Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2

O MNIE

Doktor nauk rolniczych i biolog molekularny. Absolwent Wydziału Biologii Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie. W latach 2006-2012 pracownik naukowy Instytutu Hodowli i Aklimatyzacji Roślin – PIB.

Kontakt: gmo.blog@o2.pl

Facebook: blog GMObiektywnie

Komentarze: 130

Dodaj komentarz »
  1. fajny blog, gratuluje

  2. NAPRAWDĘ, wolałbym to napisać na priv, lecz nie widzę tu takiej możliwości, więc piszę tu (ale spokojnie można usunąć tego komcia), otóż: spoko blogasek, kaganek oświaty, bardzo potrzebna i pożyteczna robota, ale… proszę, apeluję, nalegam: „na prawdę” piszmy łącznie, czyli „naprawdę”. Przekaz będzie mocniejszy. 🙂

  3. @Życzliwy
    Naprawdę spróbuję sie poprawić. 😉

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Czy mozna prosic o informacje kto finansuje Wasze badania ?

  6. Czytam Cię z zainteresowaniem i chciałam zapytać, czy nie miałbyś ochotę dołączyć do nas na polskim Research Blogging ( http://researchblogging.org/ )? Zapraszam serdecznie. Jeśli masz jakiekolwiek związane z tym pytania, na temat wymagań, itp., chętnie odpowiem (mój email znasz).

  7. @sporothrix

    „Zapraszam serdecznie.” Dzięki za propozycję, ale musiałbym już chyba tylko blogować całymi dniami. I tak ten blog pochłania sporo mojego czasu. Musiałbym chyba przestać sypiać:) Pozdrawiam.

  8. @Wojciech Zalewski
    Naturalnie rozumiem permanentny brak czasu, sama na to cierpię.
    Pozwolę sobie jednak zauważyć, że agregowanie notek na RB nie wymaga dużo więcej czasu, niż normalne blogowanie. Na RB zamieszczane są po prostu notki z bloga, już gotowe, napisane uprzednio – te, które bloger uzna za warte, no i spełniające wymagania (czyli o peer-reviewed research tak z grubsza). Praktycznie nie trzeba robić nic dodatkowo, wystarczy wpisać do tekstu notki specjalny kod, za pomocą którego notka pojawia się na RB.
    Oczywiście jednak decyzja należy do Ciebie.
    Pozdrawiam.

  9. @sporothrix

    Jeszcze raz dziękuję za zaproszenie, ale naprawdę nie byłbym w stanie tego pogodzić. Pozdrawiam.

  10. Z racji wykonywanego zawodu Pana stanowisko w sprawie GMO wydaje się byc oczywiste. Rozumiem, że ktoś, kto poświęca swoje życie tak ciekawej dyscyplinie jaką jest inżynieria genetyczna nie dopuszcza do siebie myśli, że może działac przeciwko przyrodzie i poważnie jej szkodzic. Tylko ten kto zna prawa jakimi kieruje się przyroda i ma wiedze z dziedziny ochrony środowiska, rolnictwa, genetyki i orientuje się w sytuacji na świecie dot. upraw GMO, może byc świadomy niebezpieczeństwa jakie niesie ze sobą GMO. Polecam Panu lekturę „Świat według Monsant”, a także film np. „Naukowcy pod obstrzałem”, tak na początek.

  11. @India

    „że może działac przeciwko przyrodzie i poważnie jej szkodzic.”

    W jaki sposób, może Pani rozwinąć ten wątek?

    „Tylko ten kto zna prawa jakimi kieruje się przyroda i ma wiedze z dziedziny ochrony środowiska, rolnictwa, genetyki i orientuje się w sytuacji na świecie dot. upraw GMO, może byc świadomy niebezpieczeństwa jakie niesie ze sobą GMO.”

    Wydaje się, że spełniam powyższe warunki. Mam nadzieję, że Panią uspokoiłem.

    „Polecam Panu lekturę „Świat według Monsant”, a także film np. „Naukowcy pod obstrzałem”, tak na początek.”

    A ja wręcz przeciwnie, nie polecam. Skoro Pani poleca film „Naukowcy pod obstrzałem…”, to w takim razie, ze swojej strony zachęcę Panią do lektury artykułu na temat jednego z głównych bohaterów tego filmu: link

  12. Pisze Pan, że posiada wiedzę z dziedzin przeze mnie wymienionych, jednak to zapewnienie mnie nie uspokaja gdyż śmiem twierdzic, że ta wiedza jest mało dogłębna.
    Jeśli chodzi o działanie przeciwko przyrodzie sprawa ma się następująco:
    Każdy ze zwolenników GMO w wywiadach jak mantrę powtarza, że ludzie od wieków zmieniają genetycznie organizmy i tu za przykład podają hodowlę tradycyjną czy hodowlę mutacyjną. Jeżeli ktoś rozumie na czym to polega to doskonale potrafi je odróżnic od inżynierii genetycznej i dostrzega próbę nagięcia faktów, a jak ktoś nie zna się na tym, to w taki kłamliwy argument od razu wierzy. Przytoczę słowa George Walda, laureata nagrody Nobla z zakresu medycyny, żeby było zwięźle i zrozumiale.
    ” Inżynieria genetyczna stawia przed naszym społeczeństwem problemy niespotykane przedtem nie tylko w całej historii nauki, ale i historii życia na Ziemi. Inżynieria genetyczna oddaje do rąk ludzkich możliwośc błyskawicznego przeprojektowania organizmów żywych, które są efektem trzech miliardów lat ewolucji. Nie można mylic interwencji genetycznej z wcześniejszymi próbami zmian naturalnego porządku, którymi są na przykład krzyżowanie zwierząt czy roślin lub wywoływanie mutacji przy pomocy promieniowania radioaktywnego. Owe wcześniejsze metody działały wyłącznie w przypadku gatunków pojedynczych lub blisko spokrewnionych. Natomiast inżynieria genetyczna dziasiaj polega na przemieszczaniu genów nie tylko pomiędzy pokrewnymi gatunkami, ale nawet między królestwem zwierząt i roślin, przekraczając wszelkie dotychczasowe granice dzielące żywe organizmy.”
    Przy okazji chciałabym obalic kolejny kłamliwy argument jakim posługują się osoby takie jak Pan, czyli osoby uważające, że GMO pomoże głodującym ludziom na świecie.
    Jeśli jednak mam byc w porządku to najpierw powinnam zapytac czy Pan też tak uważa. Wnioskuję jednak, że jeśli pracuje Pan nad nowymi, zmodyfikowanymi genetycznie zbożami to jakie jest inne wytłumaczenie Pana pracy. U mnie na uczelni profesorowie pracują nad uprawą prymitywnych gatunków zbóż bo takie dają najlepsze efekty w uprawie.
    Więc jeśli chodzi o ten głód, to jak Panu na pewno wiadomo najwięcej upraw GMO jest w Stanach Zjednoczonych, logika nakazuje, aby nie było tam głodujących jednak fakty jakie podaje „Rzeczpospolita” z 2008 r. to wzrost liczby głodujących dzieci w Stanach Zjednoczonych o 43%. Na całym świecie rośnie liczba głodujących ludzi i rośnie także areał upraw roślin GM.
    Jeśli nie wie Pan czym powodowany jest głód na świecie to ja chętnie wyjaśnię w kolejnym komentarzu. Ten i tak jest dośc długi.
    Jeśli chodzi o link, który od Pana dostałam to uważam, że autor artykułu delikatnie mówiąc mija się z prawdą, ludzie artykuły piszą. Jak by Pan mógł poświęcic trochę więcej czasu niż na przeczytanie artykułu z sieci to polecam książkę Jeffrey M. Smitha „Nasiona Kłamstwa”, tam jest ten przypadek dogłębnie i szeroko opisany. A co z innymi bohaterami filmu?
    Pozdrawiam
    Ps: nie skrytykował Pan książki którą poleciłam

  13. @India

    „…śmiem twierdzic, że ta wiedza jest mało dogłębna.”

    Hmm… a na jakiej podstawie? Spróbuję jednak Pani odpowiedzieć w szczegółach, na Pani „oczekiwania”. W poprzednim poście pisała Pani:

    „Tylko ten kto zna prawa jakimi kieruje się przyroda…” – nie wiem kto spełnia np. ten postulat, jeśli np. nie traka osoba jak ja (skromny jestem:) )? Liceum o profilu biol-chem, 5 lat studiów (biologia), sześć lat badań naukowych w dziedzinie biotechnologii roślin. Być może powinienem skończyć jakieś studia podyplomowe jeszcze?

    „…i ma wiedze z dziedziny ochrony środowiska” – tego też mnie uczyli, choć na tym chyba znam się najmniej rzeczywiście.

    „…rolnictwa…” – pracuję w instytucie rolniczym,

    „…genetyki…” – jestem biologiem molekularnym i praktykiem.

    „…i orientuje się w sytuacji na świecie dot. upraw GMO” – to można powiedzieć moje hobby, ale również część tematyki mojej pracy.

    Oczywiście nie mówię, że wiem wszystko, bo nie wiem i nigdy wiedzieć nie będę. Powiem jednak nieskromnie, że czuję się całkiem nieźle zorientowany w „temacie”. Chciałbym również zauważyć, że często swoje wypowiedzi staram się poprzeć publikacjami i odnośnikami do źródeł, tak by móc zweryfikować przytaczane dane.

    „i tu za przykład podają hodowlę tradycyjną czy hodowlę mutacyjną. Jeżeli ktoś rozumie na czym to polega to doskonale potrafi je odróżnić od inżynierii genetycznej i dostrzega próbę nagięcia faktów, a jak ktoś nie zna się na tym, to w taki kłamliwy argument od razu wierzy.”

    Muszę się z Panią zgodzić. Rzeczywiście ma Pani rację hodowla tradycyjna i np. mutacyjna powoduje znacznie więcej nieprzewidywalnych zmian w strukturze DNA w przeciwieństwie do inżynierii genetycznej. Co potwierdzają badania i kolejna opinia na ten temat.

    „Przy okazji chciałabym obalic kolejny kłamliwy argument jakim posługują się osoby takie jak Pan, czyli osoby uważające, że GMO pomoże głodującym ludziom na świecie.”

    A na jakiej podstawie? Zdaje się, że np. FAO ma na ten temat inne zdanie.

    „…fakty jakie podaje „Rzeczpospolita” z 2008 r. to wzrost liczby głodujących dzieci w Stanach Zjednoczonych o 43%.”

    Może podać Pani źródło? To w skali kraju, stanu, miasta, wioski. Ciężko się tu odnieść do czegokolwiek. Zachęcam do poczytania np. o wpływie bawełny Bt na gospodarstwa w Indiach, gdzie jak się okazuje dla biednych służy ona najbardziej.
    Może mi Pani również „na logikę” w takim razie wytłumaczyć, skąd na świecie się wzięło te 160 mln upraw GMO, z czego 50% w krajach rozwijających się? Mamy ponad 16 milionów rolników uprawiających GMO, z czego 90% pochodzi z krajów takich jak Indie, Chiny, RPA… Jak Pani wytłumaczy ten „fenomen”. Skoro te GMO jest takie złe, nieopłacalne i nie wiem co jeszcze?

    FAO mówi, że do roku 2050 będzie nas ok. 9 miliardów. Już teraz głoduje ok. miliarda ludzi. Zapotrzebowanie na żywność wzrośnie o 70% w tym czasie. Niech mi Pani wytłumaczy jak wyżywić tych ludzi? Chętnie posłucham. No tak marnujemy tyle żywności. Nawet jeśli wykorzystamy 100% to czy to zaspokoi potrzeby wszystkich? Z marnowaniem żywności jest trochę jak ze stratami energii elektrycznej podczas przesyłu. Po prostu nie da się tego uniknąć. Może da się trochę zmniejszyć skalę problemu, ale zawsze coś się zmarnuje.

    „Jeśli chodzi o link, który od Pana dostałam to uważam, że autor artykułu delikatnie mówiąc mija się z prawdą…”

    Proszę wskazać w takim razie w którym miejscu autor mija się z prawdą, zapewne nie będzie to stanowić żadnego problemu? Ja uważam, że artykuł jest bardzo rzetelnie napisany.

    „Jak by Pan mógł poświęcic trochę więcej czasu niż na przeczytanie artykułu z sieci to polecam książkę Jeffrey M. Smitha „Nasiona Kłamstwa”, tam jest ten przypadek dogłębnie i szeroko opisany.”

    Czy wie Pani kim jest Jeffrey M. Smith??? Jest instruktorem tańca oraz joginem! Rozumiem, że według Pani posiada on „dogłębną” wiedzę, której Pani ode mnie wymagała wcześniej?
    Rozumiem, ze jest Pani naukowcem, jak Pani w takim razie może powoływać się na książki tego typu? Przyznam, że jako kolega po fachu kompletnie tego nie jestem w stanie pojąć.
    Zachęcam również do przyjrzenia się naukowej „recenzji” tej książki i analizy „faktów” w niej zawartych – link.

    „Ps: nie skrytykował Pan książki którą poleciłam”

    Nie czytałem tej książki, z tego co wiem nie jest o GMO ale o firmie Monsanto… Ale jeśli to na jej podstawie zrobiono film o tym samym tytule, to powiem wprost, że nie żałuję, że mnie ominęła ta wątpliwa przyjemność.

    Pozdrawiam.

  14. W odróżnieniu od Pana, ja najszerszą wiedzę posiadam z zakresu ochrony środowiska właśnie i rolnictwa ekologicznego, natomiast moja wiedza z dziedziny inżynierii genetycznej pozwala mi na czytanie artykułów z tego zakresu i bezproblemowe ich rozumienie. Widocznie nasze doświadczenie zweryfikowało to, w jaki sposób postrzegamy problem GMO. Ani ja, ani Pan nie zmienimy swojego stanowiska, żeby nie wiem jakie argumenty przedstawiła strona przeciwna. Widocznie tak już musi byc.
    A oto moje argumenty 🙂
    To, że przeprowadzono badania wykazujące, iż hodowla mutacyjna powoduje więcej nieprzewidywalnych zmian w DNA, wcale nie podważa tego co napisałam. Geny między królestwami organizmów nie były przenoszone nigdy dotąd, a inżynieria genetyczna to właśnie umożliwia. Jak wiadomo jedna z najpopularniejszych mutacji to wprowadzenie do roślin transgenów kodujących toksyny Bt określane również jako białka Cry. Transgen pochodzi od bakrerii glebowej Bacillus thuringiensis, która jest patogenem oportunistycznym, szczepy tej bakerii mogą kolonizowac i zabijac różne gatunki owadów oraz nicieni.
    To, że Pan znalazł info o takich badaniach to bardzo fajnie, ale świadczy to tylko o tym, że hodowla mutacyjna też może byc zagrożeniem, a nie o tym, że inżynieria genetyczna zagrożeniem nie jest.
    Czy zna Pan jakiekolwiek udokumentowane przypadki zgubnego wpływu mutagenezy na ekosystem czy zdrowie człowieka? Ja nie znalazłam, może są nie wiem.
    Wiem na pewno, że mutageneza nie doprowadziła do powstania tzw. „superchwastów”, zachorowań i śmierci ludzi na skutek alergii (np. zmodyfikowana kukurydza starlink, zmodyfikowana bakteria produkująca lek tryptofan), nie spowodowała negatywnego oddziaływania na organizmy niedocelowe np. pszczoły i innych „okropności”.
    Mutageneza jest jednak mniej „wynaturzona” bo bardziej prymitywna i faktycznie mniej przewidywalna ale to tylko działa na korzyśc przyrodzie. (moja opinia).
    Co do głodu na świecie:
    http://prawda2.info/dobrobyt.html to adres strony na której jest informacja którą ja się posłużyłam. Wydaje mi się , że gdy jest napisane, iż głodujących dzieci w Stanach Zjednoczonych jest więcej o 43%, to mowa jest o Stanach Zjednoczonych a nie np. wiosce.Skoro jednak budzi to wątpliwości to mam inne ciekawe informacje:
    Kiedy ONZ zwróciło się do 400 naukowców z 60 krajów o przedstawienie realnego podejścia do rozwiązania problemu bezpieczeństwa żywności i głodu na świecie, jako część projektu Międzynarodowej Oceny Wiedzy Rolniczej, Nauki i Technologii na rzecz Rozwoju (IAASDT), zgromadzenie ogólne projektu opowiedziało się przeciwko biotechnologii (GMO) jako rozwiązania.
    źródło oryginalne: http://www.agassessment.org/docs/IAASTD_EXEC_SUMMARY_JAN_2008.pdf
    kolejny adres strony na której poruszany jest problem głodu, można znaleśc tu wiele źródeł odniesienia: http://globalnepoludnie.pl/Glod-na-swiecie-a-obietnice
    Teraz kolej na bawełnę:
    Po pierwsze przesyła mi Pan link do raportu sygnowanego przez organizację działające na rzecz biotechnologii, więc jak mogłyby działac na swoją niekorzysc. A po drugie to ja zapoznałam sie z zupełnie inną sytuacją w Indiach. Rolnicy tam popełniają samobójstwa z powodu niepowodzenia upraw GM. adres strony: http://wolnemedia.net/gospodarka/ludobojstwo-gmo/
    Jest o tym wiele innych artykułów nie tylko w internecie, ja akurat podałam ten bo po Polsku, ale ma źródło oryginalne.
    Na razie tyle bo czas nie pozwala na więcej, następnym razem wrócę do odpowiedzi odnoszącej się do kolejnych punków Pana komentarza.
    Czekam na komentarze z Pana strony, bo nie ukrywam, że jestem ciekawa Pańskiej opinii. Gdy parę lat temu pisałam swoją pracę inżynierską nt. GMO, to moim promotorem był zwolennik tej technologii, ktoś taki jak Pan i przyznam, że świetnie mi się u niego pisało.
    Pozdrawiam

  15. @Inia

    „…ja najszerszą wiedzę posiadam z zakresu ochrony środowiska właśnie i rolnictwa ekologicznego”

    To czym według Pani definicji jest „ekologiczne rolnictwo”. Czy ekologiczne rolnictwo, to na przykład rolnictwo organiczne, z którego powodu niedawno zginęło w Niemczech 56 osób? Czy może rolnictwo, które nie wywiera tak dużego wpływu na środowisko, np. poprzez redukcję zużycia chemii, zwiększenie wydajności, redukcję zużycia paliw oraz emisji CO2?

    „Geny między królestwami organizmów nie były przenoszone nigdy dotąd”

    Były. Człowiek zawiera mnóstwo sekwencji, np. wirusów wbudowanych w nasze DNA. Horyzontalny transfer genów występuje w przyrodzie (skoro jest nawet nazwa zjawiska). Choć zachodzi bardzo rzadko.

    „Jak wiadomo jedna z najpopularniejszych mutacji to wprowadzenie do roślin transgenów kodujących toksyny Bt określane również jako białka Cry. Transgen pochodzi od bakrerii glebowej Bacillus thuringiensis, która jest patogenem oportunistycznym, szczepy tej bakerii mogą kolonizowac i zabijac różne gatunki owadów oraz nicieni.”

    Tak, i co w związku z tym? est to powszechnie występująca bakteria glebowa, czyli gen istnieje w Naturze od tysięcy lat, jak widać niczego nie zmutował i nigdzie go nie ma poza bakteriami. Mam nadzieję, że zdaje Pani sobie z tego sprawę, ze bialko Bt jest składnikiem biopestycydów (na pewno Pani o tym wie, skoro zajmuje się rolnictwem ekologicznym). Są to jedyne substancje dopuszczone do stosowania w rolnictwie ekologicznym. Zawierają one i białko Bt (straszną toksynę), mam nadzieje, ze jako biolog wie Pani co się dzieje z białkiem podczas gotowania, smażenia, trawienia? Biopestycydy te zawierają również bakterie Bacillus Thuringiensis, o których Pani pisze. Tak więc nie rozumiem, skąd nagle białko to stało się nagle taką trucizną?

    „To, że Pan znalazł info o takich badaniach to bardzo fajnie, ale świadczy to tylko o tym, że hodowla mutacyjna też może byc zagrożeniem, a nie o tym, że inżynieria genetyczna zagrożeniem nie jest.”

    Tak, tak samo jak standardowe krzyżowanie, które powoduje więcej zmian w sekwencji DNA. Tylko zadać sobie należy pytanie, dlaczego przeciw hodowli mutacyjnej nie protestują przeciwnicy GMO, często powołując się na argument „nieprzewidywalności” zmian wywołanych przez inżynierię genetyczną..

    „Czy zna Pan jakiekolwiek udokumentowane przypadki zgubnego wpływu mutagenezy na ekosystem czy zdrowie człowieka? Ja nie znalazłam, może są nie wiem.”

    Również nie znam, tym bardziej mnie to uspokaja, skoro inżynieria genetyczna jest mniej nieprzewidywalna.

    „Wiem na pewno, że mutageneza nie doprowadziła do powstania tzw. „superchwastów”” …tak samo jak GMO również do tego nie doprowadziło.

    „zachorowań i śmierci ludzi na skutek alergii” – kukurydza StarLink nie była przeznaczona do spożywania dla ludzi, a jedynie na pasze dla zwierząt. Nie stwierdzono żadnego przypadku by ktoś zachorował czy umarł po jej zjedzeniu. Podobno 28 osób zgłosiło rzekomą reakcję alergiczną na tą kukurydzę. Po badaniach okazało się, że nie można było wiązać tych przypadków z tą odmianą. Odmiana mimo to została wycofana z rynku.

    „nie spowodowała negatywnego oddziaływania na organizmy niedocelowe np. pszczoły” – GMO również nie spowodowała żadnego negatywnego oddziaływania na pszczoły.

    „…i innych „okropności”.” – bardzo naukowe stwierdzenie. Zapisze sobie.

    „Mutageneza jest jednak mniej „wynaturzona” bo bardziej prymitywna i faktycznie mniej przewidywalna ale to tylko działa na korzyśc przyrodzie. (moja opinia).” WOW. Proszę to opublikować, Myślę, że Nature chętnie przyjmie publikację.

    „Kiedy ONZ zwróciło się do 400 naukowców z 60 krajów…” – żarty Pani sobie robi. Polskę reprezentowali: Dariusz Jacek Szwed – inżynier kolejnictwa, czy czegoś podobnego, członek Zieloni 2004; Dorota Metera – reprezentuje firmę Bioekspert, która certyfikuje produkty i zakłady rolnictwa ekologicznego. Raport poddany został również recenzjom, za które w naszym kraju odpowiadała Pani Urszula Sołtysiak (przeciwniczka GMO, dyrektor AgroBio Test – najstarszej jednostki certyfikującej rolnictwo ekologiczne Jeśli tego typu „naukowcy” tworzyli ten Raport, to gratuluje dopierania sobie źródeł „naukowych” w pracy.

    „Rolnicy tam popełniają samobójstwa z powodu niepowodzenia upraw GM”

    To niech Pani sobie poczyta choćby to: LINK . Polecam stronę nr. 5. Zobaczy Pani, że liczba samobójstw przed i po wprowadzeniu GMO w tym kraju jest porównywalna. Do tego należy dodać fakt, że mimo znacznego wzrostu populacji tego kraju, liczba samobójstw nie wzrasta proporcjonalnie.
    Jak może Pani ignorować fakt, że już 88% bawełny Bt w Indiach to GMO (bawełnę wprowadzono w roku 2002!). Skoro jest ona taka kiepska, nieopłacalna, powoduje samobójstwa, etc. to dlaczego rolnicy tak chętnie ją uprawiają?

    „Czekam na komentarze z Pana strony, bo nie ukrywam, że jestem ciekawa Pańskiej opinii.”

    Ja wręcz przeciwnie. Przyznam, że nie sprawia mi przyjemności udowadnianie naukowcowi jak bardzo się myli i jakiego typu, nieprawdziwych i zmanipulowanych argumentów używa. Przykre i niezrozumiałe.

    Zwracam się z prośbą o nie kontynuowanie tej dyskusji w dziale „O MNIE”. Chciałbym zauważyć, że każdy z tematów, o których Pani pisze już został poruszony w dyskusjach pod wpisami. Chciałbym również aby nasza dalsza dyskusja tam również się przeniosła.
    Pozdrawiam

  16. OK, przeniosę dyskusję, bo wyczuwam w Pana odpowiedzi spore zdenerwowanie, aż się boję.
    Tylko jeszcze jedna kwestia tutaj, bo bardzo mi się nie podobało stwierdzenie:
    „Czy wie Pani kim jest Jeffrey M. Smith??? Jest instruktorem tańca oraz joginem!”
    Zapomniał Pan wspomniec, że autor pracował w licznych panelach naukowych, oraz przez ponad dziesięc lat współpracował z kilkoma politycznymi oraz niezależnymi organizacjami zajmującymi się GMO. Został też wiceprezesem w laboratorium zajmującym się wykrywaniem GMO. Co to przeszkadza, że jest joginem?
    Pan Marcin Rotkiewicz, autor artykułu o GMO, który mi Pan polecił, jest dziennikarzem po dziennikarstwie i filozofii, a jego hobby (jak np. joga u Smitha) jest śpiew w zespole wykonującym muzykę renesansu i baroku. I jemu jakoś można pisac artykuł o GMO.
    Nasiona kłamstwa to nie fikcja literacka, tylko książka o baaaardzo bogatej bibliografii, gdyby ją Pan widział, to pewnie by to wiedział.
    Ps. tak jak moje „okropności”, Pańska „straszna toksyna” też nie brzmi mocno naukowo

  17. Nie wiem, jakim cudem Jeffrey Smith opanował tak dobrze techniki manipulacji ludźmi, że ma tylu zwolenników, ale to jest naprawdę przerażające. Większość jego twierdzeń ma wartość naukową humoru z zeszytów szkolnych, ale mimo to ludzie są nim zachwyceni. Dla ciekawych:
    http://www.youtube.com/watch?v=frY-aY9FCdY

  18. Właśnie, zupełnym przypadkiem, trafiłam na Pana bloga. Sama zajmuję się GMO, ale z perspektywy nauk społecznych i szczególnie interesuje mnie to jak o nowej technologii informowane jest społeczeństwo. Widzę, że ma Pan dość sceptyczne podejście do konferencji naukowych, jako bezproduktywnego forum spotkań „towarzystwa wzajemnej adoracji”. A jak chcę zachęcić do udziału w organizowanej przeze mnie konferencji międzynarodowej nt. nowych technologii jako czynnika stosunków międzynarodowych. Brzmi to może dziwnie, ale planuję panel biotechnologiczny. A poza tym wraz z prof. Twardowskim z poznańskiego PAN organizujemy promocję 2 książek naszego autorstwa, poświęconych stricte aspektom prawnym i społecznym biotechnologii.
    Info o konferencji: http://www.zsm.politologia.pl
    Może się Pan skusi.

  19. @Monika Szałat

    „..jako bezproduktywnego forum spotkań „towarzystwa wzajemnej adoracji”.”

    Może nie do końca tak, chodzi i raczej o fakt, że ich treści nie trafiają poza pewne grono osób, najbardziej zainteresowanych, niestety. Jak wiemy problemem w kwestii GMO jest głównie niewiedza i wiele przekłamań, które narosło wokół tematu. Czas najwyższy to zmienić, dlatego należy konferencje tego typu organizować, jednak dobrze byłoby gdyby można było potem je obejrzec, podlinkować w dyskusji, itp. Bo rzeczywiście troszke robi się to w stylu spotkań grupy wzajemnej adoracji:)

    „A jak chcę zachęcić do udziału w organizowanej przeze mnie konferencji międzynarodowej nt. nowych technologii jako czynnika stosunków międzynarodowych. Brzmi to może dziwnie, ale planuję panel biotechnologiczny.”

    Dziękuję za zaproszenie. Zapoznam się szczegółowo z programem i tematyką. Jak obowiązki pozwolą (ponieważ nie jest to główny obszar mojej pracy badawczej) to być może uda się wziąć w niej udział.

    „A poza tym wraz z prof. Twardowskim z poznańskiego PAN organizujemy promocję 2 książek naszego autorstwa, poświęconych stricte aspektom prawnym i społecznym biotechnologii.”

    Brzmi bardzo ciekawie. Myślę, że tego typu opracowania będą bardzo pomocne. A gdzie można dowiedzieć się czegoś więcej o książkach, ewentualnie promocji?

    Pozdrawiam

  20. Dziękuję za odpowiedź. Rzeczywiście pomysł z nagrywaniem obrad jest b.dobry. Zobaczę co da się zrobić. Mamy u nas telewizję internetową, więc może będą tym zainteresowani.
    A co do książek to moja jest w księgarniach i bibliotekach:
    przykładowo: http://www.matras.pl/zywnosc-genetycznie-zmodyfikowana-w-stosunkach-miedzynarodowych.html#
    A zbiorówka dotycząca aspektów prawnych i społecznych biotechnologii ukaże się na dniach.

  21. @Monika Szkarłat

    „A zbiorówka dotycząca aspektów prawnych i społecznych biotechnologii ukaże się na dniach.”

    W takim razie proszę poproszę o informację na blogu jak już publikacja ta ukaże się w sklepach.

  22. Panie Zalewski, pan sobie z czytelników chyba drwi. Blog zatytułowany myląco GMObiektywnie, po czym w paragrafie ‚o mnie’ czytamy: „zajmuję się uzyskiwaniem nowych odmian zbóż z użyciem inżynierii genetycznej”. Nie trzeba być nawet polinteligentem żeby wyciągnąć jeden słuszny wniosek, mianowicie jest pan propagatorem GMO w Polsce. To wszystko co pan tutaj wypisuje ma zabarwienie przychylnej aprobaty dla wszelakich form modyfikacji, i tego się należało spodziewać po kimś kto wykonuje zawód biologa molekularnego. Na szczęście ten cały propagandowy jarmark nie jest jedynym źródłem informacji.

  23. Najpierw cytat:
    „To czym według Pani definicji jest „ekologiczne rolnictwo”. Czy ekologiczne rolnictwo, to na przykład rolnictwo organiczne, z którego powodu niedawno zginęło w Niemczech 56 osób? Czy może rolnictwo, które nie wywiera tak dużego wpływu na środowisko, np. poprzez redukcję zużycia chemii, zwiększenie wydajności, redukcję zużycia paliw oraz emisji CO2?”
    I Pan jest naukowcem? Rolnictwo ekologiczne jest zdefiniowane w rozporządzeniu Rady (WE) 834/2007, polecam także dalsze akty prawne powiązane, w tym ustawę o rolnictwie ekologicznym.
    „Zginęło” … – to już kuriozum. Polecam wyniki prac Robert Koch Institute nad przypadkiem E.coli w Niemczech.
    Smutny to fakt, że pracownik instytutu naukowego wypisuje takie brednie…. Może warto, by kierownictwo instytutu poczytało Pana blog…

    Kolejny cytat:
    „Kiedy ONZ zwróciło się do 400 naukowców z 60 krajów…” – żarty Pani sobie robi. Polskę reprezentowali: Dariusz Jacek Szwed – inżynier kolejnictwa, czy czegoś podobnego, członek Zieloni 2004; Dorota Metera – reprezentuje firmę Bioekspert, która certyfikuje produkty i zakłady rolnictwa ekologicznego. Raport poddany został również recenzjom, za które w naszym kraju odpowiadała Pani Urszula Sołtysiak (przeciwniczka GMO, dyrektor AgroBio Test – najstarszej jednostki certyfikującej rolnictwo ekologiczne Jeśli tego typu „naukowcy” tworzyli ten Raport, to gratuluje dopierania sobie źródeł „naukowych” w pracy.
    To już żenada, jeśli chodzi o wykształcenie Dariusza Szweda. Skąd ma Pan takie rewelacyjne informacje? Natomiast nasza jednostka certyfikująca nie certyfikuje „zakładów”. Naprawdę warto znać prawo polskie i europejskie zanim zacznie się coś publikować. Ja Panu gratuluję wiedzy ogólnej na tematy, na które się wypowiada. Naprawdę trzeba mieć dużą odwagę, żeby nie powiedzieć pewność siebie…

  24. Pani Doroto

    Nie mam zamiaru wdawać się w dyskusję o sztucznych definicjach dotyczących rolnictwa „ekologicznego” stworzonych przez urzędników dla pewnych potrzeb. Mam prawo nie zgadzać się z takimi definicjami i z niego korzystam. Nie rozumiem, dlaczego rośliny genetycznie modyfikowane, dzięki uprawie których zwiększa się bioróżnorodność na polach, ginie mniej organizmów niedocelowych, zmniejsza się zużycie pestycydów, zużycie paliw kopalnych, zmniejsza się emisja CO2 do atmosfery nie są nazywane ekologicznymi. Według mnie jak najbardziej na tego typu określenie zasługują. A, że definicja Komisji Europejskiej tego nie obejmuje. Cóż poradzić.

    „To już żenada, jeśli chodzi o wykształcenie Dariusza Szweda”

    Co najwyżej pomyłka a nie żenada. Rzeczywiście Pan Szwed zdaje się nie jest inżynierem kolejnictwa, więc tutaj się pomyliłem rzeczywiście. Niemniej nie widzę, żadnych podstaw by tego Pana nazywać „naukowcem” czy choćby „ekspertem” od rolnictwa (być może jednak wykaże Pani, iż się mylę). Co również dotyczy Pani oraz Pani Urszuli Sołtysiak. Jeśli z pozostałych 60 krajów, w redagowaniu tego Raportu uczestniczyli tacy sami eksperci i „naukowcy” z dziedziny rolnictwa, to powiem szczerze, że to mógłbym nazwać „żenadą”.

  25. @Dorota Metera
    Żaden z polskich współautorów wspomnianego raportu (włącznie z Panią) nie ma kwalifikacji, by wypowiadać się na temat biobezpieczeństwa roślin GMO.
    Tak jak napisał Pan Zalewski, definicje rolnictwa ekologicznego zawarte w rozporządzeniach UE są arbitralne i ideologiczne, a nie racjonalne. Oto przykład:
    „Organizmy modyfikowane genetycznie i wyprodukowane z nich lub z ich zastosowaniem produkty nie są zgodne z koncepcją produkcji ekologicznej i sposobem, w jaki konsumenci postrzegają produkty rolnictwa ekologicznego. Z tego względu nie powinny być one stosowane w rolnictwie ekologicznym lub w trakcie przetwarzania produktów rolnictwa ekologicznego.” (ROZPORZĄDZENIE RADY (WE) NR 834/2007)
    Chętnie bym się dowiedział, co to w takim razie jest ta „koncepcja rolnictwa ekologicznego” i dlaczego np. kukurydza MON810 jest z nią niezgodna. Zawsze mi się bowiem wydawało, że w rolnictwie ekologicznym chodzi o produkcję żywności w sposób najmniej uciążliwy dla środowiska naturalnego. Chyba że się mylę…
    Ponadto stwierdzenie, zawarte w wyżej wymienionym rozporządzeniu, iż GMO jest niezgodne ze „sposobem, w jaki konsumenci postrzegają produkty rolnictwa ekologicznego” świadczy o tym, że chodzi m.in. o marketing, a nie posługiwanie się metodą produkcji najbardziej korzystną dla środowiska i konsumentów.
    Przykładem tego, że w rolnictwie ekologicznym zwyciężą ideologia nad faktami, jest zalecenie stosowania w hodowli zwierząt tzw. leków homeopatycznych. Może przypomnę: homeopatia to pseudonaukowe oszustwo. Za nurt rolnictwa ekologicznego uznaje się tzw. rolnictwo biodynamiczne, które też jest pseudonaukowym oszustwem.
    Polecam wszystkim książkę napisaną przez naukowca-biotechnologa Pamelę Ronald i jej męża, Raoula Adamchaka, amerykańskiego rolnika ekologicznego, o tym, jak i dlaczego technologia GMO powinna zostać wykorzystana w rolnictwie ekologicznym (niestety, tylko po angielsku):
    http://www.amazon.com/Tomorrows-Table-Organic-Farming-Genetics/dp/0195393570/ref=sr_1_1?ie=UTF8&qid=1344247188&sr=8-1&keywords=Tomorrows+table

  26. „Zawsze mi się bowiem wydawało, że w rolnictwie ekologicznym chodzi o produkcję żywności w sposób najmniej uciążliwy dla środowiska naturalnego”.
    I dobrze się Panu MR zdawało.
    Mała ściąga dla ignorantów:
    nie stosuje się syntetycznych środków ochrony roślin (pestycydów, fungicydów, herbicydów itd.), w celu zwalczania chorób, szkodników i chwastów wykorzystując w tym celu przede wszystkim prawidłowy płodozmian oraz metody biologiczne i agrotechniczne,
    nie stosuje się wielohektarowych monokultur, za to prowadzi się uprawy w systemie mozaikowym, na niewielkich poletkach, oddzielonych od siebie uprawami osłonowymi oraz barierami z drzew i krzewów dającymi schronienie naturalnym sprzymierzeńcom rolnika (ptakom i owadom zjadającym szkodniki) i poprawiających mikroklimat,
    w terenie uprawnym pozostawia się zbiorniki i cieki wodne, a nawet buduje nowe zamiast stosowanej dotychczas totalnej melioracji,
    monokultury wyczerpujące jednostronnie gleby są stosowane w wydłużonych cyklach płodozmianowych (nawet kilkunastoletnich),
    powszechnie stosuje się nawozy zielone, szczególnie z roślin motylkowych, co w połączeniu z kompostem, obornikiem i przy udziale wapnowania pozwala utrzymać strukturę i żyzność gleby na prawidłowym poziomie,
    używa się maszyn i narzędzi chroniących glebę, poprawiających jej strukturę, oszczędzających energię; elementarna zasada ekologicznej uprawy roli brzmi: płytko orać, a głęboko spulchniać, chodzi o to, aby nie odwracać gleby, ponieważ niszczy to naturalną stratyfikację mikroorganizmów glebowych,
    przygotowuje się siano i kiszonki zgodnie z prawidłowościami biologicznymi,
    w odżywianiu zwierząt hodowlanych nie stosuje się substancji czynnych takich jak antybiotyki, hormony a stosowana pasza pochodzi z własnego gospodarstwa (o znanych właściwościach),
    zwierzęta hoduje się w tak zwanym systemie ściółkowym, w efekcie którego powstaje obornik a nie gnojowica.

  27. @nemo

    (zapomniał Pan dopisać jedno zdanie)…
    … uprawy tego typu są jednak dużo mniej wydajne (do 35%) od upraw konwencjonalnych (od upraw GMO jeszcze bardziej), w związku z czym gdybyśmy chcieli wyprodukować taką samą ilość żywności za pomocą upraw organicznych (błędnie nazywanych ekologicznymi) potrzebowalibyśmy o te 35% powierzchni upraw więcej. Biorąc pod uwagę, że obecna powierzchnia gruntów rolnych na świecie wynosi ok. 5 mld ha, od 1000 do 1500 milionów hektarów lasów oraz puszcz dziewiczych trzeba by wykarczować. Bardzo ekologicznie.
    Niech mi coś Pan jeszcze napisze o ignorancji.

  28. Nic z tego, co napisał Nemo, nie wyklucza stosowania MON810 w rolnictwie ekologicznym, czy, jak woli Gospodarz, „organicznym”.
    Natomiast tytułem uzupełnienie odnośnie stosowania środków ochrony roślin:
    „5. Dozwolone środki ochrony roślin mogą być stosowane tylko w drodze wyjątku, kiedy inne sposoby ograniczenia patogenów, okażą się nieskuteczne. W Polsce wolno stosować tylko środki, które są umieszczone na liście publikowanej przez IOR-PIB w Poznaniu.” (źródło: http://ekologia.kpodr.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=82:nowe-zasady-w-rolnictwie-ekologicznym-wane&catid=5:eko-rolnictwo&Itemid=1)
    A oto wykaz środków ochrony roślin zakwalifikowanych do stosowania w rolnictwie ekologicznym: http://www.ior.poznan.pl/19,wykaz-sor-w-rolnictwie-ekologicznym.html?wiecej=26
    Na chybił trafił wybrał z tej listy produkt o nazwie Miedzian 50WG, w którym substancją czynną jest tlenochlorek miedzi. Oto, co można przeczytać w ulotce tego środka:
    „Działa szkodliwie po połknięciu. Ryzyko poważnego uszkodzenia oczu. Działa szkodliwie na organizmy wodne, może powodować długo utrzymujące się niekorzystne zmiany w środowisku wodnym. Toksyczny dla pszczół.” Zwracam szczególną uwagę na dwa ostatnie zdania.

  29. Może zanim wykarczujemy resztę lasów najpierw przestańmy marnować 1/3 żywności i zadbajmy o rozpowszechnienie antykoncepcji.

  30. nemo
    6 sierpnia o godz. 11:38

    W tej wyliczance mi konia zabrakło i wołów, zamiast traktora oczywiście.
    A co do marnowania 1/3 żywności, jestem za, przestańmy:)))))
    Z antykoncepcja już a późno, mam trójkę dzieci, ale mogę je jeszcze zagłodzić w geście solidarności z tymi, dla których recepta serwowana już na tym blogu, w postaci wzrostu cen żywności oznacza wyrok śmierci.

  31. @Parker
    Ma Pan rację z tymi wołami. Podczas tegorocznej konferencji w Sejmie na temat GMO wypowiadał się prof. Ludwik Tomiałojć (jeden z guru wojowników anty-GMO, wsławiony propagowaniem „dzieł” Jeffrey’a Smitha). Otóż stwierdził on, że w rolnictwie ekologicznym konieczne jest ręczne pielenie upraw. I to jest świetne, bo dzięki temu będzie potrzeba więcej rąk do pracy na wsi, więc ograniczy się tam bezrobocie (nie żartuję, do obejrzenia dostępne jest nagranie tej dyskusji). W podobnym tonie wypowiada się dr hab. Katarzyna Lisowska (biolog molekularny), która ostatnio przestała mówić o skutkach zdrowotnych GMO (kiedyś powoływała się na takie tuzy nauki, jak Jermakowa i Zentek) i peroruje o konsekwencjach społeczno-ekonomicznych wprowadzenia GMO do Polski. Ich wypowiedzi świetnie pokazują poziom myślenia ekonomicznego ruchów anty-GMO. Więcej pracy na wsi, mniej maszyn, nowych technologii, tym lepiej. Wieś ludna i zapracowana w polu od świtu do nocy, to wieś dostatnia i szczęśliwa.

  32. To stara myśl ekonomiczna, kiedyś słyszałem od jednego posła, że receptą na bezrobocie w Polsce jest budowanie autostrad bardziej pracochłonnymi metodami, bo maszyny budowlane odbierają nam pracę, serio, nie żartuję. Myślę, to już moje, że rezygnacja z komputerów bardzo by zwiększyła zatrudnienie w księgowości. Kiedyś, każdy zakład produkcyjny miał w zależności od wielkości mały lub całkiem duży (zakłady Kasprzaka, Róży Luksemburg, że się tylko warszawskimi przykładami posłużę) budynek, gdzie się księgowość i administracja mieściły i bezrobocia nie było:)))

  33. Rolnicy ekologiczni są oczywiście kretynami i leją Miedzian do sadzawki z rybami oraz pryskają swoje kwitnące rośliny w czasie lotu pszczół, najlepiej w samo południe. A ekologiczny obiad popijają tym samym.
    MR zaraz nam znajdzie badania potwierdzające przyczynę wymierania pszczół – zatrucie miedzią 😉

  34. Nie, oprysków nocą dokonują albo w czasie deszczu, jak pszczoły w ulach.
    Ale zaraz, wtedy im deszcz ten miedzian do sadzawki, to nie, zimą pryskają, jak pszczoły śpią.

  35. @Nemo @Parker
    Dodam drobiazg do tego, co b. celnie napisał Parker:
    albo jak rolnicy biodynamiczni (frakcja ekologicznych) czerpią bioenergię z kosmosu (lub jak by powiedziała znana działaczka anty-GMO Jadwiga Łopata – „łączą z biopolem Wszechświata”), która powoduje, że toksyczny środek dla pszczół staje się dla tych owadów przysmakiem, a woda sama oczyszcza. Wiara czyni cuda! 🙂

  36. @Nemo
    „MR zaraz nam znajdzie badania potwierdzające przyczynę wymierania pszczół – zatrucie miedzią”. Ależ skąd! Pamiętny marsz w obronie pszczół uświadomił mi po wsze czasy, że tkwiłem w błędzie i wszystkiemu winne jest GMO.
    PS. Z reguły pozostawiam bez komentarza Pani(a) wpisy (bo są tak genialne i zniewalające mocą racjonalnej argumentacji), ale tym razem nie mogłem się powstrzymać. Ale już milknę 😉

  37. „tkwiłem w błędzie i wszystkiemu winne jest GMO.”
    GMO którego się w Polsce praktycznie nie uprawia dodam, więc chyba ze strachu przed GMO giną.
    Że też działacze anty GMO mimo strachu jak pszczoły nie giną, mniej wrażliwi chyba od pszczół są:)))))

  38. Ja mam calkowicie odmienne pytania. Wnioskuje ze MR to red. Rotkiewicz. Jestem osoba ktora nie jest zainteresowana kompletnie problematyka zastepcza czyli bezpieczenstwem GMO. Duzo bardziej interesuja mnie kwestie praktyczne i finansowe ktore ida w parze z kazdym aspektem ludzkiej dzialalnosci. W zwiazku z tym nasuwaja sie mi nastepujace pytania.

    Dlaczego autor bloga nie odpowiedzial na calkowicie zasadne pytanie- kto finansuje badania IHAR-PIB. Jesli jest to jednostka finansowana z pieniedzy publicznych tym bardziej nalezaloby to ujawnic.

    Jakie sa przyczyny zamontowania w Polityce nagle dwoch publicystow zajmujacych sie tematyka GMO. Polityka jest tradycyjnie „lewicowa” choc teraz coraz bardziej sklania sie ku tzw „liberalnemu” swiatopogladowi – cudzyslowy z uwagi na umownosc i wieloznacznosc tych etykietek. Nagle pojawiaja sie tam cykle artykulow pisane przez red. Rotkiewicza – notabene filozofa i politologa jesli dobrze pamietam – czyli osobe o dosc interesujacych kompetencjach do wypowiadania sie w kwestiach biotechnologii lub prawa i ekonomii. Nie chce oczywiscie pic do wyksztalcenia ale nie sposob zauwazyc ze niesamowicie krytycznie i autorytarnie wypowiada sie osoba ktora byc moze nie miala nawet uczciwej matematyki czy biologii na maturze. Nic nam nie wiadomo o red. Rotkiewiczu on sam unika dyskusji na swoj temat wiec podejrzenia o finansowana stronniczosc sa jak najbardziej uzasadnione.

    Jeszcze jedno pytanie do pana Wojtka – wiadomym jest ze w Polityce blogow promowanych nie mozna zalozyc tak o. Wiec jak to sie dokladnie stalo ze nagle Polityka jest tak aktywna w dziedzinie GMO oraz promuje wolna publicystyke? Nie jestem kompletnym amatorem w dziedzinie PR wiec bylbym wielce zdziwiony gdyby odbylo sie to dokladnie tak jak pan przedstawia. Dziennikarstwo sponsorowane ma sie swietnie na zachodzie czemu nie mialoby zagoscic w Polsce.

    Czy jest zbiegiem okolicznosci ze uaktywnia sie w Polsce mniej wiecej w tym samym czasie co problemy z rejestracja niektorych produktow Monsanto?

    Ponownie – dajmy sobie spokoj z bezpieczenstwem lub niezbezpieczenstwem GMO bo to faktycznie najczesciej (choc nie zawsze) rozmowa o paleniu wiedzm. Porozmawiajmy o rzeczach ktore sa istotne – pieniadze i prawo pisane pod konkretne rozwiazania i przedsiebiorstwa.

    manipulacja genami jest jak bron – moze byc zabojcza moze ratowac zycie. Wszystko zalezy od tego kto do jakich celow ja uzywa. Dlaczego wiec z takim uporem rozmawiamy o rzekomych efektach i aferze jaka wzbudzaja a nie rozmawiamy o decydentach i ich intencjach?

  39. Śledzę twój blog.
    Nie wiem kto płaci za taki blog, ale wiem, że będziesz na liście oskarżonych o ludobójstwo!

  40. @maciek

    Hagi jeszcze nie widziałem, będzie okazja by nadrobić zaległości.

  41. Widze jednak ze woli pan utrzymywac niejasna sytuacje wobec wlasnej osoby i tego bloga. Szkoda bo tym samym sam prosi sie pan o wiadomo jaka latke. A gdyby nawet byla to prawda to tylko mozna by bylo pogratulowac panu odwagi… choc na pewno domagac sie wciaz nieco wiecej tego tytulowego obiektywizmu.

  42. Skoro tworzysz nowe odmiany zbóż metodą inżynierii genetycznej, to wiadomo, że nie jesteś bezstronny w ocenie GMO. Nie jesteś też specjalistą w dziedzinie bezpieczeństwa żywności.

  43. @dr nauk rolniczych

    „Skoro tworzysz nowe odmiany zbóż metodą inżynierii genetycznej, to wiadomo, że nie jesteś bezstronny „

    Lekarz też nie jest bezstronny w leczeniu ludzi bo przecież jest od tego specjalistą. Tak więc lepiej iść do „obiektywnego”, np. historyka lub budowlańca i niech on zacznie nam udzielać porad odnośnie chorób.


    „Nie jesteś też specjalistą w dziedzinie bezpieczeństwa żywności.”

    Nigdzie nie powiedziałem, że jestem.

  44. Szanowni Państwo,
    W dniach 22-28.10.2012 r. organizowany jest międzynarodowy Tydzień Otwartej Nauki – Open Access Week 2012.
    Przesyłam Państwu linki do wykazów wydarzeń towarzyszących tej inicjatywie w Polsce
    http://www.nowyebib.info/oaw
    i na świecie
    http://www.openaccessweek.org
    W szczególności zapraszamy do udziału w debatach organizowanych w ośrodkach naukowych oraz w Webinariach,
    http://www.nowyebib.info/serwisy/15-openaccess/1325-zaproszenie-na-webinaria
    wyjaśniających m.in. znaczenie Open Access dla wzrostu cytowań publikacji naukowych.

  45. MicroRNA ma zdolność do prznenikania z pożywnienia do naszego krwioobiegu i wpływie na nasz metabolizm
    http://www.nature.com/cr/journal/v22/n1/full/cr2011158a.html
    Istnieje również niejedno badanie na temat potencjalnej szkodliwości żywności GMO lub herbicydu totalnego Roundup
    Dwa z brzegu:
    http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/18835430
    http://www.nature.com/news/2010/100806/full/news.2010.393.html

    Można również przeczytać o tym, jak niezależne badania nad GMO są skutecznie tłamszone:
    http://www.scientificamerican.com/article.cfm?id=do-seed-companies-control-gm-crop-research

    Znany jest również przykry fakt, iż ośrodki badawcze coraz bardziej zależne są od finansowania z zewnątrz, a przez to podatne na manipulacje.
    http://www.piw.pl/fragmenty/skorumpowana.htm

    Odnośnie marnotrawienia żywności, to nie zdaje Pan sobie sprawy z jakimi ilościami mamy do czynienia. Nie ma to nic wspólnego z „nieuniknionymi stratami” jak podczas transferu energii elektrycznej.
    http://www.ted.com/talks/tristram_stuart_the_global_food_waste_scandal.html

    Iście znamienitą cechą Pana warsztatu redaktorskiego jest umieszczenie słowa OBIEKTYWNIE w tytule strony, podczas gdy w treści go nigdzie nie widać. Podobnie jak red. Rotkiewicz, który non stop nawłoje do „otwartej debaty i dyskusji”. Zabawne. Może Pan inaczej rozumie to słowo?

  46. @Adam

    „MicroRNA ma zdolność do prznenikania z pożywnienia do naszego krwioobiegu i wpływie na nasz metabolizm”

    Świetnie. Jaki to ma związek z GMO? Wnioskuje Pan by nie jeść miRNA? Czyli w zasadzie wszystkiego co je zawiera? Bo nie wiem czy Pan wie, ale z miRNA jest jak z genami, są niemal w każdym żywym organizmie.

    „Istnieje również niejedno badanie na temat potencjalnej szkodliwości żywności GMO lub herbicydu totalnego Roundup”

    Po pierwsze. Potencjalnie to nawet wstawanie rano z łóżka może być szkodliwe dla zdrowia.
    Po drugie. Jak ma się szkodliwość środka Roundup (kóry de facto jest jednym z najbezpieczniejszych herbicydów stosowanych w rolnictwie), do szkodliwości GMO. Rozumiem, że jest Pan przeciw stosowaniu tego środka? Jakie zatem mniej szkodliwe herbicydy polecałby Pan takiemu plantatorowi np. soi? W miarę możliści poprosiłbym o nazwy handlowe oraz nazwy substancji aktywnych.
    Po trzecie. Żaden z linków nie odnosi się do szkodliwości GMO.


    „Znany jest również przykry fakt, iż ośrodki badawcze coraz bardziej zależne są od finansowania z zewnątrz, a przez to podatne na manipulacje.”

    W związku z tym… zamykamy uczelnie/instytuty? A mi się zawsze wydawało, że w Polsce mamy ogromny problem ze współpracą naukowców/uczelni/instytutów i firm, co przekłada się na brak innowacji w gospodarce i zmniejsza konkurencyjność polskich firm. Cóż, widocznie najlepiej aby wszystko szło „do szuflady” i służyło zdobywaniu tytułów naukowych.

    „Odnośnie marnotrawienia żywności, to nie zdaje Pan sobie sprawy z jakimi ilościami mamy do czynienia. Nie ma to nic wspólnego z „nieuniknionymi stratami” jak podczas transferu energii elektrycznej.”

    Ale ja również jestem przeciw marnowaniu żywności. Naprawdę. Myśli Pan, że może racjonowanie byłoby dobrym pomysłem?

    „Iście znamienitą cechą Pana warsztatu redaktorskiego jest umieszczenie słowa OBIEKTYWNIE w tytule strony, podczas gdy w treści go nigdzie nie widać. Podobnie jak red. Rotkiewicz, który non stop nawłoje do „otwartej debaty i dyskusji”. Zabawne. Może Pan inaczej rozumie to słowo?”

    No to proszę mi podać definicję tego „słowa” i jak Pan je rozumie. Mi się wydaje, że definicja jest następująca:

    „Obiektywizm, postawa człowieka w ocenie zjawisk, ludzkich zachowań i systemów wartości, oparta na równoważeniu pierwiastka racjonalnego i emocjonalnego, na kierowaniu się racjami zarówno dobra ogólnego, jak i własnego.

    Obiektywizm nie wyklucza angażowania się, wręcz przeciwnie – potwierdza się poprzez zaangażowanie się po stronie prawdy, sprawiedliwości, słusznych argumentów, rzeczowości, przedmiotowości.

    Czego i Panu życzę.

  47. „Świetnie. Jaki to ma związek z GMO? Wnioskuje Pan by nie jeść miRNA? Czyli w zasadzie wszystkiego co je zawiera? Bo nie wiem czy Pan wie, ale z miRNA jest jak z genami, są niemal w każdym żywym organizmie.”

    Ma to taki związek, że pokazuje jak stosunkowo niewiele wiemy o możliwych implikacjach modyfikacji genetycznych żywności na organizmy je spożywające. Dotąd nie przypuszczano, że miRNA ma taki wpływ. Oficialnie mówi się, iż białko i DNA jest trawione więc produkty GMO nie mogą być szkodliwe. To by była prawda tylko w ramach tego ograniczonego paradygmatu. Pan tu mówi o obiektywiźmie gdy 100% Pana słów bije za, bez cienia najmniejszej wątpliwości, że wprowadzanie żywności GMO jest słuszne i bezpieczne. Czy to jest postawa godna naukowca?

    „Po pierwsze. Potencjalnie to nawet wstawanie rano z łóżka może być szkodliwe dla zdrowia.”

    Leżenie również. Ważnym jest aby podejmując decyzje o uwalnianiu produktów inżynierii genetycznej do środowiska dobrze wyważyć wszystkie „za” i „przeciw”. Czy ma Pan wystarczającą wiedzę, aby obiektywnie ocenić socjo-ekonomiczne oraz ekologiczne rezultaty takiej decyzji?

    Pana cynizm w wypowiedziach typu:
    „Myśli Pan, że może racjonowanie byłoby dobrym pomysłem?”
    „W związku z tym… zamykamy uczelnie/instytuty?”
    kłóci się z def. obiektywizmu nawet przez Pana podaną, a konkretnie z fragmentem „(…)oparta na równoważeniu pierwiastka racjonalnego i emocjonalnego”

    Za SJP:
    „Obiektywizm – przedstawianie i ocenianie czegoś w sposób zgodny ze stanem faktycznym, niezależnie od własnych opinii, uczuć i interesów”

    A u Pana widzę sporo opinii własnych.
    Sugeruję obejrzenie jednak podanej wcześniej prelekcji TED, a nie tylko przeczytanie tytułu. Być może dowie się Pan do wyżywienia jakiej ilości ludzi jesteśmy w stanie przy obecnej wielkości produkcji zanim będzie Pan tak mocno propagował bezwględną konieczność jej zwiększenia.

    „W związku z tym… zamykamy uczelnie/instytuty?”

    Dlaczego chce Pan od razu wszystko niszczyć i zamykać? Chodzi o to, że trzeba sobie zdawać sprawę z finansowych uwikłań związanych z badaniem i wdrażaniem takich technologii. Nie zauważyłem, żeby analizował Pan kto najwięcej zyskuje na tym przedsięwzięciu?
    Pytania użytkownika „xxx” zupełnie Pan zingorował! Nadal sądzi Pan, że jest Pan obiektywny?

    „Po trzecie. Żaden z linków nie odnosi się do szkodliwości GMO.”

    A niekontrolowane uwalnianie do środowiska i potencjał tworzenia tzw. „superchwastów” to nie szkodliwość?

  48. @Adam2222

    „Ma to taki związek, że pokazuje jak stosunkowo niewiele wiemy o możliwych implikacjach modyfikacji genetycznych żywności na organizmy je spożywające.”

    To samo można powiedzieć o stosowaniu mutagenezy, czyli wywoływanie milionów przypadkowych zmian w sekwencji DNA. Nikt nie protestuje.
    To samo można powiedzieć o krzyżowaniu, w którym łączymy tysiące genów ze sobą. Jaki może mieć to wpływ na ekspresję miRNA? Nie wiadomo.
    To samo można powiedzieć o każdym rodzaju żywności jaką spożywamy.
    Jest Pan przeciw spożywaniu żywności?

    „Pan tu mówi o obiektywiźmie gdy 100% Pana słów bije za, bez cienia najmniejszej wątpliwości, że wprowadzanie żywności GMO jest słuszne i bezpieczne. „

    Nie widzę powodu dla którego miałoby nie być. Modyfikujemy rośliny i zwierzęta od tysiącleci, nikomu jak do tej pory to nie przeszkadzało. Do dziś czekam na jakieś sensowne uzasadnienie, że inżynieria genetyczna sama w sobie stwarza jakieś ryzyko. Do tej pory nie doczekałem się takiego wytłumaczenia. Może Pan będzie pierwszy?

    „Ważnym jest aby podejmując decyzje o uwalnianiu produktów inżynierii genetycznej do środowiska dobrze wyważyć wszystkie „za” i „przeciw”.”

    100% zgody. Na razie jest masa argumentów „za” i niewiele „przeciw”.

    „Czy ma Pan wystarczającą wiedzę, aby obiektywnie ocenić socjo-ekonomiczne oraz ekologiczne rezultaty takiej decyzji?”

    Myślę, że tak. Co staram się przekazywać na blogu. Choć 100% pewności nigdy mieć nie można. No ale dotyczy to każdego rodzaju technologii wytwarzania nowych odmian roślin. Przykład. Dlaczego ludziom przeszkadzają odmiany GMO odporne na herbicyd, ale podobne odmiany stworzone za pomocą krzyżowania już obaw nie budzą? A są takie rośliny. Jak na ironię to właśnie w przypadku tych drugich istnieje większe ryzyko dla środowiska.

    „„Obiektywizm – przedstawianie i ocenianie czegoś w sposób zgodny ze stanem faktycznym, niezależnie od własnych opinii, uczuć i interesów”” „A u Pana widzę sporo opinii własnych.”

    Może Pan podać przykład wpisu na blogu, który nie byłby „zgodny ze stanem faktycznym”. Owszem, wyrażam również swoje opinie (przecież to blog autorski), ale dotyczą one przedstawianym przeze mnie FAKTÓW, a nie własnych wymysłów.

    „Dlaczego chce Pan od razu wszystko niszczyć i zamykać? Chodzi o to, że trzeba sobie zdawać sprawę z finansowych uwikłań związanych z badaniem i wdrażaniem takich technologii.”

    Myślę, że zdaję sobie z tego sprawę. Jeśli mówimy o GMO, to boli mnie, że polskie firmy nie chcą inwestować w nasze prace, finansowane przez podatnika. Dzięki ludziom Pana pokroju. Uczelnie i Instytut nie ma możliwości komercjalizacji wynalazku (lub ma w bardzo ograniczony sposób). Chętnie przekazalibyśmy wyniki naszych prac np. polskim firmom hodowlanym. Tylko, że na słowo GMO reagują z alergią. Nie chcą angażować się w walkę z aktywistami Greenpeace oraz słuchać oskarżeń o ludobójstwo, etc. Powinna zyskiwac polska gospodarka, polskie firmy. Niestety zyskują te amerykańskie, którym nie stawia się irracjonalnych barier. No ale to już inna sprawa.

    „Nadal sądzi Pan, że jest Pan obiektywny?”

    A Pan sądzi, że nie? Przyznam, że bawią mnie komentarze o brak obiektywizmu. Poda Pan w końcu jakiś przykład?

    „potencjał tworzenia tzw. „superchwastów” to nie szkodliwość”

    Może Pan wytłumaczyć o co chodzi z tymi superchwastami? Bo nie widzę związku z GMO, a raczej ze stosowaniem określonego herbicydu.

  49. Panie Wojciechu, świetny blog, szczerze podziwiam Pana zaangażowane. Podziwiam również Pana nieludzką wręcz cierpliwość przy dyskusji z pseudonaukowym bełkotem w komentarzach powyżej. Ale trzeba siać 🙂

  50. Mam pewną zasadę, nigdy nie wierzę ludziom, którzy twierdzą, że są obiektywni podobnie jak religiom, które twierdzą, że są otwarte na wszystkich ludzi ale w sposób oczywisty są nośnikiem jedynej Prawdy. Za tym zawsze się kryje zamknięty umysł i wrodzona niechęć do słuchania cudzych argumentów. A dalej są już tylko inwektywy i mordobicie 🙂

  51. Indie juz nie choduja GMO, w stanach ludzie gloduja na skale jakiej pan sobie nie potrafi wyobrazic, co piate dziecko zyje w biedzie a co 6 rodziny nie stac na jedzenie codziennie. Tam ponad 80% jedzenia to GMO, tam tez, kiedy mieszkalem tam przez 20 lat, spotkalem sie z innym fenomenem – nigdy w zyciu nie widzialem tylu otylych, chorych [cukrzyca, bialaczka itp.] oraz alergikow. Do tego dochodzi problem typu wlasnosci intelektualnej. Co do problemow z natura.. w Australi byl problem z krolikami.. pylek kwiatowy „troche” ciezej bedzie zatrzymac.

  52. @Amok

    „Indie juz nie choduja GMO”

    Ciekawa informacja. Z mojej wiedzy wynika, że jeszcze w zeszłym roku 7 milionów rolników uprawiało tam prawie 11 milionów hektarów transgenicznej bawełny. Wyparowało w ciągu roku?

  53. dlaczego nikt nie mówi prawdy o GMO największym zagrożeniem są genetycznie zmodyfikowane rośliny które opryskuje się roundupem w czasie wegetacji i to jest trucizna dlaczego nikt o tym nie mówi czy wszyscy jesteście przekupieni przez monsanto to przecierz oni sprzedają najwięcej roundupu jest to środek kumulowany w roślinach którymi karmi się zwierzęta których mięso wszyscy jedzą chodzi tu np. o soję GMO.Powoduje on np.niepłodność.Nie jestem przeciwniczką GMO ale jestem przeciwniczką GMO w wydaniu Monsanto .Zacznijcie mówić prawdę wszyscy przekupni pseudonaukowcy.

  54. dlaczego usunięto mój wcześniejszy komentarz Czyżbyście bali się prawdy o trujących roślinach GMO roundup ready jeszcze raz podkreślam to nie same rośliny GMO są szkodliwe lecz skumulowany w nich roundup.

  55. @dorota owczarek

    Nikt Pani wpisów nie usuwa.

    „jeszcze raz podkreślam to nie same rośliny GMO są szkodliwe lecz skumulowany w nich roundup.”

    Roundup szkodliwy? Z tego co wiem toksyczność Roundupu jest na poziomie soli kuchennej oraz witaminy A. Taka to toksyczna substancja, że można ją kupić w każdym „ogrodniczym”, czego nie można powiedzieć o całej masie innych pestycydów, do zakupu których wymagane jest ukończenie specjalnego szkolenia z użytkowania środków ochrony roślin.

  56. Gratuluję odwagi. Będę wiernym czytelnikiem tego bloga.
    Jestem wydawcą magazynów dla hodowców i przeciwnikiem zakazu GMO. Jeśli kogoś to uspokoi, Monsanto nie chce kupować reklam w naszych miesięcznikach. A szkoda …

  57. @dorota owczarek
    Roundup stosuje się na początku wegetacji roślin. Wybija wszystkie rośliny konkurencyjne dla pożądanego przez rolnika gatunku, który na działanie tego pestycydu jest odporny. Później kukurydza czy soja odporna na Roundup wzrasta na tyle, że wzrastające od zera chwasty nie są już w stanie zagrozić i giną przyduszone cieniem. Czas od oprysku do zbioru jest bardzo długi i Roundup ulega całkowitej degradacji.
    Inaczej jest w przypadku stosowania tradycyjnych pestycydów i roślin non-GMO. Opryski stosować trzeba w wielkich ilościach i wielokrotnie w czasie wegetacji. Nawet kilkanaście razy.

  58. @Piotr Lisiecki

    Dziękuję za komentarz.

    „Inaczej jest w przypadku stosowania tradycyjnych pestycydów i roślin non-GMO. Opryski stosować trzeba w wielkich ilościach i wielokrotnie w czasie wegetacji. Nawet kilkanaście razy.”

    Jednym słowem, jeśli komuś zależy na tym by na jego talerz trafiało jak najmniej chemii rolniczej oraz zależy mu na ograniczaniu negatywnego oddziaływania pestycydów na środowisko, wręcz powinien domagać się wprowadzenia upraw GMO na jak najszerszą skalę. Nieprawdaż?

  59. na początek przepraszam za oskarżenie iż usunięto mój wpis po prostu nie zauważyłam.A teraz pytanie na jakiej podstawie twierdzi Pan że glifosat zawarty w roundapie jest szkodliwy na poziomie soli kuchennej.jest wiele badań które mówią coś zupełnie innego.np.badania Aziz Aris i Samuel Leblanc z Kanady.U 100 % kobiet w ciąży i ich nienarodzonych dzieci wykryto 3-MMPA metabolit glifosynatu który powoduje uszkodzenia nerek i wątroby.oczywiście każdy może go sobie kupić ale oprócz roślin GMO nikt nie stosuje na rośliny w czasie wegetacji.Poza tym co to za argument- trutkę na szczury też każdy może sobie kupić.
    Glifosat jest jest biodegradowalny i firma Monsanto musiała usunąć ten napis z opakowań roundupu.Jeśli chodzi o Indie to uprawia się tam rośliny GMO oprócz GMO roundup;ready któruch to upraw zakazano i nie pomogła nawet interwencja Pani Clinton.
    A co do ograniczenia chemizacji rolnictwa dzięki gmo to nigdzie tam gdzie uprawia się gmo nie zachodzi taka korelacja.Poza tym wszystkie firmy nasienne zostały przejęte przez koncerny chemiczne i nikomu nie zależy na tym żeby wypuścić na rynek np.rośliny odporne na szarą pleśń -przecież mniej oprysków to gigantyczne straty dla tychże koncernów.
    Jeśli chodzi o walkę z głodem to właśnie wielkie koncerny przyczyniają się do tego że ludzie głodują zabierając im ziemię zatruwając wody i
    wycinając lasy.Gdyby rolnik w Afryce dostał wystarczającą cenę za kąkao nie cierpiał by głodu nie mówiąc o posłaniu dzieci do szkoły.To chciwość wielkich koncernów jest przyczyną głodu i na pewno nie zmieni tego uprawa roślin gmo a wręcz przeciwnie.

  60. @dorota owczarek

    „A teraz pytanie na jakiej podstawie twierdzi Pan że glifosat zawarty w roundapie jest szkodliwy na poziomie soli kuchennej.”

    Rzeczywiście pomyliłem się. Glifosat jest mniej toksyczny od soli kuchennej. Toksyczność substancji wyrażana jest wartościami LD50 (ilość danej substancji w mg/kg ciała, która powoduje śmiertelność 50% badanej populacji, np. szczurów). Im wartość mniejsza tym substancja bardziej toksyczna. I tak LD50 dla soli kuchennej to ok. 3000 mg/kg (szczur), glifosatu: 4320 mg/kg (szczur). Co ciekawe Roundup jest jeszcze mniej toksyczny (4900mg/kg).
    A w ramach ciekawostki: witamina A = 2570 mg/kg; paracetamol 1944 mg/kg; aspiryna 200 mg/kg; kofeina = 192 mg/kg; nikotyna= 9 mg/kg; arszenik 13 mg/kg; botox 1 ng/kg

    „Glifosat jest jest biodegradowalny i firma Monsanto musiała usunąć ten napis z opakowań roundupu.”

    A może mi Pani powiedzieć co to znaczy, że coś/substancja jest biodegradowalna? Roundup/glifosat jest biodegradowalny. W standardowych warunkach (tlenowych) rozkłada się w czasie do siedmiu dni.

  61. @dorota owczarek
    Pytała Pani o kwestię toksyny Bt, która miała być rzekomo obecna w krwi kobiet i płodów. Polecam lekturę na ten temat:
    http://www.biofortified.org/2012/10/bt-in-blood/
    http://www.foodstandards.gov.au/consumerinformation/gmfoods/fsanzresponsetostudy5185.cfm

  62. Witam,

    Poszukuje Pan argumentów „przeciw” GMO, może będę jednym z pierwszych w takim razie, bo z tego co widzę ludzie skupiają się na totalnie mało ważnych aspektach.
    Słowem tylko wstępu:
    To że modyfikujemy organizmy żywe, i nie jednemu na usta się ciśnie że bawimy się w boga, ludzie wykrzykują ciągle że to przecież nie etyczne, nie naturalne. A przepraszam bardzo przeszczep nerki czy serca, albo transfuzja krwi? Nie słyszałem żeby za wielu ekologów/naukowców się buntowało, albo o tym żeby to było jakoś niezgodne z naturą. W końcu nie słyszy się zbyt często o tym żeby jakaś zebra czy żaba poddawały się takim zabiegom, czyli co też nie bardzo to w zgodzie z naturą. Dlaczego to nikomu nie przeszkadza? Bo to ratuje życie ludziom? A to że GMO może wyżywić miliony umierających to się nie liczy?
    Ludzie muszą pojąć że jesteśmy gatunkiem który ewoluował w taki a nie inny sposób, postęp w rozwoju jest czy to się podoba wszystkim czy nie. Nie widzę nic w tym złego że dążymy w swoich działaniach do lepszego życia. Problem z wyżywieniem jest i to jest fakt i musimy stawić mu czoło. Jeżeli ktoś tego problemu nie rozumie to nie ma prawa nawet się wypowiadać w tym temacie bo wprowadza nie potrzebne zamieszanie.

    Wracając do mojego argumentu przeciw „GMO”. Trochę nad wyrost napisałem bo to nie tyle co przeciw samego GMO a przeciw temu co w okół tego się dzieje i co sprawia że wprowadzanie GMO w takiej formie jest niedopuszczalne.

    To co ludzi powinno w tym momencie najbardziej martwić jest fakt iż kilka firm (między innymi Monsanto) znalazło sposób na złoty interes. Chcą stworzyć sobie monopol na nasiona.
    Nie wiem co jest w tym trudnego aby przy okazji modyfikacji nasion, zmodyfikować je tak aby dawało się zebrać z nich kolejne nasiona na kolejny wysiew. Najwidoczniej nie idzie to w parze z interesami firm które to robią. Może Pan jako ekspert mógłby to skomentować?
    Wielu rolników przeraża fakt że co roku będą zmuszeni kupować nasiona od konkretnych firm a nie jak do tej pory zebrać je z własnych plonów. Prawo które wypracowaliśmy sobie od tysięcy lat, czyli możliwość pozyskania z zasianych zbiorów nasion na kolejny wysiew, zostaje w magiczny sposób zablokowana. Czysty przypadek? Nie sądzę.
    Może Pan jako obeznana osoba, może wytłumaczyć ten fenomen?
    Dlaczego nie możemy skorzystać z tego co mądrzy tego świata nam dostarczają w bardziej optymalny sposób? Dlaczego w USA powstają patenty na zmodyfikowane nasiona?
    Czy wytworzenie takich nasion jest aż tak bardzo kosztowne że przez najbliższe 70 lat każdy będzie musiał za nie płacić?
    Czy to nie zabije nam tej pięknej różnorodności która natura nam wypracowała przez te tysiące lat?
    Czy to nie jest prawdziwy argument przeciwko wprowadzaniu GMO w takiej formie jak to jest obecnie przepychane w różnych krajach?

    Wszyscy skupiają się na tym czy GMO jest zdrowe i czy można to łyżkami jeść, a moim zdaniem to tak naprawdę odwrócenie uwagi od monopolizacji tego biznesu. Istnienie GMO to fakt, to nie jest pytanie czy to wprowadzimy czy nie, bo to już jest. Jak zwykle obudzili się ludzie po fakcie i teraz chodzą i krzyczą tylko większość nawet nie wie co krzyczy.

    Skupmy się na rozwiązywaniu realnych problemów!

    P.S.
    Bardzo dziękuję za blog.
    Takie miejsca są niezbędne co by wyedukować nasze społeczeństwo żeby ślepo i głucho nie podążało za stadem baranów.

  63. @Robert
    Kilka uwag na szybko – po pierwsze, patenty nie obowiązują na nasiona, tylko na konkretny gen w roślinie, gdyż jest on laboratoryjnym konstruktem – tzn. nie może pan np. po prostu przeszczepić genu bakterii do rośliny bez istotnego zmodyfikowania go. W jednej z dyskusji p. Zalewski tłumaczył z czego się składa taki gen.
    Po drugie, patent nie obowiązuje 70 lat (chyba pomyliło się panu z prawem autorskim), tylko 25 lat, więc za chwile patenty np. firmy Monsanto wygasną (http://gmo.blog.polityka.pl/2012/10/15/a-gdy-patent-wygasnie/).
    Po trzecie, rolnictwo już dziesięciolecia temu przestało działać w ten sposób, że rolnicy zostawili sobie nasiona na zasiew. Proszę sobie zerknąć choćby tu: http://gmo.blog.polityka.pl/2012/02/26/piractwo-na-roli/
    Po czwarte, z dotychczasowej dyskusji wnioskuję, że ani gospodarz ani wielu wypowiadających się tutaj zwolenników GMO nie jest za monopolem np. firmy Monsanto. Bardzo ważne jest zatem pytanie, czy obecna histeria w Europie wokół GMO oraz nadmierne regulacje prawne w UE nie sprzyjają monopolizacji: http://gmo.blog.polityka.pl/2012/02/22/czy-greenpeace-jest-sponsorowany-przez-monsanto/
    Pozdrawiam

  64. Panie Wojciechu,

    Nie przekonał mnie Pan, iż zanalizował Pan wszystkie aspekty i konsekwencje wprowadzania upraw oraz żywności GMO. Nie przeczę, że jest Pan dobrze obeznany w swojej dziedzinie i rozumiem, że po tylu latach pracy chciałby Pan zarabiać godziwe pieniądze – stąd ta frustracja z problemami z komercjalizacją pomysłów związanych z żywnością GMO. Ewidentnie wydaje się Pan ignorować jednak wielki problem z jakim boryka się nauka jeśli chodzi o brak transparentności i konflikt interesów odkąd badania finansowane są z prywatnych źródeł (ujawniono już niejeden przypadek niepublikacji, lub publikacji z opóźnieniem badań, które były nie po myśli sponsora).
    Skwapliwie przyznał Pan, iż trzeba zanalizować wszystkie „za” i „przeciw”, cały czas nie widząc jednak jakichkolwiek wad tej technologi. Wydaje się więc, że albo jest Pan fanatykiem, albo GMO jest pierwszą cudowną technologią zupełnie bez wad.
    Jestem zwolennikiem nauki pro publico bono i moim zasadniczym pytaniem jest:
    Jakie są powody, dla których uważa Pan, iż wprowadzenie upraw/żywności GMO jest tak bardzo konieczne i przeważa ryzyko?
    Kto najwięcej zyska na wprowadzaniu tych technologii: korporacje czy społeczeństwo?

    No i podpisuję się pod użytkownikiem „lolek”, iż nazywanie siebie samym obiektywnym jest absurdalne. Równie dobrze mógłby Pan powiedzieć o sobie, że jest Pan dobrym człowiekiem. To do innych należy ocena obiektywności i jeśli chodzi o mnie to nie punktuje tu Pan zbyt dobrze.

  65. @ Adam
    Defincje obiektywizmu Autor przytaczał tu wielokrotnie również Panu. Niewiele Pan z tego zrozumiał. Spróbuje to ująć jeszcze raz od innej strony.
    Autor bloga jest naukowcem i stara sie kierować racjonalnym osądem, a nie emocjami czy lękiem. Dlatego za najlepsze narzędzie do ustalania faktów pozwalających na obiektwną ocenę technologii GMO uważa metodę naukową i wiarygodne wyniki badań. Dyskutując o GMO stara się swoje opinie i oceny opierać na żródłach czyli publikacjach naukowych i raportach rządowych (nie wikipedii, nie youtubie, nie na materiałach informacyjnych koncernów i eko-przeciwników, unika propagandy), które starannie podlinkowuje. Skoro przyjął taką metodę i skrupulatnie ją stosuje to jak najbardziej może powiedzieć o sobie, że jest obiektywny. To jest kwestia racjonalnego myślenia.
    Oczywiście można sie nie zgadzać z tym, że racjonalne myślenie opierające się o naukowo ustalone fakty jest właściwym narzędziem analizy rzeczywistości. Można preferować myślenie intuicyjne lub metafizyczne lub być zwyczajnie rozemocjonowanym. Ale ja to uważam za bezowocną stratę czasu. Sądzę, że autor tego bloga także. Można nas za to nie lubić. Zdolność racjonalnego myślenia nie jest niestety przywilejem każdej głowy 🙂

  66. Szanowny Panie,
    Jakże to jest więc, że Pan Wojciech swoje opinie i oceny opierając na „żródłach czyli publikacjach naukowych i raportach rządowych” jest wg Pana obiektywny, a Wikipedia, która również to robi, ale niewybiórczo szukając źródeł na stronnicze poparcie jednej tezy w dyskusji, już nie? Otóż właśnie tylko na przykładzie wspomnianej przez Pana Wikipedii zobaczyć można jak ZŁOŻONYM I KONTROWERSYJNYM zagadnieniem jest żywność GMO (http://en.wikipedia.org/wiki/Genetically_modified_food_controversies). Ponad 300 przypisów i linki do stron „obu obozów”. Dla mnie to jest to znacznie poważniejsze i bardziej OBIEKTYWNE podejście do tematu niż to co prezentuje p. Wojciech.
    To, że podaje odnośniki do swoich twierdzeń, to dobrze, jednak selektywność w doborze w stylu „biorę tylko to co zgadza się z moimi poglądami/interesami” – „trochę” gorzej i ogólnie nie ma nic wspólnego z obiektywizmem, hm? Tak samo wybiórczo nie komentuje się na blogu poruszonych przez innych użytkowników zagadnień „niewygodnych” co widać
    na przykładzie chociażby komentarzy użytkownika „xxx” czy moich dot. głodu na świecie i implikacji ekologiczno/ekonomicznych.
    To, że człowiek racjonalną istotą nie jest psychologia już udowodniła. Jeśli byłoby inaczej to czemu niszczylibyśmy swą planetę, krzywdzili i zabijali siebie na wzajem w imię zysku, wiary itp? W Pana wypowiedzi, to nie racjonalność, ale głaskanie własnego ego widać najbardziej (co dodatkowo podkreśla końcowy uśmieszek).

  67. „po pierwsze, patenty nie obowiązują na nasiona, tylko na konkretny gen w roślinie, gdyż jest on laboratoryjnym konstruktem”

    Oczywiście użyłem skrótu myślowego, bo oczywiście ma pan rację, z tym że w praktyce to implikuje brak możliwości korzystania z nasiona tego konkretnego.

    „Po drugie, patent nie obowiązuje 70 lat (chyba pomyliło się panu z prawem autorskim), tylko 25 lat, więc za chwile patenty np. firmy Monsanto wygasną (http://gmo.blog.polityka.pl/2012/10/15/a-gdy-patent-wygasnie/).”

    Teoretycznie nie 70 lat ale praktycznie mogą nawet i dłużej.
    Po za tym w linku zwarte są dowody na to iż tak właśnie wygląda to w rzeczywistości.
    Więc chyba jasnym jest że patenty w takiej formie nie sprzyjają nikomu po za firmą która je stworzyła. A jak wiemy daleko tak nie zajdziemy.

    „Po trzecie, rolnictwo już dziesięciolecia temu przestało działać w ten sposób, że rolnicy zostawili sobie nasiona na zasiew.”

    W tej kwestii zostawiłem już komentarz w przytoczonym artykule. Nie jest to żaden argument za a bardziej przeciwko GMO które pogrąża jeszcze bardziej rolnika w kwestii pozyskiwania swoich nasion z racji tego iż blokowane jest następne pokolenie na poziomie genetycznym. Dlaczego nie można „odblokować” tej możliwości?
    Przecież jest to ewidentnie prowadzenie do uzależnienie od konkretnego dostawcy.
    Czy w pańskim instytucie też państwo pracują nad blokadą takich możliwości?
    Czy jest jakiś rozsądny argument po za pieniędzmi?

    W kwestii „po czwarte” i odniesieniu do tego że nikt nie chce monopolu, wcale tego nie kwestionuje. Pytanie raczej było w kwestii tego że jeszcze nie słyszałem aby GMO pomogło obalić ten monopol a raczej dąży do tego aby go wzmocnić.
    Może to by pan jakoś skomentował?

  68. @ Adam
    Proszę Pana obiektywizm nie polaga na tym żeby przedstawić wszystkie argumenty: mądre i głupie razem, prawdziwe z nieprawdziwymi, wszystkie za i przeciw i zamieszać, bo prawda i tak leży gdzieś pośrodku więc się pewnie sama ujawni. Takie założenie jest błędne. Nauka w przeciwnieństwie do wikipedii nie jest demokartyczna. W nauce nie sumuje się doniesień tylko je analizuje, a faktów nie ustala sie w drodze głosowania. Nie liczy sie ilość ale jakość: kto, co i gdzie donosi, jak do tego doszedł, jakimi metodami, na jakiej próbie, jak opracowal wyniki i jakie wyniki uzyskują inni itd. I rację ma nie ten co głośniej krzyczy, tylko ten kto ma lepiej zrobione badania. Chce Pan sobie samodzielnie wyrobić zdanie, prosze bardzo, propunuję zacząć od wczytania się w te źródła, które przytacza wikipedia. Czy te doniesienia to są prace ekseprymentalne, solidnie wykonane metodologicznie i zrecenzowane, czy są to raczej prace problemowe, przeglądowe, eseje naukowe. Czy są tam zdania typu: „stwierdzono podwyższoną o 50% zapadalność na raka wątroby w populacji szczurów karmionych soja Roundup Ready”, albo „wykazano, że przyczyną alergii pokarmowych jest biało Bt wprowadzone do odmiany…”. Czy sa tam raczej zdania typu „istnieją obawy, że spożywanie żywności GMO może prowadzić do wystąpienia….” , ” nie można jednoznacznie wykluczyć, że nadmierna otyłość Amerykanów może być powiązana z wprowadzeniem na rynek odmiany geetycznie zmodyfikowanej…”. Ja nie mówię, że te wszystkie prace są bezwartościowe, ale ten drugi typ prac nie przedstawia dowodów naukowych do twierdzeń, a co najwyzęj stawia tezy do zweryfikowania.

    Proszę mi powiedzieć dlaczego przez 20 lat protestów przeciw GMO, zwolennicy jej szkodliwości nie przedstawili światu jednoznaczych dowodów szkodliwości takich odmian. 20 lat to nie jest mało czasu, właściwie dobierając zwierzęta można prześledzić skutki zdrowotne wielu pokoleń. Dokładnie wiadomo jak takie badania należy robić. Jesli się twierdzi, że coś jest szkodliwe, to w nauce trzeba to udowdnić, albo przestać o tym gadać. W tym czasie wykonano różne prace badawcze nad skutkami stosowania odmian GM na zdrowie i na otoczenie, które autor bloga tutaj już przywoływał, co do których metodologii nie ma zastrzeżeń i wyniki tych prac nie wskazują, że taka żywność jest bardziej szkodliwa niż jej tradycyjne odpowiedniki , a uprawa nie jest bardziej niekorzystna dla przyrody niż odmian tradycyjnych. W obliczu twardych wyników badań poważny naukowiec przestaje głościć tezy, którym te wyniki zaprzeczają. Ale ekoaktywista i tak swoje wie, nie przekona go nic.
    Właśnie tąką analizą wagi żródeł różni się blog Wojtka Zalewskiego od artkułu w Wikipedii, choć ten przytoczony rzeczywiście imponuje obszernością literetury. Autor bloga próbuje zrobić z czytelniikami nienaukowcami to z czym sami mogą mieć metodologiczne problemy czyli: pomóc w właściwym zrozumieniem prac ich znaczenia, ziterpretowaniem wyników, w kontekście innych prac. To jest obiektywne i racjonalne. Pan ma chyba problem z uznaniem, że autor bloga ma kwalifikacje do takiej oceny źródeł, że się na tym lepiej zna. Z jednej strony Pan przyznaje, że ma dużą wiedzę i jest przygotowany, a z drugiej strony nie zgadza sie to z Pana poglądem, nie chce Pan uznać, że może rzeczywiście Autor zna sie na tym lepiej i pewnie wie co mówi, wiec mu Pan zarzuca to co najprościej czyli stronniczość. Autra bloga trzeba zdyskredytowac w obiczu tak przytłaczających argumentów, żeby odzyskać spokój co do posiadanych pogladów. Pan nie ufa nawet tym, których kompetencje uznaje. Woli Pan anonimowych autorów wikipedii, o ktorych kompetencjach nic Panu nie wiadomo, ale przynajmniej głosza to co Panu intuicja podszyta strache podpowiada. Czy od lekarzy i prawnikow tez Pan wie lepiej, czy jednak zdaje sie Pan na ich wiedze i kompetencje, jeśli je już Pan uzna?

  69. TO jest obiektywny blog? Gratuluje poczucia humoru hahahah

    Jak można tak bezczelnie manipulować informacjami dostępnymi w sieci i jeszcze nazywać się obiektywnym. No kpina.

  70. Ludzie przestańcie się w końcu powtarzać. Ta zdarta płyt już dawno zrobiła się nie do słuchania, panie doktor.

  71. Witam
    Trafiłem właśnie na bloga pierwszy raz i zabieram się za czytanie od początku 🙂
    Mam przy okazji pytanie. Czy mógł by Pan polecić może jakąś książkę (po polsku) o GMO dla „początkujących”:) ?

    Pozdrawiam

  72. @Ozzy

    Polecam najnowszą publikację wydawnictwa SGGW napisaną przez, moim zdaniem, obecnie najwybitniejszych specjalistów z zakresu biotechnologii rolniczej:
    „GMO w świetle najnowszych badań”. Myślę, że napisana przystępnym językiem.
    Z nowszych publikacji polecam również książkę „Aspekty społeczne i prawne biotechnologii” pod redakcją Prof. dr hab. Tomasza Twardowskiego. Bardzo dobrze opracowano w niej temat regulacji prawnych związanych z GMO.

  73. Czy istnieją długoterminowe badania wpływu spożywania żywności GMO na organizmy zwierzęce (typu prof. Seraliniego, ale pozbawionych jego wad typu zły dobór rasy itp)?

  74. @Adam

    Publikacja przeglądowa z marca 2012 roku:
    Assessment of the health impact of GM plant diets in long-term and multigenerational animal feeding trials: A literature review

    Przeanalizowano 12 publikacji długookresowych (ponad 90 dni do 2 lat) oraz 12 prac kilkupokoleniowych (od 2 do 5 pokoleń).

  75. Witam uprzejmie,

    na wstępie chciałbym pogratulować pomysłu i sposobu prowadzenia bloga. Takie przedsięwzięcia powinny pojawiać się częściej i naukowcy powinni starać się bardziej wychodzić do ludzi. Osobiście jestem studentem biotechnologii, wielkim zwolennikiem technologii GMO i, jeśli można tak powiedzieć, w jakiś sposób propagatorem wśród opinii publicznej (przynajmniej staram się).

    Jako młodszy, mniej doświadczony kolega mam pytanie, które mnie nurtuje od jakiegoś czasu, a nie udało mi się dotrzeć do żadnych publikacji na ten temat. Chodzi o sposoby zapobiegania rozprzestrzeniania się transgenu wśród odmian isogenicznych. Czy oprócz stref buforowych istnieją jakiekolwiek inne sposoby na ograniczenie tego zjawiska (np. metody molekularne)? Wiele osób pyta o to w dyskusji i niestety nie jestem w stanie odpowiadać na takie pytania, chociaż bardzo bym chciał 🙂 W miarę możliwości poprosiłbym o namiary na publikacje i prace traktujące o tym 🙂 Będę bardzo wdzięczny.

    Pozdrawiam serdecznie i czekam na odpowiedź.

  76. @Sebastian

    „Czy oprócz stref buforowych istnieją jakiekolwiek inne sposoby na ograniczenie tego zjawiska (np. metody molekularne)?”

    Tak. To tak zwana technologia „gen terminator” (co nie musi dotyczyć konkretnie jednego genu). O technologii GURT (Gene Use Restriction Technology) przeczytasz sobie choćby na stronach Wikipedii (KLIK).
    Technologia ta jest zakazana i obecnie nie uprawia się na świecie żadnej takiej odmiany transgenicznych roślin.

  77. Panie Wojtku,

    miałem na myśli metody dopuszczone do stosowania we współczesnym rolnictwie 🙂

  78. Od pewnego czasu bardzo interesuje mnie tematyka GMO i szukam w sieci, i nie tylko, jak najwięcej informacji (niestety zdana jestem tylko na język polski), by wyrobić sobie własny pogląd. Muszę przyznać, że opinii negatywnych jest bardzo dużo, pozytywnych bardzo mało, żeby nie powiedzieć wcale. Dlatego ucieszyłam się, gdy znalazłam Pański blog. Odniosłam wrażenie, że jest merytoryczny i dostarczy mi wiedzy, której poszukuję.
    I wszystko było ok do momentu, kiedy otworzyłam zakładkę „O mnie” i zaczęłam czytać komentarze w niej umieszczone. Przeczytałam wszystkie i… czar prysł.
    Wielka szkoda, bo wydaje mi się, że blog Pana adresowany jest głównie do osób takich, jak ja, tj. nie fachowców, nie naukowców, tylko tzw. „zwykłych ludzi”, których warto przekonać do idei żywności GMO, której jest Pan pasjonatem i stara się być wielkim orędownikiem.
    Dlatego nie będę polemizować z faktami, opiniami Pana czy innych, jeszcze nie czuję się dość kompetentna, by podjąć jakąkolwiek dyskusję na ten temat.
    Chcę napisać o swoich wrażeniach po lekturze komentarzy, a wrażenia te nie są przyjemne.
    Zbyt często z Pana wypowiedzi bije protekcjonalizm i lekceważenie, poruszane tematy traktuje Pan bardzo wybiórczo, a w zetknięciu z argumentami osób prezentujących odmienny od Pańskiego punkt widzenia, wychodzi z Pana zwykła arogancja.
    Dla kogo jest ten blog – dla osób o Pana poglądach, które wszystko wiedzą, jak Pan, czy dla takich, które mogłyby się od Pana czegoś nauczyć?
    Warto być trochę milszym, bo jeśli w ten sposób chce Pan przekonywać ludzi do swoich racji, to czarno to widzę.

  79. @Alex

    „Zbyt często z Pana wypowiedzi bije protekcjonalizm i lekceważenie, poruszane tematy traktuje Pan bardzo wybiórczo, a w zetknięciu z argumentami osób prezentujących odmienny od Pańskiego punkt widzenia, wychodzi z Pana zwykła arogancja.”

    Na pocieszenie powiem Pani, że w tzw. „realu” jestem jeszcze gorszy.
    Musi Pani zrozumieć, że dementowanie ewidentnych bzdur i kłamstw czasem może przeradzać się w protekcjonizm, a styl wypowiedzi ocierać się o arogancję. Staram się tego unikać, jednak z różnym powodzeniem.

    A skoro tak Panią razi „wybiórczość” moich tekstów, to gorąco zachęcam do ich uzupełniania pisząc komentarze. Wbrew pozorom jestem otwarty na argumenty poparte rzetelnymi źródłami.

    „Warto być trochę milszym, bo jeśli w ten sposób chce Pan przekonywać ludzi do swoich racji, to czarno to widzę.”

    Nie jest moim celem przekonywanie nikogo do moich „racji”. Prezentuję pewne fakty (doniesienia naukowe, wyniki badań, etc.) i nie zmuszam nikogo do wyciągania z nich takich samych wniosków jak ja.

  80. @Alex
    Bardzo ciekawy wpis. Potwierdza Pani to co, autor bloga i kilku innych biologów molekularnych uważa za jedną z polskich bolączek w dyskusji o GMO: niedostateczne fachowe przedstawianie tematu GMO w języku polskim, nadreprezentatywności opinii negatywnych, czyli odpuszczenie sobie przez środowisko polskich naukowców zadania popularyzacji. I jeśli dobrze rozumiem autora, to ten blog ma nieco ten brak uzupełnić, ale jednocześnie nie być blogiem edukacyjnym, ani podrecznikiem z genetyki molekularnej. To ma być miejsce dyskusji i wymiany poglądów, więc czasem trzeba włożyć kij w mrowisko, jednoczesnie jeśli ktoś przystępuje do dyskusji na jakis temat to chyba mozna oczekiwać, że „coś” już wie. Niestety w temacie GMO bardzo chetnie i to w sposób stanowczy wypowiadają sie osoby które nie maja jakiegolwiek pojecia ani o genetyce, ani o żywieniu, ani o rolnictwie, ani o ekologii, czy ochronie środwiska, ani o obowiązujacym prawie czy gospodarce. Z niektórymi przedstawianymi przez takie osby „argumentami” poprostu nie da sie dyskutować, bo są zupełnie bzdurne lub nieprawdziwe.
    Mam nadzieję, że oprócz protekcjonalizmu, lekceważenia i bycia „niemiłym” gospodarza (to jest Pani wrażenie, ja go nie podzielam) dostrzega Pani także, jest obiektem niewybrednych ataków i oskarżeń: „że kłamie, że jest nieobiektywny, że jest niedouczony, że nie ma wiedzy, że przynosi wstyd abslowentom uczelni, że jest skorumpowany, przepłacony itp”. I tylko dlatego, że ma inny pogląd na technlogię GMO niż rzeczeni rozmówcy, bo z racji wykształcenia i pracy w IHAR ma trochę większą wiedzę na ten temat niż przęcietny obywatel i na domiar złego chce się tą wiedzą podzielić prezentując naukowe argumenty. Jak takie postawy rozmówców Pana Zalewskiego Pani skomentuje?
    Czy gdyby autor był „milszy”, to według Pani miałby wtedy także „więcej racji”? Miałby mocniejsze argumenty? Łatwiej byłoby Pani wyrobić sobie pogląd na GMO?

  81. @Wojciech Zalewski – 29 grudnia o godz. 16:26
    „Publikacja przeglądowa z marca 2012 roku:
    Assessment of the health impact of GM plant diets in long-term and multigenerational animal feeding trials: A literature review
    Przeanalizowano 12 publikacji długookresowych (ponad 90 dni do 2 lat) oraz 12 prac kilkupokoleniowych (od 2 do 5 pokoleń).”
    – Tylko kilkadziesiat badan, i to ograniczonych do gora 2 lat i 5 pokolen? Przeciez ludzie, zyja dzis okolo 60-80 lat, a wiec co to sa te dwa lata? A zakladajac, ze jedno pokolenie to jest w przypadku homo sapiens okolo 20 lat, to powinnismy poczekac jakies conajmniej 200 lat, aby miec wyniki badan na conajmniej 10 pokoleniach ssakow o dlugosci zycia podobnej do czlowieka.
    Prosze napisac, gdzie ja sie myle.
    Izrael Wolski

  82. Panie BaKoRo, rozumiem, że autor bloga potrzebuje wsparcia, ale może trochę bardziej subtelnie…?
    Nie chciałabym sama popaść w protekcjonalny ton, ale jesteście Panowie chyba jeszcze po prostu zbyt młodzi, by rozumieć, że nie ma czegoś takiego jak PRAWDA OBIEKTYWNA lub RACJA.
    Są fakty, z którymi się nie dyskutuje i ich interpretacje, czyli poglądy.
    Co do poglądów, to można podjąć z nimi dyskusję, a można uznać, że każdy pogląd inny od mojego to stek bzdur. I w porządku, każdy ma takie prawo, autor bloga też. Tyle że na platformie mającej być w założeniu miejscem dyskusji i wymiany poglądów oczekiwałabym tego pierwszego, a znajduję to drugie.
    Będę czytać tego bloga, bo mi się podoba (w zakładce „Strona główna”), a panu Wojtkowi życzę, żeby przestał być taki impregnowany i żeby za wpisem, który czyta, dojrzał człowieka, a nie idiotę, który nie wie, o czym mówi.

  83. @Alex
    Coś sie Pani nie podoba, ale trudno zrozumieć co. Może głównym problemem jest jednak nasz wiek? „Wam młodym to sie wydaje…, jak pożyjecie dłużej to zobaczycie…” To co Pani pisze to są ogólniki. Z którymi na dodatek się zgadzamy. Czy może je Pani powiązać z konkretnymi wypowiedziami, bo trudno zrozumieć co Pani zarzuca? Nie ma jednej prawdy/racji obiektywnej, ponadto suma różnych prawd/racji także nie daje jeszcze obiektywizmu. Ale są FAKTY ustalane eksperymentalnie za pomocą naukowo poprawnej metodologii, a nie indywidualnego subiektywnego doświadczenia czy obserwacji np. przy określonym ciśnieniu czysta woda wrze w 100 st. Celcjusza. To jest fakt, a nie pogląd/racja. Jeśli w wielokrotnie powtarzanych badaniach, pozytywnie zweryfikowanych metodologicznie przez innych naukowców, wykazano np., ze różnym zwierzętom karmionym przez kilka pokoleń nie zaszkodziły pasze z kukurydzą MON810 to dla nas naukowców to jest fakt – kukurydza MON810 nie jest szkodliwa dla zdrowia – z którym rzeczywiście się już nie dyskutuje, a nie pogląd, na którego interpretację wpływa np. nasz wiek.
    Czy z tego, że autor uparcie w swoich poglądach odwołuje się do naukowych publikacji, które ustalają jakie są fakty czyni Pani zarzut?
    Może to zaufanie autora i „popleczników” w skuteczność narzedzi naukowych Pani przeszkadza?
    Czy na tym blogu nie można wymieniać poglądów?
    Czy brakuje tu wpisów nieprzychylnych GMO?
    Czy problem jest to, że autor nie ma poglądów o GMO wyrobionych na podstawie rzetelnych naukowych publikacji wykazujacych szkodliwość GMO? No w tym właśnie jest sęk, że takich publikacji nie ma, pomimo 20 lat starań na ich dostarczenie, nie wykazano, że obawy społeczne są zasadne. A te pojedyńcze, które się pojawiają są obarczone elementarnymi błędami metodologicznymi. Jak się pojawią niezbite dowody na szkodliwość jakiś odmiany GMO to gwarantuję Pani, że większość naukowców dziś przychylnych zarząda jej wycofania. Właśnie dlatego, że w nauce nie ma prawdy/racji obiektywnej raz na zawsze ustalonej, ale poszukuje się prawdy drogą ustalania faktów.

  84. Przykro mi, ale jaśniej i prościej nie potrafię. Skoro Pan nie rozumie, to już Pański problem.
    To mój ostatni głos w tej „dyskusji”, naprawdę nie jest moim zamiarem kłócić się, chciałam tylko życzliwie zwrócić uwagę na coś, co razi być może nie tylko mnie.
    Życzę Panu Wojtkowi jak najlepiej, osobom wspierającym go i w pewnym sensie współtworzącym jego blog, również.

  85. @BaKoRo – to nie o to chodzi, ze nie ma jeszcze rzetelnych naukowych publikacji wykazujacych szkodliwość GMO, ale ze nie ma, bo tez jeszcze byc nie moze, rzetelnych naukowych publikacji wykazujacych NIEszkodliwość GMO. Po prostu to jest tak, jak z owym globalnym ociepleniem albo wplywem telewizji albo Internetu na dzieci – po prostu za malo minelo dotad czasu, aby stwierdzic jakikolwiek znaczacy wplyw GMO na srodowisko, w tym tez i na ludzi. Aby taki wplyw stwierdzic, to potrzebujemy badan, ktore analzowalyby szereg pokolen ludzi, czyli potrzebujemy conajmniej jakies 100 jak nie 200 lat, aby zaczac wyciagac jakies rozsadne wniski z zebranych danych. A na razie, to dysponujemy tylko mocno niereprezentatywna probka, na podstawie ktorej nie wolno nam wyciagac jajkichkolwiek ogolnych wnioskow.
    Izrael Wolski

  86. @ Wolski
    Skoro, uważa Pan że aby ocenić bezpieczeństwo technologii GMO potrzeba aż 200 lat i dlatego należy mieć do tej technologii jak najdalej posunięta rezerwę, to czy uważa Pan także, że podobna zasade należy stsoswac do wszelkich innych technlogicznych nowinek? Nowych odmian dla riolnictwa otrzymanych na drodze krzyzowania, lub ukierunkowanej mutagenezy, nowych leków, nowych technologii elektronicznych?
    Jakoś nikt protestuje przeciew temu co wymieniłem? Czy uważa Pan, że badania bezpieczeństwa tych nowych technologii są również bezwartościowe i należy wstrzymać sie z ich wdrażaniem? Czy zgodziłby sie Pan na finansowanie badań trwających 200 lat jeśli badania 10 letnie nie potwierdzają postawionej tezy o szkodliwości. Jak zaobserwować wpływ GMO na środowisko jeśli sie tego GMO do środowiska nie wprowadzi? Czy pan rozumie że to co pan postuluje wzgledem GMO jest poprostu technicznie, ekonomicznie niewykonalne?
    I wbrew temu co Pan uważa właśnie brak przez 20 lat, przy tak silnej negatywnej presji społecznej, jakichkolwiek naukowych dowodów o szkodliwości konkretnych odmian GMO jest to kluczowym dowodem. Jeśli coś jest szkodliwe, to naprawde łatwo to wykazać. Nie potrzeba do tego budować zderzacza hadronów.

    @Alex
    Nikt tu sie nie chce kłócić. Jedynie zapraszamy do wymiany poglądów i wyłuszczenia swoich racji. Jednocześnie bronimy swoich. Prosze się z dyskusji nie wycofywać kwitując, że skoro Pani nie rozumiem, to jest to mój problem. Bo robi Pani dokładnie to co sama autorowi i mnie tu zarzuca czyli protekcjonalizm i brak gotowości do dyskusji.
    Tak czy inaczej zapraszamy do czytania bloga.

  87. @Wolski
    Może Pan wskazać publikacje naukowe dowodzące nieszkodliwości pszenżyta, nektarynek, grejpfrutów i wielu innych odmian roślin, które w stanie dzikim nie występują i powstały w laboratoriach naukowców?
    Pytanie retoryczne, bo tak w ogóle popełnia Pan podstawowy błąd, który po wielekroć był wskazywany w dyskusjach na tym blogu: nie można udowodnić nieszkodliwości czegoś, tak jak nie można udowodnić nieistnienia krasnoludków. Można natomiast udowodnić szkodliwość, jak również istnienie krasnoludków prezentując wszystkim co najmniej jednego krasnoludka.

  88. @ MR
    Przykład z krasnoludkami jest znakomity. Nawet dziecko zrozumie :). Widać warsztat popularyzatorski 🙂

  89. @Wojciech Zalewski, @MR, @BaKoRo
    Szkoda, że usunął Pan dwa ostatnie wpisy, byłam ciekawa odpowiedzi. Chociaż to, co Pan zrobił w zasadzie też jest odpowiedzią.

  90. Szanowna Alex,
    na tym blogu nie ma Pani specjalnie dużych szans by ewentualnie wyrobić sobie zdanie co do GMO. Pani wyartykułowane wątpliwości, jeśli będą uznane przez tercet GMO-entuzjastyczny za wskazujące na próby zbudowania sobie w miarę rzeczywiście obiektywnej opinii, profilaktycznie będą opatrzone barierą ochronną w postaci tekstów a jakiejś atawistycznej bojaźni, oskarżeniami o należenie do „Otchłani”, w tym np. zwolenników medycyny alternatywnej (np. homeopatii), także teorii spiskowych lub o trolling. Jak ich Pani swoją natarczywością doprowadzi do rozpaczy, to wpisy będą kasowane i już.
    Za wstawienie się za mną dziękuję, też mnie interesowało jak do mojego wpisu ustosunkuje się tercet, więc spróbowałem zgłosić narzucające się wątpliwości ale widać niechcący trafiłem w „miętkie” bo rezultat, to skasowanie moich wpisów czyli rejterada (nie pierwszy raz zresztą). Nie wiem co stało się główną przyczyną zniknięcia moich krótkich uwag, bo przecież nie naruszyłem netykiety i kto tak naprawdę podjął decyzję, czy robiący tu za gospodarza, czy np. ten z uszkodzonym genem DCDC2.
    Pozdrawiam, Nemer

  91. @ Nemer
    „Nie wiem co stało się główną przyczyną zniknięcia moich krótkich uwag, bo przecież nie naruszyłem netykiety i kto tak naprawdę podjął decyzję, czy robiący tu za gospodarza, czy np. ten z uszkodzonym genem DCDC2.”

    Czy to nie jest przejaw myślenia spiskowego :). „No kto tu Panie na tym blogu pociaga za sznurki?”
    🙂

  92. Nie. Nie jest to przejaw myślenia spiskowego. I nie jest ważne, kto pociąga za sznurki. Wiem, że moja opinia nikogo z prowadzących blog nie zainteresuje, ale mimo to ją wyrażę – pomysł na blog jest znakomity, ale sposób jego prowadzenia żenujący i poniżej dopuszczalnego dla mnie poziomu. Nic tu po mnie, zabieram się stąd.
    Nemera pozdrawiam i radzę mu to samo 🙂

  93. @ Alex

    „Wiem, że moja opinia nikogo z prowadzących blog nie zainteresuje,”

    A skąd Pani to wie? Opinie personalne na nasz temat, a na razie głównie takie Pani tu wyraża, rzeczywiście bardzo nas nie zajmują. My tu na tym blogu lubimy rozmawiać o GMO. Ma Pani jakąś opinię/obawę w związku z tym tematem? Coś Panią nurtuje? Proszę napisać. Postaramy się odpowiedzieć, wyjaśnić jeśli będziemy w stanie. Co nie oznacza, że upieramy się Panią przekonać do swoich racji, poprostu przedstawimy punkt widzenia osób, ktore akceptują modyfikowanie genetyczne. Pozdrawiam 🙂
    I prowadzacym blog jest Wojtek Zalewski, a my jesteśmy miłośnikami tematu 🙂

  94. Ach jakie to wesołe i i jakie śmieszne, najpierw wyciąć wpisy uzasadniające przypuszczenie, że Wojciech Zalewski jest tylko narzędziem np. BaKoRo i innych może a potem, po uniemożliwieniu w ten sposób rzetelnej oceny czytającym blog, czy może to ja mam rację, wybrać z moich tekstów sekwencję, która na tle wykasowanych wpisów okazałyby się zupełnie uzasadniona i walić we mnie jak w bęben.
    Jesteście żałośni w tym stylu uprawiania polemiki. Nie stać was na więcej jak strzelanie w plecy rozbrojonemu (przez kasowanie niewygodnych wpisów) polemiście? – i dziwicie się potem, że u kogoś takiego jak Alex wzbudziliście obrzydzenie?
    Co do GMO, to nurtuje mnie „poprostu” czy można dokonać modyfikacji genu DCDC2.

  95. Szanowny Autorze

    Czy odżywiasz się żywnością GMO? Czy dajesz ją swoim dzieciom (Rodzinie)? Jeżeli nie, czy deklarujesz że w okresie najbliższych 10 lat będziesz żywić siebie i swoją Rodzinę wyłącznie (lub na ile to możliwe w Polsce) żywnością GMO?

    W przypadku pozytywnych odpowiedzi za 10 lat z wielkim zainteresowaniem powrócę do rozmowy o skutkach odżywiania się GMO

  96. @świadomy konsument

    „Czy odżywiasz się żywnością GMO?”

    To zależy co Pan/i ma na myśli. Jeśli chodzi o genetycznie modyfikowane organizmy w ujęciu definicji, to nie wiem, bo tego nie sprawdzam gdy trzymam w ręku produkt.
    A jako biotechnolog chciałbym Pana/Panią uświadomić, że niemal wszystko co jemy to żywność genetycznie modyfikowana.

    „Jeżeli nie, czy deklarujesz że w okresie najbliższych 10 lat będziesz żywić siebie i swoją Rodzinę wyłącznie (lub na ile to możliwe w Polsce) żywnością GMO?”

    Chętnie i gdybym miał wybór, to zapewne sięgał bym po produkty np. charakteryzujące się zmienionym/korzystnym składem lub pozbawione alergenów czy substancji antyżywieniowych. Sięgałbym po nie również z przekonaniem, że w ten sposób przyczyniam się do poprawy środowiska naturalnego, co zostało już dowiedzione naukowo.

    „W przypadku pozytywnych odpowiedzi za 10 lat z wielkim zainteresowaniem powrócę do rozmowy o skutkach odżywiania się GMO”

    GMO spożywane jest na świecie od ok. 20 lat. Szacuje się, że ludzie zjedli już 3 tryliony posiłków zawierających GMO. Jak do tej pory nie stwierdzono ani jednego przypadku negatywnego oddziaływania na ludzi (czego nie można powiedzieć o konwencjonalnej żywności).

  97. Prosze Pana Zalewskiego o odrobine chocby uczciwości. Zgoda, że niemal wszystko co dziś jemy to żywność genetycznie modyfikowana, ale NIE modyfikowana przy pomocy inżynierii genetycznej! Poza tym, to znam z literatury całą masę doświadczeń, które wykazały szkodliwość GMO dla ludzi. Tyle, ze jesli ktos wykaze szkodliwosc GMO, to od razu staje sie celem ataku wielkich korporacji typu Monstanto. Oto pierwszy z brzegu przyklad:
    Europejska Agencja Bezpieczeństwa Żywności (EFSA) skrytykowała i wstępnie odrzuciła badania przeprowadzone przez francuskich naukowców pod kierunkiem dr. Seralini, które zakwestionowały bezpieczeństwo żywności modyfikowanej genetycznie – informuje FAMMU/FAPA.
    Portalspozywczy.pl
    Chodzi tu o badania nad skarmianiem szczurów kukurydzą GMO NK603. W swoim wstępnym raporcie Agencja stwierdziła, że badanie to nie miało „wystarczającej jakości naukowej”. Ocena EFSA została opublikowana tylko dziewięć dni po tym, jak KE zawnioskowała o ponowną ocenę kontrowersyjnego badania francuskiego Uniwersytetu w Caen.
    We wstępnym raporcie EFSA oceniła, że analiza zawarta w badaniu była niewystarczająca i zwróciła się do francuskich specjalistów o przedstawienie dodatkowych wyników do 12 października br.
    Wnioski agencji mającej siedzibę w Parmie wywołały jednak ponowną falę krytyki. Według FoE przez ostatnią dekadę EFSA konsekwentnie sprzyjała przemysłowi biotechnologicznemu i pomijała obawy o zdrowie i środowisko w związku z uprawami roślin modyfikowanych genetycznie. Szef działu rolnego w GP zażądał wprowadzenia moratorium na uprawy GMO motywując, że Unia potrzebuje przedefiniowania testów bezpieczeństwa, tak by uwzględniać długoterminowe efekty.
    EFSA już od lat jest krytykowana za rzekome sprzyjanie interesom przemysłu biotechnologicznego. Choć EFSA broniła dotychczas swoich decyzji, w marcu br. ogłosiła działania mające na celu wyjaśnienie zasad ujawniania informacji oraz wytycznych dotyczących tego, kto może zostać ekspertem naukowym agencji. W ten sposób agencja chciała zwiększyć wiarygodność swoich ocen produktów oraz ich bezpieczeństwa, w tym m.in. bezpieczeństwa GMO.
    Dr. Seralini odrzucił zarzuty EFSA podkreślając, że nie wyjawi więcej żadnych danych o doświadczeniu do czasu, gdy EFSA nie wyjawi wszystkich danych o analizie kukurydzy GMO NK603 i herbicydu Roundup, które zaważyły o uznaniu jej jako bezpieczną. Tymczasem przedstawiciele agendy Komisji DG SANCO potwierdzili, że zaproponują wprowadzenie rozporządzenia w którym przedłużą obowiązkowy czas trwania doświadczeń ze skarmianiem GMO z 28 do 90 dni.
    Przeczytaj o badaniach przeprowadzonych przez francuskich naukowców:
    Badania dowiodły szkodliwości GMO. KE rozważy zakaz importu modyfikowanej kukurydzy

  98. @Piglet
    A ja Cię proszę o minimum logiczności w swoich wypowiedziach. Najpierw (we wcześniejszych komciach) przyznajesz, że samo zastosowanie inżynierii genetycznej do uzyskiwania nowych odmian roślin (jako technologii) nie jest szkodliwe. Teraz zaś sugerujesz, że GMO jest „be”, bo powstało za pomocą… inżynierii genetycznej.
    Po drugie, jeśli cokolwiek udowodnił (o tym za chwilę) Seralini, to co najwyżej szkodliwość kukurydzy NK603. Bo nie badał buraków cukrowych, soi, kukurydzy MON810, papai, kabaczków i innych uprawianych na świecie roślin GMO.
    Po trzecie, nie tylko EFSA zakwestionowała wartość naukową badań Seraliniego – informacje o tym, kto jeszcze, znajdziesz na tym blogu.
    Wreszcie, wejdź sobie na stronę EFSA, poczytaj o tej instytucji i nie wypisuj bzdur.

  99. @Piglet

    „znam z literatury całą masę doświadczeń, które wykazały szkodliwość GMO dla ludzi. „

    Po przeczytaniu Pana komentarzy z cala pewnością stwierdzam, że nie zna Pan nawet jednej takiej pracy. Zresztą nie wiem czy ktokolwiek zna.

    „Przeczytaj o badaniach przeprowadzonych przez francuskich naukowców:
    Badania dowiodły szkodliwości GMO. KE rozważy zakaz importu modyfikowanej kukurydzy”

    Te badania nie dowiodły szkodliwości GMO czy nawet badanej kukurydzy NK603. Dowiodły jedynie, że stare szczury chorują na raka i umierają, tylko i aż tyle.

  100. @MR
    Nie przekrecaj mych slow – inzynieria genetyczna „jako taka” NIE jest szkodliwa, podobnie jak nie jest szkodliwa np. inzynieria jadrowa. Szkodliwe sa dopiero ich produkty, takie jak np. GMO czy bomby atomowe.
    Poza tym, to jesli chocby jeden GMO jest szkodliwy, to nie mozna mowic, z GMO nie sa szkodliwe. Tak wiec GMO maja szkodliwe dzialanie, co zreszta zostalo potwierdzone przez liczne badania. Kwestia jez zas, czy korzysci ze stosowania GMO, takie jak np. wyzsze plony czy odpornosc na szkodniki, przewazaja nad negatywnymi stronami owych GMO, takich jak monopolizacja handlu ziarnem i patenty na rosliny posiadane przez wielkie korporacje typu Monstanto, zmniejszenie roznorodnosci gatunkow oraz negatywne skutki spozywania GMO, ktroe sa juz widoczne, a co wazniejsze, potencjalnie szkodliwe skutki spozywania GMO w dluzszym okresie czasu, czyli w ciagu kilku pokolen, o ktorych nic na razie nie wiemy, gdyz nie prowadzi sie dzis takich badan, z powodow glownie politycznych (wielkie koropracje typu Monsanto wplywaja przez skorumpowanych politykow na rzady, aby takich, kosztownych z definicji, badan nie finansowano).

  101. @Wojciech Zalewski
    Prosze mnie tu nie obrazac. Takich prac jest sporo, gdyz nie ma technologii, ktore nie mialy by negatywnych skutkow po ich zastosowaniu w praktyce, tak jak nie ma lekarstw, ktore by nie mialy tzw. ubocznego (czytaj szkodliwego) dzialania. Jak to juz pisalem, kwestia jest ‚tylko’ to, czy korzysci ze stosowania GMO, takie jak np. wyzsze plony czy tez odpornosc na szkodniki, przewazaja nad negatywnymi stronami owych GMO, takich jak np. monopolizacja handlu ziarnem i patenty na rosliny posiadane przez wielkie korporacje typu Monstanto, zmniejszenie roznorodnosci gatunkow oraz negatywne skutki spozywania GMO, ktore sa juz widoczne, a co wazniejsze, potencjalnie szkodliwe skutki spozywania GMO w dluzszym okresie czasu, czyli w ciagu kilku pokolen, o ktorych nic na razie nie wiemy, gdyz nie prowadzi sie dzis takich badan, z powodow glownie politycznych (wielkie koropracje typu Monsanto wplywaja przez skorumpowanych politykow na rzady, aby takich, kosztownych z definicji, badan nie finansowano).
    A badania nad szkodliwoscia GMO (dokladniej „ubocznymi” skutkami spozywania GMO) powinno sie prowadzic takze i na starszych zwierzetach, chyba, ze jest Pan, jak np. minster finansow Japonii, za przyspieszona eliminacja straszych ludzi ze spoleczenstwa.

  102. @ Piglet vel Kagan
    „…GMO czy bomby atomowe”.
    Nadal będzie Pan twierdził, że to zwolennicy uprawiają propagandę. Goebbels nie jest panu godzien wiązać rzemyków u sandałów.
    „Poza tym, to jeśli choćby jeden GMO jest szkodliwy, to nie można mówić, z GMO nie są szkodliwe. Tak wiec GMO maja szkodliwe działanie, co zresztą zostało potwierdzone przez liczne badania.”
    A to „ tak, więc” w drugim zdaniu ma oznaczać, że Pan tu cos udowodnił w tym pierwszym? W pierwszym zdaniu nie ma błędu logicznego, ale z twierdzenia że GMO nie są nieszkodliwe bo jeśli choć jeden… nie można wyciągnąć wniosku uogólniającego, że „wszystkie GMO mają szkodliwe działanie”. To JEST błąd logiczny.
    Jaką wartość poznawczą ma to pierwsze logiczne zdanie? Czego się z niego dowiadujemy? Tego samego co ze zdań:
    „Jeśli choćby jedna roślina jest szkodliwa, to nie można mówić, że rośliny nie są szkodliwe.” I dalej „Tak więc rośliny maja szkodliwe działanie….”
    „Jeśli choćby jeden grzyb jest trujący, to nie można mówić, że grzyby nie są trujące”. I dalej „Tak więc grzyby mają trujące działanie…”
    Czy ktoś się stał mądrzejszy od tego pierwszego logicznego zdania? Nie. Dowiedział się czegoś? Nie. To co Pan nam tu wypisuje to jest manipulacja, żonglerka słowna, widać intencje wprowadzania czytelników w błąd. Polskiego doktoratu z tego nie będzie i być nie może Panie kagan. Za wysokie progi dla Pana.

    „…co zreszta zostalo potwierdzone przez liczne badania.”
    Zostało? Co zostało potwierdzone? Dowody, gdzie są dowody Panie kagan? Niech nam Pan te publikacje wskaże! Bez tego to jest pusta gadanina.
    Seralini? Ermakowa? Przecież sam Pan te badania zdyskredytował, twierdząc, że badania bezpieczeństwa GMO na szczurach są z założenia bezwartościowe, bo muszą być na ludziach (10 pokoleń), co przytomnie wczoraj wytknął Panu Poyu.

  103. @Piglet
    Poza tym, to jesli chocby jeden GMO jest szkodliwy, to nie mozna mowic, z GMO nie sa szkodliwe.

    A co z takimi ziemniakami? Niektóre jego odmiany są dosyć toksyczne. Zakazać odmian konwencjonalnych nie podlegających tak ścisłym badaniom jak GMO? Pamiętam też głośną sprawę konwencjonalnej odmiany trawy produkującej cyjanek, która wytruła ileś tam krów. Oczywiście zieloni zrobili odpowiednią nagonkę wmawiając ludziom, że to GMO. Sprostowania przeszły już jakoś bez echa. Oczywiście można też stworzyć celowo odmiany GMO produkujące cyjanek. Ale po co to komu?

  104. @Piglet

    „Takich prac jest sporo”

    Zaczynał Pan od stwierdzenia, że jest „całe mnóstwo” takich prac. Teraz już tylko „sporo”. Rozczarowuje mnie Pan i cały świat naukowy, który czeka na tego typu publikacje.
    Rozumiem, że wie Pan coś więcej, ale tą tajemną wiedzą nie ma zamiaru się z nami podzielić. Rozumiem, strach przed skorumpowanymi Rządami. Kto wie co by się z Panem stało gdyby ujawnił Pan choćby jedno takie doniesienie. Tak więc, ma Pan moje pełne zrozumienie.

  105. Widze, ze na tym blogu nie da sie dyskutowac, gdyz kiedy sie tu krytykuje komercjalizacje GMO, to od razu jest sie oskarzonym o glupote i ignorancje oraz naraza sie na malo kulturalne ataki ososbiste. Przypominam wiec, ze aby dowiesc szkodliwosc GMO, wystarczy wykazac jeden przypadek takowej szkodliwosci. I nie jest tez tak, ze jesli GMO sa szkodliwe dla szczurow, to nie sa one szkodliwe dla ludzi. Jest tylko tak, ze jesli udowodni sie, ze dane odmiany GMO nie sa szkodliwe dla szczurow, to nie znaczy ze sa one nieszkodliwe dla ludzi, ale nie na odwrot, czyli ze nieszkodliwosc dla szczurow nie oznacza nieszkodliwosci dla ludzi. Ale po co ja sie tu bawie w te dyskusje, skoro to nie jest przeciez obiektywny blog o GMO, a tylko jego propaganda… 🙁

  106. @zapylniak

    „kiedy sie tu krytykuje komercjalizacje GMO, to od razu jest sie oskarzonym o glupote i ignorancje „

    Być może. Trudno nie podejrzewać osób, które tak „dla zasady” sprzeciwiają się GMO o ignorancję. Osoby takie nie potrafią przytoczyć racjonalnych powodów dla, których tak postępują. Cóż, gdybym ja sprzeciwiał się jakiejś technologii i nie potrafił wyjaśnić dlaczego to przyzna Pan, że ociera się to o ignorancję.

    Ten blog, uważam jest na niezłym poziomie merytorycznym i w dyskusji staramy się opierać o fakty i dane naukowe. dyskutujemy w oparciu o argumenty, a nie na przypuszczenia lub mity (niestety co charakteryzuje nierzadko oponentów). Argumenty można weryfikować, co staramy się, czasem z bezwzględnością robić. Gdy ktoś rozpowszechnia nieprawdziwe informacje lub najzwyczajniejsze bzdury, to w odpowiedni sposób staram się tego typu rzeczy komentować. Argumenty, którymi ja się posługuję w dyskusji, również może Pan zdyskredytować, przytaczając własne, które im zaprzeczają. Nie obrażę się wtedy, baa nawet Panu podziękuję. Szkoda tylko, że większość osób „obraża się” gdy wykazuje się im czarno na białym, że po prostu nie mają racji, pisząc że traktuje się ich jak „ignorantów i głupków”.

    „Przypominam wiec, ze aby dowiesc szkodliwosc GMO, wystarczy wykazac jeden przypadek takowej szkodliwosci.”

    Nie jest to prawda. Jeden przypadek o niczym nie świadczy. Być może takiemu szczurowi zaszkodziło coś innego, niezidentyfikowanego. Dlatego fundamentalną zasada w badaniach naukowych jest potwierdzenie danego zjawiska przez innych badaczy. Jedno doniesienie na jakiś temat, owszem, może wywołać nawet sensację i poruszyć w posadach prawa rządzące naturą. Niemniej dopóki nie pojawią się doniesienia potwierdzające, to do tego typu doniesień należy podchodzić z odpowiednią rezerwą.

    I chciałbym aby jaśniej Pan napisał. Gdy pisze Pan o szkodliwości GMO, to ma Pan na myśli inżynierię genetyczną, czyli technologię jako taką, którą być może uważa Pan za niebezpieczną lub szkodliwą, czy być może pisze Pan o konkretnej odmianie/modyfikacji? Przyznam, że gdy osoby piszą o szkodliwości GMO, to nie wiem co mają dokładnie na myśli.

  107. 1. Niemniej powtarzaja sie tu, malo z reguly kulturalne, ataki na osoby, ktore osmielily sie napisac cokolwiek negatywnego na temat GMO. A przeciez w ten sposob, to z takich osob, ktore moga byc neutralnie nastawione do GMO, robi sie od razu wrogow owych GMO. A Pan tu toleruje wybryki takiego np. BaKoRo, ktory zwyczajnie obraza osoby majace inne niz on poglady, tylko dla tego, ze BaKoRo jest zwolennikiem GMO. Ale niech Pan wreszcie zrozumie, ze taki BaKoRo nikogo do GMO nie przekona, a tylko narobi wrogow inzynierii genetycznej. Niech sie Pan uczy na bledach PRLowskiej propagandy, ktora przegrala walke z Kosciolem wlasnie przez swoj agresywny ton i obrazanie wierzacych, a dzis, bez tej nachalnej, ateistycznej propagandy np. ‚Argumentow’, to ludzie sami odchodza w Polsce od wiary i Kosciola, gdyz takie odejscie nie oznacza juz dzis przyjecia za prawdziwe ‚argumentow’ PZPRowskiej propagandy.
    2. Tu nie chodzi o tego jednego szczura, a o to, ze jesli dowiedzie sie szkodliwosci jednego chocby gatunku GMO, to nie bedzie mozna mowic o tym, ze GMO sa nieszkodliwe. A przeciez nie ma absolutnie nieszkodliwych technologii, tak samo jak nie ma absolutnie nieszkodliwych lekarstw. Popelnia wiec Pan tu powazny blad, starajac sie przekonac laikow, ze GMO jest w 100% nieszkodliwe. Pytanie jest bowiem tylko takie, czy GMO jest (badz nie jest) bardziej szkodliwe niz zywnosc otrzymana metodami ‚tradycyjnymi’. Jako doktorant, powinien Pan te subtelna roznice zrozumiec.
    Pozdrawiam

  108. @zupelnylaik

    „jesli dowiedzie sie szkodliwosci jednego chocby gatunku GMO, to nie bedzie mozna mowic o tym, ze GMO sa nieszkodliwe.”

    Znów jest Pan w błędzie. Co najwyżej będziemy mogli powiedzieć, że dana odmiana jest szkodliwa. Tak samo jak nie możemy powiedzieć, że wszystkie grzyby są szkodliwe bo są wśród nich gatunki trujące. Oczywiście należy wtedy określić, co wywołuję tą szkodliwość: wprowadzone białko? Jakiś wtórny metabolit, a może sama technologia (co jest najmniej prawdopodobne). Jeśli uważamy, że sama technologia jest szkodliwa, to jej negatywne efekty pojawiałyby się przy różnego rodzaju modyfikacji (wstawiany genów, wyciszaniu genów, transformacją bakteriami, transformacją metodą bioliostyczną, etc.). Nie obserwuje się aby powodowala ona negatywne skutki, dlatego uważana jest przez wszystkie organizacje naukowe oraz pozarządowe (z WHO na czele), że nie powoduje dodatkowego ryzyka w porownaniu do metod konwencjonalnych.

    „A przeciez nie ma absolutnie nieszkodliwych technologii, tak samo jak nie ma absolutnie nieszkodliwych lekarstw. Popelnia wiec Pan tu powazny blad, starajac sie przekonac laikow, ze GMO jest w 100% nieszkodliwe. „

    Być może. Ma Pan rację, może dojść do niekorzystnych zmian po doświadczeniu transformacyjnym (nie pisałem nigdy, że nie). Rzeczywiście mówiąc o nieszkodliwości, mam tu na myśli porównanie do technik konwencjonalnych, które uważane są za bezpieczne oraz naturalne (co jak Pan wie nie jest prawdą). Jeśli więc inżynieria genetyczna jest bardziej precyzyjna i wywołuje mniej niekorzystnych zmian od technik „naturalnych” to jest ona bardziej bezpieczna.
    Do tego dochodzi taki aspekt, iż zazwyczaj w rozmowach rozmawiamy o GMO już dopuszczonych na rynek. Przebadanych i przetestowanych pod względem bezpieczeństwa.

  109. @zupelnylaik
    Jako kolejny zdegustowany komentator tego bloga powinieneś zauważyć, że jego autor „doktorant” nie jest w stanie nawet prawidłowo odczytać i przepisać Twojego nicka, a Ty oczekujesz właściwego odczytania Twoich argumentów 🙄
    To jest blog propagandy i indoktrynacji, i nic tu po ludziach bez dorożkarskich klapek na oczach.

  110. Gratuluję kompetentnego prowadzenia bloga. Będę obserwował.
    Pozdrawiam

  111. @Wojciech Zalewski

    Dziękuję za zaangażowanie w popularyzację wiedzy naukowej w tym jakże ważnym dla nas wszystkich temacie. Jednocześnie jestem pod wrażeniem twojej cierpliwości do prowadzenia dyskusji z totalnymi ignorantami. Sam kilkukrotnie próbowałem dyskutować z osobami mającymi całkowicie negatywne zdanie o GMO (jak później się okazało raczej o firmie Monsanto a nie samych roślinach czy technologii). Niezmiernie trudno jest wytłumaczyć osobie bez wiedzy jak działa nauka, że się myli. Przytaczanie argumentów ogólnikowych zamiast dyskusji popartej cytowaniami z literatury naukowej to standard. Zwykłe granie na emocjach. Ja tego nie potrafię wytrzymać i swoją misję popularyzatorską uważam za zakończoną.

  112. @bojar

    „Ja tego nie potrafię wytrzymać i swoją misję popularyzatorską uważam za zakończoną.”

    To niedobrze. Niestety odnoszę wrażenie, że taka jest „taktyka” przeciwników GMO. Stąd mieszanie zwolenników z błotem (w tym kraju nie ma zwolenników tej technologii, są tylko lobbyści i propagandyści). Raz, kilka razy człowiek to ignoruje … ale w pewnym momencie stwierdza: „po co mi ta bieda”. Na pocieszenie powiem, że nie jest Pan pierwszy. Wielu świetnych naukowców z tytułem prof. też się poddało. Z tego chyba też wynika stosunkowo małe zaangażowanie wybitnych naukowców w debatę o GMO (od pewnego czasu to w zasadzie ta sama grupka). Nie chcą odnaleźć swej „notki biograficznej” na stronach typu zbrodniarze.pl.

  113. Jako zainteresowany GMO laik wiele razy dyskutowałem z przeciwnikami GMO zarówno tymi na żywo jak i w sieci. Wiele też czasu poświęciłem na udowadnianie że GMO jest tylko narzędziem do „konstruowania” nowych odmian i jak to z narzędziem samo w sobie nie jest niczemu winne :-). Zakazywanie odmian GMO to czysta głupota i całkowite minięcie się logiką. Często w dyskusjach musiałem wyszukiwać teksty źródłowe badań specjalistycznych . Dzięki Panu dostęp do amunicji w kolejnych sporach będzie znacznie prostszy 🙂 Dziękuje bardzo za amunicje, nalewam sobie kolejną kawę i będę czytał z WIELKĄ PRZYJEMNOŚCIĄ 🙂

  114. @Rafał – zgoda, że inżynieria genetyczna (ale nie GMO, czyli jej produkt) jest tylko narzędziem do „konstruowania” nowych odmian organizmów i jak to bywa z narzędziem, samo w sobie nie jest ono niczemu winne. Ale co z tymi naukowcami, którzy używają inżynierii genetycznej do konstruowania nowych odmian broni biologicznej pod ‚cywilną’ przykrywką? Czy to nie jest głowny powód, dla którego tyle pieniędzy podatników idzie na propagandę GMO?

  115. Było tu już kilka pozytywnych komentarzy, ale myślę, że jeszcze jeden nie zaszkodzi. Szczególnie, że tych negatywnych, oskarżających Autora o różne bezeceństwa nie brakuje. Czytam GMObiektywnego bloga już od dłuższego czasu, zazwyczaj zerkam też na komentarze pod artykułami. Cieszę się, że jest w sieci miejsce, w którym rzetelnie informuje się o GMO i cierpliwie dyskutuje z jego przeciwnikami używając argumentów naukowych. Wykonujesz tu kawał dobrej roboty.

    Pozdrawiam i życzę wiele cierpliwości (ja zazwyczaj gotuję się po przeczytaniu kilku pierwszych komentarzy)

  116. Ja mam takie pytanie… Czy uprawy GMO zagrażają uprawom nie-GMO? To znaczy, czy rzeczywiście jest tak, jak mówią, że te GMO „są silniejsze” i jeśli sąsiad-rolnik ma uprawy GMO, to okoliczne „naturalne” uprawy są zagrożone?

  117. @Ewa

    Pani Ewo. Odpowiedź będzie krotka. Nie. Sąsiadujące uprawy nie są zagrożone z powodu koegzystencji z odmianami GMO. Proszę pamiętać, że odmiana GMO to w 99,999% ta sama roślina, którą uprawia rolnik na polu obok. Nie słyszałem o żadnym przypadku rośliny GMO, która by zachowywała się w sposób przez panią opisany.

  118. Czytam Pana bloga już od jakiegoś czasu, pomyślałem więc sobie, że może Pana zainteresuje artykuł, który napisaliśmy w „małej kulturze współczesnej” (dodatku do „Kultury współczesnej”) o: http://malakulturawspolczesna.org/2013/06/14/jan-borowicz-franciszek-fijalkowski-pokochac-gmo/. Odsłona w całości zresztą poświęcona była biotechnologii i lęku przed nią: http://malakulturawspolczesna.org/category/lekbiotechnologie-62013/. Nie chciałem zabrzmieć zbyt obcesowo, ale mam nadzieję, że coś Pana rzeczywiście zaciekawi.
    Życzę sił do dalszego prowadzenia bloga!

  119. @jb

    Bardzo dziękuję za przesłane odnośniki. Teksty zdecydowanie godne uwagi i polecenia.
    Gratuluję świetnego i wyważonego artykułu. Muszę przyznać, że to chyba jeden z najlepszych (o ile nie najlepszy) tekst o GMO napisany w języku polskim, jaki kiedykolwiek przeczytałem. Chciałbym potrafić tak pisać 😉
    Imponuje mi również to jak sprawnie poruszacie się w niuansach związanych z biotechnologią.

  120. O stronie Gmobiektywnie:
    Strona wygląda jak zaprojektowana przez firmę produkującą nasiona transgeniczne. Sama nazwa „Gmobiektywnie” to typowy dosyć wytwór niewybrednej gry słów nadużywajej w Polsce przez domorosłych czy niedouczonych redaktorów tekstów PR-owych. Do tego dłoń trzymająca roślinę – zupełni niewiarygodna w tym przypadku sugestia, że autor bloga dba o naturę i roślinki. Co za tani sentymentalizm. Błe.
    Treść bloga burzą idyllyczny obrazek z rączką: Jest to tak jednoznaczna propaganda produkcji transgenicznej, że doprawdy trudno uwierzyć, żeby pracownik „niewielkiej firmy z branży biotechnologiczno-medycznej” miał czas reprezentować te większe firmy.

  121. Dzięki za miłe słowa, to dużo dla mnie i dla nas znaczy! I jeszcze raz powodzenia, bo to chyba potrzebne :>

  122. Jednak wróciłem , choć miałem nie wracać wiecej na tę stronę.
    Sprawdziłem Pana w necie.
    Faktycznie ! Nie robi Pan tej strony za darmo.
    Powtórzę jeszcze raz
    WSTYD MI ZA LUDZI, KTÓRZY DLA KILKU GROSZY
    SĄ POŚWIĘCIĆ DOBRO WŁASNEGO KRAJU.
    Trochę to górnolotne ale niestety tak to wygląda z perspektywy.
    Nie interesuje pana ani środowisko roślinne naszego kraju ani zmiany w społeczeństwie jakie zajdą po wpuszczeniu do Polski firm takich jak Monsanto i daniu im wolnej ręki, poprzez coraz to bardziej liberalne prawo.
    Jesteś pan zwykłym egoistą !
    Wstyd!

  123. @ Vegata

    Brawo, piękny destant 🙂 Nie ma to jak wpaść do kogoś z nienacka, pogadać trzy po trzy, obszczekac i zwymyslać gospodarza unieść sie wyższością i zwiać.
    A kultury to się gdzie uczył? Na tajnych kompletach w rowie za miedza?
    Niech się kazdy wstydzi za siebie szanowny panie. 🙁

  124. Szanowny Panie,
    czytam Pańskie wypowiedzi z przerażeniem! Z jaką pewnością i arogancją głosi Pan kłamstwa! Przykład: odpowiedział Pan Ewie na jej pytanie, że uprawy GMO pozostają bez wpływu na sąsiednie nie-GMO uprawy. Jako specjalista w tej dziedzinie musi Pan znać firmę MONSANTO, która wytacza procesy rolnikom sąsiadującym z uprawami GMO, a których uprawy tym GMO zostały skażone; z tego tytułu zostali pozwani o „kradzież” opatentowanych modyfikacji!!!!

  125. @iola

    ” musi Pan znać firmę MONSANTO”

    Przyznam, że nie kojarzę. Choć nazwa jakby znana. To jakaś sieć sklepów z żywnością ekologiczną?

    Nie słyszałem też aby kiedykolwiek firma ta wytoczyła proces choć jednemu rolnikowi, u którego nasiona GMO znalazłyby się nieumyślnie. Jeśli szanowna pani zna taki przypadek to chętnie poczytam o tej historii.

  126. Panie Wojciechu, gratuluję wiedzy i cierpliwości w podejmowaniu dyskusji z ignorantami. Niechęć do GMO powoli staje się czymś w rodzaju religii, a ideologiczne zacietrzewienie i ślepota na racjonalne argumenty przeraża. Po części jest to wpływ internetu jako medium, w którym odróżnienie informacji wiarygodnej od niewiarygodnej jest wyjątkowo trudne.

  127. Miło spojrzeć na drugą stronę „muru”. Chociaż jestem całkowitym przeciwnikiem GMO i monokulturowych upraw, bardzo doceniam formę i ilość pracy włożoną w bloga. Znalazłem dużo informacji, których próżno szukać po drugiej stronie barykady, niemniej wychodzę jeszcze bardziej utwierdzony w moich przekonaniach i z dodatkowymi argumentami „przeciw” 🙂 Serdecznie dziękuję za lekturę, pozdrawiam i życzę najlepszego.

  128. Pański blog wraz z artykułami redaktora Rotkiewicza zawiera najrzetelniejsze dane dotyczące organizmów genetycznie modyfikowanych. Piszę właśnie artykuł o samobójstwach rzekomo powiązanych z uprawą bawełny Bt i napotkałam tu kilka cennych źródeł, za co bardzo dziękuję. Brałam udział w ogólnopolskiej konferencji ‚GMO -szanse czy zagrożenia’ i dyskusja z przeciwnikami GMO jednoznacznie potwierdza ich brak wiedzy na powyższy temat. Swoje stanowiska tłumaczą faktem, że kiedyś krzyżowano gatunki ze sobą spokrewnione, zapominając choćby nawet o ‚krzyżówce’ materiału genetycznego organizmów zainfekowanych wirusami, charakteryzującymi się przechodzeniem cyklu lizogenicznego. Inżynieria genetyczna niesie ze sobą mnóstwo korzyści. Jest bezpieczna, ponieważ pozwala na dokładne zaplanowanie mutacji i przewidzenie jej skutków, w przeciwieństwie do sztucznej selekcji pożądanych cech. Ludzie nie zdają sobie sprawy z tego ile mutacji zaszło w genomie kukurydzy, które doprowadziły do powstania rośliny o dużej żółtej kolbie oraz długiej łodygi ułatwiającej jej uprawę -5 mutacji w genomie teosinte, stanowiącej ‚dziką’ odmianę dzisiejszej kukurydzy. Natomiast kukurydza Bt nie wiedzieć czemu jest zła. Myślę, iż wynika to przede wszystkim ze strachu, że doprowadzono do tego w laboratorium, a nie na polu. Sprzeciwiając się postępowi techniki hamujemy rozwój, można więc cofnąć się do czasu gdy ludzie pierwotni zamieszkiwali jaskinie i krytykować budowę domów traktując to jako przebudowę naturalnego ekosystemu. Każdy gatunek ma swoją naturalną niszę występowania. Ptaki budują gniazda, a inne zwierzęta kopią nory. Homo sapiens wykorzystuje inżynierię genetyczną do uzyskania wydajniejszych plonów lub do otrzymania roślin o lepszych właściwościach np. złoty ryż, co jest dla tego gatunku naturalne. Wielkie odkrycia od wieków związane były z gigantycznym sprzeciwem, wystarczy cofnąć się do historii Mikołaja Kopernika i ciemnoty, która nie potrafiła pogodzić się z tak oczywistym dziś dla wszystkich faktem. Nie wspomnę już o korzyściach jakie płyną z inżynierii genetycznej w dziedzinie medycyny; produkcja insuliny codziennie ratuje życie milionom chorych na cukrzycę.

  129. Czy to nie Kopernik sformułowal tezę, że zły pieniądz wypiera dobry? I tak jest w każdej dziedzinie życia. Niestety. Dopóki aktywiści nie znajdą sobie innego celu będa uparcie tkwili w walce z GMO.

  130. Sam,
    Nie ma żadnego naukowego poparcia dla potwierdzenia założenia, że inżynieria genetyczna przyczyniła się do wyparcia dobrych pieniędzy przez złe. Nie potrafię zrozumieć, że nic nie dociera do przeciwników GMO, którzy nie pozwalają uratować milionów od śmierci głodowej (np. projekt dotyczący złotego ryżu). Wolność słowa w kraju niestety ma również swoje minusy -propagowanie bzdur.

  131. @Katarzyna – odwołujesz się do „naukowego poparcia”, a niestety sama mylisz fakty. Projekt dotyczący złotego ryżu nie ma nic wspólnego z ratowaniem milionów od śmierci głodowej. W tym projekcie chodzi tylko o to, że złoty ryż zawiera beta-karoten, którego nie ma zwykły ryż, dzięki czemu można walczyć z deficytem witaminy A. Problem w tym, że zawartość beta-karotenu w złotym ryżu sięga zdaje się ok. 18-19 µg/g, przy czym do produkcji 1 kg ryżu potrzeba ok. 2500 litrów wody. Dla porównania – słodki ziemniak ma zawartość ok. 100 µg/g beta-karotenu, a na wyprodukowanie 1 kg ziemniaków potrzeba niecałe 300 litrów wody. Marchewka wypada porównywalnie do słodkiego ziemniaka. Także dużo lepszy efekt można uzyskać wprowadzając do diety i promując spożywanie słodkich ziemniaków i marchwi, niż tworząc odmianę ryżu z beta-karotenem – więcej dostarczamy beta-karotenu a na wyprodukowanie 1 kg żywności zużywamy ponad 2000 litrów wody mniej.
    Chętnie zobaczę jeden (JEDEN) logiczny argument za produkowaniem żywności GMO, na razie na taki nie trafiłem.

css.php