Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2

17.11.2013
niedziela

O Indiach i bawełnie Bt kolejny raz (ostatni?)

17 listopada 2013, niedziela,

Wątek GMO oraz hinduskich rolników jest stale podejmowany w debacie nt. genetycznie modyfikowanych organizmów. Oczywiście mam na myśli uprawianą w Indiach odporną na szkodniki, transgeniczną bawełnę Bt. Zdecydowana większość ekspertów, agronomów i naukowców czy socjo-ekonomów potwierdza, iż wprowadzenie w 2002 roku do uprawy genetycznie modyfikowanych odmian bawełny Bt okazało się ogromnym sukcesem. Odmienne zdanie na ten temat mają aktywiści i naukowcy otwarcie walczący z GMO. Uważają oni, że uprawa bawełny Bt w Indiach jest wielką porażką i skutkuje dramatami rolników. Ich koronnym argumentem jest to, że z powodu bawełny Bt rolnicy hinduscy zaczęli masowo popełniać samobójstwa. Jest to oczywiste kłamstwo i kilkukrotnie już o tym wspominałem. Temat ten podejmował w swym niedawnym artykule redaktor Marcin Rotkiewicz, dziennikarz naukowy Polityki (Bawełniany wątek samobójczy w Indiach. Przez GMO?).

Zostawmy jednak temat samobójstw rolników w Indiach. Nieprzekonani wiedzą swoje wg. słów klasyka: „żadne krzyki ani płacze nie przekonają nas, że czarne jest czarne, a białe jest białe.” W tym miesiącu ukazało się bardzo ciekawe opracowanie sygnowane przez renomowany Flamandzki Instytut Biotechnologii (VIB), który podsumowuje dotychczas zgromadzoną wiedzę naukową (i nie tylko) o aspektach związanych z uprawą bawełny Bt w Indiach. Myślę, że dzisiejszy wpis – streszczenie raportu VIB będzie dobrym uzupełnieniem artykułu Marcina Rotkiewicza.

Raport opracowano w cyklu publikacji Fact Series, w ramach którego ukazała się m.in.: opinia naukowców VIB nt. kontrowersyjnych badań prof. Seraliniego. Wcześniej opublikowano raporty naukowe o kukurydzy MON810 czy ziemniaku Amflora. Są to publikacje przeglądowe w formie kompendium wiedzy i spojrzenie na różne aspekty związane z danym tematem. Najnowsze opracowanie nosi tytuł: „Bawełna Bt w Indiach: historia sukcesu dla środowiska i lokalnego dobrobytu”. Wszystkich zachęcam do samodzielnej lektury tym bardziej, że napisane jest bardzo przystępnym językiem. Dziś nieco streszczę ten dokument, który dotyka niemal każdego tematu związanego z bawełna Bt, od podstawowych informacji o samej bawełnie, poprzez analizę skutków socjo-ekonomicznych upraw, analizę wpływu na całą gospodarkę i sektor rolny, po omówienie tematów kontrowersyjnych jak rzekome samobójstwa rolników w Indiach. Wszystkie informacje i dane poparte są odniesieniami do najnowszej literatury naukowej czy oficjalnych danych rządowych.

1. Adopcja genetycznie modyfikowanej bawełny Bt w Indiach

Bawełna jest bardzo ważną rośliną użytkową dla gospodarki indyjskiej. W żadnym innym kraju nie uprawia się tyle bawełny co w Indiach. Jej produkcja w tym kraju stanowi 21% światowej produkcji. Genetycznie modyfikowane odmiany bawełny odpornej na szkodniki zostały wprowadzone do upraw w roku 2002 (oficjalne dane mówią o 54 tys rolników uprawiających bawełnę Bt na powierzchni ok 50 tys. ha). W roku 2012 spośród 8 milionów rolników hinduskich trudniących się hodowlą bawełny, aż 7 milionów wybrało odmiany genetycznie modyfikowane. Bawełnę Bt uprawiano na powierzchni niemal 11 milionów hektarów co stanowi ponad 93% całkowitego areału upraw tej rośliny (Rysunek 1).

 

Rysunek 1. Areał upraw bawełny Bt w Indiach. Powierzchnia oraz procentowy udział w całkowitym areale upraw gatunku.

 

Analiza przyrostu areału upraw bawełny Bt dowodzi jak wielkim sukcesem się okazała. Warto zwrócić uwagę również na mniej oczywisty fakt zwiększenia się całkowitego areału upraw bawełny w Indiach. W roku 2002 było to ok. 7,7 mln ha by w roku 2012 osiągnąć prawie 12 mln ha. Ma to swe wymierne i pozytywne korzyści dla całej gospodarki o czym wspomnę w kolejnym punkcie.

Dzięki uprawie bawełny Bt odnotowano wzrost plonów z jednostki powierzchni (Rysunek 2). Autorzy opracowania wspominają, że nie jest to wyłącznie zasługa transgenicznych odmian, ale również wzrost inwestycji w irygację, nawozy, udoskonalenie praktyk rolniczych czy stosowanie nowych, lepszych odmian mieszańcowych bardziej dostosowane do lokalnych warunków. W raporcie jest odniesienie do publikacji instytutu IRRI (International Rice Research Institute), którego autorzy dowodzą, iż odmiany Bt przyczyniły się co najmniej w 19% do wzrostu plonów.

 

Rysunek 2. Powierzchnia upraw bawełny Bt w Indiach (w %) a plon (kg/ha).


2. Wpływ upraw bawełny Bt na gospodarkę Indii

 

Pytanie o to czy rolnicy korzystają z uprawy bawełny Bt wydaje się wręcz nie na miejscu szczególnie uwzględniając to jak szybko się na nią przestawili. Gdyby im się to nie opłacało, to by nie korzystali z odmian GM. Badania potwierdzają, że rolnicy dzięki zwiększonemu plonowi, redukcji wydatków na insektycydy i ograniczeniu strat wykazują znaczny wzrost dochodów w stosunku do upraw konwencjonalnej bawełny i to pomimo tego, że muszą kupić droższe nasiona. Według badań prowadzonych przez renomowany International Food Policy Research Institute (IFPRI) obejmujących dane z 12933 pól, zyski rolników uprawiających transgeniczne odmiany były większe o 53-71% w porównaniu do zysków z upraw konwencjonalnych. Podsobne rezultaty otrzymał naukowiec Matin Qaim, który porównał zyski 533 rolników z 1633 pól bawełny. Dochód farmerów stosujących bawełnę Bt był większy o 50%. Autor tych badań w podsumowaniu napisał: „Bawełna Bt okazała się oferować bardzo duże korzyści, które doprowadziły do pozytywnych zmian socjo-ekonomicznych obszarów wiejskich.” W kolejnych publikacjach informował również o tym, że bawełna Bt okazała się skutecznym narzędziem zwiększającym bezpieczeństwo żywnościowe mieszkańców wsi wpływając na zmniejszenie liczby osób niedożywionych.

Uprawa bawełny Bt przyniosła wiele korzyści nie tylko na poziomie lokalnym ale również dla całego sektora rolnego, a także gospodarki kraju. W roku 2002, w chwili wprowadzenia odmian Bt na rynek, produkcja bawełny w Indiach odpowiadała 14% całkowitej produkcji na Świecie. Do roku 2012 osiągnięto wzrost do 21% globalnej produkcji bawełny. Dzięki bawełnie Bt Indie z importera bawełny stały się jej eksporterem (Rysunek 3).

 

Rysunek 3. Indie - import/eksport bawełny.

 

Warto pamiętać również o tym, że „branża bawełniana” to nie tylko 8 milionów rolników. W przetwórstwie bawełny zatrudnionych jest ponad 36 milionów osób. Uprawa bawełny Bt nie tylko przyczyniła się do transformacji rolnictwa Indii ale jest sukcesem gospodarki i całego społeczeństwa.

3. Wpływ upraw bawełny Bt na zdrowie ludzi i środowisko

Bawełna Bt jest tzw. GMO. Wiele organizacji uważa tego typu rośliny za skrajne wynaturzenie, które niechybnie doprowadzi środowisko naturalne do katastrofy. W przypadku bawełny Bt niczego takiego jak do tej pory nie zaobserwowano, wręcz przeciwnie, uprawa transgenicznych mieszańców prowadzi do znacznej redukcji negatywnego oddziaływania upraw bawełny na środowisko naturalne. Jak to możliwe?

Głównym zagrożeniem w uprawie bawełny są szkodniki. Do ich zwalczania wykorzystuje się znaczne ilości chemicznych środków ochrony roślin (śor). W roku 2002 (przed erą bawełny Bt) aż 33% pestycydów z całkowitej ilości zużywanych w rolnictwie hinduskim stosowano w uprawie bawełny. Dzięki wprowadzeniu odmian transgenicznych odnotowano dramatyczny spadek zużycia insektycydów i obecnie już tylko 11% wszystkich śor wykorzystywanych w rolnictwie to insektycydy stosowane w uprawie bawełny. Skalę korzyści wynikających z adopcji bawełny Bt jeszcze dokładniej uwidacznia porównanie wartości bezwzględnych zużycia insektycydów w Indiach. W roku 2001 w uprawie bawełny stosowano 14650 ton insektycydów, w roku 2010 było to już tylko 4900 ton (Rysunek 4). W roku 2001 do wyprodukowania 1 kg bawełny wykorzystywano 5,9 kg pestycydów, w roku 2010 już tylko niecały 1 kg. Czy to w ogóle wymaga jakiegokolwiek dodatkowego komentarza? Można tylko zastanawiać się, dlaczego organizacje, które szumnie nazywają siebie „ekologicznymi”, nie domagają się zastąpienia konwencjonalnych odmian roślinami genetycznie modyfikowanymi?

 

Rysunek 4. Spadek zużycia insektycydów w Indiach.

 

Dramatyczny spadek zużycia insektycydów to niekwestionowana korzyść dla środowiska. Nie tylko środowisko zyskuje z tego powodu, ale również zdrowie rolników. Zgodnie z najnowszymi badaniami naukowymi ryzyko zatrucia pestycydami wśród hodowców bawełny Bt spadło o 88% (średnio z 1,6 przypadku zatrucia na sezon do 0,19) w stosunku do rolników uprawiających konwencjonalną bawełnę. Ryzyko zatruć środkami ochrony roślin jest bardzo wysokie wśród rolników hinduskich głównie dlatego, że opryski są zwykle wykonywane ręcznie. Mniejsza ilość oprysków to oczywiście mniejsze ryzyko zatrucia szkodliwymi substancjami. Z kolei mniejsza ilość zatruć to zdecydowany spadek wydatków na opiekę zdrowotną poszkodowanych.

Bioróżnorodność i organizmy niedocelowe.

Bawełna Bt wytwarza w komórkach białko Bt zwanę toksyną Bt, która jest naturalnym insektycydem. W związku z tym, iż roślina produkuje owe białko w całym organizmie istnieje wiele obaw o to, czy nie będzie to miało negatywnego wpływu na organizmy niedocelowe. W szczególności obawy dotyczą potencjalnego, negatywnego oddziaływania na owady zapylające (pszczoły). Dotychczasowe obserwacje jak i doświadczenia polowe oraz wykonane w ostatnich latach badania naukowe nie stwierdziły negatywnego wpływu upraw bawełny Bt na pszczoły. Nie obserwowano również negatywnych skutków w badaniach z użyciem samego pyłku bawełny, który był bezpośrednio podawany pszczołom. Ciekawostką jest pewna obserwacja, której dokonali entomolodzy w regionach, w których uprawiana jest bawełna. Otóż pszczelarze zaczęli lokalizować swe ule w bezpośredniej bliskości pół z bawełną Bt. Robią to, ponieważ na polach tych stosuje się znacznie mniej oprysków insektycydami. Pszczelarze nie zaobserwowali, aby ich pszczoły miały się z tego powodu gorzej lub produkowały mniej miodu.

Istnieją liczne publikacje dotyczące wpływu upraw bawełny Bt na organizmy niedocelowe inne niż pszczoły. Wiele doświadczeń polowych oraz badań dowodzi, że w porównaniu z konwencjonalnymi odmianami, na polach z bawełną Bt obserwuje się znacznie większą liczbę pożytecznych owadów. Głównym powodem tego zjawiska jest oczywiście znacznie mniejsze zużycie insektycydów na polach z genetycznie modyfikowanymi mieszańcami. Bardzo ciekawe wyniki obserwacji zarejestrowano w Chinach, gdzie w latach 1997-2006 prowadzono stały monitoring liczby pożytecznych owadów. Potwierdzono, iż na polach z bawełna Bt owady mają się znacznie lepiej co prowadzi do wzrostu ich liczby (bioróżnorodności). Odnotowano wzrost liczby owadów drapieżnych, które zapewniały dodatkową „ochronę” roślinom, ponieważ w naturalny sposób ograniczały liczbę szkodników, będących ich pokarmem. Zaskakującym efektem była obserwacja, że drapieżniki te nie ograniczyły się tylko do polowania na polach z bawełną Bt, ale przenosiły się na sąsiadujące pola, co w efekcie powodowało spadek liczby szkodników. Jednym słowem jeśli uprawa konwencjonalnej bawełny sąsiaduje z polem bawełny Bt, to ta pierwsza będzie na tym korzystać. Jest to tzw efekt halo zaobserwowany również w doświadczeniach prowadzonych na terenie USA.

4. Potencjalna Pięta Achillesowa bawełny Bt

Największą potencjalną słabością bawełny Bt może być to, że szkodniki w pewnym momencie zaczną się na nią uodparniać. Wbrew pozorom nie jest to nic niespodziewanego. Walka ze szkodnikami jest wojną, która nigdy nie ma końca. Szkodniki uodparniają się na insektycydy co jest powszechnym zjawiskiem. Zresztą był to główny powód wprowadzenia do uprawy genetycznie modyfikowanych odmian bawełny w Chinach, w których szkodniki uodporniły się na wszystkie dostępne insektycydy, a bawełna Bt okazała się jedynym ratunkiem dla całej branży. Szkodniki mogą się również uodpornić na toksynę Bt produkowaną w komórkach bawełny. Istnieje szereg sposobów by uniknąć lub opóźnić ten proces. Dotychczasowe obserwacje potwierdzają, że pojawiają się szkodniki odporne ale wskazują na to, że tam gdzie rolnicy stosowali odpowiednią praktykę rolniczą nie dochodziło do wytwarzania odporności.

Nawet przestrzeganie odpowiednich zasad uprawy nie oznacza, że szkodniki w końcu się nie uodpornią. Istnieje rozwiązanie takiego problemu. Należy pamiętać, że większość dotychczas uprawianych odmian bawełny produkuje jeden, określony rodzaj toksyny/białka Bt o nazwie Cry1Ac. Natura oferuje nam całe bogactwo różnych białek Bt (ponad 300 różnych form). Ich spektrum działania jest bardzo różne ponieważ toksyny Bt są bardzo specyficznie, oddziaływują tylko na wybrane grupy owadów. Dany gatunek owada/szkodnika może być podatny na kilka różnych form białka Bt i to wykorzystały firmy produkujące nasiona. Zaczęto tworzyć rośliny, umieszczając w nich dodatkowe białko Bt. Większość z obecnie uprawianych mieszańców bawełny Bt produkuje po dwie toksyny Bt (Rysunek 5). Sposób ten okazał się bardzo skuteczny w przypadku owadów, które wykształciły odporność.

 

Rysunek 5. Zastępowanie mieszańców z jednym genem Bt odmainami z dwoma genami Bt.

 

5. Brak związku między samobójstwami rolników a bawełną Bt

O samobójstwach rolników w Indiach i rzekomej odpowiedzialności bawełny Bt już wspominałem na wstępie. Autorzy omawianego raportu również poddali analizie ten temat. Wniosek jest jeden (inny być nie może). Nie ma żadnego związku pomiędzy wprowadzeniem do upraw bawełny Bt a wzrostem liczby samobójstw. Wręcz przeciwnie, analizując wykresy liczby samobójstw i wzrostu areału upraw odmian transgenicznych (Rysunek 6), można dojść do wniosku, że liczba samobójstw wśród rolników uprawiających bawełnę spada (szczególnie uwzględniając znaczny przyrost areału upraw oraz coraz większą liczbę rolników uprawiających bawełnę).

 

Rysunek 6. Liczba samobójstw rolników w Indiach.

 

Czas na małe podsumowanie mojego krótkiego aczkolwiek niepełnego streszczenia. Mawia się, że prawda zwykle leży pośrodku. Nie lubię tego powiedzenia. Cytując klasyka: „Prawda jest tylko jedna. I prawda zawsze leży tam gdzie leży” i w zdecydowanej większości przypadków nie jest to „środek”. Fakty (prawda) są takie, że wprowadzenie bawełny Bt do upraw w Indiach okazało się ogromnym sukcesem. Omawiana publikacja VIB oraz dzisiejszy wpis jest podsumowaniem tego tematu. W tytule zapytałem retorycznie czy będzie to ostatni tekst o bawełnie Bt w Indiach. Chciałbym aby tak było, bo w tym temacie już nie ma pola do dyskusji czy debat. Dowody są niepodważalne. Zdaję sobie sprawę, że istnieją grupy, organizacje a nawet tacy naukowcy, którzy z uporem ignorowali, ignorują i nadal będą ignorować dostępną dla każdego wiedzę naukową. Wiem, że to dzięki nim będę musiał niestety nie raz jeszcze wracać do tego tematu.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 28

Dodaj komentarz »
  1. 1. Korekta obywatelska: VIB to instytut „Biotechnologii”, nie „Nauk Przyrodniczych”

    2. Dziwne to opracowanie, bo nie bardzo wiadomo z czym się tu ma do czynienia. Praca naukowa? Tekst Popularnonaukowy? Propagandówka? Nie widzę też wyszczególnionych autorów, ale mam dziwne wrażenie, sądząc po treści, że w opracowaniu uczestniczyli raczej biotechnolodzy i biolodzy molekularni roślin, a nie było tam ekspertów od rolnictwa lub ekonomii…

    Szkoda, że w swoim przeglądzie literatury autorzy pominęli prof. Stone’a (o którym tu już nieraz wspominałem). Jego analizy sytuacji rolników w Indiach po wprowadzeniu bawełny Bt są IMHO najciekawszym i najbardziej wielopłaszczyznowym podejściem do tego problemu spośród wszystkich dostępnych materiałów. Ot, np to badanie: http://www.eurekalert.org/pub_releases/2007-01/uocp-set012507.php

    Bardzo dobrze, że z publikacji NIEMAL wynika, że wzrost wydajności upraw bawełny w Indiach to w większości nie zasługa wprowadzenia bawełny Bt, ale innych czynników (a więc na przekór popularnemu „mitowi” o cudownym wpływie bawełny Bt na Indie).

    W publikacji brakuje za to choćby jednego słowa o tym, co widać na powyższym rysunku nr 2: Od 2007 roku, czyli od czasu gdy bawełna Bt zaczęła być uprawiana na maksymalną skalę, wydajność upraw SPADA. I to mimo rosnącego udziału praw bawełny Bt w skali kraju. Ciekawie omawia to wspomniany prof. Stone:

    http://fieldquestions.com/2013/02/09/bt-cotton-is-failing-blame-the-farmers/

  2. @Gronkowiec
    „W publikacji brakuje za to choćby jednego słowa o tym, co widać na powyższym rysunku nr 2: Od 2007 roku, czyli od czasu gdy bawełna Bt zaczęła być uprawiana na maksymalną skalę, wydajność upraw SPADA. I to mimo rosnącego udziału praw bawełny Bt w skali kraju.”

    Logiczne – jeśli powierzchnia upraw rośnie w taki tempie, to znaczy, że wchodzi na obszary z gorszymi warunkami.

  3. Można setki statystyk przedstawiać dowodzących opłacalności upraw, mogą ludzie kupować nasiona mimo, że droższe i w ten sposób dowodzić ich wartości, to wszystko nic wobec wykazanego przez gronkowca spadku wydajności upraw. A skoro spada, nie jest z tym GMO tak cacy jak to się przedstawia. A skoro nie jest tak cacy, to trzeba zachować daleko idącą ostrożność. Szczególnie, że opracowanie dziwne, ni to praca naukowa ni to artykuł, coś podejrzanego tu brzydko pachnie.
    Oglądajcie się Gronkowiec, czy was ktoś nie śledzi, Monsanto widać ma długie łapska.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. @RobertP

    Zgadza się, to możliwe że teraz uprawy wchodzą na mniej żyzne / gorzej zirygowane / itp tereny, więc wydajność spada. Zwłaszcza że ten nagły wzrost po 2002 roku (rzekomo spowodowany przez bawełnę Bt) zbiegł się właśnie z włączeniem do uprawy nowych obszarów dużo żyźniejszych, lepiej zirygowanych terenów i wprowadzeniem nowych insektycydów. Po prostu zwracam uwagę, że w pracy o bawełnie Bt powinno znaleźć się choć kilka słów wyjaśnienia czemu wraz z wzrastającym udziałem bawełny Bt w uprawach plony spadają. Choć o ile mi wiadomo żadnych badań nad tym „co tam jest grane w ostatnich 5 latach” nie ma, więc jesteśmy skazani na domysły. A szkoda, bo jeśli chcemy wiedzieć „co dalej z bawełną Bt”, to chyba punktem wyjścia jest odpowiedź na pytanie „a co w tej chwili się dzieje?”.

  6. @Gronkowiec
    Proponuję odejść od „fiksacji” na punkcie prof. Stone’a. IMHO teksty tego naukowca – a jestem po lekturze naprawdę sporej liczby publikacji na temat Indii i GMO – wcale NIE są, jak Pan ocenia, „najciekawszym i najbardziej wielopłaszczyznowym podejściem do tego problemu spośród wszystkich dostępnych materiałów”. Znacznie ciekawsze, liczniejsze, szersze i bogatsze w informacje są publikacje prof. Ronalda J. Herringa z Cornell University, który – podobnie jak Stone – nie jest biotechnologiem. Szczególnie polecam dwa jego teksty. Pierwszy to przekonująca polemika właśnie z tezami Stone’a: http://government.arts.cornell.edu/assets/faculty/docs/herring/5-7-2013_Discussion_Ronald_J_Herring.pdf
    Polecam również pracę zatytułowaną „On the ‘Failure of Bt Cotton’
    Analysing a Decade of Experience” (pdf do wyguglania w sieci), napisaną wspólnie z N Chandrasekhara Rao. W obu tych artykułach zostały poruszone wszystkie najważniejsze wątki, włącznie z kwestią lekkiego spadku plonów w ostatnich latach. Inne teksty Herringa są znacznie obszerniejsze, ale dla ciekawych tematu pasjonujące. Zwłaszcza ten dotyczący piractwa („Stealth Seeds: Bioproperty, Biosafety,
    Biopolitics”). To właśnie dzięki Herringowi dowiedziałem się, że indyjskie prawo właściwie uniemożliwia skuteczną ochronę patentową nasion Monsanto, o próbach stworzenia rodzimej odmiany bawełny Bt w państwowych instytutach, która zakończyła się fiaskiem, bo okazała… kopią genu autorstwa Monsanto. Jak również o chińskim genie Bt obecnym w Indiach i wielu innych rzeczach.

  7. @MR

    Ok, przeczytam – wiec na razie sie nie wypowiadam. Ale prof Stone nadal pozostaje jedynym znanym mi antropologiem, ktory zajmuje sie tematem bawelny Bt. Ekonomisci i politycy patrza pod zupelnie innym katem niz antropolodzy kultury… A problemy z GMO w moim odczuciu w duzym stopniu podchodza wlasnie pod obszar zainteresowania i kompetencji antrpologow…

  8. @M.R.
    Solidaryzuję się z komentarzami Gronkowca i mam tylko jedno pytanie: od kiedy biotechnolodzy są fachowcami od badań społecznych i ekonomicznych. Sokal swego czasy wyśmiewał naukowców, którzy włażą ignorancko nie w swoje pola. Mam nadzieje, ze dotyczy to też biotechnologów, którzy nagle znają się na socjologii i ekonomii.

  9. @Gronkowiec
    Nie chcę wyjść na czepialskiego, ale skoro nie zna Pan publikacji prof. Herringa, to może warto wystrzegać się sformułowań typu: „najciekawszym i najbardziej wielopłaszczyznowym podejściem do tego problemu spośród wszystkich dostępnych materiałów”. Bo najwyraźniej nie zapoznał się Pan ze „wszystkimi dostępnymi materiałami”… A ja bym powiedział nawet, że nie zapoznał się Pan z podstawowymi publikacjami.

  10. @fronesis
    Możesz się solidaryzować, ale może warto najpierw zapoznać się z informacjami na temat tego, jaką profesję reprezentuje prof. Herring, np. tu: http://government.arts.cornell.edu/faculty/herring/ Bo biotechnologiem z pewnością nie jest. I poczytać m.in. jego publikacje… Matin Quim, który jest autorem dwóch głośnych badań gospodarstw Indyjskich (do których Stone nie ma, co ciekawe, zastrzeżeń metodologicznych) też nie jest biotechnologiem…

  11. Errata:
    W poprzednim komciu powinno być Matin Qaim zamiast Quim.

  12. @MR

    Ech…. na blogu Sone’a jest ciekawy artykul o tym, jak dziala mozg osoby goraco opowiadajacej sie po jednej strony debaty. Warto dla przestrogi przeczytac… http://fieldquestions.com/2013/01/13/this-is-your-brain-on-gmos/

    Nie znalem prof Herringa, ale absolutnie nie zajmuje sie on tym co mnie interesuje (antropologia GMO) wiec nie jest mi jakos specjalnie wstyd. Ekonomie polityczna (bo to chyba jego dzialka) pozostawiam zainteresowanym tematem.

    Lektura tekstu prof Herringa zreszta jasno pokazuje, ze raczej nie interesuja nas te same sprawy. Prof Herring wysmiewa w swoim tekscie zwolennikow dekonstrukcjonizmu jako „zwolennikow teorii spiskowych” i jasno daje do zrozumienia ze nauka to twarde fakty, a nie jakies tam glupie wymysly ludzi od STS, ze niby „nauka” jest konstruowana spolecznie i takie tam bzdury. Ci przekleci postmodernisci tylko „destabilizuja przyjety na podstawie faktow konsensus”. Fronesis juz sie o to zreszta na tym blogu klocil…

    Widze natomiast, ze zarowno prof Herring jak i Pan maja troche problem z prof Stonem, bo nie wiedza jak polaczyc jego rzekome poglady zwolennika „teorii spiskowych” z tym ze nie neguje wynikow innych badaczy a nawet sam prowadzil badania, z ktorych wynika, ze bawelna Bt ma zwiekszone plony i obniza zapotrzebowanie na insektycydy.

    Tekst prof Herringa nie tlumaczy zadowalajaco, czemu wprowadzenie Bt bawelny spowodowalo na niektorych terenach spadek plonow, na innych zas nie wplynelo znaczaco na plony. Jesli bawelna Bt faktycznie zwiekszalaby plony, to czy nie powinien to byc powtarzalny efekt? Prof Herring zupelnie ignoruje tez najwazniejsze uwagi prof Stona dotyczace „technologic treadmill” i „deskilling” wsrod rolnikow w Indiach. Ciezko wiec ten tekst robiacy z prof Stone’a zwolennika „teorii spiskowych” traktowac jako powazna dyskusje z jego pogladami.

  13. @Gronkowiec
    Zainteresowania badawcze prof. Herringa są dość dobrze wymienione i nie ograniczają się do politycznej ekonomii: „has worked mostly in and on South Asia, in fields of agrarian political economy and agrarian reform; ethnicity and conflict; political ecology and development; and social conflicts around science and genetic engineering.”
    Dla mnie prof. Herring tłumaczy zadowalająco. To po pierwsze. Po drugie, ja nie mam problemu z prof. Stonem. Prof. Herring też raczej nie, pokazuje tylko – mam wrażenie, że dość ironicznie – jak niektóre zarzuty Stone’a prowadzą do absurdów. I jak najbardziej pokazuje różne aspekty problemów z wprowadzaniem technologii GMO, może nie wszystkie zostały uwypuklone w tym artykule. Natomiast m.in. zwraca uwagę na rzecz ogromnie istotną, którą z kolei pomija Stone: nielegalnego rozpowszechniania bawełny BT. To bardzo istotny brak w konstrukcji Stone’a i dziwi mnie, że ten fakt (GMO piractwa) zdaje się go niespecjalnie interesować (a może nie dziwi, bo rozwaliłoby to misterną konstrukcję). Przypomnę, że w pewnym momencie w jednym z indyjskich „bawełnianych” stanów nawet 90% upraw GMO było „pirackich”.
    Podsumowując: rzeczywiście Herring w swoich publikacjach pisze głównie o faktach, procesach społecznych i wynikach badań, a nie narracjach, metaforach i podejrzeniach wobec „establishmentu naukowego”. Mnie to zdecydowanie bardziej odpowiada. Panu nie musi. Więc raczej do porozumienia nie dojdziemy w tej kwestii.
    Co nie zmienia faktu, że od momentu wprowadzenia bawełny Bt uprawiającym ją indyjskim rolnikom wiedzie się lepiej. I z tego się cieszmy (choć Fronesis nie jest przekonany, ale sam nie wie dlaczego)
    PS. O tym mózgu to nie chce mi się komentować, bo słabe to i szkoda czasu (btw. badania fMRI mózgu to jest dopiero antywzór twardej nauki, ale jak widać Stone’owi to nie przeszkadza; ot „chumanistyka”)…

  14. Areał upraw się zwiększa, rolnicy zarabiają coraz więcej, przestawiają się na produkcję bawełny, Indie z importera tego surowca,( są jednym z największych na swiecie producentów tekstyliów) stały się eksporterem, jakiego tu autorytetu naukowego trzeba, by nie uznać tego za sukces?
    Był taki, prof. Mniemanologii stosowanej, J.T.Stanisławski, niestety nie żyje.

  15. „GMObiektywnie”… Obiektywnie? To chyba zart pana redaktora!

    P.S. A poza tym, pan redaktor Z. wspiera pana redaktora R.,
    pan redaktor R. wspiera pana redaktora Z.
    A kogo i co promuja obaj panowie?

  16. Nadgorliwość jest gorsza od faszyzmu – panowie MR i WZ znają tę maksymę?
    Statystycznie zaś, to PRL był 7-mą gospodarką świata, a Tuskland jest zieloną wyspą bez kryzysu. Szkoda, że żywi ludzie mają inne zdanie. Może trzeba tych ludzi wymienić na lepszy model. Zmodyfikowany genetycznie.

  17. @MR
    Pisałem już na tym blogu, że rozmawiałem z prof. Qaimem na temat jego badań w Indiach i mogę potwierdzić, że to, co MR pisze to brednie.
    Jak można wymądrzać się na blogu i pouczać innych, tu Gronkowca, skoro samemu nie sięgnęło się do źródeł. Bełkot pseudo-dziennikarza.

    Podobnie zresztą z badaniami prof. Seralliniego, który udowodnił w dyskusji, i znalazło to uznanie zwolenników GMO, że jego badania mają taką samą wartość naukową jak i ich własne.
    Niestety, Zalewski potrafi odpowiedzieć tylko standardowym ściekiem bezwartościowych linków. Możliwości intelektualne uniemożliwia ją wymyślenie własnej odpowiedzi. Mylę się? Bo ja się w rzekomą dyskusję o jakimś GMO wciągnąć nie dam. Każdy widzi, że w Indiach nie o to chodzi i nie to było powodem samobójstw. Po co kłamać?

  18. „Bo ja się w rzekomą dyskusję o jakimś GMO wciągnąć nie dam. Każdy widzi, że w Indiach nie o to chodzi i nie to było powodem samobójstw”

    To co robisz na blogu o GMO, my tu o GMO dyskutujemy?
    Ale że nie GMO było powodem samobójstw to powiedz przeciwnikom GMO, to akurat wiemy.

  19. @parker
    Bardzo piękny przykład wulgarnego polactwa: „Jak masz inne zdanie to wynocha”. Parker zapomniał, jak sam został wypieprzony kiedy napisał nie to co trzeba. Myśli, że kiedy wyjechał na Hamerycki to już wie wszystko lepiej. A tymczasem zapach gnojówki zabrał ze sobą.

  20. @ZWO
    Bardzo ładny trolling. Gratuluję! Rozumiem, że prof. Mati Qaim ujawnił prawdę w rozmowie z internetowym anonimem ZWO, natomiast w swoich publikacjach naukowych napisał nieprawdę. Dobre, oj dobre!

  21. @MR

    LOL, faktycznie mamy tzw „problem okulistyczny”, czyli każdy z nas patrzy z innej perspektywy. Więc odpuśćmy sobie niepotrzebnych nerwów i nie ciągnijmy tego na razie.

    Z obowiązku tylko chcę sprostować, że wbrew temu co Pan mówi, prof. Stone omawia także przypadek „pirackich” GMO w Indiach i ich wpływ na rozwój i zanik umiejętności agrotechnicznych:

    http://artsci.wustl.edu/~anthro/research/stone/Stone%20Biodiversity%20and%20Law.pdf

    P.S. na marginesie: Mózg to nie moja działka, wiem mniej więcej tyle ze jest gdzieś w czaszce… Ale odrzucenie przez Pana fMRI, techniki używanej przez naukowców na uniwersytetach całego świata jako „antynauki” jest emm… zaskakujące. Chyba nawet w „Polityce” widziałem artykuły życzliwie opisujące wyniki projektów używających fMRI. Ataki na neuroscience jakoś bardziej pasują mi do astromarii niż do Pana. Więc… choć to blog o GMO, to może wrzuciłby Pan jakieś linki by to wyjaśnić? (link do pracy z IgNobla się nie liczy, uprzedzam)

  22. @Gronkowiec
    Ma Pan zadziwiającą skłonność do przekręcania, a może raczej podkręcania, czyichś wypowiedzi. Niech Pan zerknie do mojego komcia i sprawdzi, czy napisałem, że neuroscience to jest pseudonauka… A że jest ogromny problem z interpretacją wyników badań za pomocą fMRI wiadomo od co najmniej kilku lat. Jeśli jest Pan ciekaw, to proszę zerknąć choćby tu: http://www.newscientist.com/article/mg22029391.500-neuroscience-wrongs-will-make-a-right.html#.UoylfMQfe8o To jest nauka w powijakach, a nie pseudonauka. Mózg jest tak skomplikowanym organem, że nie ma zgody co do tego, czy ma budowę modułową czy też nie. Nie wiemy nawet, jak koduje informacje et. Więc atakowanie Marka Lynasa przez Stone’a za pomocą wątpliwych wyników badań z użyciem fMRI jest słabym chwytem retorycznym, niezbyt pasującym do poważnego naukowca.
    A wracając do naszych „baranów”: tak, Stone formułując tezę o wzroście plonów zanim na większą skalę wprowadzono w Indiach bawełnę Bt (ergo to nie ona jest głównym czynnikiem wzrostu), lekceważy fakt, że oficjalne dane pomijają kwestię gwałtownego rozprzestrzeniania się pirackich nasion Bt (przynajmniej w tym, co pisał na blogu). Co ciekawe, jego własne badania (sam podrzucał Pan parę razy do nich link), w których starał odfiltrować inne czynniki (irygacja, wykształcenie rolników etc.) dowodzą, że bawełna Bt spowodowała wzrost plonów.

  23. @MR

    Przykro mi, ze w Panskim odbiorze przekrecam Pana wypowiedz. Powiedzial Pan ze fMRI to „antywzor twardej nauki”, pozwolilem sobie wiec to skrocic do „antynauki”, mam wrazenie ze nie bylo to z mojej strony naduzycie. Zastrzeglem tez ze mozg to nie moja dzialka i nie mam zamiaru udawac ze cos o nim wiem – natomiast widze, ze koledzy z neurobiologii sie fMRI bardzo interesuja, wiec ufam ze wiedza co robia. Nie wiem czy przypadkiem w klinice tez sie nie probuje fMRI uzywac. No i jak napisalem – o wynikach uzyskany z pomoca fMRI w „Polityce” (albo „GW”, nie pamietam dokladnie), czytalem pozytywne artykuly. Wiec wyrazilem swoje zdziwinie, ze zamiast jak zwykle krytykowac homeopatie i altmed, nagle krytykuje Pan cos, co robia neurobiolodzy za sciana.

    Nigdzie nie atakowalem ani nie zamierzalem Pana atakowac, po prostu poprosilem o linki i poszerzenie wypowiedzi. Ale wyszlo znowu na to, co opisal prof Stone w swojej notce – w tak ostro spolaryzowanym srodowisku, jak mamy tutaj na blogu, „kazdy kto nie jest po mojej stronie musi mnie najwyrazniej atakowac”. Otym, jak zachowuja sie ludzie w dyskusjach ideologiczno-religijnych wiele napisano, i to pewnie nie tylko na podstawie fMRI – podejrzewam ze zwykle wnioski sa bardzo podobne 🙂

    W swojej notce na blogu o przyczynach wzrostu plonow w indiach prof Stone wyraznie wspomnial o tym, ze „pirackie GMO” komplikuja ocene sytuacji, ale (jesli dobrze zrozumialem bloga), pirackie nasiona pojawily sie tylko na niektorych obszarach. Patrzac na zmiany plonow na poszczegolnych terenach Indii (a nie calym kraju lacznie) pojawiaja sie zuplenie inne, bardzo ciekawe trandy – i otym pisal prof Stone.

    http://fieldquestions.com/2012/02/12/bt-cotton-remarkable-success-and-four-ugly-facts/

    I jak mowilem, nie ciagnijmy tego, bo mamy tu ewidentny problem okulistyczny. Np. nie wiem po co po raz kolejny pisze Pan ze prof. Stone zauwazyl w swoich badaniach ze bawelna Bt daje ok 20% wieksze plony (podobny procent sugeruja niektore pozniejsze badania). Owszem, prof Stone byl jednym z pierwszych ktory prowadzil na ten temat badnaia i odniesienia do jego pracy mozna znalezc np w artykule Quaim’a w PNAS. Ale to juz Panski problem, jak pogodzic przekonanie o tym, ze prof Stone jest niezbyt dobrym naukowcem, z tym ze jego wyniki popieraja to, co Pan tu glosi. Mnie ten dylemat zupelnie nie interesuje.

  24. @Gronkowiec
    Więc może napiszę jeszcze raz, obszerniej, by być dobrze zrozumianym: oczywiście, że zachłysnęliśmy się jakiś czas temu badaniami fMRI (bo rezonans magnetyczny to naprawdę rewelacyjne narzędzie w medycynie). Natomiast interpretacja wyników uzyskanych dzięki fMRI a dotyczących tak skomplikowanych kwestii, jak np. „motivated reasoning” (a do tego odnosił się Stone), PÓKI CO jest zaprzeczeniem twardej nauki – z różnych powodów, o których mówi m.in. artykuł w „New Scientist”. Ale nie zaprzeczeniem nauki w ogóle, czyli pseudonauką. Więc przykro mi, ale z Pańskiej strony było to pewne nadużycie. Pseudonauka to dla mnie astrologia, homeopatia, a nie neuroscience.
    Nigdzie nie napisałem, że prof. Stone jest „niezbyt dobrym naukowcem” (patrz moje komcie). Jest chyba dobrym, co nie znaczy, że we wszystkim ma rację. Dla mnie bardziej przekonujące są argumenty Herringa, co widać w polemice właśnie ze Stone’m, który dużo miejsca poświęca narracjom, a nie faktom. I dalej podtrzymuję swoją ocenę, że zarzut Herringa niedoceniania „pirackiego GMO” przez Stone’a – np. jego wpis na blogu – jest przekonujący. Warto też zwrócić uwagę, że Herring nie zaprzecza, że inne czynniki też miały wpływ na wzrost plonów, ale technologia Bt okazała się jednym z najważniejszych w ostatnich latach.

  25. @MR

    No i luzik, teraz sie rozumiemy. I choc mimo mojej prosby zeby nie rzucac linkami do martwej ryby w fMRI i tak o tym bylo w linku – to faktycznie tekst z New Scientist jasno sprawe tlumaczyl. End of fMRI story.

    No i tu o optyke chodzi. Dla mnie Stone to „wreszcie, pierwsza osoba ktora zwraca uwage na narracje”!. A to, ze Herring (w moim odczuciu), probuje przypiac Stone’owi latke „szalonego postmodernisty” lub wrecz „krytyka GMO” (mimo ze to Stone byl jednym z pierwszych pokazujacych KORZYSCI z wprowadzenia bawelny Bt) swiadczy o tym, ze konflikt nauki przyrodnicze vs humanistyczne nadal ma sie bardzo dobrze, niestety…

    Raport VIB podaje, ze wprowadzenie Bt bawelny odpowiada za jakies „ponad 19% obserwowanego wzrostu”. Mam wrazenie, zwlaszcza patrzac na inne wyniki pokazujace ok 18-20% wyzsze plony na polach z bawlena Bt ze ta cyfra 19% jest bliska prawdy. Wiec to nie Bt jest GLOWNYM czynnikiem powodujacym skok w latach 2002-2004. Gdyby faktycznie Bt byla az tak cudowna, to nie byloby regionow w ktorych wprowadzenie Bt bawleny powoduje brak zmian lub nawet spadek plonow (a przeciez byly takie regiony!).

  26. @Gronkowiec

    „Gdyby faktycznie Bt byla az tak cudowna, to nie byloby regionow w ktorych wprowadzenie Bt bawleny powoduje brak zmian lub nawet spadek plonow (a przeciez byly takie regiony!).”

    Bawełna Bt nie jest cudowna i nigdy nie słyszałem, aby ktokolwiek tak twierdził, łącznie z autorami raportu VIB.

    Jeśli zaś chodzi o nie do końca zadowalające rezultaty osiągane w pierwszych latach po wprowadzeniu bawełny Bt, to rzeczywiście niekiedy dochodziło do takich sytuacji. Nie wynikało to jednak z cech samej bawełny Bt. Warto pamiętać, że w roku 2002 na rynku były tylko 4 mieszańce bawełny Bt. Przy tak małej ilości odmian nie dziwne było, że zdarzało się, iż plon nie był satysfakcjonujący ponieważ rolnicy często wysiewali te odmiany na glebach i w klimacie niesprzyjającym dla danej odmiany. To zmieniło się z czasem, w roku 2011było już 884 mieszańców na rynku, lepiej dopasowanych do bardzo różnorodnych warunków i regionów Indii. To jedno.
    Drugą przyczyną słabszych rezultatów w niektórych regionach mogło być oszukańcze postępowanie nieuczciwych dystrybutorów. Nasiona bawełny Bt były początkowo dużo droższe. Znalazły się „sprytne” osoby, które oferowały konwencjonalne nasiona sprzedawane jako odmiany Bt. Nie były to przypadki odosobnione. W takim przypadku również plony nie były satysfakcjonujące.

    I tak na koniec. Nie za bardzo rozumiem o co panu chodzi z tą krytyką. Nikt nie twierdzi, że bawełna Bt jest cudem. Nikt nie twierdzi, że to tylko bawełna Bt przyczyniła się do wzrostu plonów bawełny w Indiach (jest wręcz przeciwnie i autorzy o tym wyraźnie wspominają). Faktem jest jednak to, że dzięki bawełnie Bt dokonało się wiele korzystnych zmian nie tylko związanych z praktyką upraw bawełny ale również socio-ekonomicznych, społecznych czy związanych z redukcją niekorzystnego oddziaływania upraw bawełny na środowisko. Agencje rządowe, najwyżsi oficjele i ogromna większość ekspertów podziela tę opinię.

  27. Jeżeli problem piractwa w uprawach bawełny GM jest tak wielki (zapewne z powodu dużo wyższej ceny mieszańca GM wzgl. tradycyjnego), to można i tutaj szukać jednego z powodów stosunkowo niskich plonów upraw GM.

    Jak pisze Pan Zalewski, w przypadku odmian z genem Bt mamy do czynienia wyłącznie z mieszańcami. Rośliny na plantacjach „pirackich”, czyli wysianych z nasion wydanych przez materiał kwalifikowany odmian GM (wyhodowanie plennego mieszańca to wyższa szkoła jazdy, potrzebne materiały bazowe z genem Bt), zatracają efekt heterozji, który występuje wyłącznie w pokoleniu F1. Z doświadczenia (znajomego) wiem, że rośliny z nasion kukurydzy F2 (brak odmian nie-hybrydowych na rynku) plonują o 30-80% gorzej od mieszańców (u niego górna granica).
    Co prawda, taki sam proceder mógł funkcjonować w uprawach tradycyjnych, lecz tutaj nie wiem, czy przed wejściem na rynek odmian GM dostępne był wyłącznie mieszańce, lecz także i odmiany liniowe, których materiał siewny można do woli odnawiać, a plonują o ok. 10-30% gorzej od mieszańców (dane na wyczucie, mieszańce rzepaku dostepne na polskim rynku plonują w zależności od roku o ok. 12-15% lepiej od odmian liniowych – dane COBORU).

    Kolejna sprawa to fakt, że obecne insektycydy stosowane w uprawach tradycyjnych są dużo bardziej skuteczne w zwalczaniu szkodników. Działanie neonikotyonidów może się utrzymywać nawet do miesiąca – dwóch, niezależnie od pogody (działanie układowe, roślina akumuluje w swoich tkankach i stopniowo metabolizuje substancję aktywną) w porówaniu do kilkunastu dni aktywności perytroidów (powierzchniowe, podatne na zmywanie).

    Przepraszam za bełkotliwy styl i ciepło pozdrawiam. 🙂

  28. @WZ

    Spieszę wyjaśnić „o co mi chodzi z tą krytyką”. Jak napisałem już w pierwszej notce, zwracam po prostu uwagę że raport pomija niektóre istotne moim zdaniem aspekty wprowadzenia bawełny Bt, np. postępującą utratę przez rolników zdolności do krytycznego wybierania co chcą uprawiać, przez co stają sie niewolnikami plotki i reklamy wielkich koncernów – albo np spadające w ostatnich latach plony bawełny.

    Inna irytująca mnie sprawa to triumfalistyczna narracją którą często posługują się zwolennicy GMO – czy to opowieści o milionach dzieci uratowanych dzięki złotemu ryżowi, czy też o uprawach bawełny w Indiach, ocalonych przed kryzysem przez bawełnę Bt.

  29. Wszystko ładnie pięknie artykuł super uargumentowany, choć ma charakter sofistyki stosowanej.
    Jednym z argumentów za GMO jest pomniejszanie się terenów uprawnych, a nie zwiększanie Zmniejszanie ponieważ rośnie wydajność. W tym artykule zwiększenie się areału uprawy bawełny również jest wskazywane za sukces GMO więc może niech się ktoś zdecyduje? Jak to jest z tą wydajnością? I czy ona zmniejsza areały czy zwiększa.
    o to cytat innego artysty biotechnologa

    „W latach 1996-2011 areał upraw zmniejszył się o 109 mln ha, gdyż GMO jest wydajniejsze od konwencjonalnych upraw. Stosowanie GMO zapobiegło wycince 91 mln ha lasów, gdyż wymaga mniejszych gruntów ornych niż uprawy tradycyjne.”

    Podsumowując trudno wierzyć biotechnologom . Jeśli chodzi o mnie mam bardzo ograniczone zaufanie do wszelkich pochwał GMO bo stoją za tym kolosalne pieniądze – a jak wiadomo pieniądze posiadają własną moralność, która jak dla mnie jest na poziomie sedesu gdzie powinno się ją spuszczać.

    1.Jeśli GMO jest tak rewelacyjne niech jedzą i hodują to Ci którzy chcą, ale pod jednym warunkiem – ja chcę hodować organicznie i jeść produkty wolne od GMO Nie mam ochoty aby jakieś pyłki GMO skażały moje uprawy nasiona itp.
    W związku z tym iż producenci gmo nie potrafią mi tego zapewnić czyli na siłę wciskają mi swój towar mówię im precz – proste jasne i po chłopsku.

    2. Chcę aby na produktach znajdowała się jasna konkretna informacja chcę abym wiedział czy dany wół był karmiony GMO czy też nie – TAKIE MOJE PRAWO.
    Producenci Eko jasno i wyraźnie piszą na swoich produktach , ba ,chwalą się więc jeśli to GMO to taka rewelacja i wszyscy rolnicy je chwalą (ja nie) to czemu producenci to ukrywają trzeba wymuszać na nich adnotacje itp? Czemu nie piszą wielkimi literami produkt GMO super wow kupuj !

    Odpowiedz jest prosta i to bez względu na wiedzę; LUDZIE NIE CHCĄ GMO i to bez względu na to czy jest dobre czy nie.Konsumenci już dawno odpowiedzieli czy chcą takie produkty czy nie więc po co te dywagacje czy to dobry produkt czy zły – odpowiedz jest prosta; zły bo nie ma popytu.

    I znowu będzie po chłopsku – Prawo rynku jest proste popyt podaż rynek itp Jeśli produkuje towar na który nie ma zapotrzebowania to zmieniam produkt zmieniam branżę
    Tak to działa więc dlaczego ktoś tak lobbuje GMO tak silnie? Raz mi wciska, ze areał maleje i to świetnie za drugim razem , ze rośnie i to też dobrze. Dlaczego konsumentowi wciska się to tak, że nawet nie wie co je? Dlaczego ktoś mnie uszczęśliwia na siłę? Cóż za wspaniała altruistyczna biotechnologia – biotechnologiczne firmy są jak matka Teresa z Kalkuty tak kochają ludzkość, że aż traktują mnie za dziecko mówiąc, iż to dla mojego dobra a miliardy które zarabiają to przypadek – A może k…..mać ja nie chcę być szczęśliwy panowie biotechnolodzy ???

css.php