Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
GMObiektywnie - Blog Wojciecha Zalewskiego GMObiektywnie - Blog Wojciecha Zalewskiego GMObiektywnie - Blog Wojciecha Zalewskiego

12.03.2012
poniedziałek

Prof. Seralini historii ciąg dalszy

12 marca 2012, poniedziałek,

Prof. Gilles-Eric Seralini jest jednym z najbardziej kontrowersyjnych naukowców – przeciwników GMO. Wraz ze swoim zespołem zajmuje się badaniami toksykologicznymi genetycznie modyfikowanych organizmów oraz herbicydu Roundup. Kilka dni temu za zasługi w dziedzinie „badań nad bezpieczeństwem GMO” został również wyróżniony nagrodą Naukowca Roku 2011. O co chodzi z tą nagrodą? Jak się okazuje każdy może sobie dosłownie kupić certyfikat „Naukowca Roku” ( KLIK2). Koszt takiej „imprezy” wynosi ok 350$, wystarczy jedynie wysłać krótką notkę biograficzną o sobie i zdjęcie. Czy ktoś z Was chciałby zostać naukowcem roku 2012?

Jego badania wywołują wielkie kontrowersji w świecie naukowym. Zazwyczaj zarzuca mu się, że jego prace są słabo przeprowadzone oraz zaplanowane w niewłaściwy i tendencyjny sposób. Bardzo często Seralini wyciąga zbyt daleko idące wnioski do czego odniosła się nie tylko firma Monsanto i wielu naukowców, ale również takie organizacje jak EFSA (Europejski Urząd ds. Bezpieczeństwa Żywności), FSANZ czy francuski High Council of Biotechnologies, o czym pisał w swoim artykule redaktor Marcin Rotkiewicz.

Niedawno ukazała się kolejna praca jego zespołu, w której badano wpływ dwóch białek Bt na komórki ludzkie w warunkach in vitro. Białka Bt są wprowadzane do wielu odmian transgenicznych roślin (bawełna, kukurydza) w celu zapewnienia odporności na insekty. W Europie takie białko produkuje kukurydza MON810, jedna z dwóch roślin dopuszczonych do uprawy na terenie Unii Europejskiej.

Białko to pochodzi z powszechnie występującej w naturze bakterii Bacillus thuringiensis. Co ciekawe białko to jest znane rolnictwu od lat 20-tych ubiegłego wieku (prawie 100 lat!), do dziś uważane za bardzo bezpieczną toksynę, która zabija jedynie szkodniki na nie wrażliwe. O jego bezpieczeństwie niech świadczy fakt, iż białko to jest składnikiem biopestycydów, jedynych związków dopuszczonych do stosowania w rolnictwie ekologicznym.

Najnowsze badania zespołu Seraliniego wykazały, że toksyny Bt wpływają na poziom białek biorących udział w programowanej śmierci komórek. Niestety jego badania posiadają wiele nieścisłości.

Po pierwsze. Testowanie jakichkolwiek substancji w warunkach in vitro ma małe przełożenie na warunki w jakich dana substancja jest na co dzień wykorzystywana i nie może zastąpić badań laboratoryjnych na żywych organizmach zwierzęcych. Ogromna ilość białek i substancji które spożywamy każdego dnia będzie wywoływać negatywne skutki na komórki w badaniach in vitro. Tak więc testy toksykologiczne powinny być przeprowadzane na żywych organizmach, a substancja toksyczna powinna być dostarczana w sposób, który zdarzyć się może w naturze.

Jak już wspominałem, ogromna ilość substancji chemicznych jest toksyczna w warunkach in vitro, ot choćby sól kuchenna. Zwierzęta wykształciły szereg sposobów na „walkę” z substancjami toksycznymi obecnymi w naturze, tak by nie niszczyły ich komórek. Chroni nas skóra, chronią nas również komórki wyściełające układ pokarmowy. Białka Bt (toksyny Bt) nie są w stanie przeniknąć przez komórki nabłonkowe przewodu pokarmowego i jest to niepodważalny fakt naukowy, o którym zdaje się Pan Prof. Seralini zapominać.

Kolejna kwestia dotyczy dawki. W zasadzie każda substancja, przy określonym stężeniu będzie toksyczna, nawet te powszechnie uważane za nieszkodliwe. W swoim badaniu Seralini pisze, iż komórki były traktowane taką samą ilością środka Roundup jak stosuje się w rolnictwie. Co nie jest do końca prawdą. Ponieważ produkty otrzymane z upraw odpornych na herbicyd Roundup zawierają śladowe ilości tego środka, które są kilka rzędów mniejsze od tych stosowanych w doświadczeniu. Roundup, sam w sobie jest tak samo toksyczny jak soda spożywcza. Co ciekawe, jego badania wykazały, że białko Bt w jakiś sposób chroni komórki przed Roundupem.

Seralini pomija również fakt, że białko Bt jest nietoksyczne dla człowieka w dawkach milion razy przekraczających ilości jakie obecne są w nasionach zbóż. Wiele recenzowanych publikacji potwierdziło fakt, że białka Bt są całkowicie bezpieczne dla człowieka. Białka Bt działają w bardzo wyspecjalizowany sposób. Ich toksyczność ujawnia się tylko w przypadku, gdy owad na nie wrażliwy posiada odpowiednie receptory na powierzchni komórek nabłonkowych w przewodzie pokarmowym. Człowiek i inne kręgowce nie posiadają takich receptorów.

Należy również pamiętać, że toksyna Bt, to najzwyczajniejsze białko. Przetwarzanie żywności w dużym stopniu niszczy białka. Gotowanie, smażenie i pieczenie powoduje denaturację białek. Wiele produktów jest w ten sposób wytwarzanych, że w ogóle nie zawierają białek (oleje). Tak więc człowiek zjada minimalne ilości tego białka w formie aktywnej. Nawet te niewielkie ilości białka, które dostaną się do naszego przewodu pokarmowego będą rozłożone przez nasze enzymy trawienne. A nawet jeśli w jakiś sposób nie zostaną strawione w układzie pokarmowym, to nadal nie ma możliwości by przedostały się w głąb organizmu przez warstwę komórek nabłonkowych.

Tego typu prace są powszechnie krytykowane wśród naukowców. Natomiast bardzo często są wykorzystywane przez aktywistów organizacji zwalczających GMO jako dowód szkodliwości, niestety bez głębszej refleksji nad merytoryczną wartością takich eksperymentów. Organizacje te wykorzystują niewiedzę społeczeństwa podpierając się „fałszywymi” ekspertami, takimi jak Prof. Seralini.

Wpis opracowany na podstawie artykułu:
The Science of Things That Aren’t So

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 37

Dodaj komentarz »
  1. EFSA: kukurydza GMO może być szkodliwa dla środowiska
    PAP: Europejska Agencja ds. Bezpieczeństwa ĩywności i Pasz (EFSA) uznała, że uprawa kukurydzy GMO 1507 może być szkodliwa dla środowiska. Według Agencji, zwiększa ona odporność na pestycydy niektórych szkodników roślin i szkodzi owadom poĪytecznym.
    Kukurydza 1507 jest produktem firm Pionier/Dow AgroScience, wyprodukowanym w celu genetycznej ochrony przed szkodnikami. Jest ona pokrewna z odmianą MON810, która jest jedną z dwóch upraw genetycznie modyfikowanych
    (obok ziemniaka Amflora) dopuszczonych do uprawy na terenie UE.
    W Unii odmianę 1507 moĪna od marca 2006 r. importować i przerabiać, nie ma natomiast zgody na jej uprawę.
    Obecnie EFSA orzekła, że genetycznie modyfikowania kukurydza 1507 może uodpornić szkodnika – omacnicę prosowiankę – na środek owadobójczy (insektycyd). Dodatkowo niektóre wrażliwe motyle i ćmy, które nie są zwalczane, mogą ucierpieć od tej transgenicznej kukurydzy.

    W Polsce oficjalnie tych upraw nie ma, jednak w naszym kraju uprawia się
    modyfikowaną kukurydzę nielegalnie, uprawy te nie figurują w oficjalnym rejestrze upraw.

  2. @Narid
    Nie rozumiem, jak Twój komentarz ma się do wpisu gospodarza. Wydaje mi się, że nijak. Ale może się mylę.
    Natomiast gdyby ktoś chciał zweryfikować depeszę PAP-owską, to polecam informację na stornie EFSA:
    http://www.efsa.europa.eu/en/efsajournal/pub/2429.htm (wymagany angielski, ale nie mam siły po raz kolejny tłumaczyć, że Ziemia krąży wokół Słońca, a nie na odwrót)

  3. @Narid
    Coś dzwoni ale nie wiadomo gdzie?

    A ja myślałem, że EFSA to skorumpowana instytucja, a tu proszę, przeciwnicy zaczynają się na nią powoływać.

    Standardowa nadinterpretacja i niezrozumienie tego o czym mówi EFSA.

    Zachęcam do lektury dokumentu na podstawie, którego pojawiła się informacja o „szkodliwości” odmiany MON1507. Dokument ze strony EFSA.

    Cytuję fragment tego dokumentu:

    „The EFSA GMO Panel concludes that, subject to appropriate management measures, maize 1507 cultivation is unlikely to raise safety concerns for the environment.”

    PL: „Panel GMO EFSA, stwierdza że przy zachowaniu odpowiednich środków zarządzania, jest małe prawdopodobieństwo by uprawa kukurydzy MON1507 powodowała zagrożenie dla środowiska.”

    Oczywiście jakoś niektórym się „nie doczytało” tego fragmentu opinii EFSA.

    Więcej o „sprawie” TUTAJ

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. panu Zalewskiemu i MR proponuje jeść ile chcą GMO. Smacznego.
    Nawet Monsanto nie serwuje swoim pracownikom na stołówce wyrobów GMO.
    To świństwo rozłazi się na sąsiednie pola i Monsanto skutecznie wykańcza farmerów w sądach ze ukradli ich własność.
    Ale najważniejszą rzeczą jest to ze właściciele Monsanto będą jak Stalin, władcami życia i śmierci milionów ludzi.
    Bo po rozpowszechnieniu GMO i zlikwidowaniu normalnych odmian będą dyktowali kto dostanie jedzenie.
    I żeby miłośnicy GMO nie byli wtedy zdziwieni, jak wielu komunistów na Ukrainie, którzy zamarli z głodu mimo ze wcześniej rabowali chłopom ziarno na polecenie Bohatera Gruzji.
    Monsanto z kilkoma rządami zmagazynowało nie skażone GMO ziarna na Antarktydzie. Moze panowie wytłumaczą dlaczego ?

  6. No i w ten sposób kolejna cegiełka.Pan Zalewski zawodowo udowodnił, że Prof. Gilles-Eric Seralini to debil, nie umie prowadzić badań i GMO jest cacy. Oczywiście jako osoba nie zajmująca się tym zawodowo nie mam żadnej szansy ani nawet możliwości (bo szukanie w internecie to żadna metoda), żeby cokolwiek przeciwstawić temu zalewowi argumenciaków. Panu Zalewskiemu mogę tylko powiedzieć, że ilość (argumentów) przechodzi w bylejakość. Zbyt nachalnie rzuca się żeby zniszczyć każdego, kto odważy się cokolwiek innego mniemać. Każda drobnostka jest natychmiast druzgotana przez zawodowca, który ma czas i chyba pieniądze, żeby to robić. To jest najpoważniejszy argument, żeby nie wierzyć tego typu nawiedzonej argumentacji. Czasopismo Polityka to nie pisemko, gdzie miesiącami waży się każdy argument tylko miejsce, gdzie rozważa się społeczne skutki działań. Gdzie obawy społeczeństwa są równie ważnym argumentem jak dowody naukowe. Nic takiego w artykułach p. Zalewskiego nie da się zauważyć. Dlatego ja się nie dam nabrać na taką dyskusję.

    Jak z ACTA. Ostatnio firma posiadacz praw w Belgii zażądała opłat od wierszyków czytanych na głos przedszkolakom. W Niemczech trzeba było wydać specjalną wolną listę wierszyków dla dzieci bo kopiowanie dla nich tekstów do nauki było kradzieżą praw. Czyli już przedszkolaki to przestępcy. I tak samo będzie z Monsanto, że trzeba będzie kupować prawa do jedzenia bo jedzenie inaczej będzie przestępstwem.

    Nie mam nic przeciw GMO tyle, że przyroda udowodniła w ciągu 600 milionów lat, że jej produkty są bezpieczne. Po każdym kroku ewolucyjnym przyroda daje stronie przeciwnej szansę przeciwdziałania dzięki czemu mamy równowagę. A jakim doświadczeniem mogą się panowie Zalewski i MR pochwalić? Czy nie jest tak, że inżynieria genetyczna daje możliwość wykonania kilku kroków jednocześnie przez co przyroda nie ma żadnej możliwości kompensacji? Oznacza to, że konieczna jest silna i dokładna kontrola postępowań. A kto kontroluje Monsanto? Gdzie są badania szkodliwości produktów dla ludzi? Takich badań się nie prowadzi.
    Ostatnio też sąd w NY utrzymał prawo do odszkodowań dla Monsanto po zanieczyszczeniu upraw eko ich nasionami. Nie dość, że niszczy się pracę rolników to jeszcze muszą się włóczyć po sądach. Wystarczy, że ktoś im wrzuci na pole garść skażonego zboża. To się jakoś dziwnie ciągle powtarza. Monsanto permanentnie niszczy te 13000 (zaledwie) gospodarstw ciąganiem po sądach bo nie stać ich na drogie procesy. Dochodzi do tego, że muszą używać maszyn rolniczych z XIX wieku bo uniemożliwia się im dostęp do nowych. I te permanentne groźby, to nachodzenie przez siepaczy. W USA trzeba mieć na prawdę dużo odwagi, żeby ryzykować gospodarstwem a nawet życiem przeciwstawianie Monsanto. To nie Europa.
    W tym kontekście stwierdzenie Zalewskiego w pierwszym chyba artykule, że firmy GMO będą plajtować bez monopolu uważam za bezczelność.
    Wszystkiego

  7. „Nie mam nic przeciw GMO tyle, że przyroda udowodniła w ciągu 600 milionów lat, że jej produkty są bezpieczne.”
    Hahaha, tym mnie rozwaliłeś. Może przeoczyłeś różne fakty?
    – ziemniak był i jest rośliną trującą na surowo
    – istnieje więcej toksyn „naturalnych”, niż jesteśmy w stanie sami stworzyć :). CO2, metale ciężkie, rycyna, metanol, wymieniać można by długo.
    – Hahahaha!

    Wiesz, jaka żywność jest nietrująca? Taka, która została PRZETESTOWANA przez ludzi na sobie. Dotyczy to każdego rodzaju żywności. Teraz mamy badania jeszcze przed wprowadzeniem na rynek, badania na skażenia mikrobiologiczne…

    Nie wiem, skąd Ci się wzięło to „600 milionów lat”, ale jest to 600 milionów lat ciągłych zmian, zwanych ewolucją ;). Prawdopodobnie pożywienie istniejące dzisiaj ma się nijak do tego sprzed 600 milionów lat.

    „Czy nie jest tak, że inżynieria genetyczna daje możliwość wykonania kilku kroków jednocześnie przez co przyroda nie ma żadnej możliwości kompensacji? Oznacza to, że konieczna jest silna i dokładna kontrola postępowań. A kto kontroluje Monsanto?”
    Jakaż znowu „kompensacja”? Doucz się, co to jest gen i dlaczego w prawie każdym organizmie jest ekwiwalentny :). JAKA jest różnica między wprowadzaniem nowych odmian wyhodowanych tradycyjnie (nowa odmiana przecież musi być inna genetycznie od starej) od GMO? I jak się to ma do Twojej, zakładam że rewolucyjnej dla nauki, koncepcji „kompensacji”?

    Monsanto kontroluje istniejące prawo i instytucje. Argument z ignoracji nie przekona nikogo 😀

    Pozdro

  8. @Łukasz Sobała

    Podziwiam Pana cierpliwość. Mi już czasem jej brakuje gdy czytam teksty w stylu:

    „Nie mam nic przeciw GMO tyle, że przyroda udowodniła w ciągu 600 milionów lat, że jej produkty są bezpieczne.”

    Świadczą one tylko i wyłącznie o całkowitej ignorancji i niewiedzy ludzi, którzy piszą tego typu teksty. Trujące grzyby, mnóstwo trujących roślin, zwierząt i owadów istnieje na tym świecie. Gdzie tacy ludzi byli jak w liceum czy gimnazjum odbywały się lekcje biologii?

  9. @Sobala
    „Bezpieczna” nie oznacza „zdrowa” tylko, że nie grozi niekontrolowanym rozprzestrzenianiem i katastrofą ekologiczną bo zawsze przyroda ma szansę stworzyć przeciwwagę. Ale co ja piszę, „przeciwwagi” i „kompensacji” też nie zrozumiałeś. O „600 milionów lat pożywienia” tu też nie chodziło.

    „…wpis usunięty przez autora bloga – Wojciech Zalewski”

  10. @ Łukasz Sobala i Wojciech Zalewski
    ZWO napisał „Nie mam nic przeciw GMO tyle, że przyroda udowodniła w ciągu 600 milionów lat, że jej produkty są bezpieczne. Po każdym kroku ewolucyjnym przyroda daje stronie przeciwnej szansę przeciwdziałania dzięki czemu mamy równowagę. ”
    Panowie po tym fragmencie wyraźnie widać, że nie chodzi tu o wiedzę i fakty, tylko o subiektywne postrzeganie rzeczywistości „cytat powyżej” – filozofię życia – która daje jej właścicielowi poczucie sensu i celowości. I GMO się w tej wizji nie mieści.
    Mieszczą się za to określenia (rozumiane wyłacznie abstrakcyjnie i symbolicznie, a nie rzeczowo): bio, eko, organic food, slow food, tradycyjne, naturalne, ekologiczne, zbilansowane, kompensacja, równowaga, odnowa, wieczna młodość, zdrowie, życie. A i jeszcze koniecznie worki płócienne i sznurki jutowe 🙂 To jest taka kwazi-religia coś pomiędzy animizmem, kultem matki Gai, new age i buddyzmem. Wszystko w miejsce chrześcijaństwa, które obecnie przeżywa kryzys ideii, poza kryzysem instytycjonalnym. A te słowa to są nowi święci, nowe bóstwa, których wyznawcy będą bronić z religijnym zapałem neofitów. I dlatego fakty sie nie liczą. Nie jest ważne, że naturalne niekoniecznie oznacza zdrowe, tradycyjne nie oznacza bezpieczne, a GMO może także oznaczać ekologicznie.
    Zabawna jest ta personifikacja przyrody jako głównego bóstwa: „Po każdym kroku ewolucyjnym przyroda daje stronie przeciwnej szansę przeciwdziałania dzięki czemu mamy równowagę” . Mamy tu mądrą (równowaga) przyrodę, która kroczy ewolucyjnie (powoli, majestatycznie i roztropnie) i sprawiedliwie rozdaje szanse (łaski). W miejsce przyrody można wstawić Jahwe, a nawet Kim Dzong-Ila i Kim Ir-Sena i bluźnierstwa nie będzie ;-). Najciekawsze jest to komu ta przyroda te szanse daje – stronie przeciwnej. To jest prawdziwa tajemnica wiary, kto jest stroną przeciwną przyrody? Człowiek, który według wyznawców nie jest jej częścią i ją bezustannie ją gwałci? Ale to nie pasuje do sensu zdania. 🙂
    Zatem do tej rozmowy potrzeba apostoła albo egzorcysty, a nie naukowców. Bo to nie jest rozmowa o faktach, pomiarach, dowodach tylko o wizjach świata i prywatnej filozofii przyrody. A wszystko jest podszyte lękiem przed śmiercią, starością i armagedonem.
    Takie jest moje zdanie tylko nie wiem czy Polityka to jest właściwe miejsce żeby takie koncepcje wygłaszać. Ale może skoro nie jest to właściwe miejsce na gloszenie koncepcji naukowych, to może chociaż przejdą nienaukowe koncepcje społeczne? 🙂

  11. @BaKoRo
    Zastanawiam się, jaka musi być umysłowość „komentatorów”, którzy mimo dwukrotnego wyjaśnienia nie zrozumieli tekstu. Wybrali jedno zdanie, które tak bardzo mija się z ich uproszczoną wizją świata, że za wszelką cenę próbują dyskutować tylko o nim. To moje ogólne doświadczenie, że z trudnego tekstu wybiera się jedno proste zdanie, które jakoś dociera do umysłu i łupie się potem tylko o nim, zostawiając sens na uboczu (za trudne?). Takie komentarze świadczą tylko o ich autorach.

    „wpis usunięty przez autora bloga – Wojciech Zalewski”

  12. @BaKoRo

    „To jest taka kwazi-religia coś pomiędzy animizmem, kultem matki Gai, new age i buddyzmem. Wszystko w miejsce chrześcijaństwa, które obecnie przeżywa kryzys ideii, poza kryzysem instytycjonalnym. A te słowa to są nowi święci, nowe bóstwa, których wyznawcy będą bronić z religijnym zapałem neofitów. I dlatego fakty sie nie liczą. Nie jest ważne, że naturalne niekoniecznie oznacza zdrowe, tradycyjne nie oznacza bezpieczne, a GMO może także oznaczać ekologicznie.”

    Zgadzam się w 100%.

  13. Powtórzę się, bo tam już pewnie nijkt nie zagląda.

    „… wpis usunięty przez autora bloga – Wojciech Zalewski”

    Panie @nemo. Proszę nie duplikować własnych wpisów. To, że Pan napisze to samo dwa razy niczego nie zmieni.

    ZWO,
    imponująca jest pańska determinacja w próbach nawiązania dialogu z tutejszymi aktywistami. Przewinęło się tu już kilku rozsądnych ludzi i wszyscy dali sobie spokój.
    Rozsądek im chyba nakazał.

    A usuwanie niewygodnych komentarzy pod byle pozorem przypomina mi znikanie „niesłusznych” polityków na radzieckich zdjęciach 😉

  14. @nemo
    „imponująca jest pańska determinacja w próbach nawiązania dialogu z tutejszymi aktywistami.”

    Panie nemo najpierw byliśmy „nieobiektywni”, a teraz się dowiadujemy, że „nie nawiązujemy dialogu”. Podobnie jak poprzednio polecam definicję:
    http://www.sciaga.pl/tag/pojecie-dialogu/
    Źródło co prawda jest liche, ale z drugiej strony można powiedzieć, że jest to wiedza „szkolna”. Nie wypada nie znać znaczenia tego pojęcia. To co tu robią autor i forumowicze to właśnie zadają pytania i uzyskują odpowiedzi i przekazują sobie informacje. Mógłby Pan powiedzieć, że zwolennicy nie podejmują dialogu gdyby rzeczywiście ignorowali wpisy przeciwników. A jest dokładnie na odwrót. Na chyba każdy pojawiający sie argument czy obawę próbujemy odpowiedzieć udzielając informacji lub dzieląc się własnymi przemyśleniami. Staramy się za to niereagować na zaczepki w stylu „kto finansuje Pana badania?”. Insynuacje, że Monsanto sponsoruje badania w polskich instytutów badawczych resortu rolnictwa jest zwyczajnie niemądre.
    To, że nie słyszy Pan odpowiedzi, których Pan oczekuje to inna sprawa. Ale uzgodnienie stanowisk pomiędzy stronami, nie jest warunkiem koniecznym do uznania, że dialog został podjęty. Żadna ze stron nie musi przekonać drugiej do swoich racji. Jaki więc zatem jest sens dialogu? – wymiana informacji i poglądów. I to sie tutaj odbywa.

  15. @nemo
    Dzięki nożyczkom jestem idiotą co opowiada o sianiu pszenicy 600 milionów lat temu. A ponadto wyznawcą animizmu, kultu matki Gai, new age i buddyzmu. Zadaję też pytania „kto finansuje…”. Ciekawe. Dobrze o tym wiedzieć.
    Ale sprawa jest zbyt ważna, żeby się poddawać.

  16. @ZWO
    „Ale sprawa jest zbyt ważna, żeby się poddawać.”
    Wygląda na to, że dla Ciebie sprawa jest zbyt ważna, by kłopotać się z podawaniem argumentów, które można poprzeć dowodami, a nie spekulacji…
    Możesz wyjaśnić, czym jest „kompensacja”, o której mówisz?

  17. @Sobala
    Próbowałem ale twój guru to wyciął. Zrobię to jeszcze raz kiedy się nauczysz, że ludzie to nie śmiecie. Przeczytaj tekst jeszcze raz, ze zrozumieniem.

  18. Nie zycze sobie jesc GMO pod zadnym pozorem. Nie mam cienia zaufania, (a dla wlasnego zoladka liczy sie tylko i wylacznie instynkt samozachowawczy, czyli zaufanie do czegos, lub jego brak) do majsterkowiczow gmerajacych dla wlasnego brudnego biznesu w tym, co natura nam dala, zeby ja „poprawic”, a raczej zawlaszczyc i sprzedawac za ciezkie pieniadze pod wlasnym podpisem- „to je moje, kara wiezienia za zjedzenie tego ziemniaka, bo ja go naprawilem”. Monsanto to dla mnie na tyle podejrzana firma, ze gdyby ode mnie to zalezalo, jutro juz musieliby sie wyniesc z Polski bezpowrotnie i placic ciezkie pieniadze za zasyfienie polskiego srodowiska. Oczywiscie pan Zalewski niech konsumuje ile zechce, jego zoladek, jego sprawa, ale niedopuszczalne jest to, ze nie chca zostawic ludziom wyboru, tylko zalatwiaja sobie monopol na popsuta przyrode, w ktorej i z ktorej bedziemy musieli zyc placac im ciezki haracz. Ciekawe swoja droga, kiedy zatruja czyms powietrze i rowniez poczuja sie tworcami wzbogaconego w ten sposob tlenu, za co tez kaza sobie placic. Orwell przy tym, to maly pikus.

  19. @obatarian

    „Nie zycze sobie jesc GMO pod zadnym pozorem. Nie mam cienia zaufania,…”

    A czy ktoś Pana do tego zmusza? A co z taką osobą jak ja, która chętnie by zjadła produkty z GMO? Dlaczego nie mogę jej jeść? Tylko dlatego, że ludzie tacy jak Pan „nie mają zaufania”?

  20. A ktos Panu broni jedzenia GMO? Jest cala masa tego, chodzi o to, zeby sie to nie rozprzestrzenialo, zaden monopol Monsanto nie wchodzi w gre, to tak jak z papierosami, czy z alkoholem, dobrze opakowane, sprowadzone ze Stanow z informacja, ze to GMO na opakowaniu i smacznego, mozna sie truc. Ale wowczas reszta polskiego spoleczenstwa ma wybor i nie musi sobie tego kupic, a nie cicho, kryto wymieszane i na koniec ladujemy z reka w nocniku, czyli pasza z Monsanto w zoladku.
    a oto bardzo ciekawy link do apelu naukowcow polskich w sprawie GMO wraz z uzasadnieniem. http://gmo.net.pl/2012/01/kolejny-apel-naukowcow-ws-gmo/

  21. „A ktos Panu broni jedzenia GMO?”

    Hmm, pomyślmy. Od czego by tu zacząć?
    http://www.icppc.pl/antygmo/strefy-wolne-od-gmo/ – Kampania STOP GMO w Polsce
    http://nowyobywatel.pl/2011/08/19/prezes-pis-nie-dla-gmo/
    itd, itp. Na przykład karma GM jest już prawnie zakazana (rząd Kaczyńskiego to wprowadził), ale zakaz wejdzie w życie dopiero od 2013 w przypadku braku innych regulacji. Nie jest to oczywiście „zakazywanie jedzenia”, lecz karmy, ale intencje polityków z pewnych stron są jasne.
    http://www.greenpeace.org/poland/pl/co-robimy/stop-gmo/ – Greenpeace chce „tymczasowo” zakazać.

    Jeśli to nie są próby wprowadzania zakazu, to ja chyba nie potrafię czytać po polsku… I nie wykręcaj, się, że mógłbym sobie „pojechać za granicę i pojeść”. Zakaz w Polsce to zakaz, który dotyczy mnie, jeśli tu mieszkam.

    Link do „apelu” pojawia się już trzeci czy czwarty raz, naprawdę tak trudno wymyślić coś nowego? Bo powtarza się tam już stare, wyświechtane i dawno obalone argumenty.

  22. Drogi Panie,
    prosze wybaczyc ale to tak jak spanie z kims kto jest nosicielem HIV. GMO sie roznosi, pyłki roślin genetycznie modyfikowanych przenoszą się na uprawy naturalne i mieszają z nimi swoje geny, w ten sposób rolnik, który nawet nie chciał siać GMO ma już takie rośliny na swoim polu i musi płacić korporacjom za licencje.Jesli nie zaplaci bedzie musial placic wysokie kary. Oczywiscie mozne sie Pan zarazac HIV-em, na tym polega wolnosc ale nie wolno zarazac innych. Wolnosc konczy sie bowiem w tym momencie gdzie zaczyna sie cierpienie i nieszczescie innych. Pisze pan duzo o wolnosci a jednoczesnie nie zuwaza Pan, ze GMO i Monsanto w gruncie rzeczy chce zdobyc monopol na naszym rynku i w ogole na swiecie. jesli korporacja typu Monsanto przejmie kontrolę nad wszystkimi uprawami, to potem będzie juz mogła dowolnie podnosić ceny nasion (przeciez rolnicy straca prawo zatrzymania części nasion na następny wysiew).To wlasnie bedzie rodzaj panszczyzny 21 wieku. Czy rzeczywiscie uwaza Pan, ze ta plejada naukowcow (podana w linku), biologow, zoologow, specjalistow z zakresu rolnictwa ktora podpisala sie pod apelem do Prezydenta RP w sprawie GMO to banda niedouczonych glupkow? Jesli tak to o czym my tu w ogole dyskutujemy?

  23. @obtarian

    „pyłki roślin genetycznie modyfikowanych przenoszą się na uprawy naturalne ” – na jakie „naturalne” rośliny przeniesie się pyłek kukurydzy MON810, skoro roślina ta nie ma w naszm klimacie żadnych krewnych, z którymi mogłaby się krzyżować, a do tego jest uprawiana w Polsce zdaje się dopiero od roku 1970-1980? Całkiem naturalna ta roślina, szczególnie w Polsce.

    „który nawet nie chciał siać GMO ma już takie rośliny na swoim polu i musi płacić korporacjom za licencje.” – nie znam żadnego takiego przypadku, a Pan? Chyba, ze chodzi Panu o Percego Schmeisera, który trzykrotnie przegrał sprawę z Monsanto, bo okazało się że 90% jego pola to GMO, co nie jest technicznie możliwe aby stało się „przypadkiem”. Co więcej, mimo iż udowodniono ponad wszelką wątpliwość, że Percy Schmeiser umyślnie rozmnażał nasiona Monsanto, sąd nie orzekł na Percego ŻADNEJ kary finansowej!!! Gdzie sprawiedliwość?

    „Pisze pan duzo o wolnosci a jednoczesnie nie zuwaza Pan, ze GMO i Monsanto w gruncie rzeczy chce zdobyc monopol na naszym rynku i w ogole na swiecie” – jak każda korporacja. Po pierwsze jaka w tym wina GMO, a po drugie nie zauważyłem aby tak niechętnie wypowiadał sie Pan o innych korporacjach.

    „przeciez rolnicy straca prawo zatrzymania części nasion na następny wysiew” – na jakiej podstawie Pan tak twierdzi? W Polsce obecnie rolnik NA WŁASNE potrzeby może zachować tyle materiału siewnego ile chce. Poza tym w Polsce obowiązują również umowy licencyjne, także na tradycyjne odmiany zbóż.

    „Czy rzeczywiscie uwaza Pan, ze ta plejada naukowcow (podana w linku)…” – 24 osoby z całej Polski. Proszę to rozważyć. Poza tym nie chciałbym polemizować z ich zdaniem, to ich prywatna sprawa. Poza tym kilka osób już tu się wypowiedziało na temat informacji zawartych w tym liście. Proszę poczytać.

  24. Drogi Panie,
    nie wiem czy Pan i Pan L.Sobala stanowicie jakies kombi, bo naraz on zniknal a Pan zamiast niego odpisuje, ale nie jest tak calkiem jak Pan pisze. Otoz seria prac wykazuje, że zmieniony chemizm GMO może wpływać poprzez pyłek lub zjadane tkanki rośliny na współżyjące z nią gatunki zwierząt bezkręgowych i kręgowych zmieniając selektywnie skład całych zespołów organizmów żywych (Alteri 1998, Hilbeck et al. 1998, Hernandez et al. 1998, Losey et al. 1999, Mizuki et al. 1999, Yermakova 2005, etc.). Jakie będą tego koszty ekologiczne, jeszcze nie wiemy. Wlasnie o tym wspomina Prof.Ludwik Tomiałojć, profesor zwyczajny Uniwersytetu Wrocławskiego (ochrona przyrody i zrównoważony rozwój gospodarczy – ekorozwój), członek Rady Ekologicznej przy Prezydencie RP Lechu Wałęsie, przewodniczący Komitetu Ochrony Przyrody PAN, a do roku 2003 Polskiego Komitetu Światowej Unii Ochrony Przyrody IUCN., Jako specjalista w tej dziedzinie ma on zupelnie inne zdanie niz Pan i pisze nastepujaco:” Agronomiczne koncerny sugerują nawet “wykradanie” zmodyfikowanych odmian i jakoby uprawianie ich bezprawne. Ścigają potem sądownie niewinnych sąsiadów i nękaniem zmuszają do rezygnacji z niewygodnych dla koncernów upraw tradycyjnych (www.organicconsumer.org/ge/supreme_court_schmeiser.cfm).” Czy to tez ma byc „prywatna” opinia prof.Tomiałojć?

    Biochemik prof. J.B. Neilands stwierdza: “Transgenic seeds may be soon the sole type available”. Podobna jest konkluzja europejskiego zespołu Independent Science Panel (2002): rozdzielne współistnienie wymienionych upraw (tradycyjnych i genetycznie zmodyfikowanych) byłoby bardzo trudne albo w ogóle niemożliwe.

    Tymczasem publikowane na zamówienie koncernów wyniki obserwacji nad rozsiewaniem się nasion lub pyłków, są wykonywane tylko w krótkim czasie i przy stabilnej pogodzie. Nie biorą pod uwagę kluczowych dla dyspersji organizmów zjawisk sporadycznych – wichur, trąb powietrznych lub powodzi – co kilka-kilkanaście lat przenoszących nasiona i inne formy przetrwalnikowe organizmów żywych, a nawet całe organizmy (żaby, ryby), na setki kilometrów. Albo stwarzających dla nich nowe warunki do rozrodu. Nawet oceany nie izolują kontynentów całkowicie.

    Stwierdzenie przez parę lat nieobecności krzyżówek w sąsiadujących uprawach tradycyjnych czy brak hybrydów międzygatunkowych z formami dzikimi w najmniejszym stopniu nie wyklucza możności ich powstania później.Dziś jest już udowodnione, że NIE SĄ PRAWDZIWE twierdzenia koncernów o:

    – zmniejszaniu liczby głodujących Ziemian przez żywność z GMO, bo bywa wprost przeciwnie, i całe narody nie chcą takiej żywności, bo wykonkurowuje ona rodzimych producentów;
    – trwale wyższym plonowaniu form zmodyfikowanych, bo jest ono o 15-15% NIŻSZE;
    – trwałym zmniejszeniu strat z powodu szkodników, bo szkodniki mutują i już uodparniają się na trucizny z GMO i ze związanego z nimi biocydu Roundup;
    – trwałym zmniejszeniu zużycia biocydów (rzekome zastąpienie chemizacji);
    – całkowitej nieszkodliwości produktów z GMO dla zwierząt i ludzi, itd. (patrz: książka M. Lapp’a i B. Bailaya (1999), artykuły w New Scientist lub strony internetowe (www.organicconsumer.org/ge/supreme_court_schmeiser.cfm oraz http://www.gmwatch.org ). Czy to tez sa prywatne opinie?
    Czy prof. dr hab. Zbigniew Mirek
    Przewodniczący Komitetu Ochrony Przyrody PAN i oswiadczenie Komitetu Ochrony przyrody PAN tez uwaza Pan za „prywatne” zdanie? Dlaczego nie chce Pan polemizowac ze zdaniem tych badaczy?
    Do czego my w ogole zdazamy w tej dyskusji? Apelowalbym o wiecej pokory wobec srodowiska, ktore i tak zostalo juz zdewastowane a mniej wystawy wlasnego ego, ktorego skutki mozemy ogladac naookolo.

  25. BaKoRo,
    dziękuję za udzielenie korepetycji. Skorzystam od razu.
    „Dialog – jest to sposób porozumiewania się z drugą osobą polegający na zadawaniu pytań i udzielaniu odpowiedzi.”

    Panie Zalewski,
    kto finansuje pańskie badania?

    BaKoRo,
    gdzie w powyższym pytaniu zawarte są „Insynuacje, że Monsanto sponsoruje badania w polskich instytutów badawczych resortu rolnictwa”?

  26. @nemo

    Pan, taki specjalista od GMO i badań naukowych nie wie kto sponsoruje badania naukowców zatrudnionych w Państwowych Instytach Badawczych?

  27. Nie wiem, proszę mnie oświecić.

  28. @nemo

    Może niech słowo „Państwowy” wskaże Panu drogę poszukiwań.

  29. @ nemo, Teresa Jakubowska, ZWO

    Za badania w państwowych instytutach płaci… uwaga (!)… „Pan płaci, Pani płaci, społeczeństwo płaci”, wszyscy podatnicy. Badania są finansowane z grantów ate pochodzą z budżetów polskiego i unijnego (do unijnego tez sie dorzuca polskich obywatel). Zatem te badania są finansowane równiez z pieniędzy przeciwników GMO. A potem i tak wszystko trafia w gruncie rzeczy do szuflady, bo rezultaty tych badań, nie trfiaja ani na pola, ani do świadomości ogółu. Bo pomimo tylko badań o oddziaływaniu GMO na zdrowie i środowisko, wszystkie są dezawuowane oskarżeniami, że są sponsorowane przez Monstano, twierdzi się, że badań nie ma, że nie wiadomo jakie są skutki stosowania GMO, a jak do nich autor bloga odsyła podając linki, to wtedy pojawia sie zarzut, że dyskusja jest zbyt spcjalistyczna, że nie wszyscy sie tak znają na przedmiocie dyskusji i angielskim, a swoje i tak wiedzą i maja prawo sie wypowiadac na równi ze specjalistami, bo to na chłopski rozum wiadomo, że GMO musi jakoś szkodzić, skoro koncerny chcą nam je sprzedawać. Oczywista oczywistość, szkoda strzępić jezyka. 😛

  30. @BaKoRo

    …co więcej, wyniki mojej pracy nie są własnością moją, ani moich przełożonych tylko własnością Instytutu, czyli Państwa, czyli „Pana, Pani, społeczeństwa które za nie płaci…”. Mam nadzieję, na tym zakończymy kwestie finansowania moich/naszych badań.

  31. Podziwiam autora bloga i jego popleczników. Z wielkim zainteresowaniem czytam wpisy tutaj zamieszczane. Podoba mi się idea GMO. Podoba mi się jak człowiek łamie tajemnice natury i zaprzęga je do swoich korzyści. Jako ateista jestem dumny z tego, że człowiek umie już tak wiele.
    Oczywiście są obawy. I są one uprawnione, ale do pewnego momentu. Później to już jest zwyczajny FUD, który powinien być piętnowany i wskazywany na każdym miejscu.
    Kiedy obawy przestają być uzasadnione? Kiedy naukowcy robią poprawne badania, kiedy mają recenzje naukowe, kiedy wyniki ich badań są powtarzalne przez innych. Nie można brać pod uwagę takich naukowców jak prof wymieniony w tytule tej blogowej notatki. Z jednego prostego powodu. Siła większości argumentów świadczy przeciwko niemu. Tak samo jak siła obserwacji Galileusza i Kopernika obaliła intuicyjne i nieprawidłowe obserwacje oraz wnioski Ptolemeusza. I ani autorytet KK ani innych ówcześnie żyjących naukowców, ani nawet stos podpalony pod J. Bruno (który twierdził, że gwiazdy na nocnym niebie to słońca takie jak nasze i że tam, co było prawdziwą zbrodnią, mogą żyć inne istoty myślące) nie zmienił tej prawdy.
    Dzisiaj WIEMY, że to były prawidłowe eksperymenty i wyniki ich były w większości (na ile pozwalał na to stan ówczesnej wiedzy i instrument badawczy) poprawne.
    Owszem, naukowcy się mylą, jednak zakładanie z góry, że specjalnie wprowadzają nas w błąd jest bezsensowne. Świat kreowany przez takich ludzi, którzy sieją FUD opiera się na najprymitywniejszych lękach. Wiadomo, że nie są oni w stanie kontrolować tego, czego się boją, dlatego boją się coraz bardziej i zwierają szeregi myśląc, że w ten sposób będą w stanie zabezpieczyć się przed efektami swoich fobii. Tymczasem dzieje się zupełnie odwrotnie. Fobie narastają. Teorie spiskowe pojawiają się jak grzyby po deszczu. Wiem, że z większością tych ludzi dyskutować nie można. Jednak nie może być tak, że szaleństwo jest metodą.
    Dlaczego możemy odrzucić wyniki badań naukowców pokroju prof Seraliniego?
    Proponuję obejrzeć poniższy filmik. Na wszystkie pytania w nim zawarte odpowiedzi zostały już na tym blogu (pod różnymi wpisami) udzielone.
    http://www.youtube.com/watch?v=roaJNyHXBNo&feature=related
    Rozumiem, że pewnie niektórzy odrzucą sensowność tych pytań i tej metody wykrywania bzdur. Logicznie jednak, jest ona nie do obalenia i gdyby tylko się jej wszyscy, albo znaczna większość, w życiu trzymała, to mało kto by sięgnął po tabletki homeopatyczne na przykład.
    Przeciwnicy GMO mają taką samą argumentację jak zwolennicy tego, że rządy wielu krajów spiskują z ufoludkami, albo że szczepionki wywołują autyzm (bo przecież czy ktoś dzisiaj umiera na grypę?), albo że strączkowe, które zjadają z takim smakiem są „naturalne” (bo przecież Mendel nie robił nic wbrew naturze <>) albo, że można zrobić zimną fuzję w słoiku po bigosie.
    Daleko odbiegłem od GMO, jednak natura ludzka jest taka, że to wszystko się tak naprawdę przenika i to są po prostu lęki, zabobony i nieumiejętność przyjmowania naukowych faktów. Podstawowy brak wiedzy sprawia, że ludzie reagują emocjonalnie na coś, czego nie rozumieją. Przyjmują na wiarę to, co brzmi groźniej. Mechanizm potrzebny u człowieka jaskiniowego (lepiej przyjąć, że to tygrys szeleści w krzaczorach i uciec, niż założyć, że to nasz współjaskiniowiec poszedł za potrzebą i zostać zjedzonym przez tygrysa) a bardzo przeszkadzający we współczesnym społeczeństwie opartym na wiedzy, badaniach i recenzjach naukowych.

    Co mnie martwi w GMO?
    Głownie monopol wielkich korporacji. Rozumiem, że rolnik nie może zatrzymać nasion, których nie zużyje ze względu na to, że w przyszłym roku może pojawić się udoskonalona roślina, i taka segmentacja byłaby niewskazana, gdyż trudno byłoby później nad nią zapanować. Nie podoba mi się jednak to, że w tej chwili zaledwie kilka wielkich firm to kontroluje. Rozumiem jednak przyczynę tego stanu. FUD siany przez przeciwników GMO sprawił, że na badania potrzeba ogromnych pieniędzy i jedynie wielkie firmy mogą się przebić. Sami na siebie skręciliśmy ten bat.

    Jak już pisałem idea GMO jest super. Ryż z witaminą A to po prostu „cud”. Szkoda, że nie wychodzi to tak, jak wyjść powinno, ale to już przypadłość czysto ludzka. Komunizm na papierze też był idealny 😉

    Przepraszam za tak długi komentarz, ale uznałem że muszę i ja coś od siebie dodać.

  32. @obatarian
    „nie wiem czy Pan i Pan L.Sobala stanowicie jakies kombi, bo naraz on zniknal a Pan zamiast niego odpisuje”

    Szanownego Pana zdolność do szukania spisków jest zaiste godna najwyższego podziwu.

    Resztę (schmeiser itd) zostawię bez komentarza, bo była przewałkowana na blogu już wiele razy. Zanim coś napiszesz, polecam poszukać, czy ktoś już gdzieś na to nie odpowiedział lub nie zdementował.

  33. @waltharius

    „http://www.youtube.com/watch?v=roaJNyHXBNo&feature=related”

    Rewelacja. Dziękuję za ten link.

  34. @waltharius
    Bardzo ciekawy wpis, zgadam się chyba ze wszystkim co Pan tu napisał. Dokładnie to mialem na myśli kiedy jakiś czas tu wpisałem takie zdania: „A sprzeciw społeczny względem GMO ma u podstawy atawistyczny lęk przed tym co nowe, i co obce, co jest z „innego plemienia”, a więc jest z natury rzeczy irracjonalny. Zdecydowana większość przytaczanych kontrargumentów jest wtórna, jest próbą racjonalizacji tego lęku”. U podłoża sprzeciwu wobec GMO leży szczery i prawdziwy instynktowny lęk z pochodzący mechanizmów adaptacyjnych z czasów człowieka jaskiniowego, a potem na to nakłada się współczesna wtórna racjonalizacja tego lęku jako efekt kultury.
    Ale zostało to raczej źle przyjęte i niekórzy poczuli się urażeni, co nie było moim celem.

  35. @waltharius
    Brawo!!! Pod wszystkim sie podpisuje. Lacznie z ateizmem i duma z tego, co juz osiagnal czlowiek. Oraz zdrowym sceptycyzmem. Jeszcze raz dzieki za rewelacyjny wpis.

  36. @Wojciech Zalewski – kiedy pierwszy raz obejrzałem ten filmik to byłem w szoku, że tak elegancko można wyjaśnić tak trudne kwestie.
    @BaKoRo – niekoniecznie bym się martwił tym, że ktoś się obrazi. Nie odpowiadam za to, jak ktoś odbierze to, co napisałem. A ludzie obrażają się za najróżniejsze wypowiedzi…
    @MR – dzięki.

  37. Pan chyba nie ma nic wspólnego z nauką. W przeciwnym wypadku by pan wiedział, że jeżeli wprowadza się nową technologię to trzeba przede wszystkim dowieść jej: bezpieczeństwa, opłacalności i braku wpływu na otoczenie, nawet wtedy, gdy jest to pasta do butów. A tu mowa jest o kwestii „troszkę” większej.W nauce nie ma miejsca dla profesorów-akwizytorów
    http://nestor1983.wordpress.com/2012/12/01/transgeniczny-mozg-czytelnikow-wybiorczej/

  38. Ta, ciekawe o czym są te wszystkie wpisy?

css.php