Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
GMObiektywnie - Blog Wojciecha Zalewskiego GMObiektywnie - Blog Wojciecha Zalewskiego GMObiektywnie - Blog Wojciecha Zalewskiego

3.06.2012
niedziela

Włosi też mają pod górkę

3 czerwca 2012, niedziela,

Nie mają szczęścia politycy europejscy z dostosowaniem swego prawa krajowego do wymogów unijnych. Niedawno pisałem o problemie z zakazem upraw kukurydzy MON810 we Francji, który w opinii EFSA (Europejski Urząd ds. Bezpieczeństwa Żywności) jest nieuzasadniony. Komisja Europejska najprawdopodobniej będzie naciskać w sprawie zniesienia zakazu. Problem mają również Włosi, którzy znaleźli dosyć ciekawy sposób na „zakaz” upraw GMO w swoim kraju.

Według dekretu 212/2001, włoski Minister Rolnictwa wydaje odrębną decyzję zezwalającą na uprawę genetycznie modyfikowanych odmian zbóż, które już zostały autoryzowane w Unii Europejskiej. Istotną informacją jest to, że ustawodawca wymaga by autoryzacja odmiany na terenie Włoch spełniała zasady koegzystencji. Niestety, jak do tej pory ani administracja centralna, ani żaden z regionów nie opracował zasad koegzystencji dla kukurydzy. Tak więc, gdy firma Pioneer Hi-Bred poprosiła o wydanie zgody na uprawę mieszańca kukurydzy MON810, która otrzymała autoryzację Komisji Europejskiej, Minister Rolnictwa wydał negatywną opinię z uwagi na… brak zasad koegzystencji.

Firma Pioneer Hi-Bred odwołała się od decyzji do Sądu Administracyjnego, ten z kolei przekazał sprawę do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości (ETS), jako instytucji do rozpatrywania tego typu spraw odpowiedniej. Firma Pioneer uzasadnia, że dekret Ministra Rolnictwa, stoi w sprzeczności z prawem wspólnotowym. ETS zajmował się tą sprawą w marcu 2012 roku, a wnioski zostały przedstawione przez pełnomocnika 26 kwietnia 2012 roku. Zazwyczaj konkluzje z takich dysput służą jako rekomendacja dla ETS w podjęciu ostatecznej decyzji. A co takiego pełnomocnik przekazał opinii publicznej:

„Genetycznie modyfikowane organizmy, takie jak mieszańce kukurydzy MON810, które uzyskały autoryzację Komisji Europejskiej oraz zostały dopuszczone do obrotu i uprawy, nie mogą podlegać dodatkowym procedurom autoryzacyjnym w jakimkolwiek kraju członkowskim”.

Jak tłumaczył pełnomocnik ETS, nie można zakazywać uprawy genetycznie modyfikowanych zbóż tylko dlatego, że dany kraj nie dostosował swojego prawodawstwa do wymagań Unii Europejskiej. Jest to ciekawa opinia, również w odniesieniu do sytuacji Polski. Nasze regulacje dotyczące GMO nie tylko nie spełniają wymagań Wspólnoty (brak zasad koegzystencji, brak zapisów o obrocie nasionami zbóż GMO), ale również rażąco je naruszają (zakaz stosowania pasz GMO).

European Court Likely to Rule Italy’s Biotech Authorization is Not Legal

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 8

Dodaj komentarz »
  1. Nie jestem pewien, czy przymusowe narzucanie upraw GMO państwom członkowskim EU to faktycznie najlepsza droga do powszechnej akceptacji GMO… :/

  2. @Jakub K

    Dosyć ciekawy punkt widzenia. Z tego co wiem to UE niczego, nikomu nie narzuca. Jakiś czas temu, już bardzo dawno temu, kraje członkowskie zgodziły się na to, że nie można dyskryminować samej technologii, a każdy przypadek (odmiana GMO) będzie rozpatrywany osobno, wedle zasady „case by case”. Więc jeśli mamy mieć do kogoś obecnie pretensje to chyba do samych siebie. Owszem, można wprowadzić czasowe moratoria na uprawy danej odmiany GMO, tylko musi być on uzasadniony (jak do tej pory w żadnym przypadku uzasadniony nie jest).

    I jeszcze coś o narzucaniu innym swojej woli. A co Pan sadzi o tym, że np. ktoś mi zabrania uprawy czy konsumpcji GMO, jeśli ja osobiście (oraz jest ona autoryzowana w UE) uważam ją za np. zdrowszą i chciałbym ją spożywać? Gdzie moje prawo do wyboru i decydowania?

  3. Loren Cordain „Dieta paleo” – czytał Pan ?
    Jeśli nie, to polecam. Dowie się Pan dlaczego część ludzi jest przeciw GMO.
    W USA przeprowadzono też eksperyment w szkole wyróżniającej się agresywnością uczniów. W porozumieniu z rodzicami diametralnie zmieniono dietę w stołówce szkolnej i w domach rodzinnych polegającą na tym, że wycofano wszelkie produkty typu „fast food” wprowadzając w to miejsce żywność naturalną. Po roku była to najspokojniesza szkoła w mieście. Takie eksperymenty prowadzono we więzieniach z podobnym skutkiem.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. @Jakub K
    Kolejny raz: To nie Unia coś nakłada czy zabrania. To USA pod wpływem Monsanto i S-ka zmusiły Europę w WTO wyrokami sądowymi do cofnięcia zakazu upraw GMO w imię wolnego handlu. Działały przy tym argumenty jak zakaz importu rur stalowych do USA z Europy. W takich przypadkach USA nie stronią przed metodami chińskimi. Polityka unijna to rodzaj uniku: Na najwyższym poziomie nie wolno zakazać więc pozostawia się to krajom członkowskim tak aby WTO nałożyć kary. Nie wiem zresztą, czy całkowite zakazy to takie szczęście. Jak pokazuje historia kasztana, są przypadki, kiedy nawet ekolodzy są za.
    Ale dobrze byłoby w ramach pouczania przypomnieć jak było na prawdę. Bo tu ma niby być obiektywnie.
    A demagogicznie: Jeśli konstrukcja psychiczna zmusza kogoś do gwałcenia sierotek to chyba lepiej nie pozwalać na taką wolność.

  6. @ZWO

    „To USA pod wpływem Monsanto i S-ka zmusiły Europę w WTO wyrokami sądowymi do cofnięcia zakazu upraw GMO w imię wolnego handlu. ”

    Nikt, nikogo do niczego nie zmuszał. Przynależność do WTO jest dobrowolna i z tego co wiem wiele krajów nieskutecznie zabiega by dołączyć do WTO i móc korzystać z przywilejów płynących z bycia członkiem tego „klubu”.

    Wracając do sporu w WTO. Rozpoczęły go trzy kraje: USA, Kanada oraz Argentyna. Unia Europejska zachowuje się w kwestii GMO na forum międzynarodowym, podobnie jak niektóre kraje członkowskie w ramach Wspólnoty. Najpierw zobowiązuje się do przestrzegania pewnych porozumień, etc, a następnie ich nie przestrzega lub je narusza. Co ciekawe spór dotyczył nie tylko naruszania porozumień międzynarodowych ale również naruszanie przez Komisję Europejską i jej kraje członkowskie własnych regulacji prawnych odnośnie GMO (chodziło np. o opóźnienia w dopuszczaniu na rynek nowych odmian GMO).

    WTO nie debatowało na temat tego, czy Unia lub jakiś kraj może wprowadzić zakaz upraw lub obrotu danym GMO, tylko czy wprowadzone moratorium lub procedury autoryzacyjne są zgodne z prawem. Nie były i nadal nie są. Bo oprócz zakończonego (i przegranego) sporu w WTO, trwa podobny, kolejny spór, który również Unia Europejska przegra.

    Być może powinniśmy wystąpić z WTO oraz Unii Europejskiej i wtedy żyło by się nam lepiej zapewne. Jeśli jednak już w ramach pewnych porozumień działamy, to nie dziwmy się, że niektórzy podają nas do sądów czy wszczynają spory w WTO, skoro naruszamy zasady, do przestrzegania których się zobowiązaliśmy.
    Z naszej perspektywy „zmuszają” nas do tego GMO, z perspektywy Argentyny i innych producentów, zakazy czy opóźnienia w dopuszczaniu na rynek produktów GMO (które są bezpieczne) są rodzajem embarga na dany produkt.

    Spór w WTO dotyczący GMO.

    @kaesjot

    „Loren Cordain „Dieta paleo” – czytał Pan ?” – nie czytałem.

    „Dowie się Pan dlaczego część ludzi jest przeciw GMO.”

    Z Pana opisu wynika, że nic o GMO w tej książce nie napisali.

  7. Mimo to proszę przeczytać – odwie się Pan kiedy i od czego odstąpiliśmy w naszym żywieniu, jakie są tego skutki i co daje powrót do tradycjnego wyżywienia człowieka paleolitu.

  8. @Pan Zalewski
    Czemu tak histerycznie? Czuły punkt? Ale po kolei:
    1. Niestety, ja pamiętam amerykański bojkot importu stali z Europy w ramach dyskusji o GMO. A Pan? Oczywiście, że jeśli ktoś chce wolnego handlu, musi go akceptować. Tylko, że USA i UE powinny najpierw wstrzymać dotacje dla rolników i przestać niszczyć gospodarkę rolną całego świata. Dlatego pouczanie drugiej strony jest tu nie na miejscu.
    2. Argentyna to rzeczywiście dobry przykład. Nawet szefem WWF okazał się właściciel firmy GMO współpracującej z Monsanto.
    3. Nie zauważył Pan, że ja explicite napisałem, że zakazów nie uważam za dobre rozwiązanie. I wrogiem GMO nie jestem. Problem tylko taki, że jeśli większość nie chce i się boi a paru cwaniaczków ma to w nosie i korzysta z „wolności” do zysku bez względu na skutki to zostaje już tylko jedno: niszczenie upraw nocą. Ale Pański wrzask w obronie lewa i prawa byłby wtedy nie do wytrzymania. W Niemczech, gdzie to się dzieje, jakoś nikt nie wrzeszczy bo rozumie problem mimo, że niestety blokuje to badania naukowe.
    4. Jeśli chce Pan występować z Unii czy WTO to proszę to robić na swój koszt. Unia działa od 50 lat i – szczerze mówiąc – lepiej im się powodziło, kiedy pewni demokraci chodzili na zebrania partyjne. Dlatego lepiej sobie oszczędzić pouczanie o praworządności. Oni to wypróbowali w praktyce.
    Z poważaniem

  9. @ Wojciech Zalewski

    Dla jasności: nie neguję, że próby obchodzenia prawa wspólnotowego w sprawie GMO przez Włochy i inne kraje są „be”. Nie jestem prawnikiem, ale rozumiem że jak jakiś czas temu UE coś ustaliła, to obowiązuje to wszystkie kraje członkowskie i już. Chodzi mi raczej o to, że już wyobrażam sobie taki scenariusz:

    Polski minister środowiska znowu ogłasza Polskę strefa wolną od GMO, wydaje jakieś zarządzenia niezgodne z prawem wspólnotowym, UE następnie nakłada na Polskę kary albo naciska na nas żebyśmy cofnęli te zarządzenia, w końcu Polska ulega i jednak dopuszcza jakieś tam uprawy GMO. I teraz się zaczyna: Greenpeace, ICPPC i całą reszta podnosi alarm że „UE narzuca nam GMO”, przeciętnie obywatele słyszą że Unia znów zmusza nas do czegośtam i od razu zaczynają myśleć „oj, jak na silę nam GMO wciskają to coś tu jest nie tak”. A Polacy nie lubią żeby im ktoś dyktował co mają robić… No i w efekcie opinia publiczna zamiast robić się coraz przyjaźniejszą GMO, to znów się do GMO zniechęci…

css.php