Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2

11.08.2012
sobota

Efekt Halo

11 sierpnia 2012, sobota,

Niedawno pisałem o publikacji chińskich naukowców, z której wynikało, że uprawa genetycznie modyfikowanej odmiany bawełny Bt przyczynia się do wzrostu liczebności owadów drapieżnych na polu (które nie giną w wyniku oprysku insektycydami). Przyczynia się to do spadku szkodników nie tylko na polach genetycznie modyfikowanej odmiany ale również na sąsiednich polach, gdzie uprawiana jest konwencjonalna bawełna. W efekcie na obu polach rolnicy wykonują mniej oprysków insektycydami.

Jedna z komentujących osób poddała w wątpliwość racjonalność tego typu zjawiska. Oczywistym jest przecież, że uprawa GMO nieuchronnie musi doprowadzić do degradacji środowiska naturalnego, spadku bioróżnorodności, „skażenia” natury, wytrucia ludzkości (opinia prof. dr hab. inż. Leszka Woźniaka) i wielu innych katastrof przed którymi w zasadzie nie ma już odwrotu. W tym kontekście informacje o tym, że rzekomo uprawa GMO przyczynia się do poprawy kondycji środowiska naturalnego, wydaję się być wręcz jakimś niepoważnym żartem.

Mógłby pewnie to być żart gdyby nie to, że wspomniana praca opublikowana została w najbardziej prestiżowym czasopiśmie naukowym świata (Nature), a podobne wnioski wysnuł również w swej publikacji niemiecki naukowiec Martin Qaim, którego praca opublikowana została w renomowanym czasopiśmie PNAS (o tej publikacji pisałem również – link).

Jedno z pierwszych doniesień o tym, że uprawa bawełny Bt może przyczynić się do spadku populacji szkodników oraz w efekcie do spadku zużycia insektycydów na polach konwencjonalnych odmian, pochodziły z 10-cio letnich obserwacji prowadzonych w Arizonie (publikacja w PNAS). Naukowcy zauważyli, że gdy areał uprawy bawełny Bt przekracza pewną graniczną wartość (ok. 65%), zaobserwować można występowanie efektu halo, czyli spadku liczebności populacji szkodnika również na polach konwencjonalnych odmian.

W tym miesiącu ukazała się bardzo interesująca praca w czasopiśmie PLoS ONE. Chińscy naukowcy, w trwających 16 lat doświadczeniach, oceniali liczebność szkodnika Pectinophora gossypiella (gatunek ćmy), na polach transgenicznej i konwencjonalnej bawełny. Badania przeprowadzono w sześciu prowincjach chińskich i obejmowały lata 1995-2011. W tym regionie areał upraw bawełny Bt wzrósł z 9% w roku 2000 do 94% w roku 2009/2010. Badania podzielono na dwa okresy: przed adopcją (1995-1999) oraz okres adopcji (2000-2011).

Jakie były wyniki obserwacji? Stwierdzono, że liczebność populacji szkodnika w porównaniu do okresu przed adopcją spadła o 91-95% w roku 2010. W tym samym czasie ilość zużywanych insektycydów spadła o 69%. Podobnie jak naukowcy w Arizonie, Chińczycy stwierdzili, że aby zaobserwować efekt halo areał upraw genetycznie modyfikowanej bawełny Bt powinien osiągnąć około 65% całkowitego areału upraw bawełny.

Mechanizm tego zjawiska jest dosyć prosty. Bawełna jest jedynym źródłem pożywienia dla larw badanego szkodnika. Zapłodnione samice ćmy, poszukując miejsca na złożenie jaj, nie są w stanie rozpoznać czy dana odmiana bawełny jest transgeniczna czy nie. Po wykluciu larwy żerując na transgenicznej odmianie po prostu giną, a rozwijają się tylko te, które żerują na gatunkach konwencjonalnych. W związku z tym, z roku na rok spada populacja szkodnika.

Efekt halo zaobserwowano również w przypadku innych genetycznie modyfikowanych gatunków roślin, w których umieszczono gen białka Bt. Przeprowadzone w latach 1996-2009 obserwacje szkodnika kukurydzy (omacnicy prosowianki) potwierdziły, że dzięki uprawom kukurydzy z genem Bt spada liczba tego szkodnika na polach z konwencjonalnymi odmianami (publikacja w Science).

Z powyższych prac jasno wynika, że dzięki uprawie odmian transgenicznych odpornych na szkodniki zyskać mogą nie tylko rolnicy, którzy je uprawiają. Spadek populacji szkodników przyczynia się do zmniejszenia szkód również na polach gdzie uprawia się konwencjonalne odmiany roślin. Dzięki temu wręcz dramatycznie spada ilość zużywanych insektycydów. W efekcie mniej na tym cierpią owady niedocelowe, często pożyteczne, co jest niewątpliwą korzyścią jeśli myślimy o poprawie kondycji środowiska. Mniejsza ilość oprysków to także finansowa korzyść dla rolnika, ale również i dla jego zdrowia.

PS. Informacja dla Pana/i @nemo. Nature, Science, PNAS oraz PLoS ONE nie są czasopismami propagandowymi żadnej z korporacji, jedynie najlepszymi czasopismami naukowymi na świecie. Zdaję sobie sprawę, że laikowi trudno jest odróżnić pismo PLoS ONE, od portalu „Neurokultura-medium zaangażowane”.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 17

Dodaj komentarz »
  1. Zaciekawiony kolejnym wpisem Autora blogu, przeczytałem podany link z wypowiedzią prof. Woźniaka.
    „Zanieczyszczenia, jakim jest GMO, nie da się posprzątać już nigdy! Jak więc można wprowadzać do środowiska coś, co jest nieusuwalne? Zwrócono też uwagę na kwestię patentowania żywności. Jakim prawem ktoś zawłaszcza coś, co należy do nas wszystkich?”
    Jestem ciekawy co p. Zieliński sądzi o „nieusuwalności GMO” ze środowiska (jakby nie rozumieć pojęcie „środowisko, chodzi zapewne o „usunięcie” organizmów „zainfekowanych”… GMO )
    Było też małe „co nieco” na tych łamach o patentowaniu…
    Jak ocenia ten problem p.Zieliński. Możliwe, niemożliwe?

  2. @zezem

    „co p. Zieliński sądzi o „nieusuwalności GMO” ze środowiska (jakby nie rozumieć pojęcie „środowisko, chodzi zapewne o „usunięcie” organizmów „zainfekowanych”… GMO )”

    Nie mam pojęcia co o tym myśli p. Zieliński.
    Ja nie wiem o czym mówi prof. Woźniak mówiąc o zanieczyszczeniu środowiska GMO. Prawdopodobnie profesor sam za bardzo nie potrafiłby tego wyjaśnić, zresztą chyba jak żaden z przeciwników GMO.

    „Możliwe, niemożliwe?”

    Czy możliwe jest usunięcie ze środowiska genów już w nim istniejących? Na przykład usuniecie genów wszystkich białek Bt (jest ich chyba z kilkadziesiąt), ze wszystkich bakterii glebowych Bacillus thuringiensis które zawierają te geny?
    Usuniecie tych genów ze środowiska oceniam jako niewykonalne. W tym się z prof. Woźniakiem zgodzę.

    Zapewne prof. Woźniak boi się genów. Trudno ocenić. Bo „naturalny” gen białka Bt występujący w bakterii glebowej B. thuringirnsis nie jest straszny i nie powoduje/spowoduje „skażenia” środowiska. Jednak ten sam gen w kukurydzy, już nabiera cech nazwijmy je „złośliwych”. Skaża środowisko (cokolwiek to znaczy) i pewnie doprowadzi do zagłady ludzkości (chyba to miał na myśli mówiąc o tym, że „GMO nas zabije”).

  3. Ja też przeczytałem wywiad z prof. Woźniakiem. Przerażające, jak człowiek z tytułem profesora może wygadywać takie bzdury. Niech mu się tam GMO nie podoba – nie musi, ale żeby aż tak bredzić… I jeszcze ktoś te brednie publikuje w gazecie.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Wojciech Zalewski
    11 sierpnia o godz. 16:55
    ……………………………………………………………………………………
    „Zieliński”
    Za niefortunną pomyłkę – przepraszam.

    „Jednak ten sam gen w kukurydzy, już nabiera cech nazwijmy je „złośliwych”.
    Cechy „złośliwe” . jak mam rozumieć to sformułowanie?

    Ponownie wracam do pytania w sprawie „patentowania żywności”.
    Jak pan to postrzega? Smieszne, możliwe czy też bzdura? Oczywiście w kontekście wypowiedzi prof. Woźniaka.

    Nie wiem też profesorem z jakiej dziedziny jest pan Woźniak,ale zastanawiające jest, że wypowiada się w dosyć ważkiej sprawie., kładąc na szalę swój autorytet, skoro mogą to być tzw.”fantasmagorie”. Czyżby pewna pochopność? Wiem, pytanie raczej retoryczne.

  6. @zezem

    „Cechy „złośliwe” . jak mam rozumieć to sformułowanie?”

    Sam nie wiem, chciałem po prostu nadać nazwę genom, które według przeciwników GMO, powodują „skażenie” środowiska.

    „Ponownie wracam do pytania w sprawie „patentowania żywności”.”

    Zapewne chodzi o patenty obejmujące modyfikacje w odmianach transgenicznych zbóż. Pierwsze i najważniejsze. Wbrew temu co mówią przeciwnicy GMO patenty nie wnoszą praktycznie nic nowego. Tradycyjne/konwencjonalne odmiany roślin są również objęte prawem patentowym/autorskim, również w Polsce.
    Wiele razy już o tym dyskutowaliśmy. Być może umowy licencyjne/prawo patentowe nie jest idealnym rozwiązaniem (specjaliści od tego typu rzeczy niech się wypowiedzą), niemniej jakiś sposób ochrony produktów musi istnieć. Przecież firma inwestuje grube miliony dolarów w rozwój nowych odmian. gdyby nie było ochrony patentowej, to po prostu by bankrutowały, rozwój nowych odmian byłby zahamowany. A prawda jest taka, że obecnie prywatne firmy wnoszą bardzo dużo innowacji poprzez swoje produkty. A, że przy okazji zarabiają? Mam się obrażać na to? W każdej innej branży również firmy zarabiają by potem inwestować w nowe produkty, nikomu to nie przeszkadza, nawet jeśli to dotyczy konwencjonalnych odmian zbóż.

    „Nie wiem też profesorem z jakiej dziedziny jest pan Woźniak”

    Politechnika Rzeszowska, Katedra Przedsiębiorczości, Zarządzania i Ekoinnowacyjności, Prorektor ds. kształcenia.

    „zastanawiające jest, że wypowiada się w dosyć ważkiej sprawie., kładąc na szalę swój autorytet, skoro mogą to być tzw.”fantasmagorie”. Czyżby pewna pochopność?”

    Trudno mi to komentować. Z dużą trudnością przychodzi mi zrozumienie takich osób. Niestety osoby takie wykorzystując pewne zaufanie społeczeństwa do tytułów naukowych rozpowszechniają nieprawdziwe informacje, (chyba) umyślnie dezinformując społeczeństwo. Pan prof. Woźniak nie jest tu ewenementem (niestety). Niestety rodzi to bardzo duże konsekwencje dla gospodarki i powiedzmy rozwoju nauki. Innym może mniej zauważalnym efektem jest pewien spadek zaufania do naukowców. Tym bardziej że osoby/naukowcy-przeciwnicy GMO, otwarcie nazywają innych, często wybitnych polskich naukowców (zwolenników GMO), całe instytucje (Instytut Zootechniki oraz Instytut Weterynaryjny w ostatnim czasie) oraz stowarzyszenia naukowców (Komitet Biotechnologii PAN) lobbystami firm biotechnologicznych.

  7. Prof. Woźniak mówi m.in.: „Wprowadzanie, jak to usiłowano u nas robić, jakich bzdurnych barier 20 czy 100 metrów pomiędzy uprawami ekologicznymi a tymi z GMO, to istny cyrk. Śmieszne złożenie, wynikające z tego, że nikt na ten temat nie wie nic, że można wcisnąć ludziom cokolwiek, co się chce. I otumanić tych, którzy taka ustawę przyjmą.”
    Po pierwsze, jeśli nie chcemy, by nie dochodziło do mieszania się roślin między różnymi typami upraw, to każdą odmianę powinniśmy traktować oddzielnie – np. inaczej ziemniaka, inaczej kukurydzę. Z prostego powodu – inaczej się rozmnażają. Wbrew temu, co mówi pan z Politechniki Rzeszowskiej, wiadomo na ten temat bardzo dużo. W ostatnim czasie takie badania, czyli jak tworzyć skuteczne strefy buforowe między uprawami kukurydzy, przeprowadził Instytut Hodowli i Aklimatyzacji Roślin. Przed wypowiedziami dla prasy prof. Woźniak powinien zapoznać się z literaturą naukową. Ignorancja to, obok nieuczciwości, największy grzech naukowca.

  8. A o meritum bloga, czyli efekcie halo wśród antygemowców cisza.
    Ten blog moim zdaniem się wiąże z antyszczepionkowcami, oni też wykorzystują efekt halo, chcą na krzywy ryj, przez życie jechać.

  9. @Wojciech Zalewski.
    Dziękuję za informacje.
    I pytanie końcowe. Czy spotkał pan krytyczną publikacje/ę naukowca dotyczącą GMO, gdzie pan jest skłonny powiedzieć:”coś w tym jest” lub zgodził się z przedstawionymi wywodami?

    @MR
    ” W ostatnim czasie takie badania, czyli jak tworzyć skuteczne strefy buforowe między uprawami kukurydzy, przeprowadził Instytut Hodowli i Aklimatyzacji Roślin. ”
    Ma pan na myśli o buforze pomiędzy kukurydzą „GMO” i „zwykłą”?
    Jeżeli tak, na ile ta skuteczność jest 100%? Czy są to próby w skali, nazwijmy laboratoryjnej czy np. technicznej/przemysłowej (czyli na większą skalę)? Czy są inne ośrodki naukowe np. zagraniczne które tego typu metody opracowały bądź wspomnianą przez pana potwierdziły?

  10. korekta do wpisiu @MR
    Miało być: Ma pan na myśli bufor pomiędzy kukurydzą „GMO” i „zwykłą”?

  11. @zezem
    Były to próby polowe, trwały trzy lata. Wyniki mają być opublikowane niedługo, ja widziałem poster z konferencji naukowej i rozmawiałem autorem badań, dr Sławomirem Sową.
    Poza tym mamy europejskie doświadczenia z uprawami na sporą skalę kukurydzy Bt w Hiszpanii i pozytywne wyniki koegzystencji różnych rodzajów upraw:
    http://www.gmo-compass.org/eng/news/country_reports/275.eight_years_practical_experience_gmos_spain.html

  12. GMO , komu to w Polsce potrzebne ? Na świecie żywność wytwarzana „staromodnie” wielokrotnie droższa . Ta GMO nie oparła się suszy i ceny zywności skoczą do góry , że efekt ten będzie przerażajacy. Komu zależy na lansowaniu żywności , która ma smak mydła i pozbawione jest naturalnego zapachu który rozpoznajemy. O co chodzi w tym kolejnym zniewoleniu Polski i poddaniu Polski natępnemu monopolowi ?

  13. @zezem

    „Czy spotkał pan krytyczną publikacje/ę naukowca dotyczącą GMO, gdzie pan jest skłonny powiedzieć:”coś w tym jest” lub zgodził się z przedstawionymi wywodami?”

    Nie przypominam sobie takiej publikacji. Choć oczywiście nie jestem w stanie przeczytać wszystkich prac, wiec nie mówię ze ich nie ma. Z drugiej strony jakby była/y to na nie powoływali by się przeciwnicy, a nie na prace typu Pusztai, czy Ermakova (która swych wyników nigdzie nie opublikowała).
    Są też publikacje powiedzmy, prawidłowo przeprowadzone, tylko że często nie dotyczą GMO lub wyciągane są z nich zbyt daleko idące wnioski. Tutaj kłaniają się prace Seralini i całego jego zespołu. Ten Pan bada środek Roundup (czyli nie GMO) na komórkach ludzkich in vitro, czyli w warunkach nie spotykanych w normalnej praktyce rolniczej. Oczywiście komórki w takich warunkach nie są w stanie przeżyć traktowania środkiem, który zawiera detergenty (te mają właściwości rozbijania błon komórkowych), więc wynik można z góry przewidzieć, nawet bez przeprowadzania tych doświadczeń. Przeciwnicy twierdzą, że to dowód na szkodliwość Roundupu, a ja twierdzę, że to samo by się stało (albo i gorzej) gdyby polać te komórki zwykłym Ludwikiem.

    @Adalbert

    „komu to w Polsce potrzebne ?”

    A komu potrzebne są w ogóle nowe odmiany zbóż i roślin?

    „Ta GMO nie oparła się suszy…”

    A czemuż to miałaby się oprzeć?
    I może jeszcze powinna oprzeć się powodzi, pożarom, nawałnicom, tornadom i deszczowi meteorów?

    „…ma smak mydła i pozbawione jest naturalnego zapachu który rozpoznajemy.”

    A jadł Pan taką żywność?

  14. „żerując na transgenicznej odmianie po prostu giną”
    Ludziom odmiany transgeniczne … (hehe) nie mogą zaszkodzić (?!?!?!)

    „Z powyższych prac jasno wynika, że dzięki uprawie odmian transgenicznych odpornych na szkodniki zyskać mogą nie tylko rolnicy, którzy je uprawiają.”
    To pewne … (hehe) najwięcej zyskają koncerny produkujące GMO (!!!!)

    „Zdaję sobie sprawę, że laikowi trudno jest odróżnić pismo PLoS ONE, od portalu „Neurokultura-medium zaangażowane”.”
    Ci co odróżniają…..(hehe) zatruli nam gleby, rzeki a nawet …(!!!) oceany. Ci co odróżniają … mają z tego kupkę pieniędzy, ich wnuki będą żyły ( albo powolnie umierały) w zatrutym środowisku i będą miały kupkę.

  15. @Caramba
    O, kolejny przybysz z Otchłani* 🙂 Witamy Caramba! Niestety, na napisane przez Ciebie brednie chyba nikomu raczej nie będzie się chciało odpowiadać. Ale jeśli pytasz na poważnie, to na tym blogu znajdziesz odpowiedź. Choć obstawiam, że raczej nie pytasz…

    *Krótkie przypomnienie co to Otchłań: „To dość szerokie pojęcie obejmujące wszystkie społeczności internetowe, które zajmują się teoriami spiskowymi, pseudonauką, medycyną alternatywną, New Age, kreacjonizmem, fundamentalnym chrześcijaństwem itp. To wszystko nazwaliśmy Otchłanią.”
    (źródło: http://www.krytykapolityczna.pl/Wywiady/BartJestemslugusemjaszczurowzkonstelacjiSmoka/menuid-77.html )

  16. @MR
    zwróćmy także uwagę na tzw. prawicową interpunkcję w poście Caramby 😉

  17. argumentujcie sobie wszyscy matoły dalej czemu za i czemu przeciw…
    podstawą rolnictwa jest to że rolnik przeznacza część zebranych nasion (np. kukurydzy) na przyszłoroczny siew, dzięki temu jest niezależny od korporacji. nasiona z roślin transgenicznych na kolejny siew się nie nadają! można je tylko przeznaczyć na cele konsumpcyjne. przez to rolnik musi znowu kupować drogie, chronione patentem nasiona od korporacji. jeżeli korporacje biotechnologiczne naprawdę chciałyby rozwiązać problem głodu na świecie i zrealizować inne górnolotne idee, powinny zająć sie produkcją roślin transgenicznych których geny będą stabilne (płodne – aby każdy mógł sobie wyprodukować takie nasiona) i bezsprzecznie bezpieczne a to wymaga dekad badań i testów. nie jestem za czy przeciw gmo ale nie wezmę do ust żadnego produktu gmo dopóki nie będzie 100% pewności że są one bezpieczne. na dzień dzisiejszy jest zbyt wiele argumentów przeciw używaniu produktów gmo w celach spożywczych, a pamiętajmy że w naszym codziennym pożywieniu jest już i tak zbyt wiele chemikaliów które są toksyczne dla nas i dla środowiska.
    pozdrawiam

css.php