Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
GMObiektywnie - Blog Wojciecha Zalewskiego GMObiektywnie - Blog Wojciecha Zalewskiego GMObiektywnie - Blog Wojciecha Zalewskiego

8.03.2013
piątek

Kontrowersyjny łosoś AquAdvantage

8 marca 2013, piątek,

W Stanach Zjednoczonych Ameryki Północnej swe szyki zwarły organizacje zwalczające GMO. Tym razem za swój cel obrali uniemożliwienie wprowadzenia na rynek genetycznie modyfikowanego łososia.

To wydarzenie bez precedensu. Łosoś ma być pierwszym w historii genetycznie modyfikowanym zwierzęciem dopuszczonym do sprzedaży na rynku amerykańskim. Proces deregulacyjny trwa już ponad 17 lat, pochłonął dotychczas 67 mln. $ i doprowadził firmę AquaBounty na skraj bankructwa. Jest jednak dobra strona tej sytuacji. Jak zaznaczają przedstawiciele firmy, dzięki przeciągającemu się procesowi można przyjąć, że nie ma na rynku lepiej przebadanej ryby. Rzeczywiście analizy składu biochemicznego oraz składników odżywczych potwierdzają, iż modyfikowany łosoś w niczym nie różni się od konwencjonalnego odpowiednika.

Czym jest genetycznie modyfikowany łosoś AquAdvantage? Do genomu tego zwierzęcia wprowadzono dodatkową kopię genu kodującego hormon wzrostu. Skopiowany został z odmiany łososia pacyficznego – czawyczy. Wprowadzony transgen zawiera również krótką sekwencję DNA – promotor („włącznik”) z węgorzycy, dzięki czemu hormon wzrostu produkowany jest stale, a nie jak u konwencjonalnego łososia tylko w lecie. Modyfikacja łososia spowodowała, że osiąga on rozmiary „dorosłego” osobnika w 16-28 miesięcy, podczas gdy konwencjonalnym łososiom zabiera to 36 miesięcy. Transgeniczna ryba zatrzymuje swój wzrost w momencie osiągnięcia typowych rozmiarów dla tego gatunku.

Ryby będą hodowane w zamkniętych stawach, co ogranicza możliwość przedostania się do środowiska. Kolejną, biologiczną barierą, jest sterylność łososi zapobiegająca ich krzyżowaniu się z dzikimi osobnikami. Uzyskano to dzięki potrojeniu kompletu chromosomów. Potwierdza to również Food and Drug Administration twierdząc, iż ryzyko dla środowiska jest mało prawdopodobne. Z opinią tą zgodziły się również dwie inne agencje amerykańskie: National Marine Fisheries Service oraz US Fish and Wildlife Service.
(Oficjalny dokument FDA dotyczący oceny ryzyka dla środowiska)

Jakie korzyści niesie ze sobą hodowla tej ryby? Jak zaznaczają przedstawiciele firmy jest ich kilka. Skrócenie okresu hodowli (24 miesiące vs 36) to niewątpliwie znaczna redukcja kosztów produkcji, co odniesie pozytywny efekt dla producentów, ale również i konsumentów, bo ceny w sklepach również zostaną obniżone. Wspomina się również o korzyściach dla środowiska. Krótszy okres produkcji to mniejsza ilość „nawozów” stosowanych w hodowli tych zwierząt. Transgeniczne łososie hodowane będą w systemach zamkniętych, dzięki czemu zmniejszy się nacisk na naturalne zasoby tego gatunku (o co walczy m.in. Greenpeace) i mniejsze ilości będą odławiane w oceanach.

Amerykańska agencja odpowiedzialna za bezpieczeństwo żywności (Food and Drug Administration) opublikowała opinię, w kótrej czytamy, iż nie odnajduje żadnych dowodów naukowych z powodu których mogłaby zakazać wprowadzenia na rynek genetycznie modyfikowanego łososia. Innego zdania są organizacje zwalczające GMO, nazywające pieszczotliwie transgenicznego łososia – Frankenrybą (FrankenFish). Aktywiści twierdzą, że modyfikowana ryba stanowi zagrożenie dla środowiska oraz zdrowia człowieka. Najbardziej obawiają się jednak tego, że otworzy ona drzwi na rynek kolejnym produktom genetycznie modyfikowanym pochodzenia zwierzęcego.

Wprowadzenie na rynek amerykański transgenicznego łososia, który jest znacznie tańszy w produkcji, spowoduje zapewne zawirowania w branży „łososiowej”. Wzmocni się również presja na rynki europejskie i powstanie nowy front sporu o GMO. Moim zdaniem, nie ma podstaw do tego by zakazać sprzedaży genetycznie modyfikowanego łososia. W związku z kontrowersjami, FDA w lutym wydłużyła okres „konsultacji społecznych” do 60 dni. Niemniej nie ma żadnych sygnałów by miała się wycofać ze swych wcześniejszych opinii. Należy spodziewać się pozytywnej decyzji.

Na wydarzenie to należy spojrzeć jednak z nieco szerszej perspektywy. Sprawa łososia AquAdvantage jest przykładem tego, jak zbyt restrykcyjne i zawiłe procedury zniechęcają firmy do inwestowania w biotechnologię zwierzęcą, która technologicznie jest już nieco bardziej skomplikowana niż np. roślinna. Wysokie koszty związane głównie z długotrwałymi procedurami skutecznie zniechęcają liczne podmioty, które być może mają dobre pomysły ale brak im środków na przebrnięcie przez biurokratyczne formalności. Każda inwestycja jest obarczona wysokim ryzykiem niepowodzenia, szczególnie w nowoczesnych technologiach. I znów wracamy do zapytania, komu sprzyja istnienie takiego klimatu prawnego wokół GMO? Tylko i wyłącznie bogatym firmom, które mogą sobie pozwolić na ryzyko utraty dziesiątków milionów dolarów w przypadku nieudanej inwestycji, a konkurencji praktycznie nie ma. Paradoksalnie do sytuacji tej przyczynili się głównie aktywiści z organizacji zwalczających GMO, których akcje nie mają zwykle uzasadnienia merytorycznego.

Biotechnologia zwierzęca będzie się rozwijać, bo jest to po prostu nieuniknione. Możemy protestować i zwalczać tę technologię, na próżno. Jedyne co osiągniemy to spadek konkurencyjności firm z naszego regionu. Już dziś obserwujemy, iż branża ta szerokim łukiem omija Europę, a co ciekawe ma również problemy w wydawałoby się liberalnych Stanach Zjednoczonych. Dziś, największe inwestycje odbywają się w Ameryce Południowej (choć często z wykorzystaniem kapitału firm czy nawet naukowców z USA) oraz przede wszystkim Chinach i Indiach. Europa może się tylko przyglądać z boku. Podobno nas na to stać.

Activists fight FDA approval of AquaBounty’s genetically engineered salmon

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 24

Dodaj komentarz »
  1. Czy dla aktywistow ma znaczenie co mowia naukowcy? Przeciez to jest bez znaczenia a walcza bo po to sa aktywistamni zeby walczyc z wszystkimi o wszystko. Politycy boja sie ich jak ognia a prasa rece zaciera jak sie szykuje kolejna zadyma. Politycy sa przez nas wybrani aktywisci to zadymiarze ktorzy wymyslili sobie sposob na zycie i swietnie na tym zarabiaja. Wplywaja na politykow ktorych my rzekomo wybralismy i ktorzy nas rzekomo maja reprezentowac. Tylko ze GMO to tylko jeden z wielu przykladow na chorobe. Klimat to drugi. Nie wspominam oczywiscie o ogromnym szmalu ktory ci aktywisci robia. Klimat to zyla zlota wiec dlaczego nie. Dzieciaki i nawiedzeni leca jak cma do swieczki i skanduja jak kiedys skandowali „Wieslaw”. Nauka nie ma tu zadnego znaczenia.

  2. Czy autor bloga zwariował? Łosoś to jest kręgowiec. KRĘGOWIEC. Hodowla kręgowców na zjedzenie w XXI wieku?! Doświadczenia na kręgowcach w XXI wieku?! Może jeszcze wrócimy do niewolnictwa i kary śmierci? A przepraszam, w ukochanej pro-GMO Ameryce kara śmierci jest.

  3. These farms pollute water with concentrated fish waste and feed, spread sea lice…
    „More than 33,000 fishermen, environmentalists, food safety advocates and others” z nudów protestują.
    Jak to aktywiści 🙄

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Ja, jako obłędny wielbiciel tulipanów (kwiatów), domagam się by na początek, doprowadzono do tego, by tulipany kwitły od kwietnia do października!. Jak tak będzie to uwierzę w dobre właściwości GMO. Na razie moje hasło to: PRECZ Z GMO!.

  6. W tekście wskazanym przez Pana Wojtka:
    Consumer’s Union, run by the folks behind Consumer Reports, is also concerned about the possibility that the fish will aggravate allergies, citing a not-very-thorough allergen study (the FDA tested only six fish, and did find „an increase in allergy-causing potential”).
    czyli FDA przebadało SZEŚĆ ryb pod kątem ew. alergenności – SZEŚĆ…

  7. Pana arguemnty sa..chore. Babranie sie w genomie bez mozliwosci konktrolowania skutkow to jest bawienie sie z bomba z opoznionym zaplonem… A gdzie jest granica dla biotechnologii? Zarno – modyfikowane, jedzenie-modyfikowane…. Zapomina Pan dodac, ze te zmodyfikowane rosliny/zwierzeta sa patentowane, wiece przestaja byc niczyje, a zaczynaja nalezec do konkretnego wlasciciela, jak produkt. A jesli produkt wyprze konkurenta naturalnego, to co wtedy? Przeciez to trzeba byc idiota, zeby wierzyc, ze genetyczny losos nie przedostanie sie do wod otwartych, nie zacznie sie rozmnarzac i wypierac genetycznie slabszy orginal.

  8. A w kolejnym tekście:
    After confirming the genetic integrity of the broodstock used for manufacture and effective induction of triploidy in the eyed-eggs, these eggs would be shipped to a grow-out facility in the highlands of Panama, where they would be reared to market size and harvested for processing.
    Under the proposed action, AquAdvantage Salmon would not be produced or grown in the United States, or in net pens or cages, and no live fish would be imported for processing.
    Nie bardzo rozumiem, jaki jest cel tego, że łososie te nie będą hodowane w Stanach, tylko w Panamie. Czy ktoś zna odpowiedź na to pytanie?

  9. @Kasia S

    Zapewne chodzi o jakies regulacje, ktorych Panama nie ma, lub o to, ze jesli jednak losos przedostanie sie do rzek i narobi szkod, to w Panamie firma sie wywinie z odszkodowan, a w USA juz nie.

    Moze tez chodzic o NGOs z USA, ktorym firma za bardzo nie chce sie rzucac w oczy.

    Natomiast oficjalne wytlumaczenie bedzie, ze roznica w kosztach pracy.

  10. Nie ma czegos takiego jak Stany Zjednoczone Ameryki Polnocnej! Trzeba wrocic na zajecia z geografii w szkole podstawowej!

  11. Ja teraz czekam aż Pogodynka wjedzie z genetycznie modyfikowanym śledziem na taczce do studia ! Autor pewnie będzie zachwycony – koreczki o wadze 2 kg !? Czemu nie – zagrycha jako symbol statusu w „artdekowskim” wnętrzu nuworyszy „warszawki” które niejedno sushi widzialo. I temat do rozmów np. o polowaniu na winniczki żeby w nocy przez okno od sypialni się nie gapily jak wlaściciel i jego polowica „wcielają” nowe pozycje itd. Nowe serie fotek na „naszej klasie” – Ja i mój spreparowany mól nad biurkiem !
    PS.
    Kasia S
    9 marca o godz. 22:34
    „Czy ktoś zna odpowiedź na to pytanie?”

    Oczywiscie Kasiu – lososie będą przerabiane jak wieloryby przez odpowiednie statki przez emerytowane karki z „Blackwater” !
    A poważnie to dosypywalem przez calą zimę prawdopodobnie zmodyfikowanej kukurydzy do karmnika !!! 🙁 Czy teraz jakaś sójka porwie „Bula” i zrzuci do norki gdzie mieszka zmodyfikowany krecik?

  12. Kolejny bałamutny tekst p. Zalewskiego na froncie proGMO. Nie ma czegoś takiego jak „zamknięte baseny” do hodowli ryb, tak samo jak nie ma zamkniętych ferm dla norek czy szopów praczy – a dokładniej są według producentów i wspierających ich naukowców, tudzież duże grono „pożytecznych idiotów” z tego środowiska się wywodzących, dla których np. 6 przebadanych ryb jest wiarygodną próbą. Tymczasem szopy i norki pomimo „zamkniętych hodowli” fikają po groblach i łąkach i wcinają wszystko co się rusza, tak samo będzie ze „sterylnymi” panamskimi (?) jesiotrami.

  13. @Kasia S

    „czyli FDA przebadało SZEŚĆ ryb pod kątem ew. alergenności – SZEŚĆ…”

    Trudno mi zweryfikować informacje podane przez organizację Consumer’s Rights. Chciałbym Panią uspokoić. W porównaniu do konwencjonalnych produktów te SZEŚĆ łososi to i tak o sześć razy więcej.

    „Nie bardzo rozumiem, jaki jest cel tego, że łososie te nie będą hodowane w Stanach, tylko w Panamie.”

    Narybek będzie wytwarzany w Kanadzie, a nie w USA i rzeczywiście przewożony będzie do Panamy. Nie znam powodów dla, których będzie to robione. Może być też tak jak sugeruje Pan @Set, czyli firma chce uniknąć „nalotów” aktywistów anty-GMO, którzy chętnie by utrudnili prowadzenie hodowli. Są zdolni do wielu rzeczy.

    @Set

    „Babranie sie w genomie bez mozliwosci konktrolowania skutkow to jest bawienie sie z bomba z opoznionym zaplonem… „

    Czy mam rozumieć, że powinniśmy wg. Pana powrócić do łowiectwa i zbieractwa? „Babramy się” w genach od tysięcy lat.

    „Zapomina Pan dodac, ze te zmodyfikowane rosliny/zwierzeta sa patentowane, wiece przestaja byc niczyje, a zaczynaja nalezec do konkretnego wlasciciela, jak produkt.”

    Konwencjonalne rośliny również można patentować i również są „czyjeś”, np. hodowcy. W Polsce od 2003 roku obowiązuje ustawa o ochronie prawnej odmian. Nie jest to „problem” związany tylko z GMO.

  14. Po raz kolejny tabuny sytych i znużonych z przeżarcia […] debatują nad tym jak uniemożliwić nakarmienie głodnych. Nic nowego, widzieliśmy to już tysiące razy. Który z tych panów, i pań potrafi cokolwiek poza wsadzaniem kija w szprychy? Kiedy się niczego samemu nic nie umie, jak ktoś jest […] i absolutnie nic nie potrafi zrobić, można zawsze wstąpić na barykady.

    Panie Andrzeju. Proszę o nieco bardziej stonowane wypowiedzi. – WZ

  15. No patrzcie Państwo, jakie to watahy wrednych i egoistycznych indywiduów robią wbrew szlachetnym naukowcom z takowych korporacji jak Monsanto, Du Pont, Syngenta czy inny Basf, tak zaangażowanych w pomoc głodnym że strach.
    Jak się nawtrajam tych wszystkich musli czy tofu okraszonych sosem sojowym (GMO oczywiście), obeżrę wiadrem popcornu MON810 podczas każdego oglądanego filmu, zakąszę wędlinką nafaszerowaną białkiem sojowym (GMO), ochlam superowymi napojami gdzie podstawowym elementem „ingrediencji” jest syrop fruktozowo-glukozowy z kukurydzy nk603, to z pewnością nabiorę nie tylko słusznej masy ale i mądrości i rozumu takiego, że dogonię choć trochę Andrzeja Koraszewskiego może?

    A gumowy młotek to się posiada? – że grzecznie zapytam.

  16. Nemer
    10 marca o godz. 12:44
    Nie widzialem że Monsanto ma konkurentów 🙂 !
    Smacznego !
    http://www.youtube.com/watch?v=DwEGV5ZiauU

  17. @Murator,
    no, nawet niedawno się ostro procesowali, Monsanto i DuPont. Ten pierwszy oskarżał Duponta o naruszenie praw patentowych a ten drugi bronił się wskazując na nielegalne, monopolistyczne praktyki Monsanto czy coś takiego. Słabo się orientuję w tej sprawie bo mi to wisi ale odniosłem wrażenie, ze sąd był bardziej „obiektywny” dla Monsanto a DuPont się skarżył, że trudno mu, Dawidowi walczyć z Goliatem Monsanto i takie tam.
    A tu widzisz, aktywiści sypią piasek w szprychy i polskie głodujące dzieci zamiast objadać się do syta „frankenfiszem” muszą rozważać propozycję „sytego” z POwskiego „tabunu” byłego terrorysty specjalnej troski by spróbować szczawiu, i mirabelkowych spadów. Ach ci wredni aktywiści.
    Pozdrawiam, Nemer

  18. W. Z. : Potwierdza to również Food and Drug Administration twierdząc, iż ryzyko dla środowiska jest mało prawdopodobne.

    -> ekhm, wygrana w totolotka też jest malo prawdopodobna….

    ale przyjrzyjmy sie tym korzyściom:

    W. Z.: Jakie korzyści niesie ze sobą hodowla tej ryby? Jak zaznaczają przedstawiciele firmy jest ich kilka. Skrócenie okresu hodowli (24 miesiące vs 36) to niewątpliwie znaczna redukcja kosztów produkcji, co odniesie pozytywny efekt dla producentów,

    –> to nie tyle przyniesie pozytywny efekt dla producentów, ile wymusi na wszystkich producentach korzystanie z tej technologii i pozbawi klientów wyboru, no bo oznakowac, że GMO nie wolno, więc konsument będzie widział tylko „farmed in Panama” vs „farmed in Chile”.

    W. Z. :…ale również i konsumentów, bo ceny w sklepach również zostaną obniżone.

    -> Kiedy ceny jedzenia spadną, to nie tyle ludzi będzie stać na więcej, ile próg granicy ubóstwa sie obniży (lub nie wzrośnie, co przy inflacji na jedno wychodzi – BTW, cena kolby kukurydzy w spozywczym ostatnim roku wzrosła z 25 do 33 centów, cuś słabo z tymi korzysciami GMO dla portfeli konsumenckich), minimalne stawki za godzinę nie wzrosną (no bo każdego będzie stać na łososia GMO), a sam łosoś się pojawi w ofercie taniego, smieciowego fast food.

    W. Z.:Wspomina się również o korzyściach dla środowiska. Krótszy okres produkcji to mniejsza ilość „nawozów” stosowanych w hodowli tych zwierząt.

    -> brednia. Krótszy okres produkcji oznacza wyprodukowanie iles tam razy więcej łososi w tym samym czasie. Ilośc nawozów się nie zmieni, zmieni sie ilość łososi.

    W. Z.: Transgeniczne łososie hodowane będą w systemach zamkniętych, dzięki czemu zmniejszy się nacisk na naturalne zasoby tego gatunku (o co walczy m.in. Greenpeace) i mniejsze ilości będą odławiane w oceanach.

    -> kolejna brednia. W tej chwili w każdym amerykańskim markecie jest do wyboru niewiele droższy od kurczaka (a tańszy od wołowiny) łosoś hodowlany z Chile lub droższy dziki łosoś z Alaski. Ten dziki jest nieporównanie smaczniejszy i jeśli ktoś woli wydac na niego pieniądze – kierując się dwoma kryteriami – smak oraz prawo zwierza do zycia w normalnych wearunkach, to nie przerzuci się na jeszcze tańsze łososie GMO. Zatem AquAdvantage może najwyżej stanowić konkurencję dla obecnych farm, na pewno nie dla naturalnej ryby. Wręcz przeciwnie, jesli się okaże, że łosoś GMO goprzej smakuje (niekoniecznie dlatego, że jest GMO, może to wynikac z jego trybu zycia, w końcu dziczyzna czy dojrewające na krzakach pomidory i truskawki też inaczej smakują), to więcej konsumentów się zdecyduje dopłacic za dzikie ryby, jesli konwencjonalne hodowle znikną, nie będąc w stanie konkurowac cenowo z GMO.

    W.Z.: Ryby będą hodowane w zamkniętych stawach, co ogranicza możliwość przedostania się do środowiska.

    -> Ze strony FDA.gov (nie z cytowanej przez Pana „popular science”) jasno wynika, że niekoniecznie, tyle, że taka zmiana będzie wymagać „approval”, jest to więc tylko kwestia pieniędzy, wydanych na kolejną aplikację i zmianę tej regulacji.

    Reasumując, głównymi beneficjentami będą firmy patentujące te łososie. I może tego się trzymajmy, im nie chodzi o kieszeń konsumenta ani o środowisko, tylko o zysk. O ile dążenie do zysku samo w sobie naganne nie jest, o tyle mydlenie ludziom oczu pod pozorem pisania o GMO obiektywnie nie jest OK.

  19. @ Kasia S

    Autor artykułu pisze, że nie zna powodów, dla których to ma być Panama, chociaż odpowiedź wymaga trzech kliknięć w klawiaturę: to ma być kolejne zabezpieczenie prze przeniknięciem rybci do naturalnego środowiska – chodzi o wybór miejsca, gdzie w dzikości ona nie da rady.
    (U’re welcome, Mr. Zalewski.)

  20. @Wojciech Zalewski

    ‘Czy mam rozumieć, że powinniśmy wg. Pana powrócić do łowiectwa i zbieractwa? „Babramy się” w genach od tysięcy lat.’

    Pisze nie tyle o granicy etycznej, co ‘precaution’. Jest logicznym, ze firmy biotechnologiczne chca zarobic i uargumentuja wszystko, co chca, jednak nie biora odpowiedzianosci za ewentualne szkody srodowiskowe, które zapewne powstana, a przynajmniej legislator powinien brac to pod uwage przy legislacji.

    Interes koroporacji niekoniecznie sluzy dobru wspolnemu. Stad wazne sa granice, które zapewne zmiejsza rozmiar rynkow, wiec i zyskow, a to napotka opor firm i wyprodukuje kampanie prasowe, majace na celu przedstawic manipulacje genetyczne w pozytywnym świetle, a innych, jako ‚ciemny lud’ (to standardowa strategia PR)

    Nie przecze, ze nie sa, ale istnieje cos wiecej, niż prawo do produkcji: to cos to odpowiedzialność za szkody, zwłaszcza szkody nieodwracalne. Nie będą za nie placic akcjonariusze, tylko jak zwykle ogol, czesto biedny. I tu mam wątpliwości. WIdac, ze producenci zmodyfikowanego łososia kombinuje, pewnie maja ku temu powod.

    ‘Konwencjonalne rośliny również można patentować i również są „czyjeś”, np. hodowcy. W Polsce od 2003 roku obowiązuje ustawa o ochronie prawnej odmian. Nie jest to „problem” związany tylko z GMO.’

    No wlasnie… jeśli jest to ziarno patentowane, to już nie hodowcy;o) I nastepuje totalne uzależnienie technologiczne od producenta (to juz przedmiotem umowy, a nie prawa farmera) – to szeroko dyskutowany temat wśród NGOs oraz czesc strategii korporacji biotechnologicznych.

    Nie chce ich oczywiście demonizowac, tyle ze, jak pisalem, interes firmy jest niekoniecznie zgodny z interesem społeczeństwa i środowiska (w sensie etycznym), co niesie za soba konsekwencje, które mogą przeczyc strategii firm.

    Pozdrawiam.

  21. Hmm widzę że nudno się robiło na blogu to poszedł „łosioś” na tapetę.

  22. i chyba odpowiedź na moje pytanie (dlaczego hodowla w Panamie a nie w US), także w tekście od Pana Wojtka (przepraszam, brak czasu nie pozwala od razu przebrnąć przez większą ilość tekstu):
    As the proposed action would only allow production and grow-out of AquAdvantage Salmon at facilities outside of the United States, the areas of the local surrounding environments that are most likely to be affected by the action lie largely within the sovereign authority of other countries (i.e., Canada and Panama). Because NEPA does not require an analysis of environmental effects in foreign sovereign countries, effects on the local environments of Canada and Panama have not been considered and evaluated in this draft EA except insofar as it was necessary to do so in order to determine whether there would be significant effects on the environment of the United States due to the origination of exposure pathways from the production and grow-out facilities in Canada and Panama.

  23. @Kasia S

    Czyli gokladnie, jak napisalem ‚na wyczucie'(brak regulacji w Panamie i aktywisci w USA), a autor blogu zapewne zna sie na biotechnologii, ale nie na sposobie postepowania koropracji i solidnemu robieniu polityki w interesie spoleczenstwa, a nie cwanej korporacyjki. A to duzy blad, bo AUTOR przedstawia sprawe tylko z jednego punktu widzenia, co nie jest rzetelne w tak waznej sprawie, jak dopuszczanie do obrotu genetycznie modyfikowana zywnoscia.

  24. @Set

    „a autor blogu zapewne zna sie na biotechnologii, ale nie na sposobie postepowania koropracji „

    Proszę Pana, na tym blogu jest aż nadto specjalistów od „sposobów postępowania korporacji”, tak więc nie chcę wchodzić w czyjeś kompetencje i zawsze liczę na jakieś kreatywne komentarze a następnie z pokorą uzupełniam swe braki w wiedzy. Póki co nie zawiodłem się. Pozostaje tylko podziękować.

  25. @WZ

    Dyskusja jest rzecza tworcza. Natomiast zbyt dluga pracuje z przemyslem i lobbystami (ktorzy niekoniecznie sa zli, to cenne zrodlo informacji i opinii i w koncu daja duzo miejsc pracy), zeby nie rozumiec, ze i Pan promuje jeden punkt widzenia.

    Natomiast w policy making sztuka polega na znalezienie madrych rozwiazan dlugterminowych w imieniu spoleczenstwa, a nie kilku patentow.

css.php