Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
GMObiektywnie - Blog Wojciecha Zalewskiego GMObiektywnie - Blog Wojciecha Zalewskiego GMObiektywnie - Blog Wojciecha Zalewskiego

20.02.2013
środa

Uprawy GMO w roku 2012

20 lutego 2013, środa,

Jak co roku organizacja ISAAA (The International Service for the Acquisition of Agri-biotech Applications) opublikowała raport dotyczący stanu upraw genetycznie modyfikowanych roślin na świecie za rok 2012.

Rok 2012 był kolejnym już rokiem, w którym wzrosła powierzchnia upraw GMO na świecie. Łącznie uprawiano 170,3 mln hektarów genetycznie modyfikowanych roślin. W stosunku do roku 2011 odnotowano wzrost o 6% (10,3 mln hektarów). Powierzchnia Polski dla porównania to 31 mln hektarów. W stosunku do roku 1996 kiedy rozpoczęto uprawy GMO na szeroką skalę, powierzchnia upraw wzrosła do dziś ponad stokrotnie.

GMO w roku 2012 było uprawiane w 28 krajach (20 rozwijających się oraz 8 rozwiniętych gospodarczo). W krajach tych żyje ponad 60% ludności Ziemi. W każdym z krajów pierwszej dziesiątki uprawia się minimum 1 mln hektarów GMO. Nowymi krajami, które rozpoczęły uprawę transgenicznych odmian w roku 2012 była Kuba oraz Sudan. Z listy tej ubyły Niemcy, Szwecja i Polska. W Sudanie wprowadzono do upraw bawełnę Bt, a kraj ten stał się czwartym na kontynencie, który zdecydował się na taki krok. Na Kubie do upraw wprowadzono natomiast kukurydzę z genem Bt.

W porównaniu do roku 2011 liczba rolników uprawiających GMO wzrosła o 0,6 mln, do 17,3 mln. Co warte odnotowania ponad 90% z tej liczby stanowią małoobszadowi rolnicy z krajów rozwijających się. W Chinach 7,2 mln rolników oraz w Indiach taka sama ilość uprawiała GMO na powierzchni 15 mln hektarów, co również jest kolejnym rekordem. W krajach tych uprawia się głownie bawełnę Bt, która przyczyniła się do wzrostu dochodów rolników o 250$ z hektara oraz przyczyniła się do redukcji oprysków insektycydami. W Indiach uprawia się obecnie rekordowe 10,3 mln ha bawełny Bt, co stanowi 93% całkowitego areału upraw tej rośliny. W chinach 80% bawełny to odmiany modyfikowane.

Po raz pierwszy w historii w krajach rozwijających się uprawiano najwięcej (52%) odmian GMO, w krajach rozwiniętych było to 48%. Są to liczby obalające mity i nieprawdziwe informacje rozpowszechniane przez przeciwników GMO, że uprawy transgenicznych roślin „służą” tylko bogatym krajom/rolnikom. Wydaje się, że jest wręcz odwrotnie. Największe korzyści odnoszą rolnicy z krajów rozwijających się. W krajach rozwijających się przyrost powierzchni upraw GMO w roku 2012 wyniósł 11% (8,7 mln ha) i pięciokrotnie przewyższał przyrost areału w krajach rozwiniętych – 3% (1,6 mln ha).

Liderem w uprawie GMO pozostają Stany Zjednoczone z 69,5 mln hektarów upraw. W kraju tym adpopcja odmian GMO osiągnęła średnią ok. 90% dla danego gatunku rośliny. Prawdziwym liderem w uprawie GMO w roku 2012 była Brazylia. Areał upraw roślin modyfikowanych wzrósł w tym kraju aż o 21% (6,3 mln ha) w stosunku do roku 2011, osiągając 36,6 mln ha. Duży wzrost odnotowano również w Afryce (26%) i obecnie areał upraw roślin modyfikowanych na tym kontynencie wynosi 2,9 mln ha.

W Europie pięć czołowych krajów uprawiało genetycznie modyfikowaną kukurydzę na powierzchni 129071 ha, co stanowi wzrost o 13% w porównaniu do roku 2011. Aż 90% z tego areału to uprawy w Hiszpanii. W kraju tym 30% rolników uprawiających kukurydzę zdecydowało się na odmiany modyfikowane, co również jest dotychczasowym rekordem.

W latach 1996-2012 uprawy GMO znacząco przyczyniły się do wzrostu bezpieczeństwa żywnościowego na Ziemi w postaci wzrostu produkcji zbóż, których wartość szacowana jest na 898,2 mld $. Dzięki uprawom odmian modyfikowanych zmniejszono zużycie pestycydów o 473 mln kg. W samym roku 2011 uprawy GMO odpowiadały za spadek emisji CO2 do atmosfery o 23,1 mld kg, co odpowiada usunięciu ok 10,2 miliona pojazdów z naszych dróg. Dzięki uprawom GMO przyczyniono się do zachowania ok. 108,7 mln ha lasów i terenów naturalnych, których nie trzeba było przeznaczać na uprawy, w ten sposób przyczyniając się do zachowania/wzrostu bioróżnorodności.

Global Status of Commercialized Biotech/GM Crops: 2012

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 14

Dodaj komentarz »
  1. powoli staje się niesmaczne to neverending pisanie tekstów sponsorowanych przez panów Rotkiewicza i Zalewskiego publikowanych w Polityce. Świadczy o obu piszących na zlecenie (no bo przecież rzetelny dziennikarz nie jest tak monotematyczny) a już zupełnie dyskwalifikuje szefostwo POLITYKI.
    PP. Zalewskie i Rotkiewicz: na tym świecie marnuje ponad JEDEN BILION ton jedzenia wg GW (http://wyborcza.biz/biznes/1,101562,10474756,Marnujemy_bilion_ton_jedzenia__Czy_odpadki_nakarmia.html) a wg innych ca 2 MILIARDY TON (http://wojciecholejniczak.natemat.pl/46577,marnowanie-zywnosci-czyli-nasza-hanba-cywilizacyjna). Jedna trzecia produkowanej żywności JEST MARNOTRAWIONA!!!!!! Z jednej strony mamy nadmiar żywności (PRODUKOWANEJ I MARNOTRAWIONEJ) a z drugie strony mamy głód w niektórych regionach świata (vide http://www.ted.com/talks/lang/pl/tristram_stuart_the_global_food_waste_scandal.html). Ten stan rzeczy jest spowodowany tzw. „wolnym rynkiem”, „globalizacją” ale to slogany: zawdzięczamy ten stan rzeczy wielkim korporacjom „robiącym” w sektorze „żywności”, w tym oczywiście sponsorzy pp. Zalewskiego i Rotkiewicza: może Monsanto, może BASF a może Syngenta a może Japan Tabacco (tak, tak to nie pomyłka, tyż „robią” w GMO). PP. Rotkiewicz i Zalewski swoją montematycznościową pisaniną jak również POLITYKA kierują się czystej wody nieukrywaną wprost chciwością: są zarobić w sposób ABS bezwzględny, bezwstydny i zaprzeczają zasadą uczciwego dziennikarstwa. Wiem że mocne słowa ale owijanie w bawełnę nie ma uzasadnienie : zarabia się pieniądze sprzedając się w sposób niesmaczny. Zapyta ktoś a czemu to nie „podzielam” zachwytów pp. Rotkiewicza i Zalewskiego na GMO. Sprawa jest prosta: istota koncernów „robiących” w branży spożywczej, wliczając w to koncerny „robiące” w GMO kierują się zasadą ZAROBIĆ JAK NAJTANIEJ, JAK NAJSZYBCIEJ i JAK NAJTANIEJ mając w pogardzie interes ludzi, społeczności GRASUJĄC na fakcie, że do dnia dzisiejszego nie jest zdefiniowany wpływ produktów GMO – przede wszystkim spożywczych – na organizm ludzki. Dlaczego? No bo prostu wymagałoby to bardzo długotrwałych badań a jestem pewien, że żaden z tych koncernów tych badań nie przeprowadził. Dreamliner czy głupi samochód dzisiaj wytwarzane zostały zaprojektowane, przetestowane w skali nieporównanie bardziej odpowiedzialnej nie jakiekolwiek GMO i jestem w stanie to udowodnić. A opinie naukowców, Marka Lynas’sa, Komitet Ochrony Roślin Polskiej Akademii Nauk??? Oczywiście nie wszystkich można kupić „wprost”. Ale Panowie raczej nie raczyli zauważyć istnienie zarówno instytucji „użytecznych idiotów” jak również „naukowców” typu prof. Pawłowicz, prof. Binienda, ks. prof. Franciszek Longchamps de Berier, etc, etc.

  2. W „Gazecie Wyborczej” jakiś stażysta się musiał zamyślić i zapomnieć, bo przez chwilę pod artykułem (swoją drogą pod głupim tytułem, czym miałyby być te „genetyczne nasiona”?) wyborcza.pl/1,75248,13428258,Sadowa_bitwa_o_genetyczne_nasiona_w_USA.html umożliwiono zostawianie komentarzy. Na szczęście ktoś zachował czujność, artykuł spadł z działu „Nauka” i strony głównej, a komentarze doszczętnie wykasowano (a nie tylko przeniesiono w inne miejsce, jak to się zwykle robi). Komentarze dotyczyły w znacznej mierze końcowego fragmentu:

    „Aż 50 organizacji i stowarzyszeń na ochotnika wysłało do sądu najwyższego swoje opinie w tej sprawie. W tym Departament Sprawiedliwości USA, który wziął stronę Monsanto i nawet sugerował sędziom, żeby apelacji Bowmana w ogóle nie rozpatrywali.

    Jeden z argumentów, jakie przedstawił departament, brzmi: przyznanie racji farmerowi byłoby śmiertelnym ciosem dla badań genetycznych – po prostu przestałyby się opłacać.”

    No cóż, racja racją, a sprawiedliwość musi być po stronie koncernów, w końcu za to płacą. Nie można dopuścić do tego, by sąd rozpatrywał tego typu sprawy, bo a nuż się pomyli i co wtedy będzie…

  3. Gdzież to Monsanto agentów nie ulokowało. W Wyborczej też. A jak im płaci, tym agentom, przelew na konto, czy jakoś inaczej się ta oplatająca nas mafia rozlicza?
    A jak ta mafia farmaceutyczno-monsantowo-wallstreetowo-finansowo-militarna-nuklearna-cocacolowo-pepsicolowa nad nami już zapanuje, sprzeda nam wszystko a konkurencję wymorduje, to co bedzie, jak bedzie wtedy wygladał świat?
    Z czego ta mafia będzie żyła, jak my juz nic nie będziemy mieli?
    Próbuje to sobie jakoś ekonomicznie wyobrazić. Czy nie zapanuje wtedy dobrobyt, wszyscy bedą mieli po równo, czyli nic, a garstka z mafii wszystko jak dzisiaj zresztą. Może bedzie lepiej, bedzie ich mniej darmozjadów niż dzisiaj?:)))))

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. „Świadczy o obu piszących na zlecenie (no bo przecież rzetelny dziennikarz nie jest tak monotematyczny)”
    A mnie zachwyca głębia tej dedukcji. Idąc dalej za tą logiką to dziennikarz jest tym bardziej rzetelny im szerszy ma wachlarz tematów, o których pisze. Czyli im bardziej uważa, że zna sie na wszystkim, a zatem siłą rzeczy pisze bardziej powierzchownie, tym jego dziennikarstwo osiąga wyższy poziom. Brawo dla tego Pana 🙂

  6. @parker

    Jeśli nie wiesz, jak się takie rzeczy rozwiązywało kiedyś, to poczytaj, w jaki sposób USA chroniło interesy swoich „koncernów owocowych” w Ameryce Środkowej i Południowej (albo przyjrzyj się, jak dbało i nadal dba o swoje bezpieczeństwo energetyczne na Bliskim Wschodzie). Zamachy stanu, zbrojne inwazje, skrytobójstwa, ustanawianie i wspieranie przez CIA rządów junt to całkiem świeżutka historia i nic nie wskazuje na to, by rola przemocy w ustanawianiu amerykańskich interesów się skończyła.

  7. Parker, alez ty naiwny jestes. Monsanto zalozyl Mosad i to cala odpowiedz. O nic wiecej nie pytaj. Szaaa… Smersz czuwa.

  8. Naiwny i mało bystry, nawet nazwa podobna, ale … Szaa, wszyscy czuwają a tutaj zwłaszcza

  9. Najwiecej o dobrobyt w Ameryce Poluidniowej to dba Hugo Chavez jak wiadomo. Rozdaje rope na lewo i prawo. Produkcja spadla o 1/3 a maszyneria w rozsypce ale ambitnie chce dogonic Kube. I udaje mu sie.
    Ameryka znalazla tyle gazu lupkowego ze zaczyna eksportowac ale wiadomo ze prowadzi wredna dzialanosc w Brazylii i Argentynie i nawet jak wiadomo w Chinach gdzie jest najbardziej zadluzonym krajem. Wyzyskuje Chinczykow i to na kredyt. Wiemy jak straszne warunki panuja w Arabii Saudyjskiej, Kuweicie i u sasiadow, ludzie umieraja z pragnienia a Amerykanie w swoich chevroletach spokojnie rozbijaja sie po pustyni. Niemcy i Japonia po wojnie tez byly gnebione przez Jankesow i widac konsekwencje. Glod, bezrobocie i ogolna nedza. Teraz zarzucaja swiat GMO. To szczyt amerykanskiej arogancji i dominacji swiata i gdyby nie czujne i wierne naukom Lenina arbuzy byloby juz dawno po nas. Amen.

  10. Artykuł „Wyborcza” upchnęła szybciutko do archiwum, ale przynajmniej usunięte komentarze przywrócono (zdaje się, że od czasu automatycznego banowania komentarzy zawierających słowo „Monsanto” ichni cenzorzy ciut wysubtelnieli, trzeba wszak dbać o PR).

    @Sam

    Ależ Wuju Samie, no co też Wuj! Czy mówimy o Ameryce Łacińskiej (biała plama na mapie amerykańskiej sieci więzień i miejsc tortur po 11 września – kilkadziesiąt państw z całego świata się w tym umoczyło, a tam – ani jedno, bo pamiętają analogiczne katownie pod auspicjami CIA u siebie), czy o Bliskim Wschodzie, gdzie nieistniejące amerykańskie drony co i rusz przyczyniają się do śmierci niewinnych? Kraje, które miały szczęście zasmakować zarówno komunizmu, jak i amerykańskich dobrodziejstw, dobrze rozumieją, że na dłuższą metę nie ma większego znaczenia, czyj but przydusza grdykę.

  11. Na marginesie, na razie wiele wskazuje na to, że Bowman swoją sprawę przegra – i jego postępowanie nie wzbudza we mnie wielkiego współczucia. Ale faktem jest, że amerykańscy rolnicy przez własną ślepotę, chciwość i krótkowzroczność sami się władowali w sytuację, gdy niemodyfikowanego genetycznie materiału siewnego zaczyna brakować, a monopolista winduje ceny (ponad 300% w ciągu ostatniej dekady) – tylko że teraz już nie ma drogi ucieczki. Indianie też byli skazani na porażkę już wtedy, gdy europejscy osadnicy zdobyli pierwsze trwałe przyczółki na wybrzeżu – potem to już była tylko kwestia czasu.

  12. Tak, Alaska pelna jest Gulagow… Wczoraj nad glowa 6 dronow przelecialo. O malo nie dostalem ale uskoczylem pod drzewo. Rozpasali sie nie do wiary. Slyszalem ze nad Paryzem to juz regularnie lataja. W Warszawie jeszcze da sie zyc, ale jak dlugo?
    Rolnicy masowo bankrutuja. Melony w Texasie juz po 100 doalrow od glowy. Monsanto tak je zmienilo ze nawet czewone w srodku trudniej dostrzec. A pestki nadal czarne. Wyrazny wplyw kosciola. Jak zyc?

  13. Wszystkiemu winni Żydzi, cykliści, GMO i związki partnerskie

  14. Na szczęście w USA przynajmniej Indianie pławią się w dobrobycie, tak obficie zaopatrzeni w dobrodziejstwa amerykańskiej cywilizacji, że aż im się od tego odbija. Polska zdecydowanie powinna wypowiedzieć Stanom wojnę, póki czas, bo za dwadzieścia, trzydzieści lat Amerykanie będą zbyt zajęci Chinami, żeby nas podbijać.

    A bardziej serio: to wszystko byłoby znacznie zabawniejsze, gdyby nie wycieki z serii WikiLeaks pokazujące, w jaki sposób amerykańska dyplomacja planowała urabiać europejską (a w szczególności polską) opinię publiczną i media w sprawie GMO. Ale to na pewno ze szczerej dobroci serca było i z troski o nasze zacofanie, podobnie jak ACTA, tarcza antyrakietowa i mnóstwo innych światłych inicjatyw.

  15. Nie będę komentował bzdur dotyczących herbicydów zawierających „glifosad”, bo każdy rolnik od wielu lat je stosuje i to nieraz tuż przed zbiorem. Innych bzdur też nie będę komentował, bo inni już na nie odpowiedzieli. Jest jednak kilka spraw, w których trzeźwo myślący laicy przyznają rację przeciwnikom GMO. Pierwsza sprawa to zapylenie pyłkiem roślin GMO innych roślin tego samego gatunku (przenoszenie pyłku na inne gatunki nigdy nie będzie poważnym problemem, a geny sztucznie wprowadzone w naturalnym środowisku zanikają). Byłby to poważny problem, gdyby nie fakt, że rolnicy od lat nie uprawiają kukurydzy, buraków cukrowych, rzepaku i innych roślin obcopylnych z własnych nasion. Tradycyjne odmiany tych roślin są heterozyjne, więc wysiew własnych nasion (pomijając, że jest to nielegalne bez odpowiednich opłat) nie miałby najmniejszego sensu. Nawet w przypadku roślin samopylnych rolnicy coraz rzadziej wysiewają własne nasiona (bo uzyskują w ten sposób mniejszy plon i nie jest to całkiem legalne). Nasiona produkują hodowcy, i to oni ponoszą pełną odpowiedzialność za nasiona (a im nie opłaca się niedopilnowanie izolacji przestrzennej). Niestety w jednym przeciwnicy GMO mają rację. Rolnicy na całym świecie od lat uzależniają się coraz bardziej od wielkich firm typu „Monsanto”. Firmy te produkują nasiona zarówno wydajnych odmian tradycyjnych potrzebujących dużych ilości pestycydów, jak i GMO. Rolnicy po prostu nie mają wyjścia, bo uprawa z nasion innych firm jest coraz mniej opłacalna. Uprawa zaś na masową skalę starych odmian ekologicznych bardziej odpornych na choroby i szkodniki jest nierealna już choćby, ze względu na ich niskie plony (nie mówiąc, o nakładach robocizny).

css.php