Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
GMObiektywnie - Blog Wojciecha Zalewskiego GMObiektywnie - Blog Wojciecha Zalewskiego GMObiektywnie - Blog Wojciecha Zalewskiego

7.03.2012
środa

Znów te pszczoły

7 marca 2012, środa,

Niedawno odbyła się pod sejmem „konferencja prasowa” przeciwników GMO. Nieprzypadkowo jej tytuł brzmiał „Żądłem w Rząd. Stop GMO”. Mniejsza o to, w jakim celu została zorganizowana. W pikiecie pod Sejmem udział brali również pszczelarze zaniepokojeni faktem, że GMO może niekorzystnie wpływać na pszczoły. Z kolei na 15 marca zaplanowana jest kolejna manifestacja pszczelarzy „Chrońmy pszczoły. Marsz w obronie pszczół”. Według zapowiedzi organizatorów należy się spodziewać również obecności przeciwników GMO (LINK). Wśród 16 postulatów, które przedkładają pszczelarze jeden z nich brzmi: „Oczekujemy … Wprowadzenia obowiązku badań naukowych nad negatywnym wpływem upraw roślin GMO na pszczołę miodną i produkty pszczele”. Warto zauważyć, iż pszczelarze zakładają „negatywny” wpływ GMO na pszczoły, bo nie żądają np. badań nad potencjalnym wpływem GMO na pszczoły. Niech będzie, że się czepiam.

Niestety kolejny raz temat pszczół zostaje wykorzystany przez organizacje zwalczające GMO. Oczywiście nie dziwi mnie to. Obecnie chyba każde zjawisko, które nie zostało do końca zbadane, a które wywołuje negatywne skutki jest od razu „pakowane” do GMO. Tak samo jest ze zjawiskiem CCD (Colony Collapse Disorder), czyli Masowego ginięcia pszczół.

Do dziś nie ma żadnych dowodów naukowych na jakikolwiek związek GMO ze zjawiskiem CCD. Nie ma żadnych badań naukowych stwierdzających negatywny wpływ GMO na pszczoły. Co więcej jest wiele badań potwierdzających, że GMO nie ma wpływu na pszczoły, np. badania sprzed miesiąca finansowane przez niemieckie Ministerstwo Rozwoju i Badań. Jednak, oddajmy „głos” przeciwnikom GMO, tak by nie zarzucono mi braku obiektywizmu.

Na stronie kampanii Polska Wolna od GMO, znajduje się zakładka Pszczoły a GMO. Co możemy tam znaleźć, zapewne jakieś linki do badań naukowych potwierdzających, że GMO wywołuje CCD? Jak się okazuje nie znajdziemy tam jakiegokolwiek odnośnika do badań potwierdzających związek CCD z uprawami genetycznie modyfikowanych zbóż. Jest np. link do artykułu z dn. 22.06.2010 w czasopiśmie Ecologist, w którym nie ma nawet wzmianki o GMO.

Ciekawy wydawał się również link o nazwie „Pismo do Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi – publikacje o oddziaływaniu GMO na pszczołę miodną”. Zachęcony, pomyślałem, że w końcu przeczytam jakieś opracowania naukowe. Niestety publikacje były tylko w tytule, ponieważ tekst ten był po prostu apelem Pana Tadeusza Sabata, Prezesa Polskiego Związku Pszczelarskiego. Nie było tam choćby wzmianki o jakiejkolwiek publikacji naukowej.

Rzeczywiście, wchodząc w zakładkę „Pszczoły a GMO”, ma się wrażenie „bogactwa” informacji na temat związku GMO ze zjawiskiem CCD. Niestety wartości merytoryczna tych materiałów (bo publikacjami naukowymi trudno to nazwać) jest bardziej niż mizerna.

W całej tej histerii z pszczołami, czasem jest po prostu brak logicznego wytłumaczenia pewnych faktów. Jak wiemy zjawisko CCD występuje również w Europie. Można powiedzieć, że póki co uprawiamy jedynie jedną odmianę GMO, jest to kukurydza MON810. Według mojej wiedzy pszczoły nie czerpią pożytku z kukurydzy (czy pszczelarze tego nie wiedzą?), tak więc jak to możliwe aby nieliczne uprawy tej odmiany wywołały zjawisko CCD w Europie?

Ciekawe jest również to, iż nie ma pokrycia geograficznego występowania zjawiska CCD z uprawami GMO. W Szwajcarii nie ma upraw GMO, a zjawisko CCD występuje. W Polsce, gdzie areał upraw GMO jest znikomy w skali kraju, również zjawisko to jest obserwowane. Inną ciekawą obserwacją jest to, że w otoczeniu uprawach ekologicznych również występuje zjawisko CCD.

A jak jest naprawdę z tym wymieraniem pszczół? Naukowcy podkreślają, że może być to zjawisko wywołane kilkoma czynnikami, które się nakładają. Jednak żaden z nich nie wskazuje genetycznie modyfikowanych odmian zbóż, jako jednego z czynników mogących mieć wpływ na pszczoły.

W celu poszerzenia sobie wiedzy Państwa i „pszczelarzy spod Sejmu”, zachęcam do lektury ot choćby polskiej strony Wikipedii, traktującej o tym zjawisku. Polecam również obejrzenie dwóch filmów o CCD. Jeden z nich to „Milczenie Pszczół”, zrealizowany przez National Geographic, w którym przedstawione są prace najwybitniejszych naukowców z całego świata. Kolejny film, to zrealizowany przez Canal+: „Zagadka znikających pszczół”. Również ciekawe źródło wiedzy. Jak się okazuje sami pszczelarze i nadmierna eksploatacja rojów pszczelich ma wpływ na zjawisko CCD, choć w naszym kraju ten czynnik nie odgrywa tak istotnej roli.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 69

Dodaj komentarz »
  1. Polscy pszczelarze organizują 15 marca 2012 roku w Warszawie marsz „W obronie pszczół” – zapraszamy wszystkich do udziału!
    Delegacje pszczelarzy z całej Polski spotkają się tego dnia na Placu Zamkowym o godzinie 12.00, skąd wyruszą Krakowskim Przedmieściem i Nowym Światem w pokojowej manifestacji pod siedzibę Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi na ulicy Wspólnej, oraz dalej ul. Wiejską do Sejmu i Senatu RP. Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi wyraziło zgodę na spotkanie w budynku Ministerstwa z przedstawicielami Władz RP reprezentującymi Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi oraz Ministerstwo Środowiska, w celu omówienia problemów nurtujących polskie pszczelarstwo.
    Przedłożymy Ministrowi Rolnictwa i Rozwoju Wsi oraz Ministrowi Środowiska oficjalne stanowisko polskiego środowiska pszczelarskiego w sprawie działań zmierzających do ochrony i wsparcia polskiego pszczelarstwa, petycję w tej sprawie przekażemy także w Sejmie i Senacie RP. Mamy nadzieję, że na spotkaniu z Władzami RP uda się nakreślić drogę rozwiązania problemów polskiego pszczelarstwa.
    Przed gmachem Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi ok. godz. 15.00 planujemy odbyć konferencję prasową podsumowującą nasze działanie. Podczas marszu „W obronie pszczół” chcemy wrócić uwagę władz państwowych i społeczeństwa na rolę pszczoły miodnej w ekosystemie, a także na stale pogarszającą się sytuację pszczelarstwa i pszczelarza w Polsce w związku z degradacją środowiska naturalnego, masowymi upadkami rodzin pszczelich, krzywdzącymi uregulowaniami prawnymi oraz niedostatkiem celowych rozwiązań systemowych wsparcia pszczelarstwa.
    W ostatnich latach zaobserwowano na świecie drastyczny ubytek pszczół, spełniających decydującą rolę w środowisku naturalnym jako owady zapylające. W Polsce jeszcze w latach 70-tych XX wieku było ok. 2 mln rodzin pszczelich. Dzisiaj realne szacunki określają ich liczbę tylko na ok. 800 tys.
    Dlatego musimy głośno mówić o zagrożeniu gatunku Apis mellifera (pszczoła miodna) i innych owadów z rodziny pszczołowatych. Chemizacja rolnictwa, inżynieria genetyczna (GMO) i postępujące w ślad za nimi zatrucia oraz choroby, stanowią śmiertelne niebezpieczeństwo dla naszych pasiek, a tym samym dla równowagi ekosystemu w Polsce.

  2. @Pszczelarz

    Panie pszczelarzu. Czy Pana pszczoły czerpią pożytek z kukurydzy?

  3. Dlaczego w miodzie są pyłki kukurydzy? Dlaczego skrobia z kukurydzy jest wykorzystywana do produkcji paszy dla pszczół?

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Panie Wojciechu, produkuję miód bez udziału pszczół. Jest Pan chętny na zakupy mojego miodku dla siebie i rodziny?

  6. We wrześniu 2011 r. zapadł znaczący wyrok Trybunału Europejskiego, który wydał zakaz sprzedaży w UE miodu, który zawiera nawet śladowe ilości toksycznych dla pszczół i ludzi pyłków kwiatowych roślin GMO. Unia idzie w stronę polityki zero tolerancji dla GMO, a jednak gdyby przepadać miód w Polsce, większość miałaby jakieś domieszki GMO, z powodu importu miodu chińskiego i argentyńskiego oraz z powodu utraty kontroli Polski nad uprawami GMO.

    Spadek populacji pszczół w Europie osiągnął już 50 proc. Włoska agencja ochrony środowiska APAT podała, że w wyniku ginięcia pszczół w samych tylko Włoszech zanotowano straty gospodarcze oceniane na 250 mln euro.

    W Województwie Zachodniopomorskim już od 2005 roku mówi się o nielegalnych uprawach jarego rzepaku GMO (są one zakazane w Unii Europejskiej). Wtedy to do zakładów tłuszczowych w Szamotułach zaczęły docierać partie nielegalnego rzepaku modyfikowanego genetycznie z tego województwa. Ryszard Wojciechowski, prezes Wojewódzkiego Związku Pszczelarzy w Szczecinie, gdzie rzepak jest jedną z głównych roślin uprawnych mówił Gazecie Wyborczej: – Najwięcej sygnałów o ginięciu pszczół odbieram w maju, kiedy zakwita rzepak. Niektórzy pszczelarze tracą całe pasieki -. Skutek znalezienie toksycznego rzepaku w 2005 r. jest taki, że zakłady w Szamotułach postanowiły z zasady nie odbierać od rolników rzepaku jarego – powiedziała Radiu Merkury Urszula Dudzik z szamotulskich Zakładów.

  7. @Jan Nowak

    „Dlaczego w miodzie są pyłki kukurydzy?”
    A są? Nie wiem dlaczego, chętnie się dowiem.

    „Dlaczego skrobia z kukurydzy jest wykorzystywana do produkcji paszy dla pszczół?”

    Nie wiedziałem ale trochę poczytałem tu i tam i znalazłem ciekawe wpisy:

    1. Informacja producenta jednego z producentów syropu skrobiowego – Link ze strony karpackiego zrzeszenia pszczelarzy i cytat:

    „…zawartość innych, niecukrowych składników w suchej masie syropu jest wręcz pomijalna, i całą suchą masę traktuje się jako cukry. „

    2. Znalazłem również ciekawą informację o syropach skrobiowych, które podczas produkcji oczyszcza się z zawartości białek, głównie glutenu. Link i cytat:

    „…Co do „resztek” glutenu w syropie (i tyczy sie to również skrobi i pochodnych) to w procesie produkcji gluten jest odzielany z ziaren zaraz na samym początku a do dalszego przerobu trafia tylko skrobia..”

    3. Polecam również zapoznać się z Rozporządzeniem Ministra Rolnictwa dotyczących składu syropów glukozowych Przede wszystkim Załącznik, pkt. 7:

    „Syrop glukozowy jest oczyszczonym i zagęszczonym roztworem wodnym odżywczych węglowodanów uzyskanych ze skrobi lub inuliny, spełniającym następujące wymagania…”

    Podejrzewam więc, że zawartość białka w syropach jest jak mówią sami producenci pomijalna.

    A może ma Pan jakieś informacje, publikacje potwierdzające, ze w syropach skrobiowych zawarte jest białko Bt z kukurydzy GMO?

    @Zbycho

    „Panie Wojciechu, produkuję miód bez udziału pszczół. Jest Pan chętny na zakupy mojego miodku dla siebie i rodziny?”

    Raczej z małżonką zaopatrujemy się co roku w miody bezpośrednio u pszczelarzy. Kupujemy od razu kilka rodzajów miodu, są pyszne.

    @Narid

    „…śladowe ilości toksycznych dla pszczół i ludzi pyłków kwiatowych roślin GMO.”

    Toksycznych dla pszczół i ludzi powiada Pan… Może Pan podać jakieś doniesienia naukowe na ten temat? Bo przyznam, że nigdy się z takowymi się nie spotkałem, nawet na stronach przeciwników GMO.

  8. @Wojciech Zalewski
    no ja też jestem pszczelarzem, ale nie eksploatuję swoich rojów do produkcji miodu co wg Pana jest przyczyną ich ginięcia 🙂 Więc zapraszam na swój miodzik, a robię taki, że Pańskiej Małżonce majtki spadną 🙂

  9. @Zbycho

    „…a robię taki, że Pańskiej Małżonce majtki spadną”

    Wie Pan jak zachęcić klienta 😉

    „…no ja też jestem pszczelarzem, ale nie eksploatuję swoich rojów do produkcji miodu co wg Pana jest przyczyną ich ginięcia..”

    Wyraźnie napisałem we wpisie „Jak się okazuje sami pszczelarze i nadmierna eksploatacja rojów pszczelich ma wpływ na zjawisko CCD”, nie napisałem, że to „przyczyna” ginięcia pszczół. Poza tym zdaję sobie sprawę, że w Polsce to nie jest tak istotny czynnik jak w USA, gdzie np. dosłownie wypożycza się roje i przewozi setki kilometrów w celu zapylenia setek hektarów drzew migdałowych w Kalifornii. To nie jest moja opinia, tylko taka jaką wyczytałem.

    Napisałem również:

    „Naukowcy podkreślają, że może być to zjawisko wywołane kilkoma czynnikami, które się nakładają. „ Więc niech Pan i inni nie interpretują mojego wpisu, w ten sposób, ze za zjawisko CCD obarczam winą pszczelarzy, bo to nie prawda.

  10. @Pszczelarz
    Szanowny Panie, byłbym wdzięczny za merytoryczną dyskusję, a nie wypisywanie, jakie to kolejne papiery i komu przedłożycie oraz jakie konferencje zwołacie. Prosiłbym zatem, by zabierając głos w dyskusji odniósł się Pan merytorycznie i zgodnie z logiką do tego, co napisał Gospodarz bloga.
    Twierdzi Pan: „…inżynieria genetyczna (GMO) i postępujące w ślad za nimi zatrucia oraz choroby, stanowią śmiertelne niebezpieczeństwo dla naszych pasiek, a tym samym dla równowagi ekosystemu w Polsce.”. Prosiłbym więc o podanie uzasadnienie w postaci publikacji naukowych.

  11. Panie Wojciechu – w jakim celu wprowadza się geny do roślin czyli kreuje się GMO? Czy aby nie po to by rośliny były bardziej odporne między innymi na szkodniki? Którymi w większości są owady? A pszczoła to owad? Jestem rolnikiem i wiem że praktycznie nie ma środka który byłby bezpieczny dla pszczół a waliłby szkodniki. Jeśli producent tak twierdzi to po prostu nagina rzeczywistość. Niech Pan nie pisze takich bzdur że to pszczelarz „zamęcza” swoje pszczoły bo szkodzi Pan pszczelarzom którzy kochają te stworzenia.

  12. @Tomasz Wojtyś

    „Czy aby nie po to by rośliny były bardziej odporne między innymi na szkodniki? Którymi w większości są owady? A pszczoła to owad?”

    Po pierwsze, białko Bt oddziałuje tylko ze specyficznymi receptorami znajdującymi się w przewodzie pokarmowym owadów, ale tylko niektórych gatunków. O ile mi wiadomo pszczoły miodne nie posiadają takich receptorów. To, że omacnica prosowianka jest wrażliwa na ot białko nie oznacza, że od razu są na nie wrażliwe wszystkie owady.
    Zachęcam do przeczytania Kukurydza MON810 str. 9-10.

    Po drugie, aby to białko oddziaływało na jakiegoś owada, to musi on je przyswoić, czyli zjeść jak omacnica prosowianka zjada tkanki roślinne. Czy pszczoły żywią się kukurydzą? Okazuje się również, że pyłek kukurydzy nie zawiera jakichś ogromnych ilości białka Bt.

    No i po trzecie, czy pszczoły czerpią pożytek z kukurydzy?

    Po czwarte, czy to nie lepiej, że roślina jest odporna na szkodnika sama w sobie i nie trzeba przeciw niemu pryskać pola, co zwykle wpływa nie tylko na szkodnika ale również na wiele pożytecznych owadów?

  13. Celem tworzenia roślin GMO jest to, żeby było więcej żywności – dlaczego więc Pan, Panie Wojciechu i WY wszyscy z tym związani nie zbudujecie drugiego Las Vegas np. w Etiopii?

  14. @Zbycho

    „Celem tworzenia roślin GMO jest to, żeby było więcej żywności …”

    Nie tylko… jeszcze mało Pan wie o GMO. Mam nadzieję, że dzięki blogowi Pan się dowie po co nam to GMO.

    Może np. dla leczniczych opatrunków (polski transgeniczny len) i cytat:

    „Opatrunek z genetycznie zmodyfikowanego lnu, który ma działanie antybiotyku? Brzmi jak science-fiction? Nic podobnego. Wrocławscy naukowcy dokonali odkrycia, które jest przełomem w terapii leczenia przewlekłych trudno gojących się ran i owrzodzeń.”

  15. W Argentynie pełnej GMO – CCD nie zaobserwowano. Co prawda zaobserwowano sporo IAPV – więc pewnie niedługo się zacznie. W Australii GMO zalegalizowano i CCD jak nie było tak nie ma. Ba – robią niezły biznes na eksporcie pszczół do innych krajów.

    Że nie wspomnę o tym, że pierwsze zgłoszenia CCD to lata 70, kiedt rośliny GM były w sferze science fiction.

  16. Polemika z przeciwnikami GMO przypomina rozmowę: – Kowalski, chłopie, ale się zmieniłeś! – Przepraszam, ale ja się nie nazywam Kowalski. – A, to nazwisko też zmieniłeś?

  17. @Wojciech Zalewski
    „Opatrunek z genetycznie zmodyfikowanego lnu, który ma działanie antybiotyku? Brzmi jak science-fiction? Nic podobnego. Wrocławscy naukowcy dokonali odkrycia, które jest przełomem w terapii leczenia przewlekłych trudno gojących się ran i owrzodzeń.” Jeżeli by tak było to już wszyscy by używali lnianych szmat na trudno gojące się rany…
    A gdzie można znaleźć potwierdzone badania? Biografia na końcu artykułu niewiele mówi

  18. @Zbycho

    „Jeżeli by tak było to już wszyscy by używali lnianych szmat na trudno gojące się rany…”

    Niestety nie jest tak łatwo, tylko dlatego że to GMO.
    Wywiad z twórcą prof. Skórkowskim-Szopą ze stycznia:
    http://biotechnologia.pl/biotechnologia-portal/info/biotechnologia/21_aktualnosci/258135,_trzeba_mowic_o_lnie____rozmowa_z_prof__janem_szopa_skorkowskim_.html

  19. w niektórych przypadkach tylko twórca wynalazku stara się udowodnić, że jego pomysł jest rewolucyjny

  20. Powiedz Zbychu, jakbyś miał taką trudno gojącą się ranę, to dotyka cukrzyków, chorych na miażdżycę czy poparzonych.
    To gdybyś Ty Zbychu, miał trudno gojącą się ranę, to byś skorzystał z GMO? Chciałbyś żeby jacyś ludzie ci zakazywali sobie przylepić?

  21. @Zbycho
    „w niektórych przypadkach tylko twórca wynalazku stara się udowodnić, że jego pomysł jest rewolucyjny”

    A czy to od razu misi być rewolucja? Ważne, że działa i że ludziom to pomaga. Nie zyczę Ci abyś musiał kiedyś z tego typu opatrunków korzystać, ale czy nadal byś miał wątpliwości w skorzystaniu z owego opatrunku tylko dlatego, że to z genetycznie modyfikowanego lnu?

  22. Nie ma żadnych badań naukowych stwierdzających negatywny wpływ GMO na pszczoły.
    Na mojej uczelni jest profesor biologii(?), który badał to zjawisko i ponoć wykrył jakiś negatywny efekt toksyny Bt na pszczoły – choć tylko w powiązaniu z jakimś pasożytem. Jak się dowiem więcej, to dam znać.

  23. @ Zbycho

    Kurczę, dlaczego tak wielu Polaków włączając Ciebie na wieść o tym, że komuś (np. prof. Skórkowskiemu-Szopie) w Polsce udało się zrobić coś fajnego, innowacyjnego, coś co się może dobrze z Polska kojarzyć, co stawia nas w dobrym świetle, coś o czym z zaninterowaniem posłuchałby Niemiec, z miejsca stara się to obśmiać, zdeprecjonować, utrudnić, obrzydzić, w najlepszym razie okazać obojętność. Dlaczego takie informacje interesują media co najwyżej jeden dzień. Ale jak takim wynalazkiem zainteresuje się w końcu jakiś zachodni koncern i zrobi na nim pieniądze, to wtedy larum, że Polska zagrożona przez monopolistów. Dlaczego Polak nie zdzierży, że inny Polak mógłby zarobić i to jeszcze dzięki własnej wiedzy i innowacyjności, bez oszustwa, ale za to chętnie ustawi się w kolejce, by tą samą technologię zakupić w postaci produktu od Niemców czy Amerykanów. I to jest dla Polaków OK, to jest naturalne. Czy my naprawdę musimy mieć mentalność parobka?

  24. Cholera, zjadło mi komentarz. A więc jeszcze raz: rzuciłem pobieżnie okiem na te badania „mojego” profesora (H.-H. Kaatz) – podsumowanie można znaleźć tutaj, niestety tylko po niemiecku. Żadnych publikacji peer-reviewed nie znalazłem. Wyszło im w sumie, że na zdrowe pszczoły Bt nie ma wpływu, na zaatakowane przez pasożyta Nosema apis najwyraźniej ma.

  25. @ZielonyGrzyb
    „…na zaatakowane przez pasożyta Nosema apis najwyraźniej ma.”

    Hmmm… ciekawe. Jakiś mechanizm został zaproponowany? Bo pasożyt ten jest znany od dawna i powoduje chorobę Nosemozę, w wyniku której pszczoły masowo giną. Nie rozumiem więc jak mogłoby białko Bt mieć dodatkowy wpływ na pszczoły.

  26. Jak to ze lnem było…
    1996
    – Kanada zezwala na uprawę genetycznie manipulowanego lnu FP 967 (CDC Triffid).
    „This plant was transformed with genes conferring tolerance to soil residues of the herbicides triasulfuron and metsulfuron- methyl, and resistance to the antibiotic kanamycin and production of nopaline as selectable markers. The CFIA has determined that this plant with novel traits (PNT) should pose no concerns with respect to environmental safety, the safety of livestock consuming feed derived from the PNT, and is considered substantially equivalent to flax by-products currently approved as livestock feed. ”
    2001
    Kanada wycofuje zezwolenie i zakazuje uprawy.
    Len FP 967 przenosi odporność na antybiotyki na bakterie w przewodzie pokarmowym konsumentów (zwierząt i ludzi).
    Kanamycyna jest antybiotykiem stosowanym do zwalczania zakażeń szpitalnych i antybiotykiem rezerwowym WHO w walce z gruźlicą.
    Wobec nasion lnu zarządza się zatem zerową tolerancję zanieczyszczeń GMO.
    2009
    W próbkach nasion lnu w kilku krajach europejskich (również w Polsce) stwierdza się obecność rzędu 1 proc. lnu CDC Triffid. Źródło zanieczyszczenia nieznane. Kanada jest producentem ponad 70 procent lnu na świecie.

  27. Naukowcy z ETH (Politechniki Zuryskiej) potwierdzają, że toksyna Cry1Ab z roślin zawierających geny Bt zabija larwy biedronki.

  28. @nemo

    Nawet jeśli to prawda, w co wątpię, to czym żywi się larwa biedronki? Moim zdaniem to drapieżnik, a nie wegetarianin zajadający się kukurydzą.

  29. @nemo
    Jak zwykle w Pańskich komentarzach, coś gdzieś dzwoni, ale nie wiadomo, w którym kościele. Otóż marker oporności na antybiotyki (kanamycynę) został zastosowany również w dopuszczonym w UE ziemniaku Amflora firmy BASF. Nikt nie wykazał, by w warunkach naturalnych (spożycie rośliny przez zwierzę lub człowieka) geny oporności obecne w roślinie przeniosły się do bakterii żyjących w przewodzie pokarmowym, a z nich przeskoczyły na chorobotwórcze bakterie.
    Po drugie, geny oporności na kanamycynę (zresztą rzadko używany w leczeniu ludzi antybiotyk ze względu na swoją toksyczność) są rozpowszechnione wśród bakterii.
    Polecam lekturę następującego raportu: http://www.vib.be/en/news/Documents/VIB%20Background%20report%20Amflora.pdf
    a zwłaszcza stronę 10, na której zostało bardzo przystępnie wyjaśnione, dlaczego gen oporności na kanamycynę np. w ziemniaku Amflora nie stanowi zagrożenia.
    Po trzecie, len (może poza ziarnami) nie jest chyba rośliną spożywczą (czy len stosuje się jako paszę?).

  30. Oczywiście, że to nieprawda. Zostało przed chwilą wyssane z brudnego palca przeciwników GMO 😎
    Biedronki (zarówno larwy jak i osobniki dojrzałe) żywią się m.in. mszycami. Mszyce żywią się sokiem wyssanym z roślin. Mszycom toksyny Bt nie szkodzą. Ich wrogom – owszem.

    Ziarna lnu stosowane są w przemyśle spożywczym, farmaceutyce i na pasze. Nie wie pan przypadkiem, co sią robi z wytłokami po produkcji oleju lnianego?

  31. @ZielonyGrzyb
    Spekuluję (bo, jak sam piszesz, nie ma publikacji). Jeśli organizm pszczoły jest zaatakowany przez jakiegoś pasożyta, to może być bardzo osłabiony. W takim wypadku również inne czynniki, normalnie niegroźne, mogą być dla tego owada niebezpieczne a nawet zabójcze. Badania „Twojego” profesora byłyby więc ciekawe, gdyby wykazywały, że ten konkretny pasożyt czyni organizm pszczoły wrażliwym selektywnie tylko na białko BT. Wydaje mi się to mało prawdopodobne. Poza tym, byłbym bardzo ciekaw mechanizmu biochemicznego, który powodowałby taką wrażliwość właśnie za sprawą pasożyta jelitowego pszczół, którego nazwę podałeś.
    Ale abstrahując od tego, co powyżej – CCD przecież pojawiło się na długo zanim zaczęto uprawiać rośliny transgeniczne i występuje to zjawisko na obszarach, na których nie uprawia się GMO.

  32. @nemo

    „Zostało przed chwilą wyssane z brudnego palca przeciwników GMO”

    No to w takim razie by się zgadzało.

    „Mszyce żywią się sokiem wyssanym z roślin.” – ile (stężenie) białka Bt znajduje się w soku roślin, np. kukurydzy? Ile z tego białka jest trawionych przez same mszyce, a ile przedostaje się w formie aktywnej (nie zdenaturowanej) do przewodu pokarmowego larwy biedronki?

    „Mszycom toksyny Bt nie szkodzą.” – dziwne, myślałem, ze szkodzą wszystkiemu i wszystkim.

    A na poważnie. Proszę przeczytać publikację (wystarczy abstrakt), która odnosi się do wcześniejszej publikacji zespołu, który Pan przytacza w linku, a która dotyczyła badań wpływu bialek Bt na larwy biedronek. Cytat:

    „The vast majority of the 41 articles published in 2008 and 2009 indicate no impact on these organisms and only two articles indicate a minor effect, which is either inconsistent during the planting season or represents an indirect effect. Publications from 1996 to 2008 (376 publications) and recent meta-analyses do not allow to conclude on consistent effects either.”

    Oraz dwie inne, rownież wytykajace szereg błędów:
    Publikacja 2
    Publikacja 3

    I jeszcze polecam lekturę czasopisma Nature dotyczącą prac nad wpływem białka Bt na larwy biedronki

    @MR

    „CCD przecież pojawiło się na długo zanim zaczęto uprawiać rośliny transgeniczne i występuje to zjawisko na obszarach, na których nie uprawia się GMO.”

    A weź to wytłumacz przeciwnikom GMO… 🙂

  33. @nemo
    Nie, nie wiem, co się robi z wytłokami po produkcji oleju lnianego. Dlatego dałem znak zapytania.
    Po drugie, w kwestii biedronek i białka BT poprosiłbym o publikację „peer-review” albo jakiś opublikowany po angielsku porządny raport z badań. Podejrzewam, że sprawa może być analogiczna, jak ze słynnymi motylami Monarch. Przypominam, że najnowsze badania niemieckie dowiodły tego, że kukurydza BT sprzyja zachowaniu bioróżnorodności na obsianych nią polach, gdyż dzięki wyłączeniu oprysków przeżywają różne gatunki owadów.
    Po trzecie, mam nadzieję, że nie będzie Pan już powielał niezweryfikowanych informacji dotyczących markerów antybiotykowych.
    Po czwarte, co ma wspólnego kanadyjski len GMO z polskim (poza tym, że to i to len)?

  34. @nemo
    Wycofuję swoją prośbę do Pana odnośnie przywołania badań nad biedronkami. To, co napisał Gospodarz, jest w tej kwestii wystarczające i wyczerpujące. Znów się potwierdza, że coś gdzieś Pan usłyszy albo przeczyta, nakręci się tym, nie sprawdzi i bezrefleksyjnie powtarza. Proszę Pana, nie da się dyskutować na zasadzie: „a słyszałem, że na Marsie amerykańska sonda widziała Marsjan”. Niech Pan próbuje weryfikować informacje, a jeśli Pan nie umie, to proszę pytać. Chętnie podamy Panu namiary na literaturę naukową.

  35. Jeśli dobrze zrozumiałem (muszę przyznać, że chwilowo brak mi czasu i ochoty na wgłębianie się w ten raport o badaniach), to pierwotnie badano wpływ białka Bt na zdrowe pszczoły (i nic nie znaleziono), ale skądś pojawiły się pasożyty (najwyraźniej nie były częścią planowanego doświadczenia), i po ich pojawieniu się pszczoły karmione pyłkiem z MON810 zdecydowanie wcześniej wykazały objawy zaatakowania. Co do wytłumaczenia:
    Der zugrundeliegende Wirkungsmechanismus und der funktionelle Zusammenhang zwischen Darmparasiten und Toxin, die beide auf die Epithelzellen des Darms als Zielzellen wirken, ist unbekannt.
    Czyli w skrócie: nie wiadomo, co dokładnie i dlaczego.

  36. @MR

    „Znów się potwierdza, że coś gdzieś Pan usłyszy albo przeczyta, nakręci się tym, nie sprawdzi i bezrefleksyjnie powtarza. ”

    Link umieszczony przez @nemo jest ok i odnosi się do faktów. To znaczy, ukazała się praca zespołu Angelick’i Hilbeck, w której powiedzmy, stara się bronić swojej wcześniejszej pracy i wyników. To samo zostało napisane w linku podanym przez @nemo.

  37. @Wojciech Zalewski
    „Link umieszczony przez @nemo jest ok i odnosi się do faktów. To znaczy, ukazała się praca zespołu Angelick’i Hilbeck, w której powiedzmy, stara się bronić swojej wcześniejszej pracy i wyników. To samo zostało napisane w linku podanym przez @nemo.”
    Zgadza się i możemy o tym dyskutować. Chciałem jedynie przestrzec Nemo przed budowaniem bardzo mocnych teorii na podstawie jednej publikacji. Warto bowiem sprawdzić, czy dany eksperyment został potwierdzony, czy odnieśli się do niego inni naukowcy, czy badania były rzetelnie przeprowadzone. Czyli weryfikacja źródeł.
    Badania Seraliniego też są opublikowane w czasopismach naukowych i można się na nie bez zastanowienia powoływać. A wiemy, jaką mają wartość i co naprawdę wnoszą do kwestii bezpieczeństwa glifosatu/Roundupu
    Ale oczywiście nie chciałem swoim wpisem zniechęcać Nemo do dyskusji, więc jeśli zabrzmiał zbyt ostro, to przepraszam 🙂

    Mała autokorekta: pisząc „eksperyment potwierdzony” miałem oczywiście na myśli replikację jego wyników.

    @ZielonyGrzyb
    OK, czyli byłoby na odwrót. Tzn. białko BT czyniłoby pszczoły wrażliwszymi na pasożyta jelitowego. Dziwne. Ale trzeba by poczekać na wyniki publikacji. Więc na razie trudno uznać, że takie zagrożenie istnieje. No i ma związek CCD.

  38. @MR:
    Ale trzeba by poczekać na wyniki publikacji.
    Nie wiem, czy takowe będą. Ten projekt skończył się w 2004. roku.

  39. MR,
    mało Pan wie, ale dużo krzyczy.
    Pytanie o wytłoki z nasion lnu wydało mi się retoryczne 🙄
    Zainteresowany tematem dziennikarz mógłby sam sprawdzić…

    Już to Panu ktoś raz powiedział, ale widać spłynęło jak woda po kaczce:
    „…Znowu zamiast dyskutować próbuje Pan zrobić ze mnie idiotę zarzucając linkami internetowymi a siebie dowartościować. Nie rozumie Pan, że argumentów za i przeciw można pokazać tysiące i nie jest tak, że Pan jeden posiadł całą wieczną prawdę. Swoimi argumentami nic Pan i tak nie udowodni bo potrzeba jest zrównoważona ocena a nie wrzask…”

    Chwilami próbuje się Pan reflektować albo ktoś przywołuje Pana do porządku (wolę przypuszczać to pierwsze 😉 ), ale interesujący interlokutorzy już się poddali i ustąpili pola zniechęceni tonem dyskusji i natychmiastową ripostą trzech głównych aktywistów czekających w pogotowiu na jakikolwiek głos krytyczny, aby dać mu godny odpór i zarzucić linkami do jakichś publikacji.

    Po co jest ten blog i jakie jest pańskie zadanie, Panie Zalewski?

    Przypuszczam, że chodzi o oswojenie czytelników „Polityki” z tematyką GMO, wzbudzenie zainteresowania zaletami tej technologii, przygotowanie gruntu do pozytywnego przyjęcia jej w Polsce, złagodzenie niechęci i podejrzliwości wrogów tej technologii, a przynajmniej zmniejszenie oporu niechętnych wizji spożywania jej produktów. Z ratowaniem świata od głodu na sztandarach…

    Gdyby Pan był na przykład sprzedawcą samochodów albo polis ubezpieczeniowych i stosował taką technikę komunikacji z potencjalnym klientem jak tutaj, dawno by Pan tę posadę utracił i listów polecających na drogę nie dostał.
    Udowadnianie bowiem klientowi, że jest ograniczonym oszołomem, a na pytania natury technicznej zarzucenie go stosem broszur i literatury fachowej w obcych językach nie sprzyja nawiązywaniu porozumienia ani liczbie sprzedanych produktów, ale także utrzymaniu potencjalnych klientów na później, kiedy może dojrzeją do decyzji lub pański produkt okaże się rzeczywiście korzystnym dla danego klienta.
    A jak klient czegoś nie chce, to nie musi udowadniać sprzedawcy DLACZEGO.
    Pańską rolą jest zachęcać, przekonywać, budzić SYMPATIĘ do produktu, ale w pierwszej linii do siebie. Pańscy klakierzy bardzo to Panu utrudniają 🙄

  40. @nemo

    „Gdyby Pan był na przykład sprzedawcą samochodów albo polis ubezpieczeniowych i stosował taką technikę komunikacji z potencjalnym klientem jak tutaj, dawno by Pan tę posadę utracił i listów polecających na drogę nie dostał.”

    Może niech to świadczy o tym, że nie chodzi mi o „…o oswojenie czytelników „Polityki” z tematyką GMO, wzbudzenie zainteresowania zaletami tej technologii, przygotowanie gruntu do pozytywnego przyjęcia jej w Polsce, złagodzenie niechęci i podejrzliwości wrogów tej technologii, a przynajmniej zmniejszenie oporu niechętnych wizji spożywania jej produktów. „

    Gdybym był sprzedawcą to pewnie bym się Pana słowami przejął. Stety lub nie jestem naukowcem i „jakieś publikacje” „fachowa literatura w obcych językach” są dla mnie wyznacznikiem tego czy coś jest faktem czy raczej insynuacją czy mitem.
    Poza tym nie wiem w takim razie czego Pan ode mnie oczekuje? Mam przestać podsyłać linki do „jakiś publikacji”?

    „Pańską rolą jest zachęcać, przekonywać, budzić SYMPATIĘ do produktu, ale w pierwszej linii do siebie.”

    To Pan tak twierdzi. Nie mam zamiaru nikogo i do niczego przekonywać ani namawiać? Czy ja namawiam Pana do czegoś? Rozmawiamy o GMO i sprwach z tym zwiazanych. Kopletnie nie rozumiem o co Panu chodzi.

  41. Wojciech Zalewski
    8 marca o godz. 12:04
    Może niech to świadczy o tym, że nie chodzi mi o „…o oswojenie czytelników „Polityki” z tematyką GMO, wzbudzenie zainteresowania zaletami tej technologii, przygotowanie gruntu do pozytywnego przyjęcia jej w Polsce, złagodzenie niechęci i podejrzliwości wrogów tej technologii, a przynajmniej zmniejszenie oporu niechętnych wizji spożywania jej produktów. „
    i panski „wstepniak”
    „Proszę mi uwierzyć, iż wołałbym nie prowadzić bloga na stronach Polityki. W pewnym sensie zmusza mnie do tego obowiązek wobec samego siebie jak i wszystkich Polaków. Być może brzmi to zbyt patetycznie, jednak jest to główny powód mojej obecności na tym blogu. … …. … ”
    ………………………………………………………………………………………………………………
    Chyba jest jednak jakas sprzecznosc w tym co pan pisze powyzej.
    Trudno zachowac dystans do „sprawy” jednoczesnie bedac gleboko zaangazowanym w upowszechnianie nowej mysli. Pisze to bo staram sie pana zrozumiec, przy moim sceptycyzmie. Myle ,ze p. nemo ma sporo racji – chodzi, to jest takze moje odczucie, o forme. Pan ,jako full-naukowiec stara sie podeprzec swoje argumenty licznymi artykulami naukowymi. Jednak nie wszyscy, nawet znajacy angielski, beda rozumiec to co czytaja (nazwalbym to angielskim specjalistycznym). Pisza rozni ludzie – blog jest przeciez otwarty dla wszystkich. Argumenty ,ktore pan przytacza, chodzi o linki, raczej by pasowaly do dyskusji prowadzonej na innym, rzeklbym naukowym szczeblu.
    Jak mi sie wydaje z panskiego „wstepniaka”, chce pan trafic „pod strzechy”…
    Podjal sie pan trudnego zadania. Czy sie udaje, prosze wyciagnac wnioski – co nie znaczy ,ze zniechecam pana.

  42. Przestałem uczestniczyć w dyskusji na tym blogu z prozaicznego powodu. Skuteczniej będzie przyłączyć się do protestu pszczelarzy, niż przekonywać habitowych wyznawców GMO.

  43. @zezem

    „Argumenty ,ktore pan przytacza, chodzi o linki, raczej by pasowaly do dyskusji prowadzonej na innym, rzeklbym naukowym szczeblu.”

    Akurat użytkownik @nemo również przytoczył informację do badan naukowych, nie dość, że napisanych takim samym językiem, to jeszcze po niemiecku (który nie jest językiem nauki). Starałem się odpowiedzieć temu Panu również publikacjami naukowymi. A okazuje się, że nagle Pan @nemo, stracił możliwość i umiejętność czytania publikacji po angielsku.

    Niestety, w odróżnieniu do osób próbujących dyskredytować tę technologię, nie mam innych argumentów jak publikacje naukowe. Nic na to nie poradzę.

  44. „zmusza mnie do tego obowiązek wobec samego siebie jak i wszystkich Polaków”
    Wszystkich czy tylko znających angielski i fachową terminologię? 😉

    Zezem ma rację. Blog to nie konferencja naukowa.

    Panie Zalewski,
    w którym miejscu ja twierdzę, że nie znam angielskiego?

    W sprawie badań Angeliki Hilbeck to piłeczka jest teraz po stronie zwolenników GMO. Niech udowodnią, że metoda była niewłaściwa, wnioski niesłuszne, a GMO larwom biedronek nie szkodzi, a może nawet wręcz przeciwnie.
    Monsanto na pewno grosza nie poskąpi.

    Publikacje na temat prac pani Hilbeck po angielsku naukowiec pańskiej klasy powinien znaleźć bez trudu 🙂

    Poza tym proszę mi udowodnić, że zaufanie do naukowców z habilitacjami na jednej z najlepszych światowych uczelni technicznych lokuję niesłusznie i bezpodstawnie.

  45. @nemo
    „Publikacje na temat prac pani Hilbeck po angielsku naukowiec pańskiej klasy powinien znaleźć bez trudu”

    Link

  46. Pan zdaje się sam nie czyta tego, co Pan podsuwa innym

  47. @nemo

    Nie rozumiem Pana. Przecież wyraźnie pisałem wcześniej, że ta Pani w tym roku publikowała publikację w której broni swoich wcześniejszych doniesień. Wiec nie rozumiem Pana zdziwienia. Nie odbieram tej Pani prawa do publikowania przecież.

  48. To po co podsuwa mi pan krytykę jej poprzednich publikacji, skoro najnowsza potwierdza poprzednie badania?

  49. @nemo
    „…skoro najnowsza potwierdza poprzednie badania?”

    Tak twierdzi sama zainteresowana – chciałbym nieśmiało zauważyć. A to czy to jest prawda to już inna kwestia. Wszyscy naukowcy, którzy do tej pory publikowali o rzekomej szkodliwości GMO, a których prace okazały być się nierzetelne, do tej pory utrzymują, że ich badania są wiarygodne (np. Pusztai, Ermakova, Seralini). Co nie dziwi.

  50. Brakuje jeszcze, żeby zainteresowani sami zaprzeczali wynikom własnych badań 🙄

  51. @nemo

    „Brakuje jeszcze, żeby zainteresowani sami zaprzeczali wynikom własnych badań”

    Może niekoniecznie, ale miło by było przyznać się do błędu jeśli ktoś go ewidentnie nam pokazuje. Najlepszą obroną jest publikowanie wyników, które potwierdzą szkodliwość białka Bt na larwy biedronki, co ta Pani stara się uczynić. Praca jest bardzo „świeża”, przyznam, że sam się z nią dokładnie nie zapoznałem. Nie twierdzę więc, że jest nierzetelna. Faktem jest jednak to, iż w poprzednich pracach jej zespołu wykazano dużo nieprawidłowości, jak będzie tym razem? Zobaczymy.

  52. Pozwolę sobie na, niedyskretne może, pytanie:
    Kiedy Pan pracuje nad swoim doktoratem, skoro siedzi pan cały czas na blogu czatując na okazję (coraz rzadszą) wywiązania się z obowiązku zagłuszania przeciwników GMO? 😉
    Zakładam, że pracując naukowo już 6 lat po studiach ma Pan w realnej perspektywie zdobywanie kolejnych stopni tej naukowej drabiny.
    I jeszcze jedno, techniczne:
    Po co roślinom transgenicznym odporność na antybiotyki?

  53. @Nemo,
    – to nie jest Pańska sprawa, ile Pan Wojtek poświęca czasu na doktorat, a ile na blog. Czy tego typu uwagi uważa Pan za dyskusję merytoryczną? Takimi wpisami wystawia Pan świadectwo sobie, chyba że uprawia Pan trollizm internetowy? Ale w takim wypadku zapraszam na onet.pl, tam będzie miał Pan o wiele większą publikę.
    – co do oporności na antybiotyki roślin transgenicznych (tzw. markery antybiotykowe) to używając wyszukiwarki Google znajdzie Pan odpowiedź na tym blogu

  54. Panie Wojciechu, @nemo jest korpulentną blondynką – niech Pan odpuści!

  55. Panowie, proponuję jednak więcej luzu, po co sie tak spinać. Nemo, po co te osobiste wycieczki i przytyki? To jest bezprzedmiotowe! To jest blog Wojciecha Zalewskiego. Jak Panu nie odpowieda „klimat”, to niech Pan założy swojego bloga i pisze o GMO lub o innych sprawach i wtedy będzie tam dokładnie tak jak Panu odpowiada.

    Proponuję wziąć głęboki oddech, oderwać się klawiatury i poświęcić trochę uwagi swoim najbliższym Paniom, jest dziś po temu szczególny pretekst :-), albo zapodać sobie szklankę wody ZAMIAST okładania się pałką na forum. 😉

  56. Przepraszam za offtop (nie o pszczolach) lecz chcialbym poprosic autora o komentarz, gdyz tytul GMObiektywnie do czegos zobowiazuje:

    List otwarty – Apel do władz i do środowiska naukowego w Polsce
    http://gmo.net.pl/2012/01/kolejny-apel-naukowcow-ws-gmo/

    Nie wiem jak inni ale ja uwazam ze autor bloga reprezentuje jedynie stanowisko za wprowadzeniem GMO jak najszybciej do obrotu w PL.
    Uwazam ze prawdziwie obiektywne stanowisko zajmuja tu sygnatariusze listu. Nie wiem jak inni ludzie, ale jesli widze prof. onkologii podpisanego pod tym apelem, to jesli nawet nie ufam zbytnio autorytetom, rozwazajac zdanie biotechnologa rocznik 82 i profesora onkologii sklanialbym sie ku temu drugiemu, biorac pod uwage iz istnieje mozliwosc ze moge w przyszlosci byc jednym z jego pacjentow. No chyba ze firmy producenci GMO i pracujacy dla nich w przyszlosci biotechnolog wezma finansowa i moralna odpowiedzialnosc za moje zdrowie.

  57. @Nemo
    polecam lekturę komentarza BaKoRO

  58. @Zygmunt

    Nie mam zamiaru odnosić się do listu podpisanego przez 24 naukowców polskich. To ich prywatna decyzja. Nie jest to oficjalne stanowisko organizacji w których pracują itd. Zachęcam jednak Pana do zapoznania się również ze stanowiskiem Komitetu Biotechnologii PAN, Komitetu Ochrony Roślin PAN, oraz stanowiskiem Wydziału Nauk Biologicznych PAN (który zrzesza 26 Komitetów Naukowych). Znajdzie tam Pan bez liku naukowców z tytułem profesora, zdaje się, że sam Komitet Biotechnologii to 40 naukowców z tytułem profesora.

    Zachęcam również do zapoznania się ze stanowiskiem Amerykańskiej Akademii Nauk, najbardziej prestiżowej akademii naukowej, zrzeszajacą liczną grupę naukowców nagrodzonych nagrodą Nobla. Instytucja ta popiera stosowanie GMO.

    @nemo
    „Kiedy Pan pracuje nad swoim doktoratem, skoro siedzi pan cały czas na blogu …”

    Tak zgadzam się. Niepotrzebnie wdałem się w dyskusję z Panem poświęcając swój cenny czas… Swoim wpisem udowodnił Pan, że nie było warto.

  59. @ Zygmunt

    To fragment tego apelu 24 jednynie sprawiedliwych naukowców:
    „W Polsce, jeśli nie mamy być podobnymi obiektami doświadczalnymi, konieczne jest wyraźne znakowanie wszelkich produktów spożywczych z dodatkami GMO, co winno być zagwarantowane prawem konsumentów do informacji oraz obowiązkiem producentów i dystrybutorów pod karą wysokiej grzywny. Wobec istniejących wątpliwości, domagać się tego powinni nawet entuzjaści GMO, zobligowani uczciwością, etyką zawodową i przekonaniem o nieszkodliwości takiej żywności.”

    Tak światłe grono powinno być zorientowane, że postulują tu rzeczy, które w UE zostały wprowadzone Rozporządzeniami 1829/2003 i 1830/2003 a więc już 9 lat temu, które również obowiązuja w Polsce od jej przystąpienia do UE czyli od maja 2004. I aż 7 państwowych instytycji egzekwuje stosowanie tego prawa. Gdzieś się Panom Profesorom zagubiła 1 dekada.
    Ja nie przeczę, że każdy z nich jest specjalistą w swojej dziedzinie i nie sądzę, by jakikolwiek rozsądny biotechnolog chciał podważać ich fachowość i wiedzę na ich zawodowym polu. Nie bardzo rozumiem dlaczego czynią oni zarzut z tego, że w sprawach GMO wypowiada sie nadreprezentacja biotechnologów i w związku z tym jest to nieobiektywne. To tak jakby onkologom zarzucać, że w sprawach diagnozowania czy leczenia nowotworów wypowiada się ich nadreprezentacja, i dla przywrócenia obiektywizmu i „etycznie poprawnej postawy naukowej” powinni się na ten temat wypowiedzieć także hydrolog, ornitolog, entomolog, agronom i ekolog.

  60. Uwazam ze prawdziwie obiektywne stanowisko zajmuja tu sygnatariusze listu. Nie wiem jak inni ludzie, ale jesli widze prof. onkologii podpisanego pod tym apelem, to jesli nawet nie ufam zbytnio autorytetom, rozwazajac zdanie biotechnologa rocznik 82 i profesora onkologii sklanialbym sie ku temu drugiemu Jezu, to staje się coraz bardziej podobne do denializmu klimatycznego… Polski „guru” w sprawach klimatologii, śp. pan Jaworowski, był radiologiem. Teraz onkolog to autorytet w sprawach GMO. Ręce opadają.

    To tak jakby onkologom zarzucać, że w sprawach diagnozowania czy leczenia nowotworów wypowiada się ich nadreprezentacja, i dla przywrócenia obiektywizmu i „etycznie poprawnej postawy naukowej” powinni się na ten temat wypowiedzieć także hydrolog, ornitolog, entomolog, agronom i ekolog. Dobre:-)

  61. Do Autora
    Ciekawy artykuł. Chciałbym jedynie dodać, że kilka miesięcy temu o ile się nie mylę w jednym z czasopism naukowych (chyba z grupy ACS) opublikowano wyniki badań w wyniku których stwierdzono, że CCD jest spowodowane najprawdopodobniej zastosowaniem herbicydu lub pestycydu firmy Bayer lub BASF (nie pamiętam której). Za tym wytłumaczeniem przemawia fakt iż ta firma posiada większościowy udział w rynku tego typu środków więc jest ona stosowana praktycznie na całym świecie. Mamy tutaj doczynienia z podobną sytuacją jaka miała miejsce w przypadku starego poczciwego DDT i nie ma sensu doklejać tutaj ideologii anty-GMO.
    Pozdrawiam

  62. @Marcin M

    Chodzi zapewne o imidakloprid produkowany przez firmę Bayer. Jest to środek stosowany do zaprawy nasion. Związek tego środka z pszczołami LINK

    W powyższym artykule jest mała ciekawostka, mianowicie wypowiedź pana Tadeusza Sabata, którego list do Ministra Rolnictwa cytuję w tekście, a w którym to obarcza winą GMO, za wymieranie pszczół. W artykule o imidaklopridzie jest również jego wypowiedź, cytuję:

    „Nawiązaliśmy kontakt z hodowcami pszczół w Wielkiej Brytanii, którzy również borykali się z tym problemem i sami zaczęli szukać przyczyn masowego ginięcia pszczół. Wyniki przeprowadzonych przez nich badań wskazują jednoznacznie: winę za wymieranie pszczół ponosi stosowany przy zaprawianiu nasion buraka cukrowego imidakloprid. Substancja ta przenika do nektaru kwiatowego, osłabia organizm pszczół i powoduje śmierć owadów „

    Miło byłoby, gdyby ten Pan w końcu się określił, co szkodzi tym pszczołom.

    Na prawdę polecam również obejrzeć film „Zagadka znikających pszczół”.

  63. Na prawdę polecam również obejrzeć film „Zagadka znikających pszczół”.
    To ten? http://en.wikipedia.org/wiki/Vanishing_of_the_Bees

  64. Podejrzewam, ze rzepak GMO jest rozprowadzany w Polsce przez koncern LIMAGRAIN Polska – siedziba w Poznaniu.

  65. @ZielonyGrzyb
    „To ten?”

    Wydaje mi się, że to nie ten. Ten o którym piszę to wymieniony w tekście „FILM

  66. Mój wczorajszy wpis poszedł w kosmos? Spróbuję ponowić:

    STOP GMO – Myśl globalnie, jedz lokalnie – http://www.stachurska.eu/?p=7094

  67. @Teresa Stachurska

    Miło byłoby gdyby Pani wpisy nawiązywały do tematu rozmowy.

  68. ja jestem przerażona tym, że robi się z Polaków ciemniaków i większość jest na „nie” bo tak trzeba, bo tak mówią, a jak zapytać dlaczego, to padają sformułowania typu, że mi trzecia ręka wyrośnie jak będę jeść gmo. zamiast podawać fakty, to jest tworzona aura horroru. i o ile w internecie, na blogach, na facebooku jest to w miarę normalne – w końcu pole dyskusji dla wszystkich a nie tylko dla wykształconych tyle dla mnie przynajmniej jest nie do pomyślenia, że jest już coś na kształt kampanii społecznej „stop gmo”. nie ukrywam, też jestem przeciw ale absolutnie nie dlatego, że jest to szkodliwe dla organizmu ludzkiego czy zwierzęcego. być może zmienię swoje zdanie, na razie jest ono takie i szukam materiałów na ten temat, ale to co już zauważyłam, że w większość publikacji na ten temat padają chcący czy nie chcący sformułowania „toksyczne gmo”. bzdura. w ten sposób nawet mimowolnie sami tworzymy panikę wokół tematu

  69. Temat GMO owiany jest mgłą ignorancji. Sam pod tym względem jestem absolutnym nieukiem. Gdybym jednak, przemagając lenistwo, chciał zainteresować się tym tematem, zacząłbym od znalezienia odpowiedzi na kilka prostych pytań:
    1. Jaka jest definicja GMO?
    2. Jakie gatunki GMO zostały dopuszczone do uprawy w różnych krajach?
    3. Na czym polega istota modyfikacji genetycznej w GMO?
    4. Czy w którymkolwiek przypadku powstaje toksyczny/szkodliwy produkt genów wprowadzonych sztucznie do GMO?

    Jeżeli jest tu jakiś ekspert, mógłby dla odmiany wypełnić luki w wiedzy narodu. Chętnie poczytam.

  70. @booras

    Ad. 1 Zgodnie z Ustawą o GMO:

    „Organizm modyfikowany genetycznie to organizm inny niż organizm człowieka, w którym materiał genetyczny został zmieniony w sposób nie zachodzący w warunkach naturalnych wskutek krzyżowania lub naturalnej rekombinacji, w szczególności przy zastosowaniu:

    – technik rekombinacji DNA z użyciem wektorów, w tym tworzenia materiału genetycznego poprzez włączenie do wirusa, plazmidu lub każdego innego wektora cząsteczek DNA wytworzonych poza organizmem i włączenie ich do organizmu biorcy, w którym w warunkach naturalnych nie występują, ale w którym są zdolne do ciągłego powielania,

    – technik stosujących bezpośrednie włączenie materiału dziedzicznego przygotowanego poza organizmem, a w szczególności: mikroiniekcji, makroiniekcji i mikrokapsułkowania,

    – metod niewystępujących w przyrodzie dla połączenia materiału genetycznego co najmniej dwóch różnych komórek, gdzie w wyniku zastosowanej procedury powstaje nowa komórka zdolna do przekazywania swego materiału genetycznego odmiennego od materiału wyjściowego komórkom potomnym.”

    Ad. 2 To niestety nie jest takie proste do ustalenia i wydaje mi się, że nie istnieje żaden rodzaj światowego rejestru GMO dopuszczonych do uprawy w danym kraju. Głównym powodem są tu oczywiście duże rozbieżności dotyczące regulacji prawnych pomiędzy krajami.

    Co prawda osobiście znam co najmniej dwie bazy danych autoryzowanych GMO na świecie (linki poniżej). Uważam jednak, że niektóre informacje w nich zawarte mogą być nieaktualne. Zawsze to jednak jakiś punkt wyjścia dla dalszych poszukiwań, np. na stronach odpowiednich organów w danym kraju.
    1. GM Crop Database
    2. GM Approval Database

    Jest również baza danych Komisji Europejskiej (dotyczy tylko krajów Wspólnoty): EU Register of authorised GMOs

    Ad. 3 Temat bardzo szeroki. Niestety nie jest to tylko i wyłącznie jeden rodzaj techniki. Najogólniej modyfikację genetyczną określa się terminem transformacja genetyczna. Myślę, że na dobry początek można zapoznać się z tematem Transformacji genetycznej w Wikipedii.

    Ad. 4 Na początek chciałbym powiedzieć, iż nie znam ani jednego przypadku organizmu genetycznie modyfikowanego, w którym doszłoby do powstania toksycznej/szkodliwej substancji tylko i wyłącznie z powodu transformacji takiego organizmu.
    Do modyfikacji wykorzystuje się znane sekwencje DNA, to znaczy że wiemy jakie są produkty wprowadzanych genów. Tak, więc wiemy jaki rodzaj substancji będzie powstawać w organizmie po wprowadzeniu transgenu do komórek biorcy. To oczywiście się również sprawdza, czy na pewno dochodzi do produkcji substancji takiej jak chcieliśmy. Nie ma możliwości, że po wprowadzeniu do komórek gen kodujący jakąś substancję, będzie on z niewiadomych przyczyn produkować całkowicie inną (np szkodliwą).
    Wprowadzenie genu, który powodowałby powstanie toksycznych/szkodliwych substancji jest oczywiście możliwe (wręcz banalne) tyle, że nikt o zdrowych zmysłach tego robić nie będzie. No chyba, że taki GMO ma produkować jakąś szkodliwą substancję, która miałaby być wykorzystywana np. jako prekursor/substrat w produkcji przemysłowej.

css.php