Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
GMObiektywnie - Blog Wojciecha Zalewskiego GMObiektywnie - Blog Wojciecha Zalewskiego GMObiektywnie - Blog Wojciecha Zalewskiego

3.05.2012
czwartek

„Nie niszczcie naszych badań naukowych”

3 maja 2012, czwartek,

Pisałem niedawno o pszenicy odstraszającej mszyce. Jest to odmiana, która zawiera gen β-farnezyny, związku chemicznego wytwarzanego przez mszyce oraz ponad 400 gatunków roślin dziko żyjących, które w ten sposób „uodparniają” się na tego szkodnika. Naukowcy z ośrodka badawczego w Rothamsted (Wielka Brytania), wykorzystali gen z mięty pieprzowej, który umieścili w pszenicy. W ten sposób rośliny te „odstraszają” mszyce, czyli swojego najpoważniejszego szkodnika. Nie trzeba w związku z tym używać sporej ilości insektycydów czyli „tradycyjnego” sposobu zwalczania mszyc. Przeprowadzone testy w szklarniach potwierdziły dużą skuteczność nowej odmiany. Kolejnym etapem mają być testy polowe, z których pierwsze zostały zaplanowane na ten rok.

W tym celu naukowcy zbudowali specjalne zabezpieczenia poletek doświadczalnych, które kosztowały ponad 100 000 funtów. Niestety nie wszyscy ucieszyli się z tej informacji. Szczególnie zmartwiona faktem przeprowadzenia testów polowych wydaje się być grupa skupiona pod nazwą „Take the Flour Back” (Odzyskajmy mąkę ?). Na 27 maja organizacja ta zapowiedziała przeprowadzenie protestu przed ośrodkiem badawczym Rothamsted. Aktywiści tej grupy zapowiedzieli również, że jeśli naukowcy nie zlikwidują poletek doświadczalnych, będą zmuszeni zrobić to sami. A z doświadczenia możemy wywnioskować, że zapewne dotrzymają słowa.

Groźbą tą bardzo przejęli się naukowcy prowadzący projekt nad nową odmianą pszenicy. Wystosowali oni list otwarty do członków organizacji „Take the Flour Back”, w którym wręcz proszą o nie niszczenie wieloletniego wysiłku ich pracy badawczej.

W liście tym piszą między innymi (tłumaczenie fragmentów listu):

„Zwracamy się do Was z apelem jako ekolodzy. Zgadzamy się z postulatem, że rolnictwo powinno działać w zgodzie z naturą, a nie przeciw niej i taki cel przyświeca naszym badaniom. Skopiowaliśmy w pszenicy naturalne zjawisko, które wykorzystuje mięta pieprzowa oraz ponad 400 innych gatunków roślin do walki z mszycami. W ten sposób możemy przyczynić się do znacznego zmniejszenia zużycia chemii w rolnictwie, czy przeciw temu protestujecie? Czy protestujecie tylko dlatego, że nowa odmiana to tzw. GMO?

Zaplanowane testy mają na celu ocenę skuteczności działania nowej metody w pszenicy. Na swojej stronie zamieściliście informację, że „nie wiadomo nawet, czy to nowe podejście w ogóle zadziała”. To oczywiście prawda, tylko jak mamy o tym się przekonać, skoro zamierzacie zniszczyć nasze doświadczenia? Często przywołujecie argument, że genetycznie modyfikowane odmiany są „niewystarczająco przebadane”, tylko jak mamy to zrobić skoro grozicie zlikwidowaniem poletek zanim uda nam się otrzymać jakiekolwiek informacje?

Nasze badania są finansowane ze środków publicznych. Zobowiązaliśmy się do niepatentowania nowej metody oraz uzyskanych odmian. Otrzymana pszenica nie stanie się własnością, żadnej prywatnej firmy. Jeśli potwierdzi się, że pszenica efektywnie odstrasza mszyce, będzie ona sprzedawana rolnikom z całego świata po minimalnych kosztach. Niestety wasze działania doprowadzają do tego, że tylko duże i bogate firmy mogą sobie pozwolić na bardzo kosztowne badanie nowych odmian GMO. W ten sposób sprzyjacie rozwojowi sytuacji, której jak mówicie staracie się zapobiec.

Chętnie porozmawiamy z Wami i podyskutujemy o prowadzonych doświadczeniach gdy pojawicie się w naszym ośrodku 27 maja. Wytłumaczymy rónież dlaczego uważamy nową odmianę pszenicy za korzystną dla środowiska naturalnego. Uszanujcie potrzebę zdobycia informacji na temat nowej odmiany, nad którą obecnie pracujemy. Prosimy nie niszczcie naszych badań.

Sam, jako naukowiec, podpisuję się pod tym apelem obiema rękami.

Naukowcy nie tylko wystosowali list otwarty ale również umieścili film w serwisie YouTube skierowany do aktywistów, w którym tłumaczą na czym polegają ich badania. Również w nagraniu proszą by nie niszczyć ich wieloletniego wysiłku. Apel odbił się dużym echem wśród wielu brytyjskich portali informacyjnych (1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9,…).

Szybko na apel naukowców zareagowała organizacja „Take the Flour Back”, która w odpowiedzi wystosowała własny list otwarty skierowany do badaczy z ośrodka w Rothamsted. W liście tym podtrzymują swoje stanowisko, wskazując że badania nad nową odmianą pszenicy stanowią „lekkomyślne zagrożenie”. Stwierdzają również, że jeśli Rząd nie weźmie na siebie odpowiedzialności i nie rozwiąże zaistniałego „problemu”, zmuszeni będą do „wzięcia spraw we własne ręce”. Należy to rozumieć tylko w jeden sposób.

Zapewne nie dojdzie do żadnego porozumienia z aktywistami i należy spodziewać się, że swoje plany przekują w konkretne działania (niestety). Sprawa wydaje się być rozwojowa, jestem ciekaw co wydarzy się 27 maja w Rothamsted. Postaram się o tym poinformować.

Jeśli chcieliby Państwo przyłączyć się do apelu naukowców z Rothamsted, zachęcam do podpisania petycji on-line. Ja już to zrobiłem. W momencie gdy piszę tego posta, pod petycją widnieje już 2761 podpisów i liczba ta szybko się zwiększa.

Więcej informacji o nowej odmianie genetycznie modyfikowanej pszenicy znajdą Państwo TU.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 14

Dodaj komentarz »
  1. „genetycy, muszki -dialog”
    (fragment)
    muszki: chcecie nas zlkwidowac
    genetycy: a gdzie tam, tylko odstraszyc
    m: i zadnych skutkow ubocznych?
    g: slowo honoru, piec lat patrzylismy przez mikroskop, mucha nie siada!
    m: laryngolodzy tez twierdzili wcale tak niedawno, ze usuniecie migdalow zmniejszy ilosc chorob gardla…
    g: demagogia!
    m: chcemy was tylko odstraszyc…

  2. Szkoda, że ci naukowcy nie mogą wynająć jakiejś ochrony co by mordy sklepała tym dzikusom co chcą niszczyć badania naukowe. Szkoda w ogóle, że takich oszołomów się tak poważnie traktuje. Mogą sobie być, ale nie mogą niszczyć cudzej pracy i własności. Strasznie mnie to wkurza. A tu jeszcze grzeczne prośby się stosuje do tych troglodytów. Oni i tak tego przecież nie zrozumieją. Są „ideowcami”, fanatykami, a do takich żadne argumenty nie dotrą. Muszą działać, udowadniać, że mają rację i walczą w szczytnej i słusznej sprawie.

    Ech, jak mnie to wnerwia….

    P.S.
    Też się podpisałem pod petycją, tylko co to da?

  3. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  4. @waltharius

    „Szkoda, że ci naukowcy nie mogą wynająć jakiejś ochrony …”

    W pierwszych słowach swego listu, naukowcy dają do zrozumienia (przynajmniej tak to rozumiem), że może dojść do użycia siły przeciw aktywistom, czego chcieliby uniknąć.

    „Też się podpisałem pod petycją, tylko co to da?”

    Zapewne nic. Jednak skoro „Oni” mogą to dlaczego „My” nie?

    @ZielonyGrzyb

    Dziękuję.

  5. Zaś w „Wysokich Obcasach”, dodatku do GW, pojawia się artykuł o uroczym tytule „G-MOnster na talerzu” (-> http://tinyurl.com/ccjz2hm) – zresztą ktoś chyba wspominał o nim w komentarzach pod poprzednim postem.
    Bardziej interesujący jest tekst, do którego twórczyni tego artykułu się odnosi -> http://www.aaemonline.org/gmopost.html Hm, „American Academy of Environmental Medicine”? Jakieś informacje na temat rzetelności tej (?) uczelni?

    A petycję naturalnie podpisałem.

  6. Szanowny Panie Zalewski – Pozwoli Pan, że się przedstawię. Jestem magistrem inżynierem fitopatologii, z dyplomem tak starym, że nawet mszyca na nim nie usiądzie, ale nadal potrafię czytać po polsku (z pisaniem, po 40 latach spędzonych w Kanadzie, nie jest już tak dobrze, ale staram się jak mogę), a nawet nieco po angielsku.

    „Co ja tutaj robię”…tymi słowami zatytułował Pan swój pierwszy wpis. Bardzo mi się spodobał, ale od tego czasu nadal oczekuję kulturalnej debaty, jak kania deszczu, a zamiast niej jestem świadkiem dogorywania blogu który powinien kwitnąć. Zachęcam Pana do lektury tego mądrego wpisu i obiektywnej konfrontacji Pańskich intencji z praktyką. Przy okazji bardzo Pana proszę o poprawienie zwrotu „w tak szacowanym gronie” na „w tak szacownym gronie”. Mam nadzieję, że nie weżmie mi Pan za złe tej drobnej złośliwości, ale jest ona ilustracją starej prawdy – „Bóg jest w szczegółach”. Jedna dodatkowa litera czy gen i tragedia gotowa 🙂

    Rozgadałem się jak to starcy mają w zwyczaju, ale na szczęście nie blokuje to nikomu dostępu do blogu. Z odsyłaczami jest już inaczej – Pan może bez trudu użyć 18 „linków” w jednym wpisie, a mi za dwa grozi długa i bolesna kwarantanna.

    O pszenicy za chwilę, bo w tej chwili mam do Pana tylko jedną prośbę – czy może mi Pan wyjaśnić dlaczego usuwa Pan wpisy blogowiczów nie zawierające wulgaryzmów, a te o dzikusach, troglodytach, oszołomach i fanatykach którym ochrona powinna mordy sklepać? Nie jest to pytanie naukowca, ale pospolita ciekawość.

    Chciałbym się z Państwem podzielić paroma bardzo dobrymi wiadomościami dotyczącymi pszenicy, ale poczekam na ukazanie się tego komentarza. Naukowcom powinno bardziej zależeć na kulturalnym traktowaniu społeczeństwa. Jest nas więcej 🙂

    P.S. Mieszkam w bliskim sąsiedztwie sympatycznych świnek z Guelph University. Pierwsza miała chyba na imię Wayne i rzeczywiście była bardzo sympatyczna.

  7. Trzeciego maja, w odpowiedzi na sensowną propozycję grupy protestacyjnej na bezsensowny pomysł naukowców by porozmawiać o pszenicznym eksperymencie w dniu protestu, dr John Pickett podziękował grupie za sugestię by z publiczną debatą nie czekać i zorganizować ją w neutralnym miejscu i z neutralnym prowadzącym debatę. Uznał także wszystkie zastrzeżenia grupy za dobry punkt wyjściowy do potencjalnego dialogu.

    Niczemu niewinne poletka pszenicy znajdują się pod profesjonalną ochroną. Za sumę 120,000 nie wyjmuje się wykidajłów, zwłaszcza że badania odbywają się na koszt podatników.

    Informacja o tym, że gen pochodzi z mięty pieprzowej jest nieprawdziwa. Większość z nas lubi miętę i naukowcy uznali, że prawda niepotrzebnie zaniepokoi społeczeństwo. Dopiero po protestach i plotce o tym, że gen pochodzi od krowy wyznali, że gen nie ma z miętą nic wspólnego, bo jest syntetyczny i tylko na krowi wygląda. Nie żartuję. Przyczyna jest taka, że gdyby gen naprawdę brał się z mięty, geny w pszenicy mogłyby nabawić się schizofrenii.

    Nie jestem pewien czy informacja o syntetycznym genie przypadnie miłośnikom pysznego chleba do smaku, ale to nie mnie płacą za to kolejne potknięcie w dialogu naukowcy – masy pracujące.

    „Więcej informacji o nowej odmianie genetycznie modyfikowanej pszenicy znajdą Państwo TU.”

    Sprawdziłem – Pała z PR – Czworo lekko przestraszonych naukowców na tle półek z czasopismami. Nad głową pierwszej ofiary ogromny tytuł – Business. Jedna sepleni, drugi zerka na tekst na stole, czwarta bliska omdlenia.

    Ponad pół wieku temu telewizyjną debatę wygrali obaj kandydaci na prezydenta Stanów Zjednoczonych – Nixon merytorycznie, Kennedy za urok. Pamiętam, że prezydentem został jednak Kennedy.

    Chodzi mi o to, że zarówno korporacje jak i naukowcy powoli zaczynają wyciągać wnioski ze swoich błędów. Moim zdaniem za późno, ale o nie moja wina.

  8. @Placek

    „Jestem magistrem inżynierem fitopatologii…”

    Miło, że zagląda tu coraz większa ilość specjalistów. Mam nadzieję, że będziemy w stanie sobie na wzajem wyjaśnić pewne niuanse zagadnień, którymi zajmujemy się zawodowo.

    „Dopiero po protestach i plotce o tym, że gen pochodzi od krowy wyznali, że gen nie ma z miętą nic wspólnego, bo jest syntetyczny i tylko na krowi wygląda. Nie żartuję.”

    Tak, rzeczywiście ma Pan rację. Sekwencja kodująca genu została zsyntetyzowana w oparciu o sekwencję białka beta-farnezyny. Gen ten rzeczywiście nie został „wyjęty” z mięty. Z punktu widzenia biologii i chemii to jednak żadna różnica. Gen jest zbudowany z tych samych zasad azotowych co każdy gen w naszej komórce, nadal produkuje białko obecne w setkach roślin, które człowiek zjada od jakiegoś już czasu. Oczywiście nowe odmiany na pewno zostaną przebadane w każdy z możliwych sposobów.

    „Sprawdziłem – Pała z PR – Czworo lekko przestraszonych naukowców…”

    Bo naukowcy PR się zawodowo nie zajmują.

  9. z krowy!?
    a ja myslalem, ze z rekina.

  10. Prawie cytat, lekko rozbudowany:
    „Gen (cholery, dżumy, czarnej ospy, wąglika, eboli) jest zbudowany z tych samych zasad azotowych co każdy gen w naszej komórce”. Kto by się bał. Niema czego.
    Wniosek z doświadczeń tego i MR forum: jedyna skuteczna metoda dyskusji to metoda aktywistów grup takich jak Take the Flour Back. Na żadne inne argumenty Panowie nie reagują. I ta fałszowana mięta pieprzowa.
    @Placek
    Powodzenia życzę i wytrwałości w tej dyskusji.

  11. Miło, że zagląda tu coraz większa ilość specjalistów. Mam nadzieję, że będziemy w stanie sobie na wzajem wyjaśnić pewne niuanse zagadnień, którymi zajmujemy się zawodowo.

    Tak, to jest coś do wyjaśnienia między ludźmi zajmującymi się nauką w kwestii bezpieczeństwa GMO?
    A co?
    Niuanse?
    Przecież mamy do czynienia z przeciwnikami metody.
    Nie z przeciwnikami nowych organizmów.
    Z przeciwnikami metody ich pozyskiwania.
    Co chciałby Pan wyjaśniać?
    Że metoda dobra jak każda inna i że skutek należy porównywać?
    To jak ktoś tego nie rozumie, to co mu tłumaczyć, jeżeli mieni się naukowcem?
    Że się minął z powołaniem?
    Nie uda się Panu.
    I nie dlatego, że tak wróżę, to niewykonalne.

  12. 4 maja 2012 naukowcy z Rothamsted odpowiadali na pytania dotyczące projektu. Na dzień 9 maja zaplanowana jest druga seria rozmów i pytań skierowanych do badaczy KLIK

  13. Nie wierzcie w te bzdury. GMO jest w rękach jednej korporacji – Monsanto. Chcecie doprowadzić do „hunger games”? Wierzcie dalej że korpo-żmija będzie o Was dbała. Korpo-żmija ma jeden jedyny cel: zysk. Zysk ponad wszystko. Nie ma konkurencji ŻADNEJ w GMO. Jest jedna korporacja która kontroluje wszystko. I swoimi pozwami niszczy wszystko (prawa patentowe). Nie oddajcie źródeł jedzenia we władze jednej korporacji o zasięgu międzynarodowym (Monsanto ma swoje macki w blisko 90 krajach!!!)

    To nie jest dyskusja czy jest szkodliwe czy nie. Dyskusja na tym poziomie GMO sprowadza się do tego, że jedna, międzynarodowa korpo-żmija włada całą technologią GMO. Czy chcecie oddać źródła jedzenia jej?

  14. A mnie przyszła do głowy pewna myśl… Kto sponsoruje „Take the Flour Back” ? Czy np nie jest to jakiś koncern, który pracuje nad własną modyfikacją pszenicy (którą oczywiście opatentuje) i chce się po prostu pozbyć konkurencji?…
    Niestety w takich czasach żyjemy, że korporacje, posiadające nieograniczony wręcz budżet, nie cofną się przed niczym, aby zwiększyć ilość cyferek na kontach..

css.php