Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
GMObiektywnie - Blog Wojciecha Zalewskiego GMObiektywnie - Blog Wojciecha Zalewskiego GMObiektywnie - Blog Wojciecha Zalewskiego

12.02.2013
wtorek

„Niespodziewajka”

12 lutego 2013, wtorek,

Częstym zarzutem pod adresem genetycznie modyfikowanych organizmów jest to, iż wprowadzając je do środowiska (w sensie do uprawy) zaburzyć w ten sposób możemy delikatną sieć stworzoną przez tysiące lat ewolucji organizmów żywych. Przecież człowiek nie jest w stanie przewidzieć jak taki „mutant” się zachowa i czy nie spowodujemy tym samym otwarcia Puszki Pandory.

Rzeczywiście prawdą jest, że nie jesteśmy w stanie dokładnie przewidzieć wszystkich efektów wprowadzania nowych odmian do uprawy. Niemniej dotyczy to wszystkich roślin użytkowych, nie tylko GMO. Czy ktoś zastanawiał się, jakie efekty dla środowiska niesie ze sobą wprowadzenie do upraw kukurydzy na terenie Polski/Europy? Przecież gatunek ten uprawia się u nas nie dłużej niż 50 lat. Introdukowaliśmy do środowiska/na pole organizm i tysiące jego genów, które nie występowały wcześniej w naszym klimacie. Dlaczego więc, nikt nie domaga się wycofania upraw kukurydzy na polskich polach? Sprzeciw „ekologów” budzi natomiast ta sama kukurydza, do której wprowadziliśmy gen od setek/tysięcy lat obecny w naszym ekosystemie. Rzekomo, to połączenie może spowodować nieodwracalne skutki dla środowiska. Jakie? Tego nawet „ekolodzy” nie wiedzą.

Uprawa roślin genetycznie modyfikowanych niesie ze sobą korzyści bezpośrednie i pośrednie. Wprowadziłem tą nomenklaturę tak dla uporządkowania dyskusji, nie są to znane terminy z literatury naukowej. Za bezpośrednie korzyści uważam tutaj cechy, które zostały w takim organizmie zmienione/ulepszone. Tak więc bezpośrednią korzyścią kukurydzy MON810, zawierającej gen białka Bt, jest cecha odporności na szkodnika (w polskich warunkach – omacnica prosowianka). Cecha ta umożliwia uprawę kukurydzy Bt i jednocześnie rezygnację z zabiegów opryskiwania takiej rośliny.

Redukcję zużycia insektycydów przy uprawie odmian z genem białka Bt zaliczyłbym do korzyści pośrednich. Korzyści pośrednie podzieliłbym na spodziewane oraz tytułowe „niespodziewajki”. Do tych drugich zaliczyłbym korzystne efekty uprawy odmian GMO, które uwidaczniają się z czasem lub po dogłębnej analizie danych zebranych w wyniku wieloletnich obserwacji.

Tak, więc do korzyści pośrednich – spodziewanych, zaliczyłbym wspomnianą redukcję zużycia insektycydów, redukcję kosztów uprawy, oszczędność czasu rolnika, zmniejszenie ilości zabiegów agrotechnicznych w wyniku czego spada zużycie paliw kopalnych. Do tego typu korzyści zaliczyć można również zmniejszoną ilość rakotwórczych mykotoksyn w odmianach kukurydzy z genem Bt. Mykotoksyny stanową ogromny problem w uprawach zbóż, a w kukurydzy szczególnie.

Powyższe korzyści uznać możemy za pośrednie i spodziewane przez naukowców. Do drugiej grupy – „niespodziewajek”, można zaliczyć bardziej złożone efekty upraw. Jednym ze sztandarowych przykładów, który mógłbym przywołać, to tzw. Efekt Halo. W mym wpisie z sierpnia 2012 roku znajdą Państwo szczegółowo omówione to zagadnienie. W skrócie można powiedzieć, że dowiedziono, iż dzięki uprawie odmian roślin z genem Bt spada poziom szkodników na sąsiadujących polach konwencjonalnych odmian, co korzystnie wpływa na plon tych drugich.

„Niespodziewajkę” (albo i kilka na raz) ogłosili również niemieccy naukowcy na początku zeszłego roku (KLIK). Przez okres 25-ciu lat prowadzono badania, których obiektem była tylko i wyłącznie kukurydza Bt. Projekty badawcze finansowane były ze źródeł publicznych pochodzących z Ministerstwa Badań i Edukacji (100 milionów Euro = 300 projektów badawczych). Okazało się, że kukurydza Bt jest tak samo bezpieczna jak konwencjonalna (co samo w sobie jest dla niektórych ogromnym zaskoczeniem). „Niespodziewajką” było natomiast to, iż wykazano, że jej uprawa sprzyja zachowaniu różnorodności gatunków (bioróżnorodności) i zapobiega erozji gleby.

O innego typu „niespodziewajce” donoszą w tym miesiącu naukowcy z University of Illinois (USA). Przetestowali oni plony odmian genetycznie modyfikowanych odpornych na szkodnika – stonkę korzeniową. Owad ten jest jednym z najpoważniejszych w uprawie tego gatunku. Żeruje na korzeniach roślin, przez co znacznie spada wydajność przyswajania wody czy składników odżywczych z gleby. W wielu doniesieniach wykazano, że odmiany odporne na tego szkodnika plonują lepiej od konwencjonalnych odmian.

Oprócz zwiększonych plonów zaobserwowano mniej oczekiwany efekt. Mianowicie rośliny odporne na stonkę efektywniej przyswajały azot z gleby oraz akumulowały go w tkankach (również w przypadku gdy presja szkodnika w danym sezonie była niewielka). To nie wszystko. Zwiększone przyswajanie azotu bezpośrednio przekładało się na wzrost plonu kukurydzy, w porównaniu do odmian konwencjonalnych. Różnice były większe przy zmniejszonej ilości aplikowanego azotu. Sugeruje to możliwość zredukowania ilości nawozów, które są jednym z największych źródeł gazów cieplarnianych wytwarzanych w rolnictwie. A to już korzyść dla środowiska ewidentna.

O kolejnych „niespodziewajkach” będę informować Państwa na bieżąco.


Transgenic Corn Rootworm Protection Increases Grain Yield and Nitrogen Use of Maize

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 6

Dodaj komentarz »
  1. Ale bełkot
    A co jest z królikami, żabami czy kozami w Australii. Albo z wyniszczaniem ptaków gniazdujących na ziemi przez szczury i koty w Nowej Zelandii. To są dowody, że wprowadzanie nowych gatunków jest niebezpieczne i potencjalnie tragiczne dla całego ekosystemu. Nie mówiąc o mrówkach ogniowych w USA czy wężach na Guam. O pytonach na Florydzie codziennie National Geographic donosi. A rośliny: Co z wyniszczeniem kasztanów w Ameryce Północnej przez grzyb z Azji?

  2. @Klocek

    „Ale bełkot”

    Staram się jak mogę.

    ” To są dowody, że wprowadzanie nowych gatunków jest niebezpieczne i potencjalnie tragiczne dla całego ekosystemu. „

    Ależ ja się z Panem całkowicie zgadzam. Dlatego też dziwi mnie, że organizacje typu Greenpeace nie dążą do całkowitego zakazu upraw kukurydzy, jakiejkolwiek. Przecież to gatunek obcy. Sam Pan dostrzega jakie to zagrożenie, potencjalnie tragiczne dla całego ekosystemu.
    A skoro i kukurydza to idźmy dalej, ziemniaki, fasola, pszenica, żyto, pomidory, ogórek, owies, etc. … A dlaczego by nie zakazać uprawy pszenżyta (duma polskich hodowców)? To jest dopiero „dziwoląg”. Nigdzie w naturze to nie rośnie …

  3. Greenpeace juz dawno stracil wiarygodnosc. W Stanach byla sprawa o ich status organizacji charytatywnej, kiedy im udowodniono, ze pieniadze ktore zbieraja przeznaczaja na szkolenie bojowkarzy a nie na cele, na ktore pwinni statutowo je przeznaczac (organizacje charytatywne nie placa podatkow, inne tak). Nie pamietam jak to sie skonczylo ale i tak jest to organizacja, ktora robi duzo szumu i tylko szumu. Od dawna wiadomo, ze nie chodzi ani o GMO ani o klimat czy jakikolwiek inny nobliwy cel tylko anarchizm. Walke dla samej walki i w ich wypadku to jest doslowne. Maja zadymiarzy, zeby zdobyc rozglos i pieniadze i tak zyja. Ich najwiekszy wrog ktorego bezlitosnie zwalczaja to jeden ze wspolzalozycieli, ktory zdal sobie sprawe jak bardzo wypaczono idee zalozycielska i poprostu odszedl. Teraz jest zwalczany z perfidna determinacja przez aktywistow, ktorzy mienia sie tolerancyjnymi i walczacymi o samo dobro na ziemi. Zreszta jest to organizacja dosc tchorzliwa (jak wiekszosc aktywistow) jako, ze dzialaja tylko przeciw zachodnim interesom bo wiedza, ze tutaj im sie nic nie stanie. Tam gdzie mogli by sie narazic sa malo aktywni. Powolujacy sie na Greenpeace musza byc niezle zdesperowani.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Chciałabym się odnieść do pierwszego komentarza. Zgadzam się, że przenoszenie gatunków zarówno zwierząt jak i roślin może być niebezpieczne ale z drugiej strony nie popadajmy w skrajności. Przecież do Polski przywieziono w zamierzchłych czasach wiele gatunków zarówno roślin jak i zwierząt i świetnie się zaaklimatyzowały w nowym środowisku. Dzięki temu możesz na przykład jeść ziemniaki.

  6. Skoro już o roślinakach paszowych przenoszonych drogą ludzką … to warto wsomnieć o barszczu przywiezionym do Polski ze wschodu który równie świetnie się zaaklimatyzował …

  7. Witam !!!!
    Ja ze swej strony obawiam się tylko jednego. Zebyśmy nie poszli za daleko. Już teraz nie podoba mi się że spożywam roundup w soi która jest na niego ,,uodporniona”. A spożywam bo biało z soi jest najbardziej rozpowszechnionym źródłem białka na świecie w żywieniu zwierząt. A jeśli ktoś sądzi ze południowoamerykańscy rolnicy trzymają się terminów karencji to życzę szczęścia. I zdrowia. Tak zdrowia życzę jednak bardziej

css.php