Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
GMObiektywnie - Blog Wojciecha Zalewskiego GMObiektywnie - Blog Wojciecha Zalewskiego GMObiektywnie - Blog Wojciecha Zalewskiego

17.09.2012
poniedziałek

Tylko pół miliona dzieci szkoda

17 września 2012, poniedziałek,

Znów zrobiło się głośno o genetycznie modyfikowanej odmianie ryżu, której nazwa brzmi Golden Rice (Złoty Ryż). Nazwa tej odmiany wzięła się od koloru ziaren, które dzięki zwiększonej zawartości beta-karotenu (prekursora witaminy A) nabierają złotego odcienia.

Dlaczego znów głośno o tej roślinie? Oto organizacja Greenpeace Asia poinformowała o tym, że w Chinach doszło do nielegalnego testowania Złotego Ryżu na 24 dzieciach w wieku szkolnym. Jak to w przypadku tego typu sensacji, obiegła ona szybko cały internet (i to kilka razy). Szczególnie eksponowana była ona na stronach przeciwników GMO.

Wszystko wzięło swój początek od publikacji wyników badań w renomowanym czasopiśmie naukowym, które zdecydowanie potwierdziły, iż Złoty Ryż jest bardzo dobrym źródłem witaminy A (pisałem o tym w GMO Box Office). „Specjaliści” organizacji Greenpeace należą do tej grupy ludzi, którzy wybiórczo czytają publikacje naukowe. Tak było i w tym przypadku. Z całej publikacji najważniejszą informacją było to, iż Złoty Ryż był podawany dzieciom (o zgrozo chińskim). Czy pomaga, czy nie to mniej istotne.

Po przedstawieniu „newsa” przez Greenpeace, nastąpiło kilka dziwnych wydarzeń. Chiński Rząd zaprzeczył aby tego typu badania otrzymały zgodę narodowych agencji. Cześć chińskich naukowców zaczęła zaprzeczać by Złoty Ryż był podawany dzieciom lub, że w ogóle brali oni w nich udział. Zostało wszczęte postępowanie w sprawie „nieetycznych” badań, a naukowcy pracujący w Chinach zostali zawieszeni do czasu wyjaśnienia sprawy. W samej publikacji przeczytamy, iż naukowcy mieli odpowiednią zgodę komisji etycznej na przeprowadzenie tych badań.

Złoty Ryż został opracowany w 1998 roku przez grupę naukowców kierowaną przez prof. Ingo Potrykusa. Celem humanitarnego projektu było opracowanie odmiany ryżu, który pomógłby zredukować problem niedoboru witaminy A w wielu rejonach świata. Z powodu niedoboru tej witaminy rocznie od 250 000 do 500 000 dzieci na świecie traci wzrok. Połowa z tej liczby umiera w ciągu kolejnego roku. Od dawna prowadzone są projekty mające na celu ograniczenie tego problemu, jak na razie bez powodzenia.

Czy Złoty Ryż mógłby pomóc? Zastanówmy się nad tym chwilę. Ryż jest podstawą żywienia ponad 50% populacji ludzkiej na Ziemi. Dla wielu biednych mieszkańców Azji i Afryki, miska ryżu dziennie to jedyny posiłek w ich mało zróżnicowanej diecie. Nie stać ich na warzywa, nie są w stanie również ich uprawiać. Złoty Ryż jest więc rozwiązaniem wręcz genialnym w swej prostocie. Okazuje się bowiem, że już 76 gramów ugotowanego Złotego Ryżu zapewnia dzienne zapotrzebowanie dziecka na tą witaminę. Potwierdziły to badania na osobach dorosłych oraz obecne badania na chińskich dzieciach. Dysponujemy od przeszło 14 lat odmianą ryżu, która może przyczynić się do znacznego ograniczenia problemu niedoboru witaminy A na świecie. Niestety ze względu na protesty organizacji zwalczających GMO, Złoty Ryż nadal nie jest uprawiany. Jak się oblicza w tym czasie od 4 do 8 milionów dzieci oślepło, a połowa z nich zmarła.

Nie mamy Złotego Ryżu, ale mamy Greenpeace. Organizacja ta od samego początku blokuje w każdy możliwy sposób rozwój i wykorzystanie tej odmiany w jakimkolwiek projekcie humanitarnym. Dlaczego? Bo Złoty Ryż jest odmianą genetycznie modyfikowaną, do której wprowadzono geny szlaku biosyntezy beta-karotenu, substancji identycznej z tymi spotykanymi w „konwencjonalnych” roślinach. Jakie są argumenty? Ponieważ Złoty Ryż ma być udostępniany rolnikom za darmo oraz powstał w ramach projektu humanitarnego, odpadają ulubione argumenty czyli tzw. „Monsantofobia” oraz wieczny problem patentowania odmian GMO.

Oczywiście nagminnie wspomina się o bliżej nieokreślonym ryzyku dla zdrowia i środowiska, choć jak do tej pory bez jakiegokolwiek uzasadnienia merytorycznego. Główny argument tej organizacji jest taki, iż Złoty Ryż nie spełni swej roli i nie zapewni dzieciom zapotrzebowania na witaminę A (czemu właśnie zaprzeczyła ostatnia publikacja, ale również wcześniejsze). Jest przecież tyle tanich (tańszych od darmowego ryżu?) i łatwo dostępnych źródeł tej witaminy. Należy przy tym wspomnieć, iż Greenpeace nie prowadzi jakiejkolwiek akcji, która miałaby na celu walkę z niedoborem witaminy A wśród dzieci (a to przecież takie proste i tanie).

Badania naukowe potwierdzają, iż Złoty Ryż może być doskonałym źródłem witaminy A dla dzieci, dla których ryż jest podstawą odżywiania. Część krajów azjatyckich obecnie prowadzi testy polowe tej odmiany, a pierwszym krajem który ma zamiar zezwolić na uprawę Złotego Ryżu będą Filipiny, stanie się to w roku 2013. Jak do tej pory nie stwierdzono na świecie żadnego przypadku negatywnego oddziaływania żywności GMO na zdrowie ludzkie, a jest ona spożywana od przeszło 16-tu lat. Największe organizacje naukowe twierdzą, iż genetyczna modyfikacja nie powoduje dodatkowego ryzyka dla zdrowia ludzi. Podobne stanowiska zajmuje szereg organizacji rządowych i pozarządowych z WHO na czele.

Nasuwa się pytanie, co chce osiągnąć dzięki swym działaniom przeciw odmianie Złotego Ryżu organizacja Greenpeace? Czy organizacji tej zależy choć trochę by pomóc milionom cierpiących dzieci, czy raczej nadal w imię ideologicznej walki z korporacjami, będą tak „przy okazji” blokować kolejne humanitarne projekty? A jaki jest prawdziwy powód blokowania Złotego Ryżu przez tą organizację? Według przeciwników GMO, Złoty Ryż to koń trojański korporacji, który ma pomóc w zmianie nastawienia opinii publicznej do GMO, tak by móc jeszcze skuteczniej uzależniać ludzkość od własnych produktów. Brzmi całkiem logicznie. A co z milionami dzieci? Raczej nie spędzają one snu z powiek najedzonym do syta aktywistom organizacji zwalczających GMO.

Greenpeace’s Golden Rice stand should appall us all,
Is this another case of „whacky environmentalism” or what?,
Greenpeace out to sea on GM rice issue, bioethicist says

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 27

Dodaj komentarz »
  1. @ Wojciech Zalewski

    „Nasuwa się pytanie, co chce osiągnąć dzięki swym działaniom przeciw odmianie Złotego Ryżu organizacja Greenpeace?”

    Zasada – wszystko albo nic. Rozpędzili się w walce, to co będą przyhamowywać, by robić wyjątki, które mogłyby osłabić ich i tak już chwiejną w posadach quasi-argumentację, opartą na rzekomym negatywnym wpływie GMO na zdrowie człowieka oraz środowisko naturalne.
    To doprawdy podejrzane, że skorzy są twardo stać przy swoim zdaniu, nie oferując żadnej alternatywy, podczas gdy na horyzoncie pojawia się realna szansa poprawienia warunków żywieniowych/zdrowotnych w krajach, które tego potrzebują. Dla wyższego dobra? Cóż, zawsze łatwiej krytykować i pouczać, niż samemu coś zrobić.
    Tak na marginesie, ciekaw jestem jakie ryzyko dla środowiska mógłby nieść gen kodujący beta-karoten. Już widzę ten ten blady strach przed jego ucieczką do środowiska oraz przed (o zgrozo!) superchwastami z prowitaminą A.

  2. Artykuł może byłby ciekawy, gdyby nie jego dość denerwująco ironiczny ton. Mam wrażenie, że Autor pisze „w nerwach”, z góry przewidując, że z drugiej strony stoi zaciekły przeciwnik GMO. No i te błędy ortograficzne … Autorze, proszę nie pisać i tym razem „dziękuję za czujność”!

  3. złoty ryż”, „gites pszenica”, penicylina itd. to wszystko trzeba okrasić widokiem cierpiących dzieci, a i tak nic się nie zmienia od lat, bo przyczyna nie tkwi w braku odpowiedniej techniki. Żadne GMO nie rozwiąże problemu Afryki, bo nie tkwi on w braku właściwego gatunku do hodowli. Na podobnej zasadzie żaden wynalazek cudownego asfaltu nie spowoduje budowy dróg w Polsce. Jakaś firma GMO chce sprzedać towar i reklamuje to głodującymi dziećmi.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. @ Dan

    „No i te błędy ortograficzne … Autorze, proszę nie pisać i tym razem „dziękuję za czujność”!”

    Mnie również rażą błędy ortograficzne, dlatego z ciekawości przeczytałem tekst raz jeszcze, bo żaden nie zwrócił mojej uwagi za pierwszym razem. Już myślałem, że z wiekiem tracę czujność, ale… nadal nic nie zauważyłem. Co najwyżej można się doczepić do jednej literówki oraz kilku przecinków, ale napewno lepiej to wygląda, niż spacja przed wielokropkiem, brak myślnika w: „denerwująco ironiczny” oraz wątpliwie poprawnej stylistyce ostatniego zdania 😉
    Rozumiem chęć dbałości o czystość (hiperpoprawność?) języka, ale czy musi to przesłaniać tematykę bloga?

  6. Poyu
    18 września o godz. 14:01

    Ostatniego zdania Pan nie musi zrozumieć. Zrozumie go Autor. A jeżeli ktoś pisze „napewno” zamiast na pewno, to tym bardziej nie znajdzie właściwych błędów. Notabene, „spacja przed wielokropkiem” to tylko błąd przetworzenia mojego wpisu przez system. Ja tak nie pisałem.

  7. Dobże piszesz Dan, bez błenduf, tylko po co to piszesz, wstomp do ORMO, psyhoanalityk i pórysta się znalazł

  8. Tomala 18 września o godz. 13:58
    Na początku mamy „niewiadomoco”, bo Tomala nam nie napisał. Nie wiadomo nawet czy sam Tomala wie. A na końcu mamy ślepnące i umierające dzieci. Jaka sytuacja może być jeszcze gorsza od opisanej przez Gospodarza Tomala wie? Podyskutujemy tutaj sobie? Od której to, oczywiście głęboko intelektualnej i głęboko sceptycznej wymiany argumentów z Tomalą dzieci przejrzą na oczy. Albo w Polsce „wyleje się” asfalt.

    W „najgorszym wypadku” ktoś, gdzieś zarobi górę forsy. Stanie się miliarderem. Czego skutkiem ubocznym będzie mniej niewidomych dzieci. Mniej dziecinnych trupków. Czy Tomala może nam opisać pogorzenie się sytuacji nieżywych albo niewidomych dzieci jako skutku ubocznego czyjegoś stawania się milarderem?

  9. parker
    18 września o godz. 15:25

    Piszę dlatego, bo oczekuję aby publicysta był DLA MNIE przykładem w używaniu języka ojczystego!

  10. Dlaczego to zrozumiałem, po co?

    Gospodarz nie jest publicystą, a może jest dyslektykiem?

  11. Dlatego że się mówi, tego błędem nie można nazwać, to brak kultury

  12. @ Dan
    18 września o godz. 15:05
    18 września o godz. 15:38

    ” A jeżeli ktoś pisze „napewno” zamiast na pewno, to tym bardziej nie znajdzie właściwych błędów.”

    Poprawione wyrażenie również powinno być w cudzysłowiu. A tak poza tym, oprócz „właściwych błędów”, są jeszcze jakieś niewłaściwe? 😉
    Abstrahując, jedno wynika z drugiego tak, jak otyłość ze spożywania GMO.

    „Notabene, „spacja przed wielokropkiem” to tylko błąd przetworzenia mojego wpisu przez system.”

    Jak zwykle, to wszystko wina systemu.

    „Ja tak nie pisałem.”

    Już dobrze, nie mamy pretensji.

    „Piszę dlatego, bo oczekuję aby publicysta był DLA MNIE przykładem w używaniu języka ojczystego!”

    Postawa roszczeniowa ponad wszystko. A co w zamian?

  13. Cholera jasna, pełno tu merytorycznych argumentów, prób zrozumienia i wykazywania się mądrością.

  14. Parker – dyslektyk, dysgrafik, to nie jest usprawiedliwienie. Zwłaszcza obrodziło w ostatnich latach. 😉
    Po co? Po to samo jak „dlaczego”. Po to czytam niezły tygodnik, abym mógł mieć kontakt z językiem ojczystym na DOBRYM poziomie (nie mieszkam w Polsce od wielu, wielu lat).

    Poyu – „Poprawione wyrażenie również powinno być w cudzysłowiu. A tak poza tym, oprócz „właściwych błędów”, są jeszcze jakieś niewłaściwe?”

    Jeżeli ktoś pisze „cudzysłowiu” zamiast „cudzysłowie” nie wiem czy powinien nadal dyskutować o poprawności języka.
    „Niewłaściwe” błędy to właśnie te systemowe. 😉

    Moje „roszczenia” są niezbyt duże.

  15. Poprawiasz innych, a piszesz dlatego bo, zamiast dlatego że. Obciach u poprawiacza:)
    Po co, znaczy to samo co dlaczego?
    Nie kompromituj się:)))

  16. parker
    18 września o godz. 17:07

    Nie sądzę, aby Pan miał rację w tym przypadku. Użyłem „bo” po przecinku (zamiast „bowiem”).

    „Po co, znaczy to samo co dlaczego?”
    W sensie, w którym użyłem, tak.

  17. Wszystkim miłośnikom dyskutowania o gramatyce i ortografii na blogu poświęconym GMO poniższy filmik dedykuję 🙂

    http://youtu.be/N4vf8N6GpdM

  18. Ej polonisci… pogielo was?

  19. Stawianie znaku równości między po co a dlaczego jest bez sensu, nie ma takiego sensu w którym to znaczy to samo, bo to znaczy co innego, intlektualnie, to bez sensu:)))

  20. Dan i parker – won do domu i nie wracać mi bez rodziców!

  21. zza kałuży
    18 września o godz. 20:13

    🙂

  22. Tomala 18 września o godz. 16:30
    „Cholera jasna, pełno tu merytorycznych argumentów, prób zrozumienia i wykazywania się mądrością.”
    Jak krowie na rowie. Napisałeś:
    „Żadne GMO nie rozwiąże problemu Afryki, bo nie tkwi on w braku właściwego gatunku do hodowli.”
    Opinia ta jest bardzo arogancka.
    Każdy wie, że „problemy Afryki nie tkwią w braku właściwych gatunków do hodowli”. Każdy wie, że tkwią one w protekcjoniźmie i amerykańskich oraz europejskich subwencjach dla rolnictwa zabijających opłacalność rodzimych upraw w Afryce, w nieistniejącej infrastrukturze transportowej i magazynowej, w konfliktach będących zarównio spadkiem po kolonialiźmie jak i samodzielnym „osiągnięciem” nowych państw afrykańskich, w braku edukacji, kontroli urodzin, pozycji kobiety i tysiącu innych ważnych przyczyn.

    Producent tego nowego ryżu wszystkiego zła nie naprawi. On wynalazł wzbogacony ryż. Dlaczego krytykujesz producenta ryżu za to, że nie był w stanie zastąpić ONZ-tu czy wszystkich innych światowych graczy?

    Pisanie, iż „żadne GMO nie rozwiąże problemu Afryki” nie ma wielkiego sensu, gdyż nowy ryż wcale nie ma zamiaru „rozwiązywać afrykańskich problemów”. Ma tylko zamiar da szansę/przyczynić się do zapobieżenia ślepocie. Tylko tyle i aż tyle.

    „Daj se siana” i chociaż powstrzymaj się od krytyki, jak niczym innym nie przyczyniasz się do „rozwiązywania problemów Afryki”. Chyba, że aktywnie nad tym pracujesz – wtedy pochwal tu nam się twą pracą, bardzo proszę! Pisanie oczywistości nie jest niesieniem nikomu oświaty „w temacie Afryki”, bo takie rzeczy to każdy już wie.

  23. http://de.wikipedia.org/wiki/Goldener_Reis

    miedzy innymi:

    – spozywajac zloty ryz latwo o zatrucie nadmiarem witaminy a
    – ci mieszkancy cierpia na niedobor wielu innych witamin, wiec zloty ryz nie rozwiaze problemu
    – podobno ryz „niepolerowany” ma wystarczajaca ilosc witaminy a, tyle, ze jest niemodny
    – greenpeace uwaza, ze te pieniadze ktore zainwestowano w rozwoj technologii nalezaloby w inny sposob spozytkowac, chocby w inwestowanie w wielorakosc produkcji rolnej
    – unicef prowadzi podobno skuteczne od lat dzialnie w celu obnizenia niedoboru witaminy a
    – biedni rolnicy maja dostawac nasiona za darmo, ale nie wiadomo kto za to zaplaci- powiazanie jest z tym 70 patentow i nie wszyscy chca je za darmo oddac.
    – nie wiadomo, czy rolnikom bedzie wolo uzywac za darmo nasion z wlasnej produkcji-
    – nie wiadomo jakie sa koszta nawozenia i pestycydow
    – oprocz tego studia kliniczne podobno nie zostaly wlasciwie przeprowadzone itd itp

    jak latwo wycierac sobie gebe milonami slepych dzieci…

  24. @kozak33

    „- spozywajac zloty ryz latwo o zatrucie nadmiarem witaminy a”

    Zalecany górny, tolerowany limit spożycia witaminy A dla dzieci wynosi od 600 do 1200 mg na dzień. Złoty Ryż zawiera 37 ug/g. Tak więc by dziecko otrzymało dawkę 600 mg witaminy A, musiałoby zjadać dziennie ponad 16 kg ryżu (jeśli dobrze obliczyłem).
    Druga kwestia jest taka, że Złoty Ryż nie zawiera najwięcej beta-karotenu wśród znanych roślin. Marchew zawiera 8,3 mg/100 g; Dynia 6,9 mg/100 g; Szpinak 9,4 mg/100 g; etc. Złoty Ryż 3,7 mg/100g. Czy mam rozumieć, iż jedzenie marchwi i szpinaku jest niebezpieczne?

    „- ci mieszkancy cierpia na niedobor wielu innych witamin, wiec zloty ryz nie rozwiaze problemu”

    Gdzie Pan wyczytał, iż Złoty Ryż ma rozwiązać inny problem niż niedobór witaminy A?

    „- podobno ryz „niepolerowany” ma wystarczajaca ilosc witaminy a, tyle, ze jest niemodny”

    Podobno? Podobno, to podczas polerowania tracone są witaminy B1, B3, B6 oraz żelazo, fosfor i magnez. Niewiele tam witaminy A.

    „- greenpeace uwaza, ze te pieniadze ktore zainwestowano w rozwoj technologii nalezaloby w inny sposob spozytkowac, chocby w inwestowanie w wielorakosc produkcji rolnej”

    Skoro Greenpeace tak uważa…
    Ja natomiast uważam, że organizacja Greenpeace, zamiast wydawać swe środki na ideologiczne kampanie przeciw firmie Monsanto, powinna wspomóc walkę z niedoborem witaminy A. Możliwości ma bardzo duże.

    „- unicef prowadzi podobno skuteczne od lat dzialnie w celu obnizenia niedoboru witaminy a”

    Podobno?

    „- biedni rolnicy maja dostawac nasiona za darmo, ale nie wiadomo kto za to zaplaci- powiazanie jest z tym 70 patentow i nie wszyscy chca je za darmo oddac.”

    Nikt za to nie płaci. W rejonach narażonych na VAD nasiona mają być darmowe. O jakich 70 patentach Pan wspomina? Wszystkie dotyczą jednej odmiany złotego Ryżu?

    „- nie wiadomo, czy rolnikom bedzie wolo uzywac za darmo nasion z wlasnej produkcji-„

    Wiadomo. Rolnicy będą mogli rozmnażać nasiona we własnym zakresie do woli.

    „- nie wiadomo jakie sa koszta nawozenia i pestycydow”

    A jaki to ma związek ze Złotym Ryżem? Podejrzewam, że koszty te będą podobne jak konwencjonalnych odmian.

    „- oprocz tego studia kliniczne podobno nie zostaly wlasciwie przeprowadzone itd itp”

    Podobno? Według mojej wiedzy nie prowadzono nigdy żadnych badań klinicznych, nie tylko samego Złotego Ryżu, ale również jakiegokolwiek GMO (również tych od dawna spożywanych przez ludzi).

    „…jak latwo wycierac sobie gebe milonami slepych dzieci…”

    Podobno łatwo…

  25. cos chyba nie bardzo z ta matematyka- w glownym tekscie pisze Pan, ze zapotrzebowanie dzienne na witamine a zapewnia 76g ugotowanego ryzu, w komentarzu pada 16 kg. To spora rozbieznosc.
    Owszem jedzenie marchwi w duzych ilosciach tez mioze byc niebezpieczne, jak zreszta wszystkiego.

    skoro nie czyta Pan po niemiecku, to moze po angielsku:
    http://www.greenpeace.org/international/Global/international/publications/agriculture/2010/Golden%20rices%20lack%20of%20lustre.pdf

    nigdzie nie przeczytalem, ze zloty ryz ma rozwiazac inne problemy- ale oczekiwalbym globalnego podejscia do tragedii glodu- takie wyrywkowe gaszenie pozaru to tu to tam do niczego nie prowadzi.
    dopoki dotowani farmerzy amerykanscy i europejscy sprzedaja swoja zywnosc w azji i afryce nikt nie bedzie tak naprawde zainteresowany zlikwidowaniem glodu.
    zasygnalizowal to tomala, ale zostal potraktowany argumentacja malo merytoryczna.

    wlasnie na chinczykach przeprowadzano badania kliniczne o ktorych Pan wspomnial.

    co do rolnikow to nie wiadomo kto zaplaci, a patrzac na to co dzieje sie w Indiach od lat (mam na mysli plage samobojstw tamtejszych rolnikow, ktorych nie stac na coroczny zakup nasion wlasnie od Monsanto) nie nastraja to optymistycznie, a juz z pewnoscia nie uprawnia do twierdzenia, ze dostana ziarno za darmo i beda je mogli rozmnazac.

    owszem- z projektem zloty ryz powiazane jest ponad 70 patentow.

    zgadzam sie z danem-ironiczno-denerwujacy ton sprowokowal mnie do odpowiedzi.
    a szczegolnie tytul
    nie jestem zacieklym przeciwnikiem gmo, raczej sceptykiem, niemniej Panski ton nie zacheca do dyskusji, tylko do walki. A przeciez nie o to chodzi- w koncu zyjemy na jednej i tej samej planecie, odzywiamy sie z grubsza tym samym i zaden z nas nie chce byc zalezny ani od Monsanto ani Greenpeace’u.

  26. Dosc swiezy news o jednym badaniu przeprowadzonym we francji ktore wskazywalo na zwiazek miedzy spozyciem modyfikowanej kukurydzy i uzycia Roundup a wzrostem ilosci nowotworow u szczurow.

    http://www.biolsci.org/v05p0706.htm

    http://linkinghub.elsevier.com/retrieve/pii/S0278691504000432

    Komentarz autora?

    Ciekawe jest to jak owa informacja jest rozpowszechniana w niektorych mediach
    Tych „amerykanskich”

    Reuters:
    „Study on Monsanto GM corn concerns draws skepticism”

    http://www.reuters.com/article/2012/09/19/us-gmcrops-safety-idUSBRE88I0L020120919

    CNBC odpuszcza propagitke juz w tytule ale i tak wiekszosc artykulu poswieca sie podwazaniu badania:

    http://www.cnbc.com/id/49084914

    A tu media „europejskie”

    http://www.lemonde.fr/planete/article/2012/09/19/un-ogm-de-monsanto-soupconne-de-toxicite_1762236_3244.html

    Publikacja jak i samo badanie zapewne ma zwiazek z tym wydarzeniem:

    http://www.guardian.co.uk/environment/2012/may/22/french-ban-gm-maize-rejected

    Podobnie zreszta jak na pewno zwiazek ma sposob przedstawienia informacji w mediach. Gdy walka idzie o pieniadze nikt sie nie czaruje uczciwoscia – obie strony wciskaja tyle kitu ile trzeba. Pytanie za ktora strona stoi wiecej rzetelnych faktow?

  27. @xxx

    „Komentarz autora?”

    Na razie trudno mi komentować tak kontrowersyjny wynik badań, w oparciu jedynie o notki prasowe. Nigdzie tej publikacji nie jestem w stanie znaleźć, nawet w czasopiśmie wymienianym przez autorów, być może ukaże się lada dzień.

    Na razie jednak podchodziłbym ostrożnie do badań zespołu prof. Seralniniego, którego badania jak do tej pory są bardzo często kwestionowane, a na pewno wnioski które na nich podstawie wyciąga. Z lektury samego abstraktu to już mam pewne obawy, czy te badania zostały przeprowadzone rzetelnie. Jednak trzeba zaczekać na samą publikację.

    Zastanawia również sam sposób informowania o wynikach. Pan Seralini zwołuje konferencję w Londynie, na której omawia wyniki pracy. Co ciekawe zaproszeni dziennikarze nie otrzymali kopii publikacji przed konferencją (a tak to zwykle wygląda), by mogli wstępnie przeanalizować pracę. Dzięki temu uniknął zapewne wielu niewygodnych pytań.

    Czy ma to związek z zakazem stosowania MON810 we Francji? Trudno powiedzieć. Doświadczenia prowadzone były na odmianie NK603, więc teoretycznie nie ma to związku. Ja bym raczej skłaniał się do innej „teorii”. Badana odmiana czeka od kilkudziesięciu miesięcy w Komisji Europejskiej na decyzję o dopuszczeniu jej do uprawy na terenie Unii Europejskiej. Otrzymała pozytywną opinię EFSA i nic nie powinno już stać na przeszkodzie by rolnicy mogli ją uprawiać (np. Hiszpańsy rolnicy na to liczą). Być może teraz politycy będą powoływać się na najnowszą publikację i Komisja odrzuci wniosek lub poprosi o kolejną opinię EFSA (bardzo prawdopodobne). Publikacja może również służyć jako podstawa do wprowadzenia zakazu stosowania tej odmiany we Francji w przyszłości (czyżby się przygotowali już?). Obecne moratorium na uprawę MON810, uznane przez EFSA za nieuzasadnione, było wprowadzone właśnie w oparciu o poprzednie doniesienia zespołu prof. Seraliniego.

  28. @xxx

    Pojawiają się również pierwsze komentarze naukowców:
    Cancer row over GM foods as French study claims it did THIS to rats

    „‚The control group is inadequate to make any deduction. Only 10 rodents so far as I can see and some of these develop tumours. Until you know the degree of variation in 90 or 180 (divided into groups of ten) control rodents these results are of no value.”

    Też zwróciłem na to uwagę, iż grupy nie są zbyt liczne, a guzy występują również w grupach kontrolnych.

    I inny ciekawy:

    „‚The first thing that leaps to my mind is why has nothing emerged from epidemiological studies in the countries where so much GM has been in the food chain for so long? If the effects are as big as purported, and if the work really is relevant to humans, why aren’t the North Americans dropping like flies?!”

    Zwrócić uwagę należy również na fakt, iż badania trwały 24 miesiące. Jest to dla szczurów bardzo długi okres. Nie od dziś wiadomo, że wiele guzów powstaje spontanicznie wraz z wiekiem. Sami autorzy zaznaczają, że większość guzów powstała po 18 miesiącu życia.

    Na ten temat dostępne są publikacje naukowe: Spontaneous Tumors in Sprague-Dawley Rats and Swiss Mice i pierwsze zdania abstraktu:

    „A spontaneous tumor incidence of 45% was noted in 360 Sprague-Dawley rats (179 males and 181 females) and a 26% incidence was seen in 254 Swiss mice (101 males and 153 females) used as untreated control animals in an 18-month series of carcinogenesis experiments. „

    …i to przy eksperymencie trwającym jedynie 18 miesięcy, czyli aż o 6 miesięcy krócej.

css.php