Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
GMObiektywnie - Blog Wojciecha Zalewskiego GMObiektywnie - Blog Wojciecha Zalewskiego GMObiektywnie - Blog Wojciecha Zalewskiego

9.09.2012
niedziela

Ach Ci politycy

9 września 2012, niedziela,

Polska jest krajem, który ma chyba najbardziej sprzeczne prawo z wymaganiami Unii Europejskiej jeśli chodzi o kwestie Genetycznie Modyfikowanych Organizmów. Najciekawsze jest to, iż nie robimy praktycznie nic w kierunku zmiany tej sytuacji. Co więcej, jeszcze staramy się ją pogorszyć, czego wyrazem może być próba wprowadzenia rozporządzenia zakazującego uprawy kukurydzy MON810 na terenie naszego kraju. Rozporządzenie zostało przygotowane przez ministra rolnictwa Marka Sawickiego. Obecnie Pan Sawicki nie pełni już swojej funkcji, więc to już nie jego problem. I to chyba główny czynnik, który wpływa na podejmowanie decyzji przez polityków. Ze skutkami ich działań muszą zmierzyć się kilka lat później następcy. Jak wiemy, często z innej partii.

W 2009 roku przeciw Polsce zapadł wyrok w Europejskim Trybunale Sprawiedliwości (ETS), za niedostosowanie naszego prawa w kwestii rejestracji nasion odmian genetycznie modyfikowanych na terenie naszego kraju. Sytuację miał zmienić projekt zeszłorocznej ustawy o nasiennictwie, która owe regulacje zawierała. Pod wpływem nacisków ze strony organizacji zwalczających GMO (głównie Koalicja Polska Wolna od GMO oraz Greenpeace) Prezydent ustawę zawetował i przekazał do dalszych prac bez zapisów dotyczących GMO (przeciw czemu aktywiści nadal protestowali).

Kolejny problem to wprowadzony na terenie naszego kraju zakaz stosowania pasz GMO. W tym przypadku również toczy się przeciw Polsce postępowanie w ETS za niezgodny z prawem Unii zapis. Najciekawsze jest to, iż co chwilę politycy wprowadzają moratorium na jego obowiązywanie. Co może doprowadzić wręcz do komicznej sytuacji, w której zapadnie wyrok w ETS za istnienie zakazu, który de facto nigdy nie wszedł w życie. Polska ma „braki” jeszcze w wielu innych kwestiach związanych z GMO. Do tej sytuacji walnie przyczyniają się organizacje zwalczające GMO, które np. domagają się prowadzenia rejestru upraw GMO na terenie naszego kraju (niedawna skarga INSPRO), jednocześnie sprzeciwiając się ustawie o GMO, która rozwiązuje ten problem (ta sama organizacja). Nawet jeśli chcemy korzystać z możliwości jakie daje nam prawo unijne w kwestii np. wprowadzania zakazów upraw danej odmiany, to najpierw musimy dostosować do tego nasze prawo. Inny przykład to nagłaśniania przez Greenpeace kwestia cofniętego transportu kukurydzy, która miała popłynąć do Szwecji, jednak znaleziono w niej kilka procent domieszki nasion GMO. Prawdziwym powodem zaistniałej sytuacji był (i nadal jest) brak regulacji dotyczących monitorowania, rejestracji oraz segregacji nasion odmian GMO w Polsce. Oczywiście przeciw ustawie owe przepisy zawierające Greenpeace protestuje od lat.

Zostawmy jednak polskich polityków. Nie tylko oni w naszej europejskiej rodzinie mają problem z GMO. Wszystkie moratoria na uprawy GMO (błędnie przez przeciwników GMO nazywane zakazami) wprowadzone na terenie niektórych krajów członkowskich zostały podważone przez Europejski Urząd ds. Bezpieczeństwa Żywności (EFSA). W 2011 roku, w ETS zapadł niekorzystny wyrok dla Francji, w którym stwierdzono, iż moratorium na uprawę kukurydzy MON810 zostało wprowadzone bezprawnie. Podobną decyzję podjął Sad Najwyższy Francji, znosząc jednocześnie obowiązywanie moratorium. Na polityków można jednak liczyć. Przed wyborami prezydenckim Nicolas Sakrozy zapowiedział przywrócenie moratorium, co też uczynił. W sprawie nowego moratorium wypowiedziała się już EFSA, stwierdzając iż jest ono nieuzasadnione. Teraz to jednak problem nowego Prezydenta Francji i jego ekipy. Ten zarzeka się, że moratorium pozostanie, więc czekamy na rozwój sytuacji.

Kolejny raz kwestia GMO była rozpatrywana w Europejskim Trybunale Sprawiedliwości. Kilka dni temu zapadło orzeczenie ETS w sprawie postępowania włoskiego ministra rolnictwa. Skarżyła się firma Pioneer, która chciałaby sprzedawać swoje odmiany modyfikowanej kukurydzy włoskim rolnikom. Włoscy politycy wykazują się nie lada sprytem. Jeśli rolnik chciałby uprawiać kukurydzę GMO musi on uzyskać zgodę ministra rolnictwa (pierwszy z kwestionowanych zapisów). Do tej pory wszystkie wnioski były odrzucane przez ministra z uzasadnieniem, iż we Włoszech nie opracowano do tej pory zasad koegzystencji upraw GMO (drugi z zakwestionowanych zapisów).

W orzeczeniu ETS wyraził jasną opinię, iż po pierwsze: żaden kraj członkowski nie może wymagać od rolnika dodatkowej autoryzacji upraw odmian GMO, które zostały dopuszczone wcześniej przez Komisję Europejską . Jednym słowem, minister łamie prawo wymagając od rolników składania wniosków o umożliwienie uprawy GMO. Po drugie, kraj nie może uniemożliwiać prowadzenia upraw zatwierdzonych przez Komisję Europejską odmian, pod pretekstem braku opracowanych zasad koegzystencji, za co odpowiadają politycy danego kraju.

Mądre powiedzenie mówi, iż najlepiej uczyć się na cudzych błędach. Niestety politycy w Polsce, jak i całej Europie niechętnie korzystają z tej maksymy. Szkoda, bo to My, podatnicy ponosimy konsekwencję ich politycznych decyzji.

JUDGMENT OF THE COURT (Fourth Chamber)
European court confirms right to cultivate GM crops

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 6

Dodaj komentarz »
  1. Politycy i urzędnicy mogą sobie łamać prawo bo za nic nie odpowiadają osobiście. Jak obywatel załamie prawo spotyka go kara, urzędnika ani polityka żadna kara nie spotyka. Karą dla polityka jest odstawienie do opozycji, więc chcąc uniknąć tej dotkliwej dla olbrzymiej grupy kary, lamią sobie prawo i spotyka ich nagroda w postaci głosów wyborców.

  2. Ach wprowadzanie MON810 w Polsce…bez niego nie byloby tylu ciekawych artykulow i blogow…

  3. Ach MON810….ilez ciekawych artykulow i blogow dzieki tobie mamy.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Jak autor zauważył to w właśnie pod histerycznym naciskiem organizacji społecznych (z zielonej odmiany) prace nad kolejnymi ustawami i rozporządzeniami, które uregulowałyby te kwestie we właściwy sposób są zarzucane. I to nie urzędnicy utrudniają dostosowanie przepisów krajowych do unijnych a „opinia publiczna” przerażona wizjami z „Dnia tryfidów”. Należy też rozdzielić kategorię urzędników od polityków. To co się dzieje z projektami ustaw w Sejmie jest koszmarem. Każda próba wprowadzenia przepisów skończyć się może narodzinami potworka powstałego w wyniku dzikich sporów i kompromisów koalicyjno-opozycyjnych.

  6. A co to ta Komisja Europejska ? Kto wybrał tą komisję ? Nie pamiętam żadnych wyborów do tej komisji ?????

  7. > A co to ta Komisja Europejska ? Kto wybrał tą komisję ? Nie pamiętam żadnych wyborów do tej komisji ?????

    Premier ani ministrowie w rządzie również nie są wyłaniani w wyborach, tak jak i wielu innych wysokich urzędników państwowych.

    Wątpię by ktokolwiek miał ochotę chodzić co piątek na wybory do kolejnej organizacji rządowej/unijnej.

css.php