Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
GMObiektywnie - Blog Wojciecha Zalewskiego GMObiektywnie - Blog Wojciecha Zalewskiego GMObiektywnie - Blog Wojciecha Zalewskiego

6.06.2012
środa

Tylko artystów żal

6 czerwca 2012, środa,

Artyści już chyba tak mają, że często zabierają głoś w sprawach o których niewiele wiedzą. Niestety, nie ominęło to również kwestii genetycznie modyfikowanych organizmów. Obecnie w całej Polsce trwa akcja „Genetycznie Molestowane Organizmy”. Sam tytuł mówi wiele i cel jest jasny. W akcję tą zaangażowali się street-artowcy, graficiarze, writerzy, czy jak tam siebie obecnie nazywają. Szkoda, że akurat trafiło na jedną z moich ulubionych dziedzin współczesnej sztuki (sam jestem wielkim fanem Banksy’ego), ale jak to się mówi co poradzić.

W Warszawie również mamy okazję podziwiać „dzieła”, które powstały w ramach akcji „Genetycznie Molestowane Organizmy”. Na Pradze, 6 czerwca pojawiły się murale o GMO. Nie mogłem osobiście uczestniczyć w tym wydarzeniu, choć z miłą chęcią zadałbym kilka pytań artystom o to czy wiedzą czym w ogóle jest to GMO. Niżej umieściłem link ze zdjęciami na których widać efekt twórczej pracy naszych rodzimych artystów. Jak Państwo zobaczą, na pewno nie jest to akcja informacyjna, raczej zręczny negatywny PR. Możemy obejrzeć ludzi „zombie”, kury z sześcioma nogami, czaszki, beczki z truciznami, dzieci z pomidorem zamiast głowy. Zestawienie pewnych obrazów ma wywołać określoną reakcję u widza/przechodnia/etc. Osobiście, nie mam pretensji do artystów (zapewne intencje mają szczere), jest mi ich po prostu trochę żal. Street-art stał się ostatnio bardzo popularny, to i znajdują się organizacje, które ten fakt wykorzystają dla załatwienia własnych celów.

Jeśli chcą Państwo obejrzeć „dzieła”, które powstały w ramach tej jakże szczytnej akcji, zachęcam do odwiedzenia głównej strony projektu Genetycznie Molestowane Organizmy.

Moda na wykorzystywanie artystów do walki z inżynierią genetyczną przyszła zza oceanu. Powstają tam piosenki o tym jakie to GMO jest straszne, tak więc i nasi aktywiści taką piosenkę stworzyli (całkiem zabawna). Na portalu Youtube krąży również od jakiegoś czasu filmik „Celebryci o GMO”. Wśród „gwiazd” usłyszymy jak swój sprzeciw przeciw GMO wygłaszają takie znakomitości jak choćby Kazimierz „Kazik” Staszewski czy Maria Seweryn. Przyznam, że są to artyści, których działalność szanuję i doceniam. Kazik, gdyby miał stworzyć tekst o GMO, zaśpiewałby zapewne że „wszyscy naukowcy to prostytutki” .

Petycję przeciw GMO podpisali również tacy artyści jak Urszula Dudziak, Katarzyna Nosowska, FISZ i EMADE (bracia Waglewscy). Przyznają Państwo, że nazwiska „dużego” formatu. Jednak najbardziej znanym artystą, który włączył się w kampanię na rzecz walki z GMO jest kompozytor i zdobywca Oscarów, Pan Jan AP Kaczmarek, którego chyba nikomu przedstawiać nie trzeba. Jest on bliskim współpracownikiem Koalicji Polska Wolna od GMO, z którą zorganizował nawet koncert poświęcony zagrożeniom wynikającym ze stosowania GMO. Sam artysta tak wypowiada się o GMO:

„Genetycznie modyfikowana żywność stanowi jedno z większych zagrożeń dla świata. Niezależne badania dowodzą katastrofalnego wpływu GMO na zdrowie zwierząt, na których prowadzono doświadczenia. Nie ma powodu sądzić, że zdrowie ludzi nie ulegnie podobnej dewastacji…”. Ciekaw jestem ile z tych niezależnych badań i publikacji Pan Jan AP Kaczmarek przeczytał osobiście.

Czy namawiam do bojkotu owych artystów? Skądże znowu! Sam kupuję płyty powyższych wykonawców i nadal będę to robić. Nadal będę słuchać Kazika, czy FISZ’a. Domyślam się, że osoby te są być może w jakiś sposób wykorzystywane. Prawdopodobnie organizacje zwalczające GMO celują we wrażliwość artystów, którzy znani są z tego, że często wspierają swoimi nazwiskami akcje mające na celu ratowanie planety, środowiska, biednych i pokrzywdzonych, a jak powszechnie wiadomo GMO = Samo Zło, to tym chętniej garną się do tego typu akcji. Podejrzewam, iż padają oni ofiarą własnej niewiedzy o biotechnologii, tak jak i większość społeczeństwa.

Takich oto czasów dożyliśmy, że naukowców i specjalistów traktuje się jako lobbystów korporacji, etc., a „specjalistami” od rolnictwa i inżynierii genetycznej stali się artyści, celebryci i aktywiści organizacji typu Greenpeace (często nie posiadający elementarnego wykształcenia w naukach przyrodniczych).

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 6

Dodaj komentarz »
  1. Oczywiście, smutne że dziś w sprawie nauki bardziej liczy się głos artysty niż naukowca (choć z ulga można przyznać, że jak na razie naukowcy nie zabrali się za masowe tworzenie piosenek w rewanżu i nadal w sprawach artystycznych głos mają artyści).

    Zastanawiam się tylko, czy takie traktowanie artystów jak niezbyt rozgarniętych dzieci, którym ktoś wmówił jakie to GMO jest straszne, jest fair. To w końcu dorośli ludzie i chyba wiedzą co robią. Jeśli nie chce się im lub nie potrafią dowiedzieć się o GMO czegoś więcej niż głosi propaganda Greenpeace’u to jest to po prostu świadectwo ich głupoty, lenistwa i braków intelektualnych.

  2. Nie wiem, czy demokracja polega na tym, że Zalewskiemu wolno zmuszać artystów do żarcia świństw na które nie mają ochoty. Od kiedy to tego typu „naukowcy” mają prawo do pouczania o tym, co inni mają robić, jeść czy myśleć bo to ma być „naukowe” a nie „artystyczne”. A jak nie chcą bo im nie smakuje to znaczy, że są głupi i trzeba ich wychować (może jakiś obozik jak w Chinach czy Korei płn?) Zalewski oczywiście wie lepiej, co jest dla nich dobre. Na szczęście takie metody należą już do czasów słusznie minionych. Tylko do redakcji Polityki to jeszcze nie dotarło i popiera takich „demokratów”.

  3. @ZWO:

    Nie zauważyłem żeby autor bloga cokolwiek o zmuszaniu artystów do wielbienia GMO wspominał. Wręcz przeciwnie, próbuje ich zrozumieć i mówi że nadal ceni ich jako artystów. Więc nie widzę powodu do unoszenia się.

    Inna sprawa, że faktycznie nie zaszkodzi powiedzieć głośno że niektórzy artyści w sprawie GMO zachowują się po prostu głupio. Ale na tym chyba polega wolność wypowiedzi, ze artyści mogą straszyć „niebezpiecznym GMO”, a ja za to mogę powiedzieć że gadają od rzeczy i powinni się więcej o biologi dowiedzieć zanim zabiorą głos w tej sprawie. I mam nadzieje że mnie za to do obozu resocjalizacyjnego Greenpeace nie wyśle, tak jak ja artystów nigdzie wysyłać nie zamierzam!

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Niestety takie są nasze realia. W Polsce, jak i zapewne na całym świecie, na większą uwagę mogą zawsze liczyć celebryci (sporotwcy, artyści, dziennikarze) niż naukowcy. Nas nie słucha się praktycznie wcale, chyba że zajmiemy stanowisko podobne do aktywistów anty GMO, atomu itp. To niestety jest znakiem naszych czasów, z jednej strony ludzi chcą unowocześnienia wszystkich dziedzin życia a z drugiej zawsze znajdą się ludzie którzy są przeciwni. Jeśli chodzi o wspomnianych celebrytów to właśnie ich ludzie będą słuchać a nie naukowców więc może lepiej się zastanowić w jaki sposób ich przekonać do zapoznania się z faktami, może wtedy zmieni się pogląd opinii publicznej i przez to również stanowisko naszych pożal się Boże polityków. Może politycy uznają w końcu że lepiej wydać fundusze publiczne na R&D niż na IPN, euro (wiem wiem zaraz posypią się na mnie gromy z tego powodu). Może państwowe spółki jak ZAK Kędzierzyn, Bełchatów itp zaczną wydawać pieniądze na opracowanie nowych technologii na czym może skorzystać polska nauka (w sumie opracowaliśmy kilka dobrych jak proces cyklopol czy technologię bisfenolu A) zamiast na finansowanie drużyn sportowych.
    Niestety przypuszczam że jest to nierealne.

  6. lepiej by było jak by posiali jakieś kwiatki ale to za trudne bo trzeba babrać się w ziemi i nie dość szokujące jak apokaliptyczne interpretacje

  7. Atakujecie artystów, powołujecie się na naukowców. Historia pokazuje, że manipulowanie w przyrodzie przyniosło więcej zła niż dobra. Artyści dostrzegają to szybciej niż naukowcy. Mają większą wyobraźnię i częściej są niezależni od możnych tego świata, czego nie można powiedzieć o naukowcach (debilny przykład: jak trzeba było gnoić masło, robili to perfekcyjnie. Teraz robią odwrotnie na zamówienie potentatów mlecznych.)
    GMO jedynie zwiększa zyski producentow żywności, jakość produktów znamy sami.
    Jedyną zaletą GMO dla klientów jest ładny wygląd produktu, reszta – lipą.

css.php