Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
GMObiektywnie - Blog Wojciecha Zalewskiego GMObiektywnie - Blog Wojciecha Zalewskiego GMObiektywnie - Blog Wojciecha Zalewskiego

12.06.2012
wtorek

Świadomi konsumenci wybierają GMO

12 czerwca 2012, wtorek,

Według wyników badań przeprowadzonych przez nowozelandzkich naukowców, konsumenci chętniej decydują się na zakup genetycznie modyfikowanej żywności niż wynikałoby to z ich deklaracji. Badania wykazały istotne różnice pomiędzy ilością osób które wyrażają chęć zakupu żywności GMO w przeprowadzanych badaniach opinii publicznej, a zachowaniem konsumentów w sklepie/na targu gdzie podejmują realne decyzje. To już kolejne badanie które pokazuje, że ludzie którzy w ankietach twierdzą, iż nie kupiliby żywności GMO, wcale nie są konsekwentni w swoich wyborach.

W celu oceny zachowania konsumentów w realnych warunkach, naukowcy zainicjowali doświadczenia w sześciu różnych krajach (Niemcy, Wielka Brytania, Francja, Nowa Zelandia, Belgia i Szwecja). Sprzedawali oni przy drogach różnego rodzaju owoce (truskawki, winogrona, czereśnie), które podzielili na trzy kategorie: „ekologiczne/organiczne”, „lokalne/konwencjonalne odmiany” i „GMO: wolne od oprysków”. W rzeczywistości wszystkie owce były takie same. Jeśli klienci pytali o owoce genetycznie modyfikowane, sprzedawcy informowali, że zawierają one geny dzięki którym produkują endogenne insektycydy.

Wcześniej, naukowcy przeprowadzili również badanie opinii publicznej, w której prosili konsumentów o wybór typu owoców (ukazane były tylko na zdjęciach), które by najchętniej zakupili. Wyniki były zaskakujące, ponieważ różniły się znacząco od decyzji podejmowanych przez konsumentów w realnej sytuacji. W ankiecie badani z Nowej Zelandii oraz Szwecji najczęściej wybierali owoce oznakowane jako „organiczne” pomimo, że ich sugerowana cena była o 15% wyższa od „lokalnych” owoców (owoce „GMO” były o 15% tańsze od „lokalnych”). Natomiast w realnej sytuacji, konsumenci częściej wybierali owoce genetycznie modyfikowane. W Niemczech, kupujący najczęściej deklarowali w ankietach, że wybraliby owoce „lokalne”, ale w warunkach realnych również najczęściej wybierali owoce GMO. Owoce GMO były najczęstszym lub drugim w kolejności wyborem w trzech z pięciu krajów europejskich. Z kolei w ankietach owoce GMO były wybierane zawsze w ostatniej kolejności we wszystkich krajach, gdy cena wszystkich trzech typów owoców była ustalona na tym samym poziomie.

Po dokonaniu zakupu, respondenci proszeni byli o uzasadnienie swojego wyboru. Cena była decydującym czynnikiem determinującym wybór. Wiele osób, które kupowały owoce „ekologiczne” lub „lokalne” uzasadniało wybór przyzwyczajeniem do danego typu produktu lub twierdzili, że owoce „ekologiczne” wyglądały i smakowały lepiej. Nawet po ich zjedzeniu, nie chcieli uwierzyć, że wszystkie owoce były takie same.

Przeprowadzone doświadczenia pokazują, że licznie badania opinii publicznej dotyczące stosunku konsumentów do żywności genetycznie modyfikowanej mogą dawać zniekształcony obraz. Naukowcy uzasadniają, że w ankietach ludzie często podejmują decyzje „zgodne społecznie”, co prowadzi do odmiennych decyzji w przypadku zaistnienia realnych sytuacji. Innymi słowy, konsument chętniej zdecyduje się na wybór tańszej żywności GMO gdy ma świadomość, że „nikt nie patrzy”, jednak w sytuacji badania opinii dokonują „społecznie akceptowalnych” decyzji.

Badania przeprowadzone przez nowozelandzkich naukowców ukazują, że żywność GMO byłaby bardziej akceptowana przez konsumentów gdyby korzyści jakie ze sobą niesie były odpowiednio eksponowane (niższa cena, redukcja zużycia insektycydów).

Podobne wyniki uzyskano w badaniach Eurobarometru. Większość klientów nie unika żywności genetycznie modyfikowanej w sklepach, co sugeruje że wcale nie obawiają się tego typu produktów. Te same badania wskazują, że:
– 51% europejczyków deklaruje wybór żywności genetycznie zmodyfikowanej, jeśli w jej produkcji zużyto mniej pestycydów niż w przypadku produkcji konwencjonalnej,
– 49% europejczyków będzie kupować żywność genetycznie zmodyfikowaną, jeśli została ona wyprodukowana w sposób bardziej przyjazny środowisku niż jej konwencjonalne odpowiedniki,
– 44% respondentów biorących udział w badaniach Eurobarometru kupują lub wyrazili gotowość zakupu żywności genetycznie zmodyfikowanej, jeśli będzie ona dopuszczona przez odpowiednio do tego powołane jednostki kontrolne.

Mniej naukowy ale jakże ciekawy „eksperyment” przeprowadzono również na polskim targu. Ceny pomidorów zostały znacznie obniżone, dopisano jednak, że są to odmiany genetycznie modyfikowane. Jak można zobaczyć nie stanowiło to problemu dla kupujących (GMO- dobre bo tanie). Tak więc należy podchodzić z dużym dystansem do wyników ankiet, w których to 70% społeczeństwa polskiego deklaruje, że jest przeciw GMO. Tym bardziej, że 66% respondentów nie wie czym to GMO jest, a tylko 3% potrafi właściwie rozszyfrować ten skrót.

Dużą rolę w zmianie nastawienia społeczeństwa do żywności genetycznie modyfikowanej powinien pełnić Rząd i odpowiednie ministerstwa. Upowszechnianie wiedzy o inżynierii genetycznej oraz pokazywanie korzyści płynących z uprawy i spożywania GMO zdecydowanie zmieniłoby negatywne nastawienie do tej technologii. Dopóki tego nie zrobią politycy, urzędnicy, media czy nawet sektor prywatny, dopóty nieliczna, aczkolwiek bardzo „hałaśliwa” grupka przeciwników, będzie skutecznie wykorzystywać niewiedzę konsumentów. Jak pokazują badania, świadomy konsument chętniej sięga po żywność genetycznie modyfikowaną.

Social Stigma and Consumer Benefits: Trade-Offs in Adoption of Genetically Modified Foods,
Acceptance of GM food—an experiment in six countries,
Europejscy konsumenci nie boją się GMO?

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 3

Dodaj komentarz »
  1. przepraszam, ale zaskakuje mnie pana lirycznosc,
    gdy tak na to pana zdjecie patrze
    (trzystokrotne powiekszenie, ktory moj bimer rzuca na sciane pieczary),
    to przypomina mi sie witek woroszylski opiewajacy piece magnitogorska…
    ta sama pewnosc, wrecz ekstaza.

  2. W Polsce z wodą mineralną. W plastikowej butelce ze śladami żeńskich protohormonów nie bez wpływu na zdrowie, po 3 zł za litr. A z kranu ta sama woda bez zanieczyszczeń hormonalnych i za darmo.

    I w sklepie kolejka po wodę. Świadomy obywatel wybrał, reklamę z telewizji.

  3. Okazuje się, że dwóch polskich właścicieli straganów potrafiło oszukiwać konsumentów nawet lepiej niż czterech naukowców z Nowej Zelandii. Być może języczkiem u wagi okazała się fachowa pomoc dziennikarki Superstacjii.

    Zapewne przez przypadek odsyłaczowi „GMO – dobre bo tanie”czyli „byle Gie, ale tanie” zabrakło pierwszych 94 sekund. Tego by naukowiec pragnący konsumentów uświadamiać celowo ocenzurował tak ciekawe sprawozdanie nie potrafię sobie wyobrazić.

    Panowie z Nowej Zelandii są pracownikami wydziału marketingu, ale nawet oni nie obniżyli ceny pomidorów z 10 na 3 złote, sugerując przy tym iż mogą one być dzięki temu bardziej smakowite. Najbardziej podobało mi się zainstalowanie dziennikarki wewnątrz jednego ze straganów i przedstawienie Polaków i Polek jako przygodnej bandy idiotów i idiotek.

    @Wojciech Zalewski

    Parę dni temu ucieszył mnie Pański wyborny żart o naukowcach i prostytutkach. Przepraszam za to wszystkich prawdziwych naukowców i prostytutki.

css.php