:)

  6. @ Gall Anonim

    Tak tak, najlepiej nie róbmy nic, bo jeszcze co zepsujemy w odwiecznym zegarze świata 🙂 Zawsze istniejące ryzyko porażki powinno nas zawsze powstrzymywać przed podjęciem jakiegolwiek działania !!!
    Lepiej siądźmy w koło i zapalmy zioło, hawk. 🙂
    Pokiwajmy głowami z zatroskanyi minami, powzdychajmy. I zachwyćmy się sobą jacy to jestesmy zajefajni dzięki tym nawoływaniom do zaniechania działań w imię ekologii i matki natury. A potem jeszcze raz zioło i bębnimy 🙂

  7. Pół roku temu pisałem o tym nawet szczegółowo na tym forum, ale Zalewski nie zauważył. Bo nie chodzi o to, co się dzieje, tylko o to, żeby mieć rację i podziw jeszcze większych ćwoków.
    No i nie chodzi o kasztanowce tylko o jadalne kasztany.
    Na dodatek od czasu do czasu znajdowane są nawet kilkunastoletnie drzewa, prawdopodobnie odporne na raka. Szereg organizacji, na szczęście nie tylko tych wierzących w genobełkot, próbuje wyhodować drzewa odporne na chorobę zwaną rakiem kory. Tak, że istnieje cały szereg metod i prób ratowania drzewa, którego znaczenie dla gospodarki USA było nie do przecenienia.

  8. ZWO „Tak, że istnieje cały szereg metod i prób ratowania drzewa, którego znaczenie dla gospodarki USA było nie do przecenienia.”

    WZ „W przeszłości liczebność tego gatunku sięgała niemal 4 miliardów sztuk. Niestety, obecnie to tylko wspomnienie. ”

    Szereg metod istnieje, tyle że metody jakieś marne, Homeopatia?
    Czyli mimo istnienia wielu metod, znaczenie dla gospodarki było, nie jest.

  9. @BaKoRo

    Ponieważ trzy poprzednie kuracje nie pomogły, to choremu trzeba upuścić jeszcze trochę krwi, może choć ta śmiertelna bladość zejdzie mu z lic i oddech się uspokoi. Historia medycyny pełna jest działań podejmowanych w dobrej wierze przez najlepszych fachowców, a – co widać dopiero post factum – ewidentnie szkodzących pacjentom. Czasem nic nie robić jest lepiej niż robić cokolwiek, dalej szkodząc, choć z tego typu bezradnością zwykle ciężko się pogodzić.

  10. @Ziółko

    Zagrożenie jest związane z tym „radzeniem sobie w lokalnym ekosystemie”, o którym mowa pod koniec notki p. Zalewskiego.
    Jeśli zmodyfikowane genetycznie drzewa będą „sobie radzić” słabo, to utrzymanie ich przy życiu będzie zbyt trudne i kosztowne. Jeśli zaś zbyt dobrze, to lokalny ekosystem może ucierpieć, i to z powodów trudnych zawczasu do przewidzenia (tak bywało też w przypadku zwalczania gatunków inwazyjnych poprzez ściąganie innych gatunków inwazyjnych, w końcu nikt celowo i świadomie nie sprowadzał nowego zagrożenia).

  11. „Czasem nic nie robić jest lepiej niż robić cokolwiek”

    A może by co zasiać, choćby i zboże? A może co zaorać, na przykład pole? Albo co innego…
    Eee tam.
    Indyk S.Mrożek cyt z pamięci:)

  12. @ Gall Anonim

    Przychodzi baba do lekarza i mówi:
    – Panie doktorze jestem chora, prosze mi pomóc, porosze mnie leczyć:
    A lekarz na to:
    – „Historia medycyny pełna jest działań podejmowanych w dobrej wierze przez najlepszych fachowców, a – co widać dopiero post factum – ewidentnie szkodzących pacjentom. Czasem nic nie robić jest lepiej niż robić cokolwiek, dalej szkodząc, choć z tego typu bezradnością zwykle ciężko się pogodzić.”

    Tyle są warte Twoje „mądrości”. Siejesz zamęt w mniejszych umysłach. 🙁

  13. BaKoRo
    23 maja o godz. 9:33
    Mądry lekarz zachowuje te informacje dla siebie a babie zapisuje placebo.

  14. Tu nie było zadnej szansy przeżycia a więc nic nie było do stracenia, a na wynik trzeba jeszcze poczekać.
    Ponadto sprawa dotyczy JEDNEJ osoby a GA pisze o zagrożeniu czegoś znacznie większego. Czy historia daje nam mało przykładów, gdzie nieświadome ( nie mówiąc już o celowym ) wprowadzenie do jakiegoś ekosystemu obcych jemu gatunków ( roślin czy zwierząt ) nie doprowadziło do wyginięcia gatunków rodzimych ?
    Na krześle mozna sie bujać ale, gdy ” rzut srodka cięzkości znajdzie się poza podstawą. ( dopowiem – to padnie się na pysk” )

  15. @ Gall Anonim
    Nie bardzo zgodzę się z Tobą, Twoje zastrzeżenia można by zastosować do roślin jednorocznych czy bylin, ale jeśli chodzi o drzewa, to gdyby nawet były strasznie ekspansywne, to można z tego wyciągnąć maksimum korzyści. Wszak surowiec drzewny jest coraz bardziej w cenie, a drewno kasztanowca nadaje się do wielu wykorzystań
    —————————————
    http://bigosogroch.blogspot.com/

  16. Ale kasztanowiec jest gatunkiem rodzimym dla tamtego terenu łośki.

  17. Gatunkiem rodzimym jest tam kasztanowiec, a nie kasztanowiec transgeniczny. A potencjalne zagrożenia dotyczą nie tylko ekspansji samego kasztanowca, którą – zgoda – łatwiej będzie zauważyć i ograniczać, niż gdyby chodziło o jakiś mniejszy i bardziej plenny gatunek (przykładowo: Cryphonectria parasitica), lecz również o jego interakcje z innymi organizmami, których potencjalnie niszczycielskie skutki zauważyć będzie trudniej. Np. opadłe liście czy kora tych transgenicznych drzew mogą okazać się mniej lub bardziej pożywne dla stworzeń na nich żerujących, to zmieni ileś tam łańcuchów pokarmowych itd. Być może skutki będą nikłe, a być może znaczące – i trudne do powiązania z wprowadzeniem transgenicznych kasztanowców. Ile czasu zajęło ustalenie, że pszczołom szkodzą akurat neonikotynoidy, a nie insza chemia, telefonia komórkowa, pyłki z roślin GMO itp.?

  18. Ciezko mi sobie wyobrazic, zeby amerykanie byli zadowoleni wypuszczajac na wolnosc drzewa GMO, ktore beda sie same rozsiewaly i rozrzucaly swoje geny na prawo i lewo.

    Ale obiektywnie patrzac, jesli chodzi o ryzyko dla ekosystemu, to kasztanowce GMO z pewnoscia sa bezpieczniejsze niz rozne nie-GMO kasztanowce uzyskane przez krzyzowanie z odpornym gatunkim z Japonii.

  19. „Gatunkiem rodzimym jest tam kasztanowiec, a nie kasztanowiec transgeniczny. ”
    Rodzimy wyginie, zastąpi go transgeniczny, człowiek zepsuł, człowiek naprawi.
    Mogę sobie wyobrazić, że za jakiś czas, jak transgeniczne wyprą rodzime które natura skazała na zagładę, wymrą zagrażające im grzyby, wtedy mądry człowiek odmrozi ten dziś zagrożony gatunek, posadzi alejki w parkach wolne od GMO i wszystko wróci do początku:)
    Wymieranie gatunków to zjawisko znane w przyrodzie, i powstawanie nowych też.
    Z punktu widzenia przyrody, nowy gatunek to nowy gatunek, co za różnica jak powstał, wyładowanie elektryczne go zmutowało, człowiek naświetlając czy w inny sposób.
    Powstał, to jest i przyroda go kocha jak swoje, jak dziecko z próbówki.

  20. A w ogóle co to za myślenie, mniej szkodliwe dla ekosystemu będzie znikniecie gatunku niż jego zastąpienie identycznym prawie?

  21. @parker

    Hm…, „identycznym prawie”, powiadasz – „prawie” robi niekiedy sporą różnicę. Modyfikacja, którą chce się tym kasztanowcom zaaplikować, ma być wystarczająco istotna, by uporały się bez problemu z agresywnym grzybem, ale z jakichś przyczyn mamy uwierzyć, że w interakcji z innymi gatunkami nie odegra żadnego, ale to żadnego wpływu?

    Zaś co do „mądry człowiek odmrozi ten dziś zagrożony gatunek, posadzi alejki w parkach wolne od GMO i wszystko wróci do początku”, to gratuluję optymizmu. Mądry człowiek tak się o te wszystkie gatunki stara, chucha na nie i dmucha, a one bezczelnie wymierają w coraz szybszym tempie. Gdyby nie mądry leśnik, las by nie przetrwał, prawda? Gdyby nie dzielni genetycy, cóż by poczęła nieszczęsna natura? Pojawiliśmy się na Ziemi w ostatnim momencie, gdy całkiem już chyliła się ku upadkowi, i tylko dzięki naszej obecności w ogóle jeszcze coś na niej żyje.

    Owszem, co jakiś czas spekuluje się o wskrzeszaniu tego czy innego „atrakcyjnego medialnie gatunku”. W tym samym czasie wykańczamy inne gatunki, jak leci. Twoja wiara w „mądrego człowieka”, który – gdy tylko okoliczności mu na to pozwolą – naprawi wszystko, co dotąd niszczył, jest doprawdy rozczulająca.

  22. To mam w głupiego człowieka wierzyć?
    Czy nie wieżyc w człowieka? Zaufać naturze?
    Przecież ona durna, bo człowieka stworzyła, sam się nie stworzył, prawda? I niech natura wykarmi teraz dziesięć miliardów jak sobie tyle natura ludzi na planecie zaplanowała. I tradycyjnymi metodami, woły konie, niech ich ubierze, obuje, co tam jeszcze człowiekowi do szczęścia potrzeba.
    I niech zostanie nienaruszona, od dzisiaj, zasrali ludzie rzekę, nie oczyszczamy, natura sama itd.
    A my, faja, jak to pięknie ktoś zauważył, i wsłuchujemy się w śpiew ptaków.
    Z radioodbiornika, bo wymarły jak natura chciała.

css.php